Gość: magrat
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
25.05.05, 17:23
Szlag trafia na miejscu...
Wjeżdżam dziś rowerem z Placu 1 maja na ścieżkę rowerową, rozpędzam się
akuratnie i co? I babsztyl z wnuczkiem wpycha mi się prosto pod koła,
wyrywajac dzieciakowi loda... przy hamowaniu prawie mnie do fosy wyrzuciło.
Mówię babie jak krowie na rowie - proszę zejść ze ścieki rowerowej. A babina
na to - bo co? I ręce mi opadły...Mam stać i tłumaczyć głupiej krowie, że
zderzenia z rowerem trzyletnie dziecko może nie przeżyć? Że jakby się coś
stało, to zaraz, olaboga, rowerzyści bez wyobraźni wnusia mi skatowali,
dajcie panie, choć grosik na operację kręgosłupa, bo biedny wnusio chce grać
w nogę z kolegami?!