Dodaj do ulubionych

Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzone

10.01.09, 22:09
To już chyba 3. ten sam temat w ciągu tygodnia.
Obserwuj wątek
    • izzo Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 10.01.09, 23:21
      Ochroniarze jako babysitters? A matki w tym czasie oglądają w domu
      telenowele i przez komórkę sprawdzają jak się bawi dziecko? Co za
      porąbane towarzystwo. Wcale się nie dziwię, że siedzą za ogrodzeniem.
      • babaqba Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 01:46
        Eeee, przestań już z tym ludowym katolicyzmem. Napisz coś pozytywnego!
        Umiesz?
        • izzo Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 18:26
          babaqba napisała:

          > Eeee, przestań już z tym ludowym katolicyzmem. Napisz coś pozytywnego!
          > Umiesz?
          Ludowy katolicyzm? Jak się samemu, bez pomocy ochroniarza, wychowuje własne
          dziecko to się nazywa ludowy katolicyzm? Napisz coś inteligentnego. Umiesz?
          • hekate41 Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 18:36
            Co Ty z tymi telenowelami i serialami. Jak mama i żona oglądają, nie
            znaczy, że wszystkie baby! Znam wiele kobiet, które Klan i inne
            seriale znają tylko dlatego, że to zjawisko należące do kultury
            masowej. A może to Ty oglądasz? Zazwyczaj w argumentacji
            wykorzystuje sie rzeczy bliskie i znane. A więc?
            • izzo Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 18:42
              Po prostu tego nie rozumiem. Telenowel nie oglądam, ochroniarza nie zatrudniam.
              Pracuję, ale z własnym dzieckiem to ja wychodzę na spacer, nie ochroniarz. Może
              dlatego nie oglądam telenowel, bo czas mam dość wypełniony, m.in. spędzaniem go
              z dziećmi. I nie bardzo rozumiem, co kobieta może mieć ważniejszego do roboty
              niż pilnowanie swojego dziecka. Dla Ciebie to jest normalne? Dla mnie nie i
              dlatego się dziwię. Nie dziwię się płotom, dziwię się takim zachowaniom ludzi i
              tem, że zaczyna się to uważać za normalne, a dziwienie się takim patologiom za
              przejaw jakiegoś "ludowego katolicyzmu", jak to ładnie nazwała Twoja
              poprzedniczka, obrończyni zatrudnianiu ochroniarzy jako babysitters.
              • hekate41 Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 18:59
                Co kobieta może mieć ważniejszego do roboty
                > niż pilnowanie swojego dziecka.
                Otóż mnóstwo rzeczy. Studia, praca, lektura, TV (niekoniecznie
                seriale), medytacja, odrobina samotności... A może po prostu
                możliwość bezpiecznej zabawy bez mamusi u boku (a dzieci to lubią,
                naprawdę, pępowinke trzeba w końcu odciąć, o mamisynkach nie piszę;)
                A zresztą, dlaczego piszesz o kobietach. A ojcowie niełaska? czemu
                nie bulwersuje Cię fakt, że facet ogląda mecz przy piwku, zamiast
                zająć sie pociechą? W końcu co ma innego, ważniejszego do roboty.
                Streotypy! Stereotypy! Widzisz, walczysz z płatami w imię
                integracji, równości (pozornej przecież) a sama/sam nie umiesz
                wznieść sie ponad podziały mentalne. Dzielisz społeczeństwo na grupy
                i grupki: kobiety i mężczyzn, oglądających seriali (to ci gorsi) i
                tych, co nie oglądają (to ci lepsi, np. Ty) itp. itd. Czyż nie?
                • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 23:30
                  tobie się chyba myli "zajmowanie własnym z dzieckiem"
                  z "nadopiekuńczością i rozpieszczaniem".

                  • hekate41 Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 00:24
                    Tak z ciekawości, ile dzieci wychowałeś?
                    • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 09:52
                      > Tak z ciekawości, ile dzieci wychowałeś?


                      tak z ciekawości - czy tylko na forum w necie chwalisz się swoją
                      metodą wychowawczą, czy w realu też jesteś równie "lotna i
                      nowoczesna"?
                      • hekate41 Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 10:18
                        Mamy nowy ładny dzień, niestety dla niektórych to kolejna okazja,
                        aby komuś dokopać, aby kogos obrazić, bo dzień bez inwektyw pod
                        adresem adwersarza, to dzień stracony. No cóż, proszę w przyszłości
                        nie odpowiadać/reagować na moje posty, bo nie mam przyjemności z
                        Panem dyskutować. Zreszta, post, na który pan zareagował, nie był
                        adresowany do Pana. Myślę, że wiek i sposób prowadzenia dyskusji
                        upoważnia mnie do takich fanaberii. Na szczęście nie ma Pan żadnego
                        wpływu na życie mieszkańców naszego miasta. na szczęście. Zwykle
                        tego nie robię, bo brzydzę się chamstwem, ale atak Pana na mnie i
                        innych internautów sprowokował mnie do reakcji. Nie wiem, jakie
                        metody wychowawcze stosowali Pana rodzice, ale ponieśli klęskę -
                        chamstwo, arogancja, brak szacunku dla kobiet/matek/ludzi starszych.
                        mam wymieniać dalej?
                        • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 12:37
                          > tego nie robię, bo brzydzę się chamstwem, ale atak Pana na mnie i
                          > innych internautów sprowokował mnie do reakcji. Nie wiem, jakie
                          > metody wychowawcze stosowali Pana rodzice, ale ponieśli klęskę -
                          > chamstwo, arogancja, brak szacunku dla kobiet/matek/ludzi
                          starszych.
                          > mam wymieniać dalej?

                          bla bla bla...

                          Zamiast usiąść i porozmawiać poważnie o płotach zaczęłaś w sposób
                          przemądrzały epatowałać swoją nowoczesnością - na obśmianie tego
                          wielkomiejskiego sznytu, którym starasz się zbudować swój
                          wizerunek "nowoczesnej kobiety" (obciach na całego!) reagujesz w
                          naturalny dla kwoki sposób: "bo ja bynajmniej proszę pana nie
                          toleruje chamstwa!"

                          - Francik jestem! Nie lubię chamstwa, wie pani?:)
                          - Tak, ja pana dobrze rozumiem, ja pracuję w telewizji.

                          ROTFL!:)))
                    • wunder-waffe Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 15:37
                      Nie miał okazji niestety. Ma jedno i sądowy zakaz zbliżania się do
                      niego w stanie nietrzeźwości.
      • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 11:37

        > Ochroniarze jako babysitters?

        > porąbane towarzystwo. Wcale się nie dziwię, że siedzą za
        ogrodzeniem.

        Dokładnie.

        Dla takich socjopatów budowe są też w Stanach osiedla o których
        mówił Grądecki - z własnym samorządem, itd.

        Mi to nie przeszkadza. Niech powstają takie osiedla.

        Na wsi.
      • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 11:48
        Szkoda, że w dyskusji nie pociągnięto dalej wątku tego "jak to jest
        w Europie Zachodniej" - dygresja nt jakiegoś osiedla Disney'a pod
        Paryżem zamieniła się w komentarz...

        Na szczęście socjolog dość wyraźnie zaznaczył, że ten model
        przypłynął do nas w kontenerze, tak jak do Chin:))

        Najśmieszniejsze jest to, że ludzi którzy mieszkają w tych enklawach
        uważają się za "modnych i nowoczesnych".

        Takie osiedla to po prostu dążenie do tego "by rzeczywistość
        przypominał serial" - Na Wspólnej, M-jak miłość, Klan, etc.

        --------------------------------------------------------

        Przecież płoty ogradzające parkingi i osiedla można stawiać - ale
        czemu nie ma w nich otwartej bramy, w takim miejscu by można
        swobodnie przejść spacerem przez osiedle???
        ----------------------------------------------------------

        To jest sensowny kompromis - płoty podobno skutecznie ograniczają
        wandalizm i przestępczość, ale zostawmy dobrze oświetloną,
        zabezpieczoną przez monitoring, OTWARTĄ DLA KAŻDEGO bramę.

        BĘDZIE WIDAĆ KTO WCHODZI A KTO WYCHODZI!

        Przecież można grodzić parking. Można ogrodzić ogródek - jeśli
        dzieciaki go dewastują. Można ogrodzić szczyt bloku - jeśli
        pojawiają się na nim graffiti.

        ale nie trzeba ogradzać całego osiedla!

        ----------------------------------------------------

        Ja protestuję przeciw taki płotom które są po prostu oznaką wrogości
        i łamią zasady kultury: plot na Czarlińskiego, który odcina tę
        ulicę, płot na nowym osiedlu między Popiełuszki a ul.Rybaki, płot
        bloku "Panorama".

        ----------------------------------------
        Niech sobie płoty będą - ale nie traktujmy mieszkańców Torunia
        jak "hołoty od której trzeba się odgradzać". To jest ideologia którą
        reprezentują zwolennicy płotów!

        • eltinu Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 12:49
          Widzisz jak nie chcesz mieszkać w zamkniętym osiedlu to nie mieszkaj.
          A jak są ludzie którzy chcą mieszkać na zamkniętym osiedlu to mają prawo na
          własnym terenie wybudować co tylko chcą.

          Dalej te gadanie "po co" jest po prostu śmieszne. Mieszkam na otwartym osiedlu.
          Zasyfiała klatka, męty włóczące się po osiedlu, ślady krwi na schodach, grafiti,
          ginące samochody, napady na listonosza.

          Mam znajomych mieszkających na zamkniętym osiedlu.
          Czysto, bezpiecznie, żadnych podejrzanych typów włóczących się po okolicy,
          mieszkanie nie zamykane na klucz. Na klatce czysto jak w domu.

          Ludzie wiedzą dla czego chcą się odgrodzić, a wy nie rozumiecie?

          I jeszcze o tym pomyśle z domami socjalnymi. Ale to oto chodzi by się od takich
          domów socjalnych i innych odgrodzić. I proszę mi tu nie omawiać bajek. Bajka
          równym społeczeństwie gdzie wszyscy dbają o wspólne dobro i są tolerancyjni to
          bajka.
          Część społeczeństwa uważa po prostu, ze nie ma nic złego w tym by nasikać na
          klatkę po wypiciu kilku piw, a druga część się chce od nich odgrodzić. Kapewu?
          • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 13:44
            > Widzisz jak nie chcesz mieszkać w zamkniętym osiedlu to nie
            mieszkaj.
            > A jak są ludzie którzy chcą mieszkać na zamkniętym osiedlu to mają
            prawo na
            > własnym terenie wybudować co tylko chcą.


            Nie. Miasto to jest rzecz publiczna, rzecz wspólna, dobro które
            należy do mieszkańców. Jest to zintegrowana na wielu
            poziomach "organizacja".

            Jak chcesz mieć swoją własną republikę, wyprowadź się na wieś.

            Ogródź swoją posesję.

            Wprowadź tam szariat, uprawiaj sodomię - co mnie to obchodzi.

            Ale w mieście obowiązuje porządek publiczny.

            Słowo "porządek" nie jest ci obce. O porządek umiesz zadbać.

            Ale słowo "publiczny" jest dla ciebie wrogie.

            Postępujesz podobnie jak "hołota" która własności publicznej, dobra
            wspólnego uszanować nie potrafi. Prezentujesz dokładnie ten typ
            zidiocenia który jedną dyktaturę zastępuje inną - dyktaturę
            komunistyczną zastępujesz rozwiniętą do granic absurdu doktryną
            liberalną
            • eltinu Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 16:15
              > Nie. Miasto to jest rzecz publiczna, rzecz wspólna, dobro które
              > należy do mieszkańców. Jest to zintegrowana na wielu
              > poziomach "organizacja".
              Nie, publiczne są parki, drogi publiczne, osiedla komunalne itp. Jak coś jest
              wybudowane na terenie prywatnym to jest prywatne a nie publiczne.
              Inna sprawa jak miasto sprzedaje ziemię to może zawrzeć umowę albo zrobić plan
              zagospodarowania przestrzennego w którym miejsca na osiedle grodzone nie ma.

              Tylko jak pisałem jest wiele argumentów za tym by te osiedla grodzić. Nawet było
              w artykule, że ludzie w osiedlach otwartych załatwiali formalności by można było
              osiedle odgrodzić. Tak bez powodu swój czas marnowali.
              W tej chwili jest nagonka ideolo na osiedla zamknięte. Tyle, że osiedla te
              powstają ponieważ są odpowiedzią na potrzeby ludzi tam mieszkających. Jak by nie
              było potrzeby toby nikt nie wydawał pieniędzy i wysiłku na płoty.
              • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 23:32
                > Tylko jak pisałem jest wiele argumentów za tym by te osiedla
                grodzić.

                ciekawa jest ta mnogość twoich argumentów, naprawdę.
          • vojtell Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 13:49
            eltinu napisał:

            > Widzisz jak nie chcesz mieszkać w zamkniętym osiedlu to nie
            mieszkaj.
            > A jak są ludzie którzy chcą mieszkać na zamkniętym osiedlu to mają
            prawo na
            > własnym terenie wybudować co tylko chcą.
            >
            > Dalej te gadanie "po co" jest po prostu śmieszne. Mieszkam na
            otwartym osiedlu.
            > Zasyfiała klatka, męty włóczące się po osiedlu, ślady krwi na
            schodach, grafiti
            > ,
            > ginące samochody, napady na listonosza.
            >
            > Mam znajomych mieszkających na zamkniętym osiedlu.
            > Czysto, bezpiecznie, żadnych podejrzanych typów włóczących się po
            okolicy,
            > mieszkanie nie zamykane na klucz. Na klatce czysto jak w domu.
            >
            > Ludzie wiedzą dla czego chcą się odgrodzić, a wy nie rozumiecie?
            >
            > I jeszcze o tym pomyśle z domami socjalnymi. Ale to oto chodzi by
            się od takich
            > domów socjalnych i innych odgrodzić. I proszę mi tu nie omawiać
            bajek. Bajka
            > równym społeczeństwie gdzie wszyscy dbają o wspólne dobro i są
            tolerancyjni to
            > bajka.
            > Część społeczeństwa uważa po prostu, ze nie ma nic złego w tym by
            nasikać na
            > klatkę po wypiciu kilku piw, a druga część się chce od nich
            odgrodzić. Kapewu?

            Daj spokój hecer to tępy doktryner do którego fakty nie docierają nie
            ma sensu z nim dyskutować.
            • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 14:17
              do ciebie, tępaku nie docierają prośby - moje czy felippe - byś
              wreszcie te swoje "fakty" przytoczył. Połowa twoich postów
              to "zakładanie fanklubów" czy jakieś głupie uwagi o "towarzystwie
              wzajemnej adoracji". Obrażasz się na każdą ironię, jak pewien
              prezydent, pewnego kraju..

              Ignorujesz niewygodne dla siebie argumenty socjologów tłumaczących
              fenomen polskich osiedli zamkniętych, drażni ci fakt że
              przywędrowały zza Atlantyku gdzie są jedną (ale nie jedyną
              stosowaną!) metodą walki z przestępczością i wandalizmem, drażni cię
              fakt że sprawdzają się przede wszystkim w Moskwie czy w Pekinie:)

              • vojtell Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 16:49
                hecer napisał:

                > do ciebie, tępaku nie docierają prośby - moje czy felippe - byś
                > wreszcie te swoje "fakty" przytoczył. Połowa twoich postów
                > to "zakładanie fanklubów" czy jakieś głupie uwagi o "towarzystwie
                > wzajemnej adoracji". Obrażasz się na każdą ironię, jak pewien
                > prezydent, pewnego kraju..
                >
                > Ignorujesz niewygodne dla siebie argumenty socjologów tłumaczących
                > fenomen polskich osiedli zamkniętych, drażni ci fakt że
                > przywędrowały zza Atlantyku gdzie są jedną (ale nie jedyną
                > stosowaną!) metodą walki z przestępczością i wandalizmem, drażni
                cię
                > fakt że sprawdzają się przede wszystkim w Moskwie czy w Pekinie:)
                >
                A jednak podziwiam cię. Dawno nie spotkałem człowieka równie jak ty
                impregnowanego na fakty przeczące jego tezom.
                Twoja jednostronność jest kuriozalna i myślę, że jest cecha
                charakteru a nie wyłącznie intelektu, który niewątpliwie posiadasz.
                • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 23:50
                  ale jakie argumenty???

                  Argumentem jest to że w Warszawie są takie osiedla, że w Stanach są
                  takie osiedla?

                  Czy to że ktoś bazgrze po ścianie? Przecież można samą ścianę
                  odgrodzić płotem. Możesz blok odgrodzić płotem.

                  Mieszkasz w bezpiecznym, ładnym mieście - a opowiadasz jakieś
                  banialuki o przestępczości, o zbójach grasujących po osiedlu.

                  Sorry, ale wychowałem się na Rubinkowie i nigdy nie zarysowano
                  mojemu ojcu auta. Mojemu bratu raz kiedyś wylali farbę na maskę -
                  ale nie wybrali przypadkowo auta, to były porachunki. I tyle.

                  Sami swoim brakiem kultury i przewrażliwieniem wywołujecie konflikty
                  a potem się dziwicie że ludzie was nie lubią - dziś widziałem
                  takiego dziadka który zwyzywał śmieciarza że wózek prowadzi po
                  parkingu i zaraz zarysuje samochody... No po prostu facet prosił się
                  tego śmieciarza żeby przyszedł wieczorem ze śrubokrętem i poprawił
                  maskę przypadkowym samochodom.

                  Jakby stosować twoją skalę zabezpieczeń to na warszawską Pragę
                  trzeba by zrzucić napalm a potem regularnie posyłać tam oddziały
                  GROM-u na śmigłowcach.

                  Postaw sobie ten płot przy bloku, w miejsach gdzie mogą pojawić się
                  graficiarze, postaw plot dookoła parkingu... Ale wykaż odrobinę
                  kultury i przestań grodzić całe osiedle.

                  ---------------------------------------

                  Najbardziej irytujące jest to że ty z taką naiwnością na pograniczu
                  głupoty powtarzasz te formułki o "przestępczości i wandalizmie" a
                  zupełnie ignorujesz to co jest oczywiste - ploty są elementem
                  marketingu który pozwala sprzedać produkt jako "Winnicę"
                  czy "Tarasy" - musi być "oddzielony".

                  Plany zagospodarowania dla miasta wynikają Z UZGODNIEŃ SPOŁECZNYCH!
                  Wszyscy mieszkańcy mają prawo wpływać na decyzje lokalizacyjne, na
                  sposób zagospodarowania miejskiej przestrzeni.

                  To czy ty postawisz płot na swoim prywatnym terenie WYMAGA - jak
                  każda inna inwestycja budowlana - zgłoszenia do wydziału
                  architektury, ZGODNOŚCI z planem zagospodarowania, itd.

                  Fikać na swoim prywatnym terenie to możesz na wsi - nie w mieście.
                  Tam sobie poszalejesz - tam cię nikt nie zgwałci, nie napadnie.

                  Naprawdę stary, martwię się o twoje zdrowie. Weź odpocznij. Świeże,
                  wiejskie powietrze, z dala od zgiełku miasta...
                  • eltinu Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 09:01
                    Wiesz, jesteś nieprzemakalny. :)
                    Ale spróbuję jeszcze raz

                    > Czy to że ktoś bazgrze po ścianie? Przecież można samą ścianę
                    > odgrodzić płotem. Możesz blok odgrodzić płotem.
                    1) Nie chcę na terenie osiedla ludzi którzy mają w zwyczaju mazać po ścianie.
                    2) Problem jest dużo większy z mazaniem po klatkach
                    3) Domofon nie jest zabezpieczeniem. Bo ludzie i tak wpuszczają obcych. Barierą która się sprawdza jest płot i ochroniarz

                    > Mieszkasz w bezpiecznym, ładnym mieście - a opowiadasz jakieś
                    > banialuki o przestępczości, o zbójach grasujących po osiedlu.
                    5) A moim znajomy samochody zdemolowano/ukradziono. Pobicia, kradzieże i napady i chuligaństwo widziałem sam i znam od znajomych a nie z gazet. Wiem, że jest modne mówić, że przestępczość jest zawyżana przez media. W Polsce jest zaniżana przez lewicowe media które chcą obniżenia sankcji za przestępstwa.

                    > Sami swoim brakiem kultury i przewrażliwieniem wywołujecie
                    > konflikty
                    Znaczy jak się odgrodzę płotem to ktoś ma prawo mnie napaść?

                    > Jakby stosować twoją skalę zabezpieczeń to na warszawską Pragę
                    > trzeba by zrzucić napalm
                    Praga nie jest najniebezpieczniejszym miejscem w Warszawie. Najniebezpieczniej jest na wielkich otwartych właśnie blokowiskach.
                    jak Targówek.

                    > Ale wykaż odrobinę kultury i przestań grodzić całe osiedle.
                    Grodzenie\niegrodzenie miasta nie jest normą kultury. Wiem, ze chciałbyś by tak było ale reprezentujesz małą w sumie grupę ortodoksów którzy wtrącają się ludziom w to jak się budują.

                    > Najbardziej irytujące jest to że ty z taką naiwnością na pograniczu
                    > głupoty powtarzasz te formułki o "przestępczości i wandalizmie"
                    Jak już pisałem wandalizm znam z życia a nie z gazet

                    > ploty są elementem marketingu który
                    > pozwala sprzedać produkt jako "Winnicę"
                    Dla mnie jest obojętny ten marketing. Ja mieszkam na osiedlu otwartym a chciałbym zamieszkać na zamkniętym. Jest to podstawowy czynnik jaki będę stosował jeśli zarobię pieniądze i będę szukał własnego mieszkania.

                    > Plany zagospodarowania dla miasta wynikają Z UZGODNIEŃ SPOŁECZNYCH!
                    > Wszyscy mieszkańcy mają prawo wpływać na decyzje lokalizacyjne, na
                    > sposób zagospodarowania miejskiej przestrzeni.
                    I wpływają. Jak tylko mogą wpływają na władze by móc się ogrodzić :)
                    Sorki, plan zagospodarowania decyduje, czy ma stać tu park, czy wieżowce. Jak już jest decyzja, że budujemy osiedle, to nie widzę problemu w tym, by je ogrodzić. Poza tym firmy deweloperskie stosują się do planu zagospodarowania. Grodzą tam gdzie można ogrodzić zgodnie z planami. A wspomniane przez Ciebie społeczeństwo i tak decyduje, czyli idzie do władz by uzyskać pozwolenie na ogrodzenie.

                    Protestuje nie społeczeństwo tylko grupa lewicujących ortodoksów którym się to nie podoba ze względów ideologicznych. Panowie, Liberum Veto już nie istnieje.



                    • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 10:14
                      > 1) Nie chcę na terenie osiedla ludzi którzy mają w zwyczaju mazać
                      > po ścianie.
                      > 2) Problem jest dużo większy z mazaniem po klatkach
                      > 3) Domofon nie jest zabezpieczeniem. Bo ludzie i tak wpuszczają
                      > obcych. Barierą
                      > która się sprawdza jest płot i ochroniarz

                      Czy ja polemizuje z tym że barierą która nie przepuszcza obcych jest
                      płot? Więc łaskawie wymień jakieś argumenty.

                      Mazanie po klatkach???

                      Jakiś nowy rodzaj graffit wymyśliłeś - grafficiarz dzwoni do
                      domofonu, mówi "poczta", ludzie go wpuszczają a on gdzieś na 10
                      piętrze gdzie nikt nie widzi namaluje swoje graffit??

                      A wydawało się że ci ludzie chcą by ich dzieła podziwiać....

                      "problem jest dużo większy z mazaniem po klatkach" - on się zalęgł w
                      twojej głowie wyłącznie.

                      Rozumiem, że będziesz wymyślał jeszcze setki innych nieistniejących
                      problemów by tę swoją "mnogość argumentów" uzasadnić.

                      > 5) A moim znajomy samochody zdemolowano/ukradziono. Pobicia,
                      > kradzieże i napady
                      > i chuligaństwo widziałem sam i znam od znajomych a nie z gazet.
                      > Wiem, że jest
                      > modne mówić, że przestępczość jest zawyżana przez media. W Polsce
                      > jest zaniżana
                      > przez lewicowe media które chcą obniżenia sankcji za przestępstwa.

                      I co mam tu skomentować? Że twoim znajomym ukradli samochód? Ze źle
                      oświetlonego parkingu pod supermarketem w Kielcach?

                      Mógłbyś przytoczyć choć jeden artykuł czy wypowiedź w których
                      dziennikarz starał się manipulując informacją pokazać gwałtowny
                      spadek przestępczości - podczas gdy ona rosła???

                      Albo zmanipulowane badanie.

                      Twoje rozumowanie dziurawe jak durszlak; twoje wnioskowanie i
                      umiejętność doszukania się związku przyczynowo-skutkowego są po
                      prostu obciachem dla twojej prawicowej frakcji. Weź może założ
                      partię głupców - bo ja też mam z natury bardziej prawicowe poglądy
                      ale obecność takich osobników jak ty w tym środowisku skłania mnie
                      do ich zmiany.

                      > Praga nie jest najniebezpieczniejszym miejscem w Warszawie.
                      Najniebezpieczniej
                      > jest na wielkich otwartych właśnie blokowiskach.
                      > jak Targówek.

                      Aha... Rozumiem, że wybrałeś sobie najniebezpieczniejszą dzielnicę w
                      Warszawie i uważasz że skoro na Targówku płotów nie ma i jest
                      niebezpieczenie to konieczne jest stawianie płotów np na bliskiej
                      Woli czy Ochocie.

                      Wszystkie dzielnice są w Warszawie niebezpieczne. I życie jest
                      bardziej niebezpieczne. Ale pensje są wyższe, możliwości kariery
                      większe.

                      Jak ci się nie podoba możesz się wyprowadzić na wieś.

                      Może łaskawie uzasadnićj budowę płota na Osiedlu Sztuk Pięknych -
                      inaczej niż najazdem zbuntowanych chłopów chińskich którym odbierana
                      jest ziemia - na Pekin.

                      > Jak już pisałem wandalizm znam z życia a nie z gazet

                      Jasne, o wielki znawco życia nie z gazet... To chyba twój koronny
                      argument w tej dyskusji.

                      > Protestuje nie społeczeństwo tylko grupa lewicujących ortodoksów

                      Tak, bo ty masz prawicowe poglady i ty wiesz "co społeczeństwo
                      woli" :))
                      • eltinu Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 16:05
                        > Czy ja polemizuje z tym że barierą która nie przepuszcza obcych jest
                        > płot? Więc łaskawie wymień jakieś argumenty.
                        Podstawowy argument. W praktyce to się sprawdza. Wiem jak jest na osiedlach zamkniętych i jak jest na tych otwartych, z życia właśnie, nie z gazet.
                        Płot nie jest barierą dla zawodowego przestępcy który ma upatrzony łup, powiedzmy wartą milion złotych kolekcję zabytków. Ale jest barierą dla kręcącej się bez celu hołoty. Poczytaj trochę o wiktymologii. O zasadzie "zbitego okna" itp.

                        > Mazanie po klatkach???
                        > Jakiś nowy rodzaj graffit wymyśliłeś - grafficiarz dzwoni do
                        > domofonu, mówi "poczta", ludzie go wpuszczają a on gdzieś na 10
                        > piętrze gdzie nikt nie widzi namaluje swoje graffit??
                        Chodzi mi o pisane mazakiem i sprayem teksty w stylu "Legia górą", "XY tocw...", "HWDP" i tym podobne. Jak jesteś miłośnikiem takiej sztuki graffiti to mieszkaj se w blokowisku. W zamkniętych osiedlach tak po prostu nie ma.

                        > I co mam tu skomentować? Że twoim znajomym ukradli samochód? Ze źle
                        > oświetlonego parkingu pod supermarketem w Kielcach?
                        Nie, z parkingu pod domem. Drugim znajomy w dzień próbowali się włamać i rozwalili zamek w samochodzie (osiedle za Żelazną bramą, w dzień). Mojej dziewczynie włamali się do domu i okradli. Wiesz jak się człowiek czuje jak wchodzi do wybebeszonego własnego domu? Mi próbowali na beszczela zabrać komórkę w tramwaju, tylko nie dałem się zastraszyć. I takich przypadków znam masę. Właście co z kimś znajomym pogadam to się dowiaduje, kto z jego rodziny stał się ofiarą przestępstwa.
                        Człowieku, nie znasz życia to Twój problem. Ale się nie wypowiadaj publicznie.

                        > Mógłbyś przytoczyć choć jeden artykuł czy wypowiedź w których
                        > dziennikarz starał się manipulując informacją pokazać gwałtowny
                        > spadek przestępczości - podczas gdy ona rosła???

                        Nie, ja powiedziałem, że dziennikarze twierdzą, że poziom przestępczości jest dużo niższy niż strach ludzi przed nimi. I że jest to spowodowane działaniem mediów. Teza z filmu "Zabawy z bronią". A ja twierdzę z własnego życiowego doświadczenia, że jest odwrotnie. Media twierdzą, że nie jest tak źle. A ludzie ze swojego życiowego doświadczenia, a nie z mediów wiedzą, że zagrożenie przestępczością jest duże.

                        > Twoje rozumowanie dziurawe jak durszlak; twoje wnioskowanie i
                        > umiejętność doszukania się związku przyczynowo-skutkowego są po
                        > prostu obciachem dla twojej prawicowej frakcji. Weź może założ
                        > partię głupców

                        Jak ktoś zaczyna się posługiwać obelgami to zazwyczaj oznacza to, ze brak mu argumentów merytorycznych. Ja nie potrzebuję wyzywać Cię od głupców. Sam się podkładasz.

                        > Aha... Rozumiem, że wybrałeś sobie najniebezpieczniejszą dzielnicę > w Warszawie i uważasz że skoro na Targówku płotów nie ma i jest
                        > niebezpiecznie
                        Wulgarne napisy na klatkach schodowych znam również z otwartego osiedla na Bemowie. Na otwartym osiedlu w centrum mają przytulisko narkomani. Ślady krwi na klatce koło Twojego mieszkania też by Cię nie ruszyły? A wytwórnia heroiny przez ścianę? A wizyty policji dopytującego się o sąsiada przez ścianę? I ja tego na prawdę nie wybieram. Gdzie odwiedzę znajomych z osiedli "otwartych" tam widzę podobny syf.

                        > Wszystkie dzielnice są w Warszawie niebezpieczne. I życie jest
                        > bardziej niebezpieczne
                        A na osiedlach zamkniętych jest niebezpiecznie jak by mniej.

                        Mój znajomy z zamkniętego osiedla w ogóle nie zamyka mieszkania na klucz. Nie potrzebuje.
                        Moja znajoma z otwartego osiedla po 20 nie otwiera ludziom jak dzwonią do jej drzwi. Znajomi znają jej numer telefonu komórkowego. Obcemu nie otworzy wieczorem mieszkania.
                        To jest różnica między osiedlem zamkniętym i otwartym.
                        • studencikcik Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 16:25
                          Twoje argumenty są przekonujące i oczywiste, a logika i spokój
                          wywodu bez zarzutu. Tylko partner poniżej poziomu. Proponuję
                          bojkotować hecera. No bo ile można znieść.
                        • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 13.01.09, 00:25
                          studiowałem, mieszkałem, pracowałem w Warszawie...

                          ...to co wypisujesz to obraz miasta zbudowany na kronice kryminalnej
                          barwnie ujęty w opisie redaktora super expressu który stara się
                          wytworzyć atomosferę zbiorowej paranoi... fabryka heroiny za
                          drzwiami, no pewnie.

                          Sam przyznajesz że komórkę ktoś chciał ci wyrwać a tramwaju - od
                          tego też ustrzeże ciebie płot?

                          Argumenty o przestępczości w Warszawie jako uzasadnienie dla
                          stawiania płotu w Toruniu to mogą zachwycić studencikcika, który
                          zawalił kolokwium z jakiś podstaw geografii Polski.

                          Te teksty o HWDP które wypisują dzieciaki na klatkach to możesz
                          opowiadać hekate - na zamkniętym osiedlu też znajdzie się jakiś
                          gimnazjalista który weźmie pisaka i ci zrobi na drzwiach taki napis.

                          Ile treści ma argument "poczytaj sobie coś o wiktymologii" jest po
                          prostu przebogaty w treść...

                          --------------------------

                          Wiesz, ciebie chyba sąsiedzi pobili, zgwałcili, obrabowali,
                          przypalali ci pety do pięt... czy tyś się nie urwał z guantanamo?

                          ----------------

                          poza tym, naprawdę, przestań tutaj bzdury pleść o tym jak jest na
                          Targówku... to naprawdę już wole vojtella który roztacza dramatyczne
                          wizje życia na Zieleńcu ("pogonie i walki, pułapki - zasadzki").

                          Ty musisz zmienić miejsce akcji swojego thrillera - naprawdę,
                          spróbuj tę fabrykę heroiny przenieść gdzieś w okolice Fałata... a
                          wojny gangów na róg z Sienkiewicza, okej?

                          • eltinu Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 13.01.09, 07:14
                            > studiowałem, mieszkałem, pracowałem w Warszawie...
                            > ...to co wypisujesz to obraz miasta zbudowany na kronice kryminalnej
                            Nie stary. Na życiu. Zwyczajnym życiu

                            > Sam przyznajesz że komórkę ktoś chciał ci wyrwać a tramwaju - od
                            > tego też ustrzeże ciebie płot?
                            Ale ustrzeże od wielu innych

                            > Argumenty o przestępczości w Warszawie jako uzasadnienie dla
                            > stawiania płotu w Toruniu
                            Jak mogę pisać o życiu w Toruniu jak nigdy w nim nie byłem? Niemniej tu na forum
                            i w artykule osobno było też o idei osiedli zamkniętych, jako takich. W różnych
                            miastach Polski.

                            > Te teksty o HWDP które wypisują dzieciaki na klatkach to możesz
                            > opowiadać hekate - na zamkniętym osiedlu też znajdzie się jakiś
                            > gimnazjalista
                            Ale się nie znajduje. Albo znajduje dużo rzadziej. Mobilizujesz mnie do tego bym
                            przeszedł się po blokowiskach, porobił zdjęcia ścian w Warszawie tych z bloków i
                            tych z osiedli zamkniętych.

                            > Ile treści ma argument "poczytaj sobie coś o wiktymologii" jest po
                            > prostu przebogaty w treść...
                            A źle. Ale jak nigdy nie czytałeś to przytoczę. Otóż jak pokazały badania
                            naukowców amerykańskich, wystarczy zbić przysłowiową szybę w oknie, by
                            przestępcy uważali jakieś miejsce za nie kontrolowane przez władze, Za swoje By
                            zaczęli się tam zbierać, zaczepiać ludzi, by zaczęło dochodzić do przestępstw.
                            Umazana klatka schodowa pełni właśnie funkcję takiego zbitego okna. Czysta
                            zamknięta klatka, teren otoczony sprawia że różni żule nie traktują tego terenu
                            jak swój, nie robią sobie świetlicy z klatek schodowych. Na prawdę poczytaj
                            trochę o tym, to zrozumiesz co zmienia płot i ochrona na wejściu.

                            > poza tym, naprawdę, przestań tutaj bzdury pleść o tym jak jest na
                            > Targówku..
                            Podałem kilka innych miejsc. Co powiesz o malowniczym osiedlu koło petli na
                            Kochanowskiego?

                            > Wiesz, ciebie chyba sąsiedzi pobili, zgwałcili, obrabowali,
                            Nie, choć okradli. Paru moich znajomych miało gorsze problemy.

                            > fabryka heroiny za drzwiami, no pewnie.
                            Heroina to osobny rozdział. Z heroiną na klatkach schodowych to ja się spotkałem
                            w kilku miejscach. Z ludźmi podejrzanymi o handel nią też. To gó... jest
                            powszedniejsze niż myślisz


                          • vojtell Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 13.01.09, 09:04
                            hecer napisał:

                            /.../ to naprawdę już wole vojtella który roztacza dramatyczne wizje
                            życia na Zieleńcu /.../

                            hecer w dyskutowaniu z tobą największym problemem jest to, że kiedy
                            ludzie piszą o tym co przeżyli lub zobaczyli a co stoi w sprzeczności
                            z twoimi tezami ty te relacje dezawuujesz na zasadzie "bo mnie to nie
                            spotkało"
                            W ten sposób jakakolwiek wymiana poglądów z tobą mija się z celem bo
                            jakiż może być sens w dyskusji z doktrynerem?

            • eltinu Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 16:09
              > Daj spokój hecer to tępy doktryner do którego fakty nie docierają nie
              > ma sensu z nim dyskutować.
              Tak właśnie mówią ludzie którzy nie mają argumentów.
    • laobaixing Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzone 11.01.09, 02:08
      Po cholerę trzymać furtki zamknięte w jasny dzień, skoro i tak jest ochrona i
      kamery? Dajcie pożyć, sąsiad skróci sobie drogę przez Wasze podwórko, a Wy
      przez podwórko sąsiada. Sklep praktycznie pod oknem, ale idzie się 15 minut,
      bo płoty. Dzieci nie pójdą pobawić się z kumplami ze szkoły, bo tamci z innego
      (gorszego?) podwórka. Ochroniarz często chamski, każdego gościa traktuje jak
      przestępcę.

      Przyleciała dziś sąsiadka, że ktoś bramę do garażu zostawił otwartą, a to
      przecież zaproszenie dla złodzieja! Popsuli ją *na* *pewno* ci młodzi spod
      14-tki (inni, oni, tamci)! Złodziej tylko chodzi i patrzy, gdzie otwartą bramę
      zoczy tam hyc i już jest w środku, jeszcze tylko drzwi na klatkę ("prosimy
      zamykać NA KLUCZ") i drzwi do mieszkania (panzer), a na klatce aż sześć
      rodzin, łatwo o anonimowość w tym tłumie.

      Warszawskie osiedle Marina - spróbuj tam pomieszkać bez samochodu. Osiedle
      zamknięte, ulice prywatne, autobus miejski nie pojedzie. Cud planowania
      przestrzennego - przedmieście w środku miasta.

      "Co innego znaczy spokój dla emeryta, a co innego dla posiadacza małego
      dziecka." Temu się nie podoba, że dziecko płacze, a tamtemu, że ten puszcza
      heavy metal, ten znów nieznośnie gra na trąbce, tamten nocami suchotniczo
      kaszle, a ten niemelodyjnie pierdzi. A może tak zamiast marudzić wziąłbyś
      szarlotkę z Szarlotką i przeszedł się po sąsiadach. I wtedy to nie ten debil
      puszcza heavy metal, tylko Mietek (po prostu zadzwoń do Mietka), a płacze nie
      ten gnój spod trzynastki, tylko mały Kazio, bo nie spał od zapalenia oskrzeli.

      Znajoma wyprowadzała się z PRL-owskiego bloku: "Tak się cieszę, że już nie
      będę mieszkać w tym slumsie". Pytamy za parę tygodni, jak się żyje poza
      slumsem. "Teraz mieszkam w getcie!"

      • aron2004 Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 07:39
        czemu w mieście nie lubi się płotów? U nas na wsi płot to podstawa.
    • vojtell Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 09:22
      Czwarty raz o tym samym, litości... :(
      • z.wyspy no ale nie ma przymusu czytania? więc... 11.01.09, 11:54
        więc o co Ci chodzi?
        • hecer Re: no ale nie ma przymusu czytania? więc... 11.01.09, 13:52
          ...on sam nie wie o co mu chodzi, jest sfrustrowany brakiem płota na
          osiedlu Zieleniec:)
          • vojtell Re: no ale nie ma przymusu czytania? więc... 11.01.09, 16:56
            hecer napisał:

            > ...on sam nie wie o co mu chodzi, jest sfrustrowany brakiem płota
            na
            > osiedlu Zieleniec:)

            Z jednej strony Zieleńca płot już postawiono ale mało mnie to
            interesuje bo już tu prawie nie mieszkam :)
            Strzał kulą w płot hecerku z typowym dla ciebie "poczuciem humoru"
            • hecer Re: no ale nie ma przymusu czytania? więc... 12.01.09, 12:42
              widzisz, bo to że płot jest z jednej strony - to może mieć często
              uzasadnienie.

              To że można ogrodzić kwietnik, by go dzieciaki nie zadeptały też
              rozumiem.

              Dziwne jakoś, mieszkasz na tym Zieleńcu ale w ogóle nie dbasz o
              swoją okolicę.
    • myfax Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzone 11.01.09, 12:13
      Płoty, płotki, płoteczki, to wszystko już było, przed wojną!
      Przykładem tego jest Bydgoskie Przedmieście, np. osiedle dla
      pracowników ZUS-u! Co nieco jeszcze się zachowało, warto porównać
      widok obecny Bydgoskiego ze starymi pocztówkami czy zdjęciami. Nie
      wszystko komuna zdążyła zniszczyć.
    • myfax Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzone 11.01.09, 12:19
      A to jeden z przykładów:
      miasta.gazeta.pl/torun/51,35576,6142943.html?i=1
    • hecer Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzone 11.01.09, 14:12
      Moim zdaniem trzeba zrobić antyreklamę "Osiedla Sztuk Pięknych".

      Co oni z tym Hubertem robią? Importują do słynnego z przepięknej
      architektury grodu Kopernika nieswieży produkt z Warszawy - made in
      USA, gdzie "getto dla białych" było po prostu naturalną reakcją na
      przestępczość, handel narkotykami i wojny gangów.

      Sorry, ale gdybyśmy dosłużyli się w Polsce sycylijskiej, rosyjskiej
      czy choć portorykańskiej mafi to może odrobina sensu w tych
      lamentach o "zbójach grasujących po ulicy" miałoby sens.

      Ci ludzie ze Słonecznych Tarasów, Panoramy itd wychodzą ze swego
      osiedla i idą do miejskego parku, idą w odwiedziny do ludzi na
      Rubinkowie, chodzą nocami na balangi na Starówkę, itd - i co?

      ----------------------------------------------------------------

      Płoty to wyłącznie element marketingu!

      Przecież te nazwy: "Winnica", "Panorama", "Osiedle Sztuk
      Pięknych", "Słoneczne Tarasy" - one istnieją w świadomości klienta
      jako "enklawa"!

      Przecież developer sprzedaje te osiedla jako "prywatną obietnicę
      szczęśliwości".

      Na tych osiedlach "nikt się nie będzie do nas wtrącał".

      Oczywiście jest to tanie jak barszcz i tylko dla jełopów wychowanych
      na serialach.

      Ale wywołuje furrorę! Po prostu dodać tam twarz Huberta i sukces
      gwarantowany.

      W Toruniu to kiepska imitacja Warszawki w jej najgorszych
      obliczach... Ale właśnie to oddziałuje na wyobraźnię klientów w
      Toruniu.

      ---------------------------------

      • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 14:22
        > Sorry, ale gdybyśmy dosłużyli się w Polsce sycylijskiej,
        rosyjskiej
        > czy choć portorykańskiej mafi to może odrobina sensu w tych
        > lamentach o "zbójach grasujących po ulicy" miałoby sens.

        :)

        Odrobina sensu w sensie:)

        ...tym właśnie kończą się próby odnajdywania sensu w wypowiedziach
        uzasadniających płoty w małym, spokojnym, przytulnym mieście w
        którym zamiast utrzymywać dobrą reputację i wykazywać się dbałością
        o estetykę dokonuje się destrukcji i gwałtu na przestrzeni
        publicznej.
      • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 14:29
        ...na tym osiedlu studenci sztuk pięknych "personalizują parkingi" -
        poszukują motywów które pozwoliłyby zindywidualizować miejsce
        parkingowe...

        I bardzo dobrze.

        Szkoda że z tego środowiska brak jest głosów protestu przeciw
        zamykaniu tej parceli.

        Spacer po Bydgoskim jest niezwykle przyjemny. Modernistyczne wille
        na Fałata też są bardzi przyjemne dla oka (ostatnio
        jakiś "przyjemniaczek" wylazł z mieszkania i się pytał "w czym może
        mi pomóc" jak się za długo gapiłem).

        Oczywiście będą tam "ulice wewnętrzne" czyli ulice za płotem... Nie
        będzie przejścia od Fałata do Broniewskiego.

        Można tylko odmalować tabliczkę "zakaz fotografowania" która była na
        jednostce wojskowej i napis "wstęp bron" (taki skrót, od "Wstępa
        Bronisława").
        • wunder-waffe Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 15:13
          Kiedy kolega wraca do tej swojej Finlandii? Chcielibyśmy troszkę
          odetchnąć...
          • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 12:44
            wiesz, chyba zostanę.
      • wunder-waffe Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 15:19
        Twoje krytyczne sądy to najlepsza reklama pod słońcem, drogi panie.
        Nawet ci, co nigdy nie słyszeli o tym osiedlu, zaczynają się nim
        interesować, hahaha.
        • uszaty25 Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 16:32
          Polska po 89 to kraj skrajnosci, od komuny kiedy wszystko bylo wspolne i niczyje
          przeslismy do epoki kiedy pojecie wlasnosci jest przekrecone w druga strone.
          Mysle ze za kilka lat skutki takich grodzen wyjda na wierzch np dzieci z
          chorobami strarczymi, patrzenie "wilkiem" na kogokolwiek zpoza raju. Zwykla
          sasiedzka solidarnosc moglaby duzo wiecej zdzialac niz te systemy chroniace, ale
          po sie odwiedzac, rozmawiac jak mozna sobie postawic plot i go zamknac, bez
          domofonu. Paranoja
          • myfax Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 16:56
            Wcześniej podałem przykład Bydgoskiego, ale płoty były wszędzie, w
            każdej dzielnicy. Nawet tam, gdzie zabudowa była zwarta (od frontu
            nie, ale podwórka była poprzegradzane), nawet w centrum Torunia.
            Spróbujcie wejście na któreś z podwórek na Kopernika, Żeglarskiej,
            Szczytnej. Tak było zawsze. Tylko w PRL powstały blokowiska gdzie
            hula wiatr i blokersi, gdzie można ,,wydeptywać’’ wszystko czego
            dusza zapragnie w ramach tzw. wolnej przestrzeni. Bez przesady.
            Ludzie mają prawo do bezpiecznego mieszkania, szczególnie teraz, gdy
            Państwo nie potrafi zagwarantować obywatelowi elementarnych zasad
            bezpieczeństwa.
            • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 00:08
              tak, w końcu cała Starówka ogrodzona jest murem wysokości kilku
              metrów i grubości kilkudziesięciu centymetrów.

              Dziwne że jeszcze nie zaproponowałeś by zamykać bramy, zapuszczać
              kraty i odrestaurować zasypaną przez Prusaków fosę tak na wysokości
              Wałów gen. Sikorskiego.

              ------------------------------------

              czy ulice na Starówce zostały wytyczone w taki sposób by odgrodzić
              teren należący do jednego inwestora, od terenu należącego do innego
              inwestora? Ulice wytycza się tam gdzie się wygodnie chodzi.

              Z czego wynika brak przejścia między Kilińskiego a Czarlińskiego -
              płot postawiony przez VIP-ów mieszkających w nowym bloku na
              Czarlińskiego?

              Albo płot postawiony między ul.Rybaki a ulicą Popiełuszki?


              Ogon kręci psem - developer decyduje którędy będą chodzić ludzie. A
              miasto - władze miasta - nie robią nic by bronić interesów
              mieszkańców.
      • vojtell Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 17:01
        hecer napisał:

        /.../ tylko dla jełopów wychowanych
        na serialach /.../

        hecer inteligentny inaczej?
        a może sfrustrowany złamas?
        oto jest pytanie?
    • amkkmp Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 19:58
      Obecnie chwilowo mieszkam w bloku. Wielu moich znajomych też mieszka w blokach.
      I jakoś u nikogo nie zauważyłem zasikanych klatek, grafitti na murach czy
      menelstwa żłopiącego alpagę na połamanych ławkach. Nie ma jak grodzenie, co nie?
      Otóż pudło. Żaden z tych bloków nie jest ogrodzony. Każdy może tam podejść i
      nalać pod klatką schodową, napisać coś na murze lub wypić jabola pod blokiem.
      Jednak nikt tego nie robi. Dlaczego? Bo bloki są w dobrych lokalizacjach.

      Jak powstają grodzone osiedla? Bardzo prosto. Developer kupuje grunt w jakiejś
      części miasta, która cieszy się raczej złą sławą. Dlaczego? Bo taniej. Wie, że
      nikt dysponujący dużymi pieniędzmi nie będzie chciał tam mieszkać, z racji złej
      reputacji dzielnicy. Potencjalnym klientom mówi jednak - nie martwcie się
      menelstwem, będą płoty, mury, ochrona, fosa i menelstwo nie będzie miało wstępu.
      I ciemny lud to kupuje. Developer nastawia na tym skrawku ziemi tyle bloków, że
      ciężko tam będzie szpilkę wcisnąć, otoczy płotem i sprzeda za niezłą stawkę za
      metr - a metrów będzie bez liku. Nie zmieni to faktu mieszkania w dzielnicy o
      złej reputacji - a wyjść poza płot (choćby na spacer) będzie jeszcze ciężej, bo
      wszelkie płoty będą jeszcze bardziej działały na nerwy okolicznym ludziom - nikt
      przecież nie lubi podziałów my-oni.

      Co do wsi grodzenia wsi - buduję dom. Mam działkę, którą ogrodziłem. Ale
      posiadam też spory kawałek drogi. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, by ją
      zagrodzić. Analogicznie - nie widzę nic przeciwko domofonom na klatkach
      schodowych. Ale grodzenie całych osiedli uważam za właśnie za zabór przestrzeni
      publicznej.
      • eltinu Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 21:29
        > Obecnie chwilowo mieszkam w bloku. Wielu moich znajomych też mieszka w blokach.
        > I jakoś u nikogo nie zauważyłem zasikanych klatek, grafitti na murach czy
        > menelstwa żłopiącego alpagę na połamanych ławkach. Nie ma jak grodzenie, co nie

        Jak by Ci to powiedzieć. Na mojej klatce były już ślady krwi po bójce. Narkomani
        na klatce. Gnoje drące ryje i zaczepiające ludzi za oknem w nocy. I jest tak w
        wielu miejscach w Warszawie.
        Tego co piszę nie piszę na podstawie wyobrażeń czy lęku podsycanego przez
        media. Ja to piszę z tego co widzę na co dzień.
        Bywałeś na Targówku? A może napisz które blokowisko w Warszawie jest takie spokojne?
        Ja oczywiście słyszałem o "działaniu lokalnej społeczności", "pomocy
        sąsiedzkiej" i tym podobne trele morele. Ale to są hasła. A konkret jakie znam z
        życia są takie, że w tych "zamkniętych" osiedlach wiele problemów zwyczajnie nie
        występuje. Jest tak jakoś czyściej, spokojniej i inaczej niż na "otwartym",
        "demokratycznym" i "politycznie poprawnym" osiedlu.
        • hecer Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 11.01.09, 23:56
          Mieszkałem na Młynowie 3 lata, mieszkałem w Ursusie trochę, trochę
          na Żoliborzu.

          I co? Żadnych krzyków, żadnych bijatyk.

          Na schodach do domu i ławce regularnie panowie pijący piwo. I co? I
          nic. To też ich miasto.


          I co? W mordę nie dostaniesz jak wyjdziesz wieczorem na imprezę?

          > Bywałeś na Targówku? A może napisz które blokowisko w Warszawie
          jest takie spok
          > ojne?

          No ale czemu na Targówku? Może stary od razu uzasadnij budowę płota
          na Osiedlu Sztuk Pięknych atakami terrorystycznymi w Bombaju. Albo
          zamieszkami w Mogadiszu.
        • amkkmp Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 22:17
          > Jak by Ci to powiedzieć.
          > Na mojej klatce były już ślady krwi po bójce.
          Czyli po prostu mieszkasz w kiepskiej dzielnicy, na dodatek kiepskiego miasta...
          I żaden płot tego nie zmieni - będzie stwarzał tylko pozory.
          • eltinu Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 23:34
            > Czyli po prostu mieszkasz w kiepskiej dzielnicy, na dodatek kiepskiego miasta..
            > .
            > I żaden płot tego nie zmieni - będzie stwarzał tylko pozory.
            Warszawa, centrum miasta
    • yigor nie Miasto w mieście, a wieś v mieście!!! 11.01.09, 20:59
      tylko na wsi grodzą płotem przestrzeń.
      i to właśnie wsiowe nuworiszy grodzą w mieście płoty.
    • nika_j Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 16:36
      Spokojnie, niedługo będzie i tak, jak w Warszawie:
      www.komunikaty.pl/komunikaty/1,80849,6148234,Ratusz_kupi_hurtem_mieszkania_od_deweloperow_.html
      Nie dziwię się tym, którzy chcą ogrodzić swoje bloki w obawie przed wandalami.
      Natomiast mocno wątpię w zasadność bezpieczeństwa takich osiedli. To, że komuś
      nie wyrwą torebki spod drzwi klatki schodowej nie znaczy, że nie wyrwą jej spod
      bramy, czy furtki ogrodzenia. A nawet gorzej, bo pod bramą może sobie kobiecina
      krzyczeć, podczas gdy koło klatki czasem może mógłby ktoś pomóc (no dobra,
      przesadziłam, nikt nie pomoże w żadnym przypadku). A ochrona będzie w tym czasie
      zajęta pilnowaniem obejścia, a nie tego, co się dzieje za furtką.
      Podobnie mnie śmieszy zasadność wiary w bezpieczeństwo takiego osiedla tylko
      dlatego, że według naszej opinii mieszkają tam wyłącznie osoby o wysokiej
      kulturze i niezdolne do popełnienia jakiejkolwiek podłości tylko dlatego, że za
      podobną kwotę kupili mieszkanie. Czujność na takim osiedlu może zostać
      przytłumiona pozorami bezpieczeństwa. Ale tak naprawdę nikt wam nie
      zagwarantuje, że sąsiad, skądinąd bogaty gość, nie jest pedofilem czy tez po
      prostu nie będzie chciał zemścić się na was, że nasłaliście na niego
      ochroniarza, bo jego kot przeszedł na wasz tarasik (przykład z artykułu, nie mój).
      Nie znacie na pewno wszystkich lokatorów na osiedlu. Część z nich wcale nie
      będzie właścicielami, pewnie niektórzy będą wynajmować tam mieszkanie i wcale im
      nie zależy na was ani na waszej sielankowej społecznosci. Nie znacie ich,
      tymczasem pozwalacie im bezkarnie krążyć po swoim terenie, zakładając ich dobrą
      wolę. Co więcej, każdy, kto wejdzie na to osiedle, będzie dla was poza
      podejrzeniem, bo przecież skoro wszedł już na teren, to widocznie ma
      klucz/wpuścił go ochroniarz. Podziwiam waszą odwagę.
      • malaasia15 Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 16:49
        Jeszcze jeden taki post i będę się bała wyjść na ulicę. Dajcie sobie
        na luz!
        • nika_j Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 16:54
          I słusznie. Bo trzeba chodzić po mieście z płotkiem naokoło siebie ;). To na
          pewno pomoże.
          • malaasia15 Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 17:31
            Z młotkiem. Będzie jeszcze bezpieczniej.
          • malaasia15 Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 17:33
            Z młotkiem.
      • wunder-waffe Re: Miasto w mieście: moje osiedle płotem ogrodzo 12.01.09, 17:36
        Jejciu! Już pakuję manatki i przenoszę się na Rubinkowo!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka