Gość: bo-nia
IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.*
17.01.05, 12:26
Bylam dzisiaj w centrum Torunia,m.in. na Szerokiej.Już z daleka dobiegly mnie
jakies krzyki,które okazaly sie dzwiękową reklamą czegoś tam,zdaje się,że
chodzilo o kredyty,więcej z krzyków jakiegoś faceta wydzierającego się na
cale gardlo nie bylam w stanie ustalić.Zaraz obok wykrzykują ci z taniej
ksiązki-oczywiście glośniej niż dotychczas,bo muszą tego faceta od kredytów
przekrzyczec.
Nauczylam się chodzić po centrum z rękoma w kieszeni i nie reagować na
rozdających ulotki,teraz będę chyba musiala chodzić dodatkowo z zatyczkami w
uszach-czulam sie jak w wariatkowie.Czy tak ma wyglądać toruński folklor?