Dodaj do ulubionych

Co robić, gdy dzikie zwierzę pojawi się w mieście

29.12.10, 10:19
Czy ktokolwiek z was widzial pasieke pelna siana w zimie ostatni czasy? Oto przyklad jak bardzo mysliwi "kochaja" zwierzeta... jak o nie "dbaja". dokarmiaja a potem dla ich dobra "reguluja" poglowie... o ile wszedzie znajdziemy wiezyczki strzelnicze (polecam uzywac ich jako ubikacji - swietnie sie sprawdzaja, wielokrotnie sprawdzilem) tak pelnych siana miejsc czy pasiek juz nie.
Obserwuj wątek
    • 1410_tenrok dzikie zwierzęta też żyją w mieście, zadziwającym 29.12.10, 10:40
      jest jednak to, że po raz kolejny dowiaduję się że strasz miejzga jest od niczego, to znaczy od toczenia się umundurowanych grubasów i grubasek w kierunku najblższego sklepu w celu napasienia swych brzuchów!
      A swoją drogą, że służby miejskie nie wykonaują swoich obowiązków? To jest jakiś kompletny idiotyzm! Za co my płacimy podatki????
      • straznik.wroclawski Re: dzikie zwierzęta też żyją w mieście, zadziwaj 29.12.10, 11:54
        Czy potrafisz złapać gołymi rękoma sarnę, dzika bądź tygrysa? Ja tego nie umiem, przyznaję z pokornie spuszczonym czołem. Nie umiem nie dlatego, że jestem gruby, bo nigdy nie miałem kłopotow z nadwagą (przy okazji nadmienię, jako osoba tolerancyjna, że nie ma dla mnie znaczenia, jak kto wygląda, bo zostałem wychowany w duchu tolerancji i poszanowania bliźniego...), lecz z powodu niemożliwości dokonania takiej sztuczki.
        Tutaj przykład zagrożenia z warszawy, kiedy to policjant zastrzelił weterynarza, zamiast tygrysa:
        www.wykop.pl/link/148746/oblawa-na-tygrysa-zastrzelony-weterynarz/
        Dzikie zwierzę nie czeka zazwyczaj jak cielę, lecz panicznie ucieka przy każdej próbie podejścia i osaczenia. Pracownicy schroniska mają wobec tego specjalistyczny sprzęt do łapania zwierząt, posiadają ochronne rękawice, zabezpieczające przed pogryzieniem i ewentualnym zainfekowaniem wścieklizną.
        Nie doszukujcie się w strażnikach mocy nadprzyrodzonych. My nie łapiemy zwierząt, tak jak nie czyścimy kominów, bo tymi zajęciami parają się przedstawiciele innych zawodów.
        Wystarczy przeczytać artykuł i nie jest konieczne przy tym jego uważne czytanie, by zrozumiec, że we Wrocławiu potrzebne jest rozwiązanie regulujące kwestię połowu dzikich zwierząt, którego w chwili obecnej nie ma.

        Ponadto przekornie uważam, że Straż Miejską należy rozwiązać, bo z nią jest tak, jak ze szlachetnym zdrowiem z fraszki Kochanowskiego - nikt nie wie, jako smakuje, jak bardzo jest potrzebna, az jej zabraknie.
        Pozdrawiam serdecznie i życzę Szczęśliwego Nowego Roku. Na wszelkie zaś pytania gotów jestem odpowiedzieć, byleby dyskusja była prowadzona w sposób rzeczowy, bez zbędnych inwektyw;)
        • pleple.pl Wzruszyła mnie Twoja historia... 29.12.10, 13:51
          Dwa-trzy lata temu jadąc na zakupy ( na Bielany ) zauważyłem psa ( podwieszonego na drucie ) miotającego się po poboczu. Taki dziwny jestem, że się zatrzymałem. Żona uspokajała psinę, ja wykonałem szybki telefon na 112, który przekierował mnie na SM. Tam przyjęto zgłoszenie i obiecano przyjazd wraz z pracownikami schroniska. Po dobrej godzinie podjechali kowboje, podziękowali- my pojechaliśmy na zakupy. Gdy wracaliśmy pies biegał wzdłuż drogi ( już bez "smyczy" )- zadzwoniłem do SM, gdzie powiedziano mi, że ... uciekł w czasie interwencji.
          Pointa- niech żyje "uczciwość" i "kompetencje".

          Pozdrawiam.
          • straznik.wroclawski Cieszę się... 30.12.10, 09:12
            ...że moja wypowiedź wywołała aż tak głębokie wzruszenie. Odpowiedź wprawiła mnie jednak w zdumienie, bo ja, widząc psa podwieszonego na drucie psa, miotającego się bezsilnie, próbowałbym go jakoś uwolnić, by ulżyć mu w cierpieniu.
            A czy pies nie może uciec podczas uwalniania? Wiele razy byłem świadkiem, jak oszalałe zwierzę wyrywało się pracownikowi schroniska.
            Ty, nie znając sprawy, założyłeś, że to wina strażników. Bo przecież w nas najłatwiej rzucić kamieniem.
            • pleple.pl Widzisz- 30.12.10, 11:07
              wykonałem więcej niż standardy PRL narzucają- uspokoiłem na ile się dało, wezwałem "pomoc" i na nią poczekałem. Nie oczekuj ode mnie, że obcego-wystraszonego ( pomyśl o bezpodstawnej agresji ) psa będę na rękach nosił.
              Nie wiem, w czym polega problem aby dwóch kowbojów ( takie zestawy chyba patrolują ) + pracownicy schroniska nie potrafią obezwładnić psa na uwięzi.
              • straznik.wroclawski Re: Widzisz- 30.12.10, 15:19
                Nie oczekuj od drugiego, co tobie niemiłe;)
                Dlaczego zatem oczekujesz, bym ja chwycił gołą ręką oszalałe z przerażenia zwierzę?
                Czy mnie ugryzienie mniej boli? Czy jestem odporny na wściekliznę, a me rany kąsane goją się szybciej i mniej ropieją?
                • 1410_tenrok do strasznika miejskiego.................. 31.12.10, 00:50
                  przekornie powiem,: niech was w diabły rozwiążą! Wy jesteście od niczego. Może ty masz sylwetkę, cała reszta to lenie i grubasy. Wystarczy zadzwonić i poprosić o interwencję i wiadomym jest, co się za to ma. NIC!
                  Oto przykłady:
                  Tyle razy prosiłem tych palantów z Pautscha, aby zainterweniowali w sprawie parkujących na ścieżce rowerowej przy przychodni. I co? Wielkie goowno! Tyle razy prosiłem tych ze straszy miejskiej, aby zainterweniowali w kwestii dzikiej przystani balowniczej naprzeciwko Biskupina. I co? I goowno! A prośby, aby sprawdzano parkowanie w innych miejscach, np. szkoła na Sempołowskiej? I co? I goowno! Np. parkowanie przy Społem na Olszewskiego........
                  Wy jesteście od niczego. Wy jesteście jak w piosence Skaldów: "Bo nie chodzi o to, by złapać króliczka, lecz gonić go, go, go go".
                  Ja widuję strasz miejską jedynie w celu zakupów korytkowych.
                  Więc, może lepiej rozwiązać??????

                  A ten tekst -"Dlaczego zatem oczekujesz, bym ja chwycił gołą ręką oszalałe z przerażenia zwierzę? Czy mnie ugryzienie mniej boli? Czy jestem odporny na wściekliznę, a me rany kąsane goją się szybciej i mniej ropieją?" - jest rozczulający w swojej komiczności! KOLES! Mam gdzieś twoją odporność na rany kąsane! To jest Twoja robota! Taki jest twój job! Więc, nie pitol i nie ściemniaj! Tylko weź się do roboty! A jak nie masz rękawic, to zarządaj ich. Słyszałeś o przepisach BHP? Twój pracodawca musi Ci je zapewnić.
                  • straznik.wroclawski Do 1410_tenrok 31.12.10, 10:07
                    Dzika przystań balownicza? A cóż to za twór?
                    Łapanie dzikich zwierząt to nie jest mój job, co cały czas staram się wyjaśnić. Jedyne rękawiczki, jakie otrzymuję, są wykonane z cienkiej gumy, w środku posypane talkiem, zabezpieczające przed wszystkim tym, co mogłoby we mnie wniknąć podczas kontaktu z krwią bądź innymi wydzielinami osób, wobec których podejmuję interwencję.
                    Przepisy BHP, o których słyszałem, rzecz jasna, zabraniają mi chwytania zwierząt.

                    Przy okazji pragnę też nadmienić, że tytułowanie mnie strasznikiem jest niepotrzebne i niepoważne. Jaką swą potrzebę zaspokajasz, nazywając mnie w ten sposób? Potrzebę poniżania innych, przezywania ich? Zdawać by się mogło, że będąc osobą dorosłą (takie zazwyczaj zgłaszają interwencje do SM), nie trzeba zachowywać się niczym dziecko w piaskownicy:)
      • Gość: zdumion Re: dzikie zwierzęta też żyją w mieście, zadziwaj IP: 79.110.198.* 29.12.10, 12:23
        A od kiedy to strażnicy mają odławiać dzikie zwierzęta ? Nie wiem o jakie prezenty prosisz pod choinkę, ale wyraźnie nie o właściwe. W przyszłym roku proś o rozum może ktoś się nad tobą zlituje.
    • wielki_czarownik @nabati 29.12.10, 11:33
      Po pierwsze nie pasiekę a paśnik.
      Po drugie widziałem - sam jakiś czas temu jeden budowałem.
      Po trzecie zapytaj się myśliwych ile razy prosili o pomoc w takich sprawach ekologów i ile razy otrzymali pozytywną odpowiedź. Ja takiego przypadku nie znam.
      Po czwarte nie wieżyczkę strzelniczą a ambonę.
      • nabati zero szacunku dla mysliwych 29.12.10, 11:41
        watpie by jakikolwiek ekolog chcial rozmawiac (wspolpracowac) z mysliwymi... Mysliwi nie maja NIC wspolnego z ekologia
        • truten.zenobi Re: zero szacunku dla mysliwych 29.12.10, 11:47
          przez ostanie ileś tam set tysięcy lat polowanie było zwyczajnym sposobem zdobywania pożywienia - dlaczego teraz nagle miało by być czymś złym?
          powiem jeszcze tak zwierze dzikie ma jakieś szanse się uratować a czasem nawet zaatakować myśliwego - małe bo małe ale jednak
          zwierzęta hodowlane takiej szansy nie mają...
          • Gość: marianna Re: zero szacunku dla mysliwych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.10, 12:23
            Majac noktowizor, laserowy celownik siedzac w podgrzewanej wiezyczce strzelniczej... mysliwy konta sarna = 0 szans dla sarny. Proste i logiczne. Teraz mysliwi to zwykle bogaci impotenci o sklonnosciach sadystycznych. Na czyms wyzyc sie trzeba...
            • wielki_czarownik Czemu opowiadasz głupoty? 29.12.10, 12:56
              Noktowizor i celowniki laserowe są zakazane. Podgrzewanej ambony dawno nie widziałem. A ze 2 tygodnie temu podczas polowania było 1:0 dla dzika a nie dla myśliwego.
              • wari Re: Czemu opowiadasz głupoty? 29.12.10, 13:24
                wielki_czarownik napisał:

                > Noktowizor i celowniki laserowe są zakazane. Podgrzewanej ambony dawno nie widz
                > iałem. A ze 2 tygodnie temu podczas polowania było 1:0 dla dzika a nie dla myśl
                > iwego.

                To ma służyć za usprawiedliwienie? Raz się chłopakom nie udało i jakie to ma znaczenie? Że tacy bohaterscy? Może przebraniu neandertalczyków polują? Co sobie żałować.

                Tutaj przykład:
                wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,8846296,Psy_rozszarpuja_dzika___Film_to_dowod_na_profesjonalizm.html
            • truten.zenobi Re: zero szacunku dla mysliwych 29.12.10, 14:41
              widzisz tyle że by tego wszystkiego użyć skutecznie trzeba mieć jakąś wiedzę i umiejętności. poza tym myślę że ważniejsza od sprzętu jest wiedza dotycząca zwierząt, terenu i zasad polowania.
              człowiek to nie maszyna popełnia też błędy i czasem mogą go one sporo kosztować - jakiś czas temu widziałem taki filmik jak myśliwy stał się obiektem ataku jelenia i to dość skutecznego. i nic mu nie dało to że miał sztucer.
              tak więc w dalszym ciągu obstaję przy swoim w polowaniu zwierze ma jakieś szanse, w ubojni żadnych.

              a że czasem trafią się jacyś psychiczni to inna sprawa, ... ale jak wszędzie nie można generalizować.
            • zetkaf Re: zero szacunku dla mysliwych 02.01.11, 13:49
              > Majac noktowizor, laserowy celownik siedzac w podgrzewanej wiezyczce strzelnicz
              > ej...
              wiesz, wychowalem sie w rodzinie mysliwskiej, i wszyscy uzywaja tych samych "narzedzi" co kilkanascie lat temu - optyczna lunetka, strzelba... no nie, troche sie zmienilo - w nieogrzewanej ambonie siedza nie w ciuchach futrzanych lub puchowych, ale w cieplutkich polarach i goretexach...

              > Teraz mysliwi to zwykle bogaci impotenci o sklonnosciach sadystycznych.
              Dowartosciowuj sie dalej...
              zeby dostac zezwolenie na bron i zdac egzamin na mysliwego, to jeszcze trzeba przejsc jakies testy psychologiczne...
          • wari Re: zero szacunku dla mysliwych 29.12.10, 13:32
            truten.zenobi napisał:

            > przez ostanie ileś tam set tysięcy lat polowanie było zwyczajnym sposobem zdoby
            > wania pożywienia - dlaczego teraz nagle miało by być czymś złym?

            Zastanów się jak wiele rzeczy człowiek robił przez ostatnie tysiące lat, a dziś nie robi. Może jakieś lepsze argumenty?

            > powiem jeszcze tak zwierze dzikie ma jakieś szanse się uratować a czasem nawet
            > zaatakować myśliwego - małe bo małe ale jednak

            A co to ma być w końcu: zdobywanie pokarmu czy zabawa w zabijanie?

            > zwierzęta hodowlane takiej szansy nie mają...

            Jak mniemam, wyciągasz z tego wnioski i nie jesz mięsa....

            • truten.zenobi Re: zero szacunku dla mysliwych 29.12.10, 14:45
              > Zastanów się jak wiele rzeczy człowiek robił przez ostatnie tysiące lat,
              np?

              > Może jakieś lepsze argumenty?
              chyba nie do końca ten zrozumiałeś wiec po co mam przytaczać następne?

              > Jak mniemam, wyciągasz z tego wnioski i nie jesz mięsa....
              a co to ja jestem jakimś ekooszołomem?
              • wari Re: zero szacunku dla mysliwych 30.12.10, 12:20
                truten.zenobi napisał:

                > > Zastanów się jak wiele rzeczy człowiek robił przez ostatnie tysiące lat,
                > np?
                >
                > > Może jakieś lepsze argumenty?
                > chyba nie do końca ten zrozumiałeś wiec po co mam przytaczać następne?
                >
                > > Jak mniemam, wyciągasz z tego wnioski i nie jesz mięsa....
                > a co to ja jestem jakimś ekooszołomem?

                Faktycznie argumentów nie masz. Myślisz, że inwektywy są bardziej skuteczne.
            • zetkaf Re: zero szacunku dla mysliwych 02.01.11, 13:51
              > > przez ostanie ileś tam set tysięcy lat polowanie było zwyczajnym sposobem
              > zdoby
              > > wania pożywienia - dlaczego teraz nagle miało by być czymś złym?
              > Zastanów się jak wiele rzeczy człowiek robił przez ostatnie tysiące lat, a dziś
              > nie robi. Może jakieś lepsze argumenty?
              Zazwyczaj te odejscie od pewnych tradycji, to wlasnie ucieczka od ekologii w dziedzine przemyslu...
        • Gość: leśny Re: zero szacunku dla mysliwych IP: 87.105.182.* 29.12.10, 13:58
          brawo nabati. Ciekawe na jaki szacunek Ty zasługujesz? a wiem, bo dokarmiasz kaczki w parku. Wielka ekologia. Chore są poglądy, które ty szerzysz. Idź do lasu i zobacz co to pełny paśnik, lizawka i wysypka żołędzi. Ciekawe czy ekolodzy budują i robią takie rzeczy dla zwierzyny? Myślistwo to tradycja tak jak jedzenie karpia na wigilie. Zapytaj jakiegokolwiek znawce tematu ile najpierw robi się dla zwierzyny by później polować. Ale po co, lepiej być impertynencką świnią i wypowiadać się nie znając tematu, gdybym wiedział gdzie mieszkasz też załatwiałbym potrzeby fizjologiczne pod Twoimi drzwiami domowymi... tak jak Ty - ostatni prostak bez szacunku dla drugiego człowieka lecz z wielkim poczuciem ekologi... żal takich osób i wypaczonego spojrzenia na świat...
          • Gość: marianna Re: zero szacunku dla mysliwych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.10, 20:05
            A mi się pomysł z wykorzystywaniem ambon jako ubikacji bardzo podoba. Na pewno przetestuję i będę namawiać znajomych ;) Myśliwym pokazuje środkowy palec! Jesteście niepoczytalni.
      • wari Re: @nabati 29.12.10, 13:17
        wielki_czarownik napisał:
        > Po pierwsze nie pasiekę a paśnik.
        > Po drugie widziałem - sam jakiś czas temu jeden budowałem.
        > Po trzecie zapytaj się myśliwych ile razy prosili o pomoc w takich sprawach eko
        > logów i ile razy otrzymali pozytywną odpowiedź. Ja takiego przypadku nie znam.

        Ekolodzy mieli pomagać w hodowaniu saren do polowań? Zaskakujące oczekiwanie. Nie ma potrzeby dokarmiania zwierząt w zimie, należy te kwestię pozostawić przyrodzie.
        • wielki_czarownik Kolejna bzdura świadcząca o ignorancji 29.12.10, 14:19
          Odkąd człowiek zachwiał ekosystemem przyroda nie da sobie sama rady. To znaczy OK - może i da, ale ze szkodą dla ludzi. Ta sarna (wspomniana w artykule) znalazła się w mieście z powodu poszukiwania pożywienia. Gdyby miała w lesie pełny paśnik, to by do miasta przychodzić nie miała potrzeby. Sarna jeszcze jak sarna, ale jak stado dzików wparuje gdzieś do centrum i parę osób weźmie na szable, albo zdemoluje ileś samochodów czy jakiś sklep to dopiero będzie wrzask.
    • truten.zenobi typowe 29.12.10, 11:41
      dzwoisz i słyszysz że masz zadzwonić gdzieś indziej. każdu robi wszystko by zbyć osoby zgłaszajace jakis problem a później, jak dojdzie do tragedii, to mówią że przeciez nikt nie zgłszał...
      • Gość: Bela Re: typowe IP: 89.228.174.* 29.12.10, 12:06
        Myśliwi nie są juz dzis potrzebni. To kasta zabójców po prostu.
        • serafin07 Masz racje: wystrzelałbym też masonów, dzikie ... 29.12.10, 12:21
          zwierzęta, słonie, kangury, chińczyków, obcych, zielonoświatkowców, myszy, żaby i....
          przede wszystkim głupców..............no j uż po tobie. Bcego xarouuobo z nobom godom.
        • wielki_czarownik Porozmawiaj z rolnikami 29.12.10, 12:57
          Porozmawiaj z rolnikami i spytaj się, jakie oni mają na ten temat zdanie. Szczególnie, jak im dzik w szkodę wejdzie albo wilk czy lis wparuje do kurnika.
          • wari Re: Porozmawiaj z rolnikami 29.12.10, 13:28
            wielki_czarownik napisał:

            > Porozmawiaj z rolnikami i spytaj się, jakie oni mają na ten temat zdanie. Szcze
            > gólnie, jak im dzik w szkodę wejdzie albo wilk czy lis wparuje do kurnika.

            Wilk w kurniku. Poniosło Cie chyba, a może to kac. Te złe zwierzęta, szkodniki i nasi wybawcy - myśliwi. Polecam "czerwonego kapturka" - tam znajdziecie dowody na to, że wilk jest zły.
            • wielki_czarownik Re: Porozmawiaj z rolnikami 29.12.10, 14:15
              Na Podhalu wilki są realnym problemem. Zjadają owce, kozy, a nawet psy!
              • kklement I trudno, niech zjadają. 29.12.10, 18:07
                Ludzie zabrali wilkom przestrzeń do życia. W Polsce jest tylko parę kompleksów leśnych na tyle dużych, że mogą być domem dla wilków. Niestety, nie są połączone korytarzami leśnymi, stanowią odizolowane wyspy, migracja wilków pomiędzy nimi jest incydentalna i nie jako taka nie zapewnia zróżnicowania genetycznego wśród członków watah. A chów wsobny zasadniczo nie wychodzi zwierzętom na dobre (casus żubrów - co z tego, że gatunek restytuowany, skoro w oparciu o zbyt małą pulę genową na starcie).

                Wilk jest cenniejszy niż biedna owieczka czy kura, bo owieczek i kur jest od cholery, a wilki walczą - jako gatunek - o przetrwanie. Dlatego wara sk..synom zwanym myśliwymi od wilków ! Mam nadzieję, że żaden minister OŚ nigdy nie zgodzi się na odstrzał nawet jednej sztuki wilka !
                • wielki_czarownik Nie trudno 29.12.10, 19:52
                  Owcę - OK. Ale wilki zaczynają się do ludzi dobierać, a to już nie jest takie fajne. W tym roku odstrzelono 2 czy 3 wilki (to trudne zadanie, bo wilk cwany jest) właśnie dlatego, że nie dawały się odstraszyć, ale wręcz zaczynały przejawiać agresywne zachowania wobec ludzi. To już poważna sprawa.
                  Dlatego też do akcji powinni wkroczyć myśliwi. Odstrzał, to ostateczność i dlatego buduje się paśniki (czego ekolodzy nie rozumieją). Jak jest paśnik, to sarna ma co jeść. Jak ma co jeść, to nie zdechnie z głodu ani nie pójdzie do miasta, żeby szukać pożywienia. A skoro sarna jest w lesie to i wilk nie musi się męczyć z atakowaniem owcy w zagrodzie otoczonej dwumetrowym płotem, bo obiad sam mu biega między drzewami.
                  Zaś myśliwi wcale na wilki polować nie chcą. Trudne to (wilk przebiegły jest straszliwie), niebezpieczne, zjeść się go nie da i ogólnie lepiej paśnik zbudować, niż wilka po lesie ganiać.
                  • Gość: Łysy Re: Nie trudno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.10, 23:00
                    Odstrzał w razie konieczności to inna sprawa niż standardowe strzelanie. Znałem 2 "myśliwych", obydwaj miałkaja swołocz, stąd pewnie nie do końca obiektywny mój stosunek do tej grupy.

                    Przykre jest dla mnie, że ludzie czerpią przyjemność z zabijania, nie wnikam czy to forma dowartościowania czy chęć zabijania. Tradycja ?... Tradycja to jest wtedy ... .. jakby nam porwali furę to muszą nam oddać samolot... :)

                    Jeżdżą koło mnie na okoliczne pola w Pęgowie myśliwcy, straszą ludzi dookoła, że psy bez kagańców będą strzelać... banda wywyższających się troglodytów, którzy chyba faktycznie czują misję w tym co robią...

                    P.
                    • wielki_czarownik Re: Nie trudno 29.12.10, 23:16
                      Gość portalu: Łysy napisał(a):

                      > Odstrzał w razie konieczności to inna sprawa niż standardowe strzelanie. Znałem
                      > 2 "myśliwych", obydwaj miałkaja swołocz, stąd pewnie nie do końca obiektywny m
                      > ój stosunek do tej grupy.

                      Wszędzie znajdzie się swołocz.

                      >
                      > Przykre jest dla mnie, że ludzie czerpią przyjemność z zabijania, nie wnikam cz
                      > y to forma dowartościowania czy chęć zabijania. Tradycja ?... Tradycja to jest
                      > wtedy ... .. jakby nam porwali furę to muszą nam oddać samolot... :)

                      Walka, to jedna z podstawowych aktywności człowieka. Czy się to nam podoba, czy nie to człowiek jest drapieżnikiem i zabijanie to dla niego naturalne zachowanie. Tak po prostu jesteśmy skonstruowani.

                      >
                      > Jeżdżą koło mnie na okoliczne pola w Pęgowie myśliwcy, straszą ludzi dookoła, ż
                      > e psy bez kagańców będą strzelać... banda wywyższających się troglodytów, którz
                      > y chyba faktycznie czują misję w tym co robią...
                      >
                      > P.

                      Akurat co do strzelania do psów, to jestem za. Psa w lesie być nie powinno. W lesie jest miejsce dla dzikich zwierząt. Pies powinien być prowadzony na smyczy i w kagańcu. Chcesz go puszczać luzem? Rób to w swoim (ogrodzonym) ogrodzie.
                      Żeby nie było - lubię psy, a psy lubią mnie. Wiem jednak co potrafi zrobić taki "kochany Fafik" sarnie, jak ją dorwie.
                      • Gość: Łysy Re: Nie trudno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.10, 23:36

                        > Walka, to jedna z podstawowych aktywności człowieka. Czy się to nam podoba, czy
                        > nie to człowiek jest drapieżnikiem i zabijanie to dla niego naturalne zachowan
                        > ie. Tak po prostu jesteśmy skonstruowani.

                        Wielki czarowniku... to jest walka ?... Ja mam inną definicję walki niż zabijanie zwierząt z ambony...

                        >

                        > Akurat co do strzelania do psów, to jestem za. Psa w lesie być nie powinno. W l
                        > esie jest miejsce dla dzikich zwierząt. Pies powinien być prowadzony na smyczy
                        > i w kagańcu. Chcesz go puszczać luzem? Rób to w swoim (ogrodzonym) ogrodzie.
                        > Żeby nie było - lubię psy, a psy lubią mnie. Wiem jednak co potrafi zrobić taki
                        > "kochany Fafik" sarnie, jak ją dorwie.

                        A widzisz, w lesie psa nie powinno być, zgadzam się. Ja natomiast pisałem o polu koło domu, w promieniu 500m od domów. Chcesz polować, idź do lasu...
                        Ja też lubię psy, ale pseudostrzelcy polujący w mojej okolicy najwyraźniej niekoniecznie za nimi przepadają. A co potrafi pies zrobić zwierzęciu to było widać na filmiku przedstawiającym szczucie psami dzika, przytoczony gdzieś powyżej, psów myśliwych zresztą...

                        P.

                        >
                        • wielki_czarownik Re: Nie trudno 30.12.10, 00:13
                          Gość portalu: Łysy napisał(a):


                          >
                          > Wielki czarowniku... to jest walka ?... Ja mam inną definicję walki niż zabijan
                          > ie zwierząt z ambony...

                          Walka polega na pokonywaniu przeciwnika. Może to być polowanie, może być wyścig samochodowy, może być naparzanie się po ryjach.


                          >
                          > A widzisz, w lesie psa nie powinno być, zgadzam się. Ja natomiast pisałem o pol
                          > u koło domu, w promieniu 500m od domów. Chcesz polować, idź do lasu...
                          > Ja też lubię psy, ale pseudostrzelcy polujący w mojej okolicy najwyraźniej niek
                          > oniecznie za nimi przepadają. A co potrafi pies zrobić zwierzęciu to było widać
                          > na filmiku przedstawiającym szczucie psami dzika, przytoczony gdzieś powyżej,
                          > psów myśliwych zresztą...
                          >
                          > P.
                          >
                          > >

                          Jak już mówiłem - patologie są wszędzie. Większość myśliwych ma opory przed strzelaniem do psów, bo sami mają psy. Jak tu strzelić do zwierzaka, który wygląda prawie tak samo, jak ten, którego mamy w domu?

                          Koniec końców - myślistwo towarzyszy człowiekowi od zawsze i uważam, że powinno pozostać, bo to jest chyba najstarszy element ludzkiej tradycji. A, że zabija się zwierzęta? Zabija, ale to zwierzęta. Takie jest odwieczne prawo natury, że jeden poluje na drugiego. Człowiek ma strzelbę? Po coś mu natura dała mózg. Poskąpiła pazurów i kłów, w zamian dała inteligencję.

                          Żeby była jasność. Sam nie poluję i nie mam zamiaru.
                          • Gość: Łysy Re: Nie trudno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.10, 08:10
                            > Walka polega na pokonywaniu przeciwnika. Może to być polowanie, może być wyścig
                            > samochodowy, może być naparzanie się po ryjach.
                            >

                            Walka jest wtedy kiedy są w miarę równe szanse i możliwość porażki każdej ze stron. Polowanie nie jest walką, jest "samozadowalaniem" się poprzez zabicie bezbronnego.

                            > Jak już mówiłem - patologie są wszędzie. Większość myśliwych ma opory przed str
                            > zelaniem do psów, bo sami mają psy. Jak tu strzelić do zwierzaka, który wygląda
                            > prawie tak samo, jak ten, którego mamy w domu?

                            Poniżej piszesz, że się zabija, bo to zwierzęta, a pies to też zwierzę :) Patologie są wszędzie, owszem, część pewnie czerpie przyjemność z zabijania również psów.

                            >
                            > Koniec końców - myślistwo towarzyszy człowiekowi od zawsze i uważam, że powinno
                            > pozostać, bo to jest chyba najstarszy element ludzkiej tradycji. A, że zabija
                            > się zwierzęta? Zabija, ale to zwierzęta. Takie jest odwieczne prawo natury, że
                            > jeden poluje na drugiego. Człowiek ma strzelbę? Po coś mu natura dała mózg. Pos
                            > kąpiła pazurów i kłów, w zamian dała inteligencję.

                            Natura dała mózg po to, aby zabijał jak jest głodny, tak poluje zwierzę, które nie zabija dla przyjemności, tylko z głodu. Tradycja to Bareja powiedział w Misiu czym jest. Tradycją jest również wypalanie traw, postępowanie wg. nakazów kościoła (np. w sprawach aborcji itp.).

                            >
                            > Żeby była jasność. Sam nie poluję i nie mam zamiaru.

                            Toteż i nie polecam. Dyskusja jest jałowa i nie prowadzi do żadnych wniosków, Ty masz swoje zdanie, ja mam swoje. Myśliwi byli i będą, to zamknięte środowisko i nie ma oporów przed nasileniem brutalizacji metod polowań. Każda dyskusja traktowana jest jako zamach na "świętą tradycję zabijania". Dla refleksji polecam artykuł o zbliżonej tradycji z kraju ponoć o wyższej kulturze i świadomości społecznej -> niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Wstrzasajacy-rytual-dla-zabawy-szlachtuja-delfiny,wid,12928738,wiadomosc.html

                            P.
                            • wielki_czarownik Re: Nie trudno 30.12.10, 13:33
                              Gość portalu: Łysy napisał(a):


                              >
                              > Walka jest wtedy kiedy są w miarę równe szanse i możliwość porażki każdej ze st
                              > ron. Polowanie nie jest walką, jest "samozadowalaniem" się poprzez zabicie bezb
                              > ronnego.

                              Mówiłem "walka" a nie "uczciwa walka" ;)


                              >
                              > Poniżej piszesz, że się zabija, bo to zwierzęta, a pies to też zwierzę :) Patol
                              > ogie są wszędzie, owszem, część pewnie czerpie przyjemność z zabijania również
                              > psów.

                              Pewnie tak, ale tacy nie powinni być myśliwymi.


                              >
                              > Natura dała mózg po to, aby zabijał jak jest głodny, tak poluje zwierzę, które
                              > nie zabija dla przyjemności, tylko z głodu. Tradycja to Bareja powiedział w Mis
                              > iu czym jest. Tradycją jest również wypalanie traw, postępowanie wg. nakazów ko
                              > ścioła (np. w sprawach aborcji itp.).
                              >

                              No nie do końca. Religia a tradycja to inne sprawy. Wypalanie traw uznano już dawno za szkodliwe. A myślistwo musi być. Skoro wybiliśmy większość drapieżników, to ktoś musi populację zwierząt regulować. Wbrew temu, co się mówi, to myśliwi nie strzelają do wszystkiego, co się rusza. Mają określone limity - np. mogą zastrzelić w sumie tylko 10 saren płci męskiej, w określonym wieku. To nie jest tak, że widzi sarnę i strzela. Nie myl myśliwego z kłusownikiem.


                              > Toteż i nie polecam. Dyskusja jest jałowa i nie prowadzi do żadnych wniosków, Ty masz swoje zdanie, ja mam swoje. Myśliwi byli i będą, to zamknięte środowisko i nie ma oporów przed nasileniem brutalizacji metod polowań. Każda dyskusja traktowana jest jako zamach na "świętą tradycję zabijania". Dla refleksji polecam artykuł o zbliżonej tradycji z kraju ponoć o wyższej kulturze i świadomości społecznej -> niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Wstrzasajacy-rytual-dla-zabawy-szlachtuja-delfiny,wid,12928738,wiadomosc.html
                              >
                              > P.

                              Co kraj, to obyczaj.
                              • Gość: Łysy Re: Nie trudno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.10, 22:36
                                >
                                > Mówiłem "walka" a nie "uczciwa walka" ;)
                                >

                                No właśnie o tym piszę ja i kilku poprzedników...

                                >
                                > No nie do końca. Religia a tradycja to inne sprawy. Wypalanie traw uznano już d
                                > awno za szkodliwe. A myślistwo musi być. Skoro wybiliśmy większość drapieżników
                                > , to ktoś musi populację zwierząt regulować. Wbrew temu, co się mówi, to myśliw
                                > i nie strzelają do wszystkiego, co się rusza. Mają określone limity - np. mogą
                                > zastrzelić w sumie tylko 10 saren płci męskiej, w określonym wieku. To nie jest
                                > tak, że widzi sarnę i strzela. Nie myl myśliwego z kłusownikiem.
                                >

                                Dobry z Ciebie filozof gawędziarz, ale po to jest właśnie forum :)

                                A że są limity to wiem, ja nie zauważam jakiejś większej różnicy między myśliwym a kłusownikiem, ten pierwszy zabija legalnie, drugi nielegalnie :)

                                Generalnie trzeba regulować populację, jak będzie za dużo, to problem.

                                >
                                > Co kraj, to obyczaj.
                                >
                                Ja bym skomentował inaczej... są na świecie gorsi od nas...


                                P.
                                • zetkaf Re: Nie trudno 02.01.11, 16:59
                                  > A że są limity to wiem, ja nie zauważam jakiejś większej różnicy między myśliwy
                                  > m a kłusownikiem, ten pierwszy zabija legalnie, drugi nielegalnie :)
                                  mysliwy zabija zgodnie z limitami, na dodatek odstrzeliwuje jedynie slabsze jednostki, a wiec robi to, co te wilki, ktorych nie ma.
                                  Dla klusownika jedynym limitem jest pojemnosc wlasnej zamrazarki i pojemnosc portfela kupujacych, poza tym zabija WSZYSTKO co popadnie, takze gatunki chronione, takze w okresie ochronnym. A wlasciwie nie zabija, zazwyczaj skazuje na powolne dogorywanie...

                                  > Generalnie trzeba regulować populację, jak będzie za dużo, to problem.
                                  A kto, jak nie mysliwi, ma to robic?
                            • zetkaf Re: Nie trudno 02.01.11, 16:56
                              > Walka jest wtedy kiedy są w miarę równe szanse i możliwość porażki każdej ze st
                              > ron.
                              W przypadku poczatkujacych mysliwych, szanse sa ewidentnie na korzysc zwierzaka... ucieka wredne, a jeszcze mysliwy jak ujrzy, rzadko kiedy trafi ;)
                              > Natura dała mózg po to, aby zabijał jak jest głodny, tak poluje zwierzę, które
                              > nie zabija dla przyjemności, tylko z głodu.
                              no wlasnie, to jest instynkt, a nie inteligencja. A czlowiek... potrafi np. zbierac zywnosc na zapas...

                              > Myśliwi byli i będą, to zamknięte środowisko i nie ma oporów przed nasileniem brutalizacji
                              > metod polowań.
                              A skad ty zes wzial takich, co za nasilaniem brutalizacji?

                              > Każda dyskusja traktowana jest jako zamach na "świętą tradycję zabijania".
                              To pewnie z tych, co z noktowizorem lataja... jakby taki noktowizor to tradycja byla ;)
                              • Gość: Łysy Re: Nie trudno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.11, 23:05
                                > no wlasnie, to jest instynkt, a nie inteligencja. A czlowiek... potrafi np. zbi
                                > erac zywnosc na zapas...

                                Czy to pogadanka nt. wyższości człowieka nad zwierzęciem ?... Temat artykułu jest dość jasny, a rozmowa zeszła na myśliwych. Ja mówię jak sprawę widzę, nie po to aby się kłócić i forsować jakieś dziwaczne poglądy, po to, żeby zaistnieć, bądź uzewnętrznić swoje fobie...

                                > no wlasnie, to jest instynkt, a nie inteligencja. A czlowiek... potrafi np. zbi
                                > erac zywnosc na zapas...

                                Inteligencja mówi "zabij" ?...

                                > A skad ty zes wzial takich, co za nasilaniem brutalizacji?

                                W którymś z postów pojawił się opis o szczuciu dzika psami, poczytaj.

                                > To pewnie z tych, co z noktowizorem lataja... jakby taki noktowizor to tradycja
                                > byla ;)

                                Tradycja to w "Misiu" jest opisana, zdaje się, że na potrzeby niniejszego artykułu.

                                P.

                                • zetkaf Re: Nie trudno 03.01.11, 18:50
                                  > Czy to pogadanka nt. wyższości człowieka nad zwierzęciem ?
                                  Nie, to kontrargument na temat twojego wywodu o roznicach miedzy czlowiekiem a zwierzeciem - a wlasnie te twoje "mozgowe" historie uzasadniaja wlasnie takie zachowanie, jakie wedlug ciebie oznacza "zezwierzecenie".


                                  > st dość jasny, a rozmowa zeszła na myśliwych.
                                  Nie, na czlowieka, mozg i co z tego wynika...

                                  > Ja mówię jak sprawę widzę,
                                  ale skoro widzisz zle i na sile wtlaczasz argumenty, ktore sa nielogiczne...

                                  > Inteligencja mówi "zabij" ?...
                                  Zalezy od sytuacji. Gdy chodzi o glod, to instynkt mowi "zabij". Gdy nie ma glodu, to mowi to wlasnie inteligencja, ktora potrafi uwzgledniac tak abstrakcyjne pojecia dla zwierzat jak przyszlosc, nienawisc, itp.

                                  > > A skad ty zes wzial takich, co za nasilaniem brutalizacji?
                                  > W którymś z postów pojawił się opis o szczuciu dzika psami, poczytaj.
                                  COOOO??? To ja bym takiego mysliwego podal do sadu za znecanie sie... nie nad dzikiem, NAD PSAMI!!!!
                                  ps. pewnie po badaniach psychiatrycznych uniknalby kary jako NIEPOCZYTALNY ;)

                                  > Tradycja to w "Misiu" jest opisana, zdaje się, że na potrzeby niniejszego artyk
                                  > ułu.
                                  No wiec ten noktowizor to rownie "tradycyjny" jest, taki wrecz z dziada-pradziada ;)
                                  Moze zastanow sie nad ukrytym sensem wypowiedzi, a nie na sile wtlaczasz swoje argumenty bez zastanowienia sie, jaki maja zwiazek z wypowiedzia.
                                  ps. Jesli nadal nie rozumiesz, o co mi chodzi, to zastanow sie, kiedy slowa ujmuje sie w cudzyslow mimo ze nie sa cytatem? Podpowiedzia moga byc stare reklamy piwa "bezalkoholowego" Bosman ;)
                                  • dwiesukipodjednymdachem Rzeczpospolita Polska Pokonana Przez Sarny 04.01.11, 08:26
                                    38 milionowy kraj nie może sobie poradzić z nielicznymi , jednak , dzikimi zwierzętami , które nie znając planu zagospodarowania przestrzennego włażą do miasta.Pospolite ruszenia (prywatne inicjatywy , zapaleńcy czyli wg . ogółu :zwyczajni wariaci ) starają się ratować sytuację.
                                    Państwowe (ja to piszę?!) schronisko dla dziczków w grę nie wchodzi - są ważniejsze cele .
                                    A poskromy , strzelby Palmera , samochody do przewozu zwierząt , to coś o czym nikt nie słyszał i nie wie jak obsługiwać .
                                    • zetkaf Re: Rzeczpospolita Polska Pokonana Przez Sarny 04.01.11, 19:04
                                      > 38 milionowy kraj nie może sobie poradzić z nielicznymi , jednak , dzikimi zwie
                                      > rzętami
                                      kraj sobie radzi, jedno MIASTO sobie nie radzi...

                                      > które nie znając planu zagospodarowania przestrzennego włażą do miasta.
                                      Jakby nie bylo takiego problemu chociazby w Nowym Jorku?

                                      > Państwowe (ja to piszę?!) schronisko dla dziczków w grę nie wchodzi - są ważnie
                                      > jsze cele .
                                      Jakie schronisko dla dziczkow? Cos ty, oszalal? Uspienie i wywiezienie do lasu lub odstrzal i na mieso, zadne tam schronisko...
                          • kklement Gdy czytam powoływanie się na tradycję... 30.12.10, 10:48
                            ... to przypomina mi się Borat i tradycje rzekomego Kazachstanu w jego filmie.

                            Europejską tradycją było palenie żywcem kotów ku uciesze gawiedzi, czy zakopywanie - też żywcem, ofkors - kotów w fundamentach budowanych domów w roli kamienia węgielnego. Tradycją jest mordowanie byka na stadionie, po wcześniejszym męczeniu go. Ta akurat tradycja wciąż jeszcze jest praktykowana, choć zapewne już niedługo, ostatnio Katalonia zakazała tego barbarzyństwa.

                            Nie każda tradycja zasługuje na tolerowanie jej. Na pewno nie powinny przetrwać tradycje polegające na zadawaniu niepotrzebnego cierpienia zwierzętom i na czerpaniu z tego frajdy. Dla mnie ktoś, kogo bawi zabijanie zwierząt jest zboczonym sku...elem. Zabijamy zwierzęta w rzeźniach, bo jednak mięso i skóry są nam potrzebne, ale primo - postęp w tej dziedzinie idzie w kierunku minimalizacji cierpienia zwierzęcia, secundo - ludzie wykonujący tę pracę chyba nie czerpią z tego zboczonej frajdy. Nie zrzeszają się w kluby, nie zamieszczają w necie obrazków mordowania zwierząt, i nie chwalą się na lewo i prawo jaką to sztukę ostatnio zarżnęli w rzeźni. Powiesz - każdy ma prawo do swojego hobby. OK, ale nie jeśli tym hobby jest zadawanie zwierzętom cierpienia. I daruj sobie stwierdzenia o czystych strzałach i szybkiej, bezbolesnej śmierci. Bo tylko część strzałów trafia w serce, prawda ? W innych przypadkach ranne zwierzę trzeba dobić, bywa i tak, że wcześniej dopadają je psy myśliwskie. Mylę się ?

                            Trzeba regulować ilość zwierzyny płowej i dzików ? Rozumiem to. Tylko że prawda jest taka, że myśliwi zabijają dla zabawy, nie w imię wyższych celów. I to jest ta różnica, która skutkuje taką a nie inną oceną ich jako ludzi.

                            P.S. Do zaspokajania instynktów łowieckich świetnie nadają się paintball i ASG. Bez ofiar, a bardziej sportowo, bo z przeciwnikiem na własnym poziomie, tak samo uzbrojonym.


                            • wielki_czarownik Re: Gdy czytam powoływanie się na tradycję... 30.12.10, 13:36
                              Pomijając kwestie subiektywne, to myśliwi zabijają i dla przyjemności i z wyższych celów. Jedno drugiego nie wyklucza. Sprawa prosta - albo myśliwi zredukują populację dzików, albo te dziki zaczną nas nachodzić w mieście, a to fajne nie będzie.
                              U nas na szczęście aż tak źle nie jest, ale w takich USA co roku kilkadziesiąt osób ginie zabitych przez dzikie zwierzęta. Często zdarza się to nie w lesie, ale przed własnym domem. Ot przychodzi misio i kogoś zjada na jego własnym podwórku.
                      • zetkaf Re: Nie trudno 02.01.11, 16:49
                        > Akurat co do strzelania do psów, to jestem za. Psa w lesie być nie powinno.
                        A gdzie byc powinien? Na ogrodku domowym? nie za malo troche miejsca?
                        Pies niech sobie bedzie w lesie. WYCHOWANY.
                        Jak nie wychowany, to strzelac sie powinno - ale nie do psa, a do wlasciciela ;)
                        Dobrze wychowany pies to nie tragedia, ze sie zwierzeta wystrasza? A wilka to sie niby nie wystrasza? ;)

                        > Wiem jednak co potrafi zrobić taki "kochany Fafik" sarnie, jak ją dorwie.
                        po pierwsze, fafik musi byc duzy. Psy to nie tylko bulteriery...
                        ps. i jak wspomnialem, po pierwsze pies musi byc ulozony. Sam slyszalem o sytuacji, jak pies zlapal zajaca, ale nie wytarmosil BO PAN KAZAL. Uciekajacego krolika zlapal i zagryzl drugi pies - i wlasciciel tego drugiego psa, na komentarz wlasciciela pierwszego psa, stwierdzil: niech sie pies pobawi... i co, PIES winny?
                  • wari Re: Nie trudno 30.12.10, 12:32
                    wielki_czarownik napisał:

                    > Owcę - OK. Ale wilki zaczynają się do ludzi dobierać, a to już nie jest takie f
                    > ajne.
                    Jednak kac poświąteczny :). Ostatnie w Polsce skuteczne dobranie się do człowieka to człowieka to 40-te i to słabo udokumentowany przypadek.

                    W tym roku odstrzelono 2 czy 3 wilki (to trudne zadanie, bo wilk cwany je
                    > st) właśnie dlatego, że nie dawały się odstraszyć, ale wręcz zaczynały przejawi
                    > ać agresywne zachowania wobec ludzi. To już poważna sprawa.
                    j.w. :)))

                    > Dlatego też do akcji powinni wkroczyć myśliwi. Odstrzał, to ostateczność i dlat
                    > ego buduje się paśniki (czego ekolodzy nie rozumieją). Jak jest paśnik, to sarn
                    > a ma co jeść. Jak ma co jeść, to nie zdechnie z głodu ani nie pójdzie do miasta
                    > , żeby szukać pożywienia. A skoro sarna jest w lesie to i wilk nie musi się męc
                    > zyć z atakowaniem owcy w zagrodzie otoczonej dwumetrowym płotem, bo obiad sam m
                    > u biega między drzewami.

                    Wynika z tego, że myśliwi hodują sarny dla wilków :).
                    Są prostsze metody - nie dokarmiać saren. Wilki same poradzą sobie z regulacją ich liczebności, przynajmniej tam, gdzie wilki są w wystarczającej liczbie. JEDYNYM powodem dokarmiania zwierzyny jest produkowanie sobie obiektów do polowań. Nie wciskaj kitu.

                    > Zaś myśliwi wcale na wilki polować nie chcą. Trudne to (wilk przebiegły jest st
                    > raszliwie), niebezpieczne, zjeść się go nie da i ogólnie lepiej paśnik zbudować
                    > , niż wilka po lesie ganiać.

                    Taak, dalszy ciąg bajdur dla publiki, która nie ma o sprawie pojęcia. Wilk to marzenie wielu myśliwych, nie o mięso chodzi tylko o trofeum. Wystarczy odwiedzić paru "speców" w Bieszczadach czy w Warszawce, żeby zobaczyć czym się pochwalą. Czaszką sarny czy wilka?
                    • wielki_czarownik Re: Nie trudno 30.12.10, 13:59
                      wari napisał:

                      > wielki_czarownik napisał:
                      >

                      > Jednak kac poświąteczny :). Ostatnie w Polsce skuteczne dobranie się do człowie
                      > ka to człowieka to 40-te i to słabo udokumentowany przypadek.

                      W Polsce tak, ale przykładowo w Gruzji niedaleko stolicy w zeszłym roku wilki zjadły kobietę. W Rosji w zeszłym roku były 2 przypadki zagryzienia przez wilki i kilkanaście przypadków ataków.


                      > j.w. :)))

                      Wolisz czekać, aż taki kogoś pogryzie?


                      > Wynika z tego, że myśliwi hodują sarny dla wilków :).

                      No, bo tak jest.

                      > Są prostsze metody - nie dokarmiać saren. Wilki same poradzą sobie z regulacją
                      > ich liczebności, przynajmniej tam, gdzie wilki są w wystarczającej liczbie. JED
                      > YNYM powodem dokarmiania zwierzyny jest produkowanie sobie obiektów do polowań.
                      > Nie wciskaj kitu.

                      A ile masz na Dolnym Śląsku wilków? Nie dokarmisz sarny czy dzika, to zwierz pójdzie szukać jedzenia na pole (i narobi szkód rolnikowi) albo do miasta. A ja bym nie chciał w mieście spotkać przestraszonego, 120 kilogramowego dzika.


                      > Taak, dalszy ciąg bajdur dla publiki, która nie ma o sprawie pojęcia. Wilk to m
                      > arzenie wielu myśliwych, nie o mięso chodzi tylko o trofeum. Wystarczy odwiedzi
                      > ć paru "speców" w Bieszczadach czy w Warszawce, żeby zobaczyć czym się pochwalą
                      > . Czaszką sarny czy wilka?

                      Znowu - myśliwi i myśliwi.
                      • wari Re: Nie trudno 30.12.10, 23:45
                        wielki_czarownik napisał:


                        >
                        > > wielki_czarownik napisał:

                        >
                        > W Polsce tak, ale przykładowo w Gruzji niedaleko stolicy w zeszłym roku wilki z
                        > jadły kobietę. W Rosji w zeszłym roku były 2 przypadki zagryzienia przez wilki
                        > i kilkanaście przypadków ataków.
                        Taak, takie sytuacje zawsze są daleko od nas i zawsze słabo udokumentowane. Potem się okazuje, że kobieta wcześniej zamarzła i wilki zjadły zwłoki, a mężczyznę zagryzły zdziczałe psy.
                        Nawet gdyby to były ataki wilków, to skrajnie incydentalne, np. pszczoły, nie wspominając o psach są przyczyną śmierci nieporównywalnie częściej, a jakoś nie słyszałem o likwidacji pasiek czy zakaz trzymania psów.
                        >
                        > Wolisz czekać, aż taki kogoś pogryzie?
                        Proponuję zacząć od zabijania chomików, naprawdę gryzą :). Można po kolei zabijać wszystko, co żyje, wtedy na pewno nic nas nie ugryzie.
                        >
                        > > Wynika z tego, że myśliwi hodują sarny dla wilków :).

                        Już się wzruszyłem :).
                        >
                        > A ile masz na Dolnym Śląsku wilków?

                        Co najmniej kilkanaście, aktualnie robiona jest inwentaryzacja w Borach Dolnośląskich, czasem pojawiają się w Sudetach. Gdyby nie niszczenie korytarzy ekologicznych i kłusownictwo byłoby ich wiecej, ale zaraz pojawią się myśliwi z postulatami odstrzału.

                        Nie dokarmisz sarny czy dzika, to zwierz pó
                        > jdzie szukać jedzenia na pole (i narobi szkód rolnikowi) albo do miasta. A ja b
                        > ym nie chciał w mieście spotkać przestraszonego, 120 kilogramowego dzika.

                        Wystarczy odstraszanie, dziki uciekają do miast nie tylko za pokarmem, ale także dlatego, że są spychane przez intensywane polowania poza miastami. Na pewno nie jest to główny problem w mieście.

                        Polecam:
                        www.polskiwilk.org.pl/wilk
    • Gość: WK Następne "nie da się" IP: *.internetia.net.pl 29.12.10, 13:02
      "[..] Z dzikimi zwierzętami dobrze radzi sobie na przykład Opole. Podpisało ze mną umowę, więc po zawiadomieniu od razu tam jadę, wyłapuję, wywożę lub, jeśli trzeba, usypiam. [..]"
      Ze śniegiem Opole też dobrze sobie radzi. Różnica w odśnieżeniu głównych ulic Wrocławia i Opola jest uderzająca. Władze Opola poważniej traktują swoje obowiązki obsługiwania mieszkańców. To oczywiście zasługa mieszkańców, którzy patrzą władzy na ręce i wymagają konkretnej pracy. We Wrocławiu wyborcom wystarcza fontanna i sylwester w Rynku.
      • kupalnik Re: Następne "nie da się" 29.12.10, 18:16
        Gość portalu: WK napisał(a):

        > "[..] Z dzikimi zwierzętami dobrze radzi sobie na przykład Opole. Podpisało ze
        > mną umowę, więc po zawiadomieniu od razu tam jadę, wyłapuję, wywożę lub, jeśli
        > trzeba, usypiam. [..]"
        > Ze śniegiem Opole też dobrze sobie radzi. Różnica w odśnieżeniu głównych ulic W
        > rocławia i Opola jest uderzająca. Władze Opola poważniej traktują swoje obowiąz
        > ki obsługiwania mieszkańców. To oczywiście zasługa mieszkańców, którzy patrzą w
        > ładzy na ręce i wymagają konkretnej pracy. We Wrocławiu wyborcom wystarcza font
        > anna i sylwester w Rynku.
        Smutne to, ale prawdziwe. Dodam tylko - Opole to miasto wojewódzkie, ja polecam zajrzeć do Lubina. To inny świat. Zyczę wszystkim duuuuużo pomyślności w Nowym Roku.
    • Gość: m Ambony w lesie - Toaleta pierwsza klasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.10, 15:19
      Pomysł z załatwianiem swoich potrzeb w ambonach zasługuje na wyróżnienie!! Genialne i jakie... przyjemne. Dziś zaliczyłem 2 ambony w okolicach Wrocławia ;) Wręcz mistyczne doznanie...
      • Gość: Łysy Re: Ambony w lesie - Toaleta pierwsza klasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.10, 22:41
        > Pomysł z załatwianiem swoich potrzeb w ambonach zasługuje na wyróżnienie!! Geni
        > alne i jakie... przyjemne. Dziś zaliczyłem 2 ambony w okolicach Wrocławia ;) Wr
        > ęcz mistyczne doznanie...

        Cóż... można kogoś nie lubić, nie zgadzać się, kłócić, ale pewien poziom należy zachować...
    • wari Co robić, gdy dzikie zwierzę pojawi się w mieście 31.12.10, 03:35
      Polecam:
      Zenon Kruczkowski "Farba znaczy śmierć"
      pracownia.org.pl/publikacje,1
      • wari Re: Co robić, gdy dzikie zwierzę pojawi się w mie 31.12.10, 03:35
        wari napisał:
        Kruczyński. Przepraszam.
        > Polecam:
        > Zenon Kruczkowski "Farba znaczy śmierć"
        > pracownia.org.pl/publikacje,1
    • zetkaf Re: Co robić, gdy dzikie zwierzę pojawi się w mie 02.01.11, 13:56
      > znajdziemy wiezyczki strzelnicze [b](polecam uzywac ich jako ubikacji - swietn
      > ie sie sprawdzaja, wielokrotnie sprawdzilem)
      no coz, gratuluje poziomu kultury i wychowania...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka