radca
23.08.04, 23:05
miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,2245496.html
"
Gazeta.pl > Bydgoszcz > Aktualności Poniedziałek, 23 sierpnia 2004
Bydgoszczanie poręczą za byłego wiceprezydenta
mc 23-08-2004 , ostatnia aktualizacja 23-08-2004 19:34
Znani bydgoszczanie chcą poręczyć za Macieja Obremskiego, jeszcze tydzień
temu zastępcę prezydenta miasta, który przebywa w areszcie podejrzany o
wzięcie łapówki.
Od czwartku Maciej Obremski jest w areszcie. Toruńska prokuratura zarzuca mu
łapówkarstwo. Obremski miał wziąć od właściciela firmy budowlanej 50 tys. zł
łapówki w zamian za wydanie przychylnej dla właściciela pozostałości po
Tormięsie w Toruniu decyzji administracyjnej. Do zdarzenia miało dojść w 1999
roku, kiedy Obremski był wojewódzkim konserwatorem zabytków. Od niego
zależało, czy zabytkowy obiekt może być rozebrany, by jego miejsce zajął
market. Obremski nie przyznaje się do winy i odmawia składania wyjaśnień. Sąd
zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt, a prezydent Konstanty
Dombrowicz odwołał go ze stanowiska.
Obrońca Obremskiego mecenas Piotr Wnuk dziś dostarczy sądowi zażalenie na
postanowienie toruńskiego sądu o areszcie.
- Pan Obremski jest po zawale serca, poza tym ma nadciśnienie - mówi Wnuk. -
Mamy już opinię kardiologa, który to potwierdza. Stres związany z pobytem w
celi może spowodować u niego zawał serca lub udar mózgu. Przebywanie w
areszcie jest dla mojego klienta niebezpieczne dla życia. Mamy nadzieję, że
sąd weźmie to pod uwagę i zastosuje inny łagodniejszy środek zapobiegawczy.
Mecenas Wnuk chce też przypomnieć sądowi, że jego klient nie był karany,
cieszy się zaufaniem i szacunkiem wielu osób.
Jerzy Puciata, bydgoski plastyk i honorowy przewodniczący Stowarzyszenia Klub
Bydgoski, mówi: - Znane osobistości ze środowiska naukowego i
kulturotwórczego naszego miasta chcą poręczyć za Obremskiego. Chcemy, by sąd
zwolnił z aresztu osobę tak zasłużoną dla naszego miasta. To człowiek godny
zaufania, nie można go traktować jak zwykłego bandyty. Poręczymy za to, że
Obremski nie zniknie i będzie się stawiał na wezwania organów ścigania. I nie
o winę, czy jej brak tu chodzi, a o traktowanie. Jak to się dzieje, że na
skutek zeznań jednej osoby do celi idzie człowiek, który dotąd cieszył się
nieposzlakowaną opinią i sporym dorobkiem naukowym. Jesteśmy w trakcie
zbierania podpisów, wiem, że chęć obrony Obremskiego deklaruje kilkadziesiąt
osób - mówi Puciata. "