Dodaj do ulubionych

Inwestycja nie rusza, bo kłócą się archeolodzy

05.08.09, 11:41
Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co chodzi...
Obserwuj wątek
    • tortor5 Inwestycja nie rusza, bo kłócą się archeolodzy 05.08.09, 13:02
      ...o pieniądze. Mam nadzięję, że ten kto je w tym momencie traci
      upomni się o swoje.
      • jastasek Re: Inwestycja nie rusza, bo kłócą się archeolodz 05.08.09, 13:17
        Nie dopuścimy do tego aby znalazł sie winny.
    • uszaty25 Re: Inwestycja nie rusza, bo kłócą się archeolodz 05.08.09, 16:08
      Jak dluga bedziemy sie w naszym miescie kichac o kazdy kawelek XV-wiecznej cegly
      ?? Wykształciuchy sie kłócą który jest madrzejszy, a tymczasem na zdrowy
      chlopski rozum trzeba caly ten teren gleboko zaorać.
      • xdt Re: Inwestycja nie rusza, bo kłócą się archeolodz 05.08.09, 17:23
        Wyglądasz na człowieka ,który z Toruniem i jego historią nie ma nic
        wspólnego.Pewnie dowieźli cię z okolicznych czworaków do naszego miasta w
        związku z otwarciem wielkiego przemysłu we latach 50-60.
    • wtoruniu Inwestycja nie rusza, bo kłócą się archeolodzy 05.08.09, 16:55
      http://www.archeologiczne.fora.pl/firmy-archeologiczne,9/jak-ia-umk-walczy-z-firma-prywatna,669.html

      tam cała historia sporu,

      najważniejsze jest to że UMK chciało oszukać inwestora przygotowało taką
      experyze aby zawyzyć koszty badan bo inwestor ciemny i tak nie wie o co chodzi

      i jak się okazało ze UMK tych badań robić nie bedzie bo byli drożsi o 50 % i
      musi oddac dokumentacje inne firmie to zaczeła sie afera (bo zaczęli się bać
      że wszystko się wyda)
      • felippee Re: Inwestycja nie rusza, bo kłócą się archeolodz 05.08.09, 18:14
        Niezwykle pouczająca lektura - szczerze mówiąc jestem w szoku.
        Szczególnie zbulwersowały mnie pisma WKZ do potencjalnych innych
        inwestorów (MSM) szantażujące w celu rezygnacji z usług firmy Pani
        Grzeskiewicz-Kotlewskiej. W tym samym czasie komisja SNAPu nie
        zostawia suchej nitki na UMK... To już zaczyna być sprawa
        kryminalna...

        Niezłe bagno...
      • vauban Swoją drogą, to forum archeo jest ciekawe 05.08.09, 22:41
        Szczególnie wciągnął mnie długi, ale niestety, zamknięty wątek o ochronie
        stanowisk archeologicznych:
        www.archeologiczne.fora.pl/ochrona-stanowisk-archeologicznych,21/rodzaje-zagrozen-mozliwosci-ochrony,378.html

        Wynikają z linkowanej dyskusji dwie rzeczy, z których jedna ma tu
        zastosowanie.
        Rzecz pierwsza, to elementarny spór pomiędzy archeologami a "detektorystami",
        którego tutaj nie poruszę, bo to nie to miejsce;
        Rzecz druga, to obraz środowiska archeologów tworzony przez nich samych.
        Dyskutuje się tu i ówdzie o hermetyczności środowisk zawodowych - np.
        prawniczego, lekarskiego itp. posiadających wewnętrzne regulacje etyczno -
        prawne, sądy koleżeńskie, limitowane członkostwo, nepotyzm, gildyjność, i takie
        tam średniowieczne przesądy.
        Wygląda jednak na to, że elitarność zawodu adwokata jest po prostu niczym w
        porównaniu z elitarnością zawodu archeologa.
        Archeolog, jako zawód, ma sens jedynie wtedy, jeśli uznajemy za słuszne, by
        wyłącznie wysokiej klasy specjalista mógł grzebać w ziemi która jest
        podejrzewana o przechowywanie śladów przeszłości, o której milczą źródła pisane.
        OK. Z tym sensem na razie zgadzamy się bez protestów. Nie chcielibyśmy przecież,
        by niefachowiec leczył naszego kota lub przesądzał o sposobie renowacji cennego
        zabytku.
        Jedźmy dalej.
        Archeolog w świadomości społecznej funkcjonuje alternatywnie jako brodaty
        (koniecznie) maniak z szpachelką w ręku, w wersji popkulturowej - jako cycata
        Lara Croft, wywijająca pejczem Indiany Jonesa i strzelająca do niegrzecznych
        chłopców. Obie wersje są równie fałszywe.
        Archeolog we własnej jaźni widzi siebie jako z jednej strony członka mafii,
        która zdobyła prawem i lewem monopol na eksplorację każdego metra sześciennego
        gruntu, z drugiej - na pokrzywdzoną ofiarę, wylewającą łzy z powodu braku
        sensownych (dochodowych) ofert ze strony potencjalnie zainteresowanych
        inwestorów/jeleni, którzy umyślili sobie postawienie czegoś w miejscu, w którym
        kiedyś też coś już stało.
        Jak wiadomo każdemu, nie istnieje jedna mafia, tylko wiele konkurujących ze sobą
        i nie przebierających w środkach.
        Jeśli komuś nie pasuje określenie "mafia", niech domyślnie wstawi sobie w
        powyższy tekst zastępcze słowo "korporacja". W niczym się nie pomyli, a będzie
        przyjemniej.

        Z powyższego, niestety wychodzi obraz pospolitej, mafijnej (OK, korporacyjnej)
        wojenki. Cel naukowy (jaki ortodoksyjni aż_do_bólu archeolodzy zawsze wysuwają
        na czoło) jest tu całkowicie nieistotny, ważne są pieniądze, walka o monopol i
        prestiż. Można, jak się okazuje, dowieść na tym przykładzie, że ci, którzy
        głoszą zasady, najchętniej o nich zapominają gdy jest to dla nich korzystne.
        Jest to nawet stosunkowo proste.

        Coś mi się wydaje, że nie o to powinno chodzić. Czyżbym żył w błędzie ? Jeśli
        tak, to jest to kolejny błąd, jaki dostrzegłem. Będę unikał na przyszłość -
        obiecuję.
        • hecer jest jednak druga strona medalu 07.08.09, 22:07
          Ta dyskusja na forum archeo zamieniła się w jedną wielką dygresję a wątkiem
          głównym stało się narzekanie na rzekomą korporację.

          Rzekomą, bo na razie nie ma cienia dowodu na to, że taka korporacja istnieje. A
          autorzy tamtych postów nie podają żadnych autentycznych przykładów. Jest tam
          zbiór luźnych uwag, w stylu: "zatrudnieni na praktykach studenci". Ale gdzie są
          konkretne przykłady?

          Nie ma na tym forum absolutnie nic więcej w temacie toruńskiej inwestycji - poza
          postem pani Lidii Grzeszkiewicz-Kotlewskiej, która zostawiła link do swojej,
          bardzo ciekawej, strony z wynikami badań.

          Sorry, ale gdzie jest rzekomy korporacjonizm? Jest w tym, że Instytut
          Archeologii UMK przegrał przetarg oferując zawyżoną cenę? Jest w tym, że
          Instytut ściągnął na siebie falę krytyki własnego środowiska?? Jest on w tym, że
          badania zostały wstrzymane na skutek podejrzeń że są prowadzone niezgodnie ze
          sztuką, ale sprawa została mocno nagłośniona przez media i jest w tej chwili
          wyjaśniana???

          Gdzie jest ten korporacjonizm?

          Fakty są zaś takie: firma Kotlewskiej wygrała, prowadzi badania.

          Przyjmując najbardziej spiskową teorię: grupie niezadowolonych archeologów z UMK
          udało się na pewien czas wstrzymać prowadzenie badań wykorzystując dobre
          stosunki z wojewódzkim konserwatorem zabytków, ale za firmą Kotlewskiej ujęło
          się środowisko w którym ona zajmuje wysoką pozycję (w komisji rewizyjnej
          stowarzyszenia które się za nią ujęło). Nie dość że archeologom z UMK nie udało
          się podważyć reputacji Kotlewskiej rzucając fałszywymi oskarżeniami że źle
          prowadzi badania to jeszcze sami narazili się własnemu środowisku i opinii
          publicznej, narazili swoją reputację być może naruszając zasady etyki zawodowej,
          kodeks dobrych praktyk... etc, etc, etc...

          To jest najbardziej spiskowa teoria - i gdzie w niej korporacjonizm? Jest
          jedynie nieudana i bardzo nieudolna próba osiągnięcia czegoś.

          A jest to i tak tylko teoryjka. I tak naprawdę lektura forum nic więcej nie
          daje. Kompletnie nic - bo większość osób wyładowuje tam swoje własne frustracje,
          problemy ze znalezieniem pracy po studiach archeologicznych, braku odpłatności
          za praktyki, etc, etc, etc...

          Sorry, ale lektura tego forum w ogóle nic nie wnosi.

          Ale załóżmy przez chwilę że istnieje taki korporacjonizm akademików wśród
          archeologów
          .

          Poniżej "wtoruniu" zostawił link do artykułu w gazecie o inwestycjach
          toruńskiego wydziału archeologii. Te inwestycje są możliwe dzięki pieniądzom
          zarobionym na wykopkach na trasacach autostrad


          Ja się akurat cieszę, że inwestorzy - w tym wypadku irlandzkie IGI - dorzucą się
          do rozbudowy toruńskiego wydziału archeologii.

          Of course, nie mam zamiaru pochwalać takich metod jak rzucanie fałszywych
          oskarżeń, bezpodstawne podważanie reputacji innych, itd.

          Jeśli miały miejsce!

          Rozumiem, że młodzi archeolodzy woleliby by te pieniądze z wykopków na trasie
          autostrad czy budowy galerii handlowych trafiały również do ich kieszeni.

          Ale przecież firma pani Kotlewskiej wygrała przetarg, zooferowała niską cenę.
          Jest tu rynek, czy nie??? Jest.

          Duża część tych postów to są jakieś wylewności studentów archeologii którzy
          martwią się na zapas że nie będą mieli pracy albo opisują jakieś układy ale
          mgliście, bez przykładów.

          Mnie bardziej zainteresowały uwagi o niszczeniu zabytków, np. ktoś zwrócił uwagę
          na to, że w Grudziądzu archeolodzy kopali do fundamentów murów czy coś w tym
          rodzaju... Podawane były przykłady wykorzystania koparki, tam gdzie nie powinno
          się kopać. To są ciekawe sprawy i one powinny być wyjaśniane.

          Jeśli chodzi o postępowanie toruńskich archeologów to rozumiem, że złożyli drogą
          ofertę - albo wierzyli że coś znajdą, albo chcieli zarobić więcej kasy. Firma
          pani Kotlewskiej też chciała zarobić i wystawiła niższą cenę. Nieetyczny był
          fałszywy donos - o ile był fałszywy i niczym nieusprawiedliwiony.

          Ale nawet tego nie da się uzasadnić. Czy tak trudno wyobrazić sobie, że
          archeolog zobaczył koparkę i zaczął bić na alarm? Nie. Może faktycznie coś go
          zaniepokoiło, ale pomylił się. Szkoda, że ci archeolodzy z UMK nie chcieli się
          spotkać z panią Kotlewską: zapraszała ich, tak jak zapraszała konserwatora
          wojewódzkiego.

          Dwie firmy toczą ze sobą małą wojenkę i wykorzystują znajomości i kontakty. Pani
          Kotlewska jest
          w
          Głównej Komisji Rewizyjnej SNAP
          , archeolodzy z Torunia pewnie mają lepsze
          dojście do konserwatora zabytków... Pani Lidia prowadzi własną firmę,
          archeolodzy zarabiają kasę dla UMK (i pewnie dla siebie też). Płacą inwestorzy.

          W całej sprawie liczy się to, kto miał rację:
          - czy naprawdę w tym miejscu nie było się czego spodziewać
          - czy zakres prac przez IA UMK był zbyt rozległy a koszt zbyt wysoki
          - czy prace były prowadzone niezgodnie z zasadami

          Czy tego się dowiemy? Na razie się nie dowiemy, bo SNAP popiera panią Kotlewską
          a konserwator wolał dmuchać na zimne i uznał obawy IA UMK.

          Sprawa się wyjaśni jeśli znajdzie się w tym środowisku ktoś obiektywny (a się
          znajdzie) lub rozwiąże się jakąś ugodą, zgodą. I tyle.



        • hecer Re: Swoją drogą, to forum archeo jest ciekawe 08.08.09, 00:22
          a tak na marginesie:

          Słowa takie jak "korporacjonizm" są bardzo nośne - pewną partię w Polsce
          wyniosło do władzy "tropienie układów".

          Wcale nie neguje tego, że układy i układziki istnieją.

          Ale warto też zwrócić uwagę na to, że my je często wyolbrzymiamy do absurdu. I
          że lubimy plotkować - bo lubimy "wiedzieć": kto z kim, jak coś załatwić, itd.
          Chcemy znać sekret, wytłumaczenie, usprawiedliwienie... Itd.

          Do rzeczy jednak: w tej sprawie ważne jest to, by te badania archeologiczne
          zostały dobrze zrobione. Firma pani Kotlewskiej robi je zapewne bardzo dobrze,
          to na pewno psuje humor konkurentom, ale też nie ma chyba wystarczająco mocnych
          argumentów by uznać że toruńscy archeolodzy posunęli się do składania fałszywych
          donosów z premedytacją. Może po prostu się pomylili? Może chcieli się pomylić,
          może bardzo chcieli by Kotlewskiej powinęła się noga?

          Zobaczyli koparkę, poczuli się zaniepokojeni - niepotrzebnie. I tyle wiemy. A
          reszta to jakieś domysły, plotki, spiskowe teorie o układzie między archeologami
          i konserwatorem. Konserwator wstrzymał pracę by sprawdzić podejrzenia: w końcu
          alarmował nie byle kto. Oczywiście mógł się domyślać, że to może być jakaś
          rozgrywka dwóch konkurencyjnych firm - ale co miał zrobić? Pozwolić kontynuować
          prace?

          SNAP w którym pani Kotlewska jest członkiem komisji rewizyjnej zareagował bardzo
          ostro - czy to nie jest powód by snuć spiskowe teorie? Też może być.

          I nie ma co się łudzić, że takich sytuacji nigdy nie będzie. Będą - ważne jest
          to, jak zostaną rozwiązane, jak środowisko się z nimi upora. Mamy jeszcze
          ministerstwo, sądy, biegłych... itd.
          • felippee Re: Swoją drogą, to forum archeo jest ciekawe 08.08.09, 09:28
            Nawet nie tyle chodzi o to, że ktoś z kimś gdzieś coś po cichu
            załatwia. Tak było, jest i będzie - dopóki ktoś ma kręgosłup moralny
            to nic złego z tego nie wyniknie.

            Chodzi o sposób w jaki ta sprawa wypłynęła na światło dzienne.
            Chodzi o to, że komuś tutaj zabrakło elementarnej kultury.
            Archeolodzy z UMK zapomnieli, że wywołując taką awanturę narażają na
            kompromitację nie tylko siebie, ale dobre imię całego UMK.
            Konserwator zabytków zapomniał, że powinien być bezstronny i że
            absolutnie niedopuszczalne jest z jego strony zniechęcanie
            potencjalnych inwestorów od firmy pani Kotlewskiej w oparciu o
            jedną, wątpliwą ekspertyzę (sprawa MSM).

            W tej chwili jakkolwiek by ta sprawa się skończyła, będzie źle.
            Jeśli Ministerstwo przyzna rację UMK to skompromituje SNAP i
            konsekwentnie skłóci te dwa środowiska. Jeśli przyzna rację SNAP,
            skompromituje UMK itd.

            Ktoś tutaj stracił kontakt z rzeczywistością i doprowadził do
            sytuacji z której nie ma dobrego wyjścia, bo przegrał jakiś tam mało
            ważny przetarg. Tymczasem smród który po tej sprawie pozostanie i
            który na lata będzie kompromitował toruńskich archeologów i co
            gorsza całą uczelnię nie jest wart żadnych pieniędzy ani nawet
            średniowiecznych skorup które rzekomo miały się obok uniwersamu
            znajdować...
            • hecer Re: Swoją drogą, to forum archeo jest ciekawe 08.08.09, 09:41
              ale powiedz mi, co kompromituje toruńskich archeologów i woj. konserwatora?? Na
              razie mamy tylko domniemania, cień podejrzeń. A na temat archeologów prasa już
              wydała wyrok: hamują inwestycje kierując się chciwością i wyłącznie własnym
              interesem.


              Zobacz tutaj:

              miasta.gazeta.pl/torun/1,87119,6894258,Inwestycja_nie_rusza__bo_kloca_sie_archeolodzy.html
              Konserwator miał nie tylko prawo ale i obowiązek interweniować.

              Archeolodzy z UMK mogli być zaniepokojeni tym co zobaczyli. A że było im to na
              rękę to inna sprawa.

              W Nowościach dziennikarz którego bardzo szanuję już podzielił stanowisko SNAP i
              w swoim komentarzu potępił archeo UMK. Ale nie było tam wzmianki o tym, że
              Kotlewska mogła mieć wpływ na surowość stanowiska SNAP. Opinia publiczna została
              negatywnie nastawiona - co widać na forum. Już naukowcy z UMK podejrzewani są o
              prywatę - a tymczasem jak pisze poniżej "wtoruniu" z kasy jaką zarabiają
              budowane są nowe obiekty na UMK...


              (to jest chyba prawidłowość na różnych forach - żeby znaleźć jedną ciekawą
              informację, tę o SNAP na przykład, trzeba się przedrzeć przez mnóstwo różnych
              nieciekawych postów... forum Torunia też na tym cierpi, zwłaszcza ostatnio, gdy
              garstka bydgoskich szajbusów uznała się za honorową reprezentację swojego miasta
              i zaczęła zarzucać to forum setkami bzdurnych, debilnych postów najeżonych
              błędami językowymi)

    • wtoruniu Inwestycja nie rusza, bo kłócą się archeolodzy 05.08.09, 23:56
      tak jest, tzn że blokada zawodu prawników w archeologii uznaję się warunki w miarę normalne...

      dodatkowo w Toruniu wygląda to wyjątkowo perfidnie

      UMK działa jak zwykła firma, mają duże plany
      będąc monopolistą na rynku blokują zawód dla archeologów których kształcą (wcale nie najlepiej) a jak przegrywają przetarg jak tu, stosują nieuczciwe chwyty wykorzystując Radę Ochrony Zabytków, która doradza konserwatorowi (której są członkami) aby wywierać na jego wpływ.
      zysk UMK jest standardowo dużo większy bo kopią studenci a opracowania robią doktoranci lub młodzi pracownicy - wszystko w ramach godzin na UMK! Tak jak było tutaj,

      a traci na tym inwestor, bardzo często skarb państwa bo wiadomo jak nie ma konkurencji to rośnie cena i spada jakość, tutaj spadła bardzo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka