kdesw
13.11.07, 11:02
Z jednego z najlepiej rozwijających się miast przed wojną,staliśmy się w
latach PRL autsiderem we wczesnych dziesięcioleciach PRL.
Dostaliśmy UMK,władza komunistyczna liczyła pewnie,że wileńscy profesorowie
założyciele i twórcy UMK będą magnesem dla Wilnian,tak się nie stało,bo polscy
wilnianie w większości pozostali w swym mieście i to wszystko co dostaliśmy do
czasu gierkowskich inwestycji,które rozruszały miasto.
Czym ta niechęć do Torunia była spowodowana?,oficjalnie niczym,a pół oficjanie
tym,że torunianie nie chętnie odnosili sie do PRL i już przed wojną nie mieli
lewicowych ciągotek,nawet PPSowskich.
Ja dopisałbym jeszcze do tego,może się mylę w swej ocenie złożone stosunki
panujące w mieście w czasach okupacji,jak chocby to,że miasto było silnym
wojskowym ośrodkiem moblizacyjnym w hitlerowskich Niemczech,exodus 40tys.
mieszkańców zimą 44-45, opisałem to w watku o "Festung Thorn",oficjalnie się o
tym nie mówiło,ale wierchuszka komunistyczna byc może w jakiś sposób chciała
ukarać miasto,które nie z własnej winy i woli,stali się poddanymi III Rzeszy.
O zgrozo,być może lepiej by było,gdyby z miasta nie pozostał kamień,na
kamieniu,a starówka wyglądałby ja centrum Głogowa lub Elbląga.
No,ale to już historiia,a wydaje się ,że "syndrom Festung Thorn" ,wciąż
jest,żywy i to nie w tamtej formie,ale w innej.
Wcią krzyczy się pod niebiosa,jak to Torunianie grabią to co inni powinni
dostać,szosy,drogi,mosty,inwestycje,wszem i wobec panuje niechęć i
małomiasteczkowa zawiść do sukcesów miasta,które mało co dostało,a wszystko co
ma zawdziecza uporowi i pracy swoich mieszkańców.
Na koniec powiem krótko,że sprawa Mostu w Toruniu jest tego typowym
przykładem,jezeli go nie będzie to "syndrom Festung Thorn" wciąż jest
aktualny",tylko,że nie będzie to już "syndrom",a najprawdziwsza rzeczywistośc
rzeczywistość.
Być może