jan996
03.03.06, 16:26
O studiu Telewizji Polskiej w Toruniu na spokojnie
Dużo narosło nerwów i niejasności przy tworzeniu studia i redakcji Telewizji
Polskiej w Toruniu przez TV O/Bydgoszcz. Żeby spojrzeć na spokojnie....
Na pewno COŚ JUŻ ZROBIONO z ustaleń Dworak-Rybicki-Zaleski-Brodowski z
listopada 2004: wybór budynku, 1 kamera i montaż, 1,5 etatu dziennikarskiego,
1 kamerzysta, 1 dźwiękowiec i montażysta. W sumie 5 osób teoretycznie
przypisanych dla Torunia (z czego jedna tylko na pół etatu). TVB zrobiła w
ciągu ostatnich 2 miesiecy coś, czego "nie mogła" zrobić przez rok od czasu
ustaleń listopadowych 2004. Plusik dla Grześkowiaka i wielki minus dla
Brodowskiego.
Zadziwia strasznie długi czas realizacji - coś co w innych miastach zrobiono
w 2 miesiące, u nas trwało 14 miesięcy. Jest to osiągnięte po prawie rocznych
bojach, kilkunastu spotkaniach prezydenta, posłów, chyba 12 petycjach
społecznych róznych środowisk i kilku interpelacjach poselskich. Tu trzeba
się dziwić, że tak długo i cieszyc, że coś w końcu. Ale czy na pewno cieszyć?
Odnoszę wrażenie, że TV Bydgoszcz robi duże działania na pokaz, by zatkać
usta i móc pokazać jakieś działania, ale tak naprawdę robi mało i wiele spraw
blokuje nadal. Wówczas mają sie czym zasłonić, nadal blokując realne
usamodzielnienie Torunia na antenie TV Publicznej.
CZEGO BRAKUJE TORUNIOWI, a już ustalono w XI. 2004?
1. Światłowód - miał być do 15.01.2005, ale nie było. Według najnowszych
deklaracji dyr. Grześkowiaka ma być do maja 2006. Trzymajmy za słowo.
2. Samodzielność - Bydgoszcz nie powinna wysyłać toruńskich dziennikarzy poza
region toruński, jeśli sami w Bydgoszczy mają 23 dziennikarzy. Często nasze
1,5 etatu jedzie daleko poza region (np. Żnin czy nawet Bydgoszcz) i wówczas
w Toruniu nie ma nikogo. Szef Torunia powinien mieć wolną ręke w wyborze
tematów i miejsca pracy naszych raptem 1,5 dziennikarzy.
3. Z 6 obiecanych pracowników (a 4,5 obecnie) powinno być mniej technicznych
(np. sekretarka), a więcej dziennikarzy. Poza tym skoro ustalono, że Torun ma
obsługiwać wschodnią część regionu, a Bydgoszcz zachodnią, to może w Toruniu
powinno być nieco więcej osób niż 4,5 etatu? Zielona Góra (identyczna
sytuacja jak Torun: redakcja podległa pod Oddział Gorzów) liczy 13 osób.
4. Zbliżenia Toruńskie początkowo trwały 35 minut, teraz niby "równorzędny"
Magazyn Toruński to tylko 12 minut. Powinno się wrócić do 35 minut.
Poza tym obiecano "po pewnym czasie" nadawanie toruńskiego dziennika
codziennie (ściślej 5x w tygodniu), więc chyba od 15 stycznia 2005 już minęło
sporo czasu na codzienną emisję?
JAK TORUŃ POWINIEN TERAZ POSTĘPOWAC?
1. Prez. Zaleski + posłowie powinni zrobić spotkanie z dyrekcją TVB, prosząc
o wskazówki, jak można pomóc we wsparciu i usamodzielnieniu studia. Z czym z
w/w ustaleń są problemy, jak wesprzeć, co dać, kiedy TVB sama sobie poradzi z
resztą itp.
2. Powinno się wzmocnić TVP Torun sprzętowo i kapitałowo. Są na to dwie
metody:
a) stworzenie Fundacji Na Rzecz Rozwoju Studia TVP w Toruniu, dla ktorej
Urząd Miasta może wnieść budynek i inne potrzebne aktywa. Może miasto powinno
stworzyć 2-3 dodatkowe etaty dziennikarskie?
b) powołanie obywatelskiej akcji wspierania studia, zbiórki finansowej i
zakupu sprzętu na rzecz toruńskiego studia. Biznesmen S. Rakowicz publicznie
deklarował w grudniu 2004 zakup kamery dla potrzeb studia TV3 Torun. Może
radni i parlamentarzyści powinni inicjować i wspierać takie postawy?
Życzę parlamentarzystom i urzędnikom wytrwałości w wyegzekwowaniu i wsparciu
toruńskiego studia, co powinno zaowocować upodmiotowieniem Torunia na antenie
Telewizji Publicznej. A panu dyr. Grześkowiakowi - niezapominaniu, że Torun
jest współstolicą regionu, politycznie równorzędną Bydgoszczy.
Może publiczna deklaracja, kiedy Toruń ma szansę na kolejne osoby w redakcji
czy na codzienny dziennik - pomogłaby wszystkim ostudzić emocje?
Pozdrawiam serdecznie i życzę w końcu sukcesu, Jan