Gość: dziób
IP: *.torun.sdi.tpnet.pl
27.05.02, 15:52
... mordercach
"Mogę się wstrzymać z wydaniem sądu o mordercy, uważam jednak, że ktoś taki
zagraża całej społeczności: wnosi wyłącznie nienawiść, odbiera zaś wszystko, co
tylko zdoła. Chętnie uwierzę, że już taki się urodził, że to swoiste kalectwo,
może nawet zasługujące na litość. Niemniej mordercy nie wolno oszczędzać,
podobnie jakby się nie oszczędzało człowieka, który w średniowieczu wymyka się
z wioski dotkniętej zarazą i wkracza pomiędzy niewinne zdrowe dzieci w wiosce
sąsiedniej. Niewinnych trzeba chronić; trzeba im zapewnić spokój i
bezpieczeństwo, niech żyją bez lęku w ludzkiej gromadzie.
Przerażające, ale niewinni właściwie nikogo nie obchodzą. Kiedy się czyta o
morderstwie, nikogo nie napawa grozą obraz, powiedzmy, wątłej staruszki w
sklepiku tytoniowym, która się odwraca po paczkę papierosów dla młodego
bandyty, a ten ją napada, bije, dopóki nie zatłucze na śmierć. Nikt się nie
przejmuje jej przerażeniem, jej bólem ani tą ostatnią litościwą chwilą utraty
świadomości. Nikt nie odczuwa męki ofiary - każdy współczuje jedynie mordercy,
bo przecież jest taki młody...
Dlaczego miałby uniknąć egzekucji? W tym kraju zabijało się wilki. Nie
próbowaliśmy uczyć wilka mieszkać z jagnięciem - skutek, sądzę, byłby wątpliwy.
Wybiliśmy w górach dziki, nim zeszły w dolinę i zaatakowały dzieci bawiące się
nad strumieniem. To byli nasi wrogowie, więc ich unicestwiliśmy.