qpa_mieci 24.01.07, 09:33 przeciez to jasne ze to wina rodzicow!! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
persjan Gimnazja pełne przemocy 24.01.07, 10:33 Gimnazja w takiej formule to poroniony pomysł. Zresztą cała ta reforma oswiaty była do kitu Odpowiedz Link Zgłoś
vauban Re: Gimnazja pełne przemocy 24.01.07, 11:15 persjan ma rację: gimnazja to pomysł poroniony. Z kilku co najmniej powodów. Pierwszy powód - moim zdaniem, najważniejszy - to taki, że tworzy się oddzielny stopień szkolny dla dzieci w najtrudniejszym wychowawczo wieku. Jest to sztuczne tworzenie grupy rówieśniczej, złożonej z osobników o najwyższym poziomie agresji, bezmyślności wynikającej z braku doświadczenia i braku wyobraźni, chęci zaistnienia w grupie, na dodatek przeżywających męki okresu dojrzewania. Dokładając do tego wszechobecną kulturę konsumpcji i gadżety techniczne w postaci np. komórek z aparatem fotograficznym, mamy gotową receptę na nieszczęście. Powód drugi, to taki że gimnazjum - znów, w mojej opinii - nie daje nic. To taka dziwaczna szkoła - nieszkoła, o reputacji której trudno powiedzieć coś pewnego, która w zasadzie nie daje absolwentowi niczego, prócz prawa starania się o przyjęcie do liceum lub szkoły zawodowej, w zależności od przypadku. Powód trzeci, to taki, iż mnożąc stopnie wykształcenia, nie osiąga się przez to podwyższenia jego jakości. Jest za to więcej egzaminów, testów do zdania, więcej stresu, nie ma za to rzetelnego przygotowania do następnych etapów edukacji. Urodziłem się w 1970 roku, i chodziłem do socjalistycznej szkoły podstawowej. W klasach 7 i 8 (wiekowo odpowiadającej gimnazjum), prawie wszyscy byliśmy łobuzami. Okropnymi. Ale nikt nie miał poczucia awansu z powodu przejścia na "wyższy poziom" i związanego z nim poczucia względnej wyższości nad "smarkaczami" z klas niższych. Tu tkwi zresztą, jak sądzę, psychologiczny gwóźdź: szczeniaki mają się już za "doroślejszych", bo nie są już w podstawówce, są gimnazjalistami ! Wolno im więcej, nie są wszak zupełnymi dzieciakami ! ... a są, o rany, jak bardzo są. Na mojej ulicy są trzy szkoły: podstawówka, gimnazjum i liceum. Chodząc nimi, wyraźnie mogę odróżnić, który mijany przeze mnie szczeniak dokąd uczęszcza. W podstawówce uczą się dzieci, małe i jeszcze względnie grzeczne. Nie przeklinają, nie wystają w ciemnych kątach paląc ukradkiem papierosy. Gimnazjalistów zazwyczaj wcześniej słychać, niż widać. Zakapturzeni, hałaśliwi, co drugie słowo nie nadaje się do przytoczenia. Dyskutują zwykle o tym, który z nich w ostatni weekend bardziej się upił, i czy iść do galerii "Copernicus", czy lepiej może pojechać darmowym autobusem do "Karfura". Gdy jest ich więcej, mimo, że jestem silnym, dorosłym mężczyzną, wolę zmienić stronę chodnika. Nigdy nie wiadomo, a z kilkoma na raz nie poradzę sobie. Licealiści nadal palą papierosy i nie wyglądają najlepiej, ale są spokojniejsi, mowa ich jest nieco mniej plugawa. Skupieni w małe grupki, ponuro narzekają na szkolne życie i nieciekawe perspektywy życiowe. Czasami nawet rozmawiają o jakimś filmie czy książce. Gdy raczą się piwem, lub palą jointy, nie mają - na szczęście - zwyczaju zaczepiać przechodniów. Nie jest do końca tak, jak sugeruje qpa_mieci, że to jest wyłącznie wina rodziców. To też, bo w dzisiejszych czasach rodzice mają mniej czasu dla swoich dzieci, niż kiedykolwiek. Ale decydujący jest wpływ grupy rówieśniczej - sztucznie oddzielonej, przypadkowej, ale silnej. Nie można się wychylić, skoro wszyscy w grupie zachowują się jak chuligani, ja muszę także, bo nie chcę z tej grupy wypaść. Przeciętnemu nastolatkowi jawi się to jak społeczne samobójstwo... I tak spirala sama siebie nakręca. Przypominam tutaj, że pomysł z utworzeniem gimnazjów wcale nie pochodził od prawicowych szaleńców spod znaku Giertycha i spółki - wymyślił to SLD i ministerstwo oświaty przed laty już chyba pięciu. Gdyby Giertych zlikwidował ten podział, byłaby to chyba jedyna mądra decyzja, jaką by podjął, bo jak dotąd, pomysły na uzdrowienie oświaty w Polsce dotyczą ewidencji ciąż i zakwestionowania teorii ewolucji... Odpowiedz Link Zgłoś