do mikołaja

20.07.05, 20:33
Wiem że jesteś mlody pistolet, pewny siebie i arogancki, ale daj dziadką też
trochę posmigać moze i jadą 20km/h ale pewnie i my tak skończymy!!! pozdrawiam
    • Gość: Mikołaj Re: do mikołaja IP: 213.199.196.* 20.07.05, 21:15
      A co ja im zabraniam? Śmieszą mnie tylko ludzie, którzy za pomocą
      profesjonalnego sprzętu i stroju obsranego reklamami kreują się na zawodowych
      kolarzy, którymi nie są.
    • Gość: Mikołaj Re: do mikołaja IP: 213.199.196.* 20.07.05, 21:23
      > ale daj dziadką też
      > trochę posmigać

      DziadkOM.

      Błędy ortograficzne należy zwalczać siłom i godnościom osobistom.
      • barnasss Re: do mikołaja 20.07.05, 22:02
        a język ludzki niech giędki bedzie!!! dziekuje za zwrócenie uwagi
        p.s. prosze o wyrozumiałośc i nie zwracanie uwagi na to ze nie zastosowałem
        znakow interpunkcyjnych i zaczęłem zdanie od "a" no i nie używam dużych liter i
        w ciągu dwóch wierszy napisałem "zwróciłem" zwracanie" nieładnie stylistycznie.
        mam nadzieje że odpuścisz sobie , ale czy młody pistolet potrafi???
        wracając do sprawy śmieszyc moze wszystko w końcu mamy demokracje ale ciśnie mi
        sie na usta: młodośc naiwnośc!!!
        • Gość: Mikołaj Re: do mikołaja IP: 213.199.196.* 20.07.05, 22:20
          Ej, ale o co Ci chodzi, bo nie bardzo rozumiem? Czy ja zabraniam dziadkom wlec
          sie zawodniczym rowerem wyscigowym? Dla mnie to jest śmieszny snobizm, takie
          jest moje zdanie na ten temat i siętego nie wstydzę.
          • Gość: jowej Re: do mikołaja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.07.05, 23:45
            Wstydz się, wstydz.
            • Gość: paulo Re: do mikołaja IP: *.magma-net.pl 21.07.05, 12:05
              Ja trzymam kciuki za "kolorowych dziadków" i niech ich jeździ jak najwięcej!
              Stokroć ciekawszy jest widok wiekowego rowerzysty w kolorowym trykocie, na
              porządnym sprzęcie, niż smętno-szarego smutasa na rzężącym "amsterdamie".

              A ty Mikołaj burak jesteś, a nie pistolet, skoro wpada ci do głowy nasmiewanie
              się z czyjegoś kolorowego stroju i nazywanie go "obsranym". Myślałem, że już
              tylko dla łysych pał kolorowy kostium jest powodem do drwin. Ale sie pomyliłem,
              widać ciebie to również irytuje.

              • Gość: artek Re: do mikołaja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.05, 12:55
                > A ty Mikołaj burak jesteś, a nie pistolet, skoro wpada ci do głowy
                > nasmiewanie się z czyjegoś kolorowego stroju i nazywanie go "obsranym".

                bez przesady!
                buractwo - jesli już - to ja widzę właśnie w tym bezkrytycznym przebieraniu się
                w obcisłe pstrokate ubranka. zasadniczo nie ubiór czyni kolarza. tak samo
                śliczne modne ciuszki i najnowszy model karwingów salomona, na stoku nie czynia
                z ich posiadacza narciarza.
                mało to razy wyśmiewałem się w górach z "tak zwanych prawdziwych turystów"? z
                niezła zadyszką wspinających się z kopy na śnieżkę ...
                jednocześnie spoglądając z niemym szacunkiem dla emerytów w wytartych
                trzewikach i dawno niemodnych spodniach pod kolana, spokojnie i mozolnie
                wspinających się na całkiem solidne wzniesienia.
                nawet i z kadencją 40 ;P
                • sledzik4 Re: do mikołaja 21.07.05, 13:17
                  Gość portalu: artek napisał(a):
                  < ...obcisłe pstrokate ubranka... <

                  Mam taką - od kilku lat - uważam, że gustowną. ;)
                  Jeżdżę w niej przede wszystkim dlatego, że jestem w niej bardziej widoczny, a
                  co za tym idzie - bezpieczny na drogach. Kiedyś była taka grupa Mapei -
                  kojarzysz? :)

                  pozdrawiam - sledzik4


                  • sledzik4 Re: do mikołaja 21.07.05, 13:22
                    sledzik4 napisał:
                    > bezpieczny <

                    bezpieczniejszy ;)
                  • Gość: artek Re: do mikołaja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.05, 13:27
                    > Kiedyś była taka grupa Mapei - kojarzysz? :)
                    no oczywiście!
                    kiedys się z bratem podśmiewaliśmy że sposorujemy polskie kolarstwo ;P
                    oczywiście chodzi o zaprawy do glazury i jaskułę!
              • sledzik4 Re: do mikołaja 21.07.05, 12:56
                Gość portalu: paulo napisał(a):
                > Ja trzymam kciuki za "kolorowych dziadków"... <

                Ja też. :))) Już mi do nich niedaleko. ;)

                Mikołaj - nie zdążysz się obejrzeć, a i Ty będziesz weteranem... -
                niekoniecznie w kolorowym stroju. ;)

                pzdr - śledź
                • Gość: paulo Re: do mikołaja IP: *.magma-net.pl 21.07.05, 15:00
                  > Mikołaj - nie zdążysz się obejrzeć, a i Ty będziesz weteranem... -
                  > niekoniecznie w kolorowym stroju. ;)

                  taa.. będzie siedział zarośnięty, ubrany w pokutny wór, na progu chałupy i
                  wygrażał lagą przejeżdżającym rowerzystom w kolorowych koszulkach

                  > buractwo - jesli już - to ja widzę właśnie w tym bezkrytycznym przebieraniu
                  >się
                  > w obcisłe pstrokate ubranka. zasadniczo nie ubiór czyni kolarza. tak samo
                  > śliczne modne ciuszki i najnowszy model karwingów salomona, na stoku nie
                  czynia
                  z ich posiadacza narciarza.

                  A co to ma do rzeczy? Wszyscy mamy paradować w szarych drelichach? Jak ktoś
                  lubi różowe i obcisłe, to niech to nosi na zdrowie. A jak chce mieć sprzęt taki
                  jak mu się podoba, to niech ma i niech sie cieszy. Ja tak to widze i tak robie.
                  A w niektórych z was jest jakaś chorobliwa zazdrość o to, że ktoś może mieć
                  lepszy sprzęt. Czy jak ktoś słabo jeździ na nartach, to musi mieć od razu stare
                  polsporty? Ja lubie sobie popatrzeć na sprzęt lepszy od mojego (wcale nietrudno
                  o taki) i może kiedyś kupić sobie jeszcze lepszy.
                  Ale jak coś jest nowe, kolorowe i lepsze niż moje, to nie patrze spode łba i
                  cedzę przez zęby: obsr.... pstrokacizna. Bo to jest właśnie buractwo i płytka
                  zazdrość. A nie to, że ktoś zakłada czysty, kolorowy, sportowy strój.
                  • Gość: artek Re: do mikołaja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.07.05, 16:20
                    > A co to ma do rzeczy? Wszyscy mamy paradować w szarych drelichach? Jak ktoś
                    > lubi różowe i obcisłe, to niech to nosi na zdrowie. A jak chce mieć sprzęt
                    > taki jak mu się podoba, to niech ma i niech sie cieszy.
                    > Ja tak to widze i tak robie.
                    a ktoś z nas ci tego broni?
                    ależ uraza! straszne!

                    > A w niektórych z was jest jakaś chorobliwa zazdrość o to, że ktoś może mieć
                    > lepszy sprzęt. Czy jak ktoś słabo jeździ na nartach, to musi mieć od razu
                    > stare
                    dobrze wiesz że zupełnie nie o to chodzi. kiedyś na osobników stawiających
                    formę ponad treść mówiło się szpaner.
                    samochodowy odpowiednik to mniej więcej wypasiona beemwica i alufelgi albo
                    kabriolecik i czerwona apaszka.

                    > Ale jak coś jest nowe, kolorowe i lepsze niż moje, to nie patrze spode łba i
                    > cedzę przez zęby: obsr.... pstrokacizna.
                    a ja jak widzę pstrokate to myślę: ale pstrokate!
                    bo wiesz, czasami to pstrokate jest zupełnie na miejscu, i nie ma się o co
                    spierać. ale czasami ...
                    i właśnie o te wyjątki chodzi.
                    o wrażenie jakie się odnosi, czasem aż nadto widać jak coś jest na pokaz, albo
                    zupełnie nie pasuje i do miejsca, i do sytuacji. albo do osoby. ot, taki mały
                    dysonansik ....

                    > Bo to jest właśnie buractwo i płytka zazdrość.
                    w żadnym wypadku. i żadnej zazdrości.
                    możesz mi wierzyć, naprawdę z podziwem patrzyłem na rowerowe wycieczki
                    niemieckich emerytów - niektóre trekingi co najmniej 2 klasy lepsze od mojego,
                    deore lx, podwójna amortyzacja. lajkry, pstrokacizna, a i czasem zwykłe
                    ubranko, wszyscy w kaskach .. chociaż czasem wyglądało to tak, jakby nadmiernie
                    zdali się na sprzedawcę, a ten im wciskał, i wciskał ...

                    ale śmigali po drogach ... nic na pokaz :))
                    nie żebym nie był lepszy ;)

                    > A nie to, że ktoś zakłada czysty, kolorowy, sportowy strój
                    och jasne, bo summa summarum ważne jest nie co się zakłada, tylko dlaczego?
                    czy myślisz, że jak ktoś zagra na gitarze claptona to już będzie wielkim
                    wirtuozem?
                    a jak się przebierze za kolarza to będzie zamaną czy armstrongiem? a przecież
                    żeby sobie pojeździć wcale taki wielki teatrzyk potrzebny nie jest.
                • Gość: Mikołaj Re: do mikołaja IP: 213.199.196.* 22.07.05, 16:30
                  > Mikołaj - nie zdążysz się obejrzeć, a i Ty będziesz weteranem... -
                  > niekoniecznie w kolorowym stroju. ;)

                  Jaki to ma związek z dyskusją o dziadkach-snobach Śledziku?

                  Odnoszę wrażenie, że część uczestników forum nie bardzo rozumie co czyta; ja
                  pozwoliłem sobie wyrazić niesmak w kontekście emerytowanych dziadków kreujących
                  się na zawodowych kolarzy a niektórym forumowiczom od razu zapaliła się
                  żaróweczka w mózgu: "oho, Mikołaj naśmiewa się z dziadków". Tym mającym problemy
                  ze skupieniem się nad czytanym tekstem spieszę wyjaśnić, iż:

                  - krytyka _pewnej_jasno_określonej_konkretnej_grupy_ dziadków na rowerach nie
                  implikuje w żadnen sposób krytyki czy też braku szacunku dla dziadków na
                  rowerach _w_ogólności_.

                  - krytyka koszulek obsranych reklamami nie implikuje żadną drogą, iż krytykant
                  jeździ w szarym stroju. Nadinterpretacja wypowiedzi rozmówcy polegajaca na
                  skrajnym jej rozumieniu (nie lubi kolorowych reklam => jeździ w szarym stroju)
                  to zwykle typowy objaw braku argumentów merytorycznych. Kolorowy nie musi
                  oznaczać obsrany reklamami. Mógłbym jeździć w koszulce z reklamami sponsorów
                  jakiegoś teamu kolarskiego pod warunkiem, ze ci którzy się na tej koszulce
                  reklamują zapłacą mi za to.
                  Uwaga, uprzedzam ewentualnych bezmyślnych pieniaczy i tych, którzy z pasją
                  starają sie negować w czambuł cokolwiek tu napiszę: powyższe nie oznacza, że
                  oczekuję od reklamodawcy zapłaty jaką otrzymują za reklamę teamy kolarskie.
                  Zdaję sobię zprawę, że grono oglądających reklamę na mojej koszulce jest
                  niewspółmiernie mniejsze.

                  - To, że uważam, iż dziadek na profesjonalnym zawodniczym rowerze szosowym za
                  5-10 tysięcy jeżdżąc 20km/h stanowi przykład przerostu formy nad treścią NIE
                  OZNACZA, że uważam, iż nie powinien tego roweru mieć. Nic takiego nie napisałem.
                  Napisałem, że taki dziadek jest jaskrawym przykładem snobowania się na
                  zawodnika, którym nie jest.

                  Resztę napisał Artek i nie ma sensu, abym to powtarzał.
                  • Gość: paulo Re: do mikołaja IP: *.magma-net.pl 23.07.05, 00:20
                    > > Mikołaj - nie zdążysz się obejrzeć, a i Ty będziesz weteranem... -
                    > > niekoniecznie w kolorowym stroju. ;)
                    >
                    > Jaki to ma związek z dyskusją o dziadkach-snobach Śledziku?

                    Da się zauważyć, że bardzo często nie łapiesz związku pomiędzy kwestiami
                    pojawiającymi się w dyskusjach i zapytujesz: ale o co chodzi? Wiesz, o ile
                    kilkunastomiesięcznego dzieciaka nie karci się za ciągłe pytania typu: "dziee"
                    (gdzie), albo "beba?" (samolot?), o tyle dwudziestokilkuletniego (?) mężczyznę
                    można juz podejrzewać o większą zdolność kojarzenia faktów.
                    Bez zbędnego strzępienia języka, wyjaśniam ci przywołany przez ciebie cytat z
                    wątku:
                    Chodziło o to, że latka lecą, i choć teraz jesteś młody (pistolet?) i nabijasz
                    się z kolorowych dziadków, to bóg jeden wie, w jaki kostiumik przystroisz się
                    za ileśtam lat, więc ostrożnie z tą krytyką, a w ogole, to krytyczne wyrażanie
                    się o kolorkach czyjejś koszulki, to, wybacz kolokwializm, wiocha i buractwo.
                    Bądź nowoczesny, tolerancyjny, a nie zgorzkniały zgred, który krytykuje
                    wszystko wokół.

                    > Odnoszę wrażenie, że część uczestników forum nie bardzo rozumie co czyta

                    No właśnie :) o tym wspominałem powyżej

                    > ja
                    > pozwoliłem sobie wyrazić niesmak w kontekście emerytowanych dziadków
                    kreujących
                    > się na zawodowych kolarzy

                    Bo założył koszulkę i jechał na fajnym rowerze? Jakiz to niesmak w tobie
                    wywołało? Zastanów sie, chłopie. Jak już dziadek, to powinien jechac w
                    gumofilcach, na starej ukrainie, tak?
                    A może twoje długie włosy moga budzic niesmak u prawdziwych mężczyzn? Nie boisz
                    się tej nietolerancji, jak tak jedziesz sam przez wioskę..?

                    > Mógłbym jeździć w koszulce z reklamami sponsorów
                    > jakiegoś teamu kolarskiego pod warunkiem, ze ci którzy się na tej koszulce
                    > reklamują zapłacą mi za to.

                    Po co takie gadanie. Nikt ci za to nie zapłaci złamanego szeląga. W twojej
                    sytuacji mógłbyś ew. kupić taką koszulkę, za duże pieniądze. Czyżby cie to
                    irytowało, że ktoś inny może jeździć w koszulce z napisem "coca-cola"? I do
                    tego jeszcze jakis "dziadek"...?

                    > - To, że uważam, iż dziadek na profesjonalnym zawodniczym rowerze szosowym za
                    > 5-10 tysięcy jeżdżąc 20km/h stanowi przykład przerostu formy nad treścią NIE
                    > OZNACZA, że uważam, iż nie powinien tego roweru mieć. Nic takiego nie
                    napisałem
                    > .
                    > Napisałem, że taki dziadek jest jaskrawym przykładem snobowania się na
                    > zawodnika, którym nie jest.

                    Po raz kolejny tęsknota za tym, żebyś ty, albo jakis komitet, okreslał kto na
                    czym i w czym ma jeździć. Masz 60 lat, jedziesz 20 km na godz - won z
                    kolarzówki za 5 tyś, zdejmuj koszulke "coca-coli"!!! TY SNOBIE!! Komitet
                    przydzieli ci odpowiedni strój! Komisarz Mikołaj ci wybierze...
                    • Gość: artek Re: do mikołaja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 23.07.05, 06:48
                      > > Napisałem, że taki dziadek jest jaskrawym przykładem snobowania się na
                      > > zawodnika, którym nie jest.
                      >
                      > Po raz kolejny tęsknota za tym, żebyś ty, albo jakis komitet, okreslał kto na
                      > czym i w czym ma jeździć. Masz 60 lat, jedziesz 20 km na godz - won z
                      > kolarzówki za 5 tyś, zdejmuj koszulke "coca-coli"!!! TY SNOBIE!! Komitet
                      > przydzieli ci odpowiedni strój! Komisarz Mikołaj ci wybierze...

                      a komisarz paulo wyznaczy o czym mozna pisać, a o czym nie należy!
                      wiesz ze w ten sposób łamiesz czyjeś prawo do swobodnej wypowiedzi? aczkolwiek
                      zgodnie z prawem do wyrażania własnej opinii :)) czyżby tęsknota za komitetem
                      informacji publicznej?

                      poza tym chyba naprawdę nie rozumiesz o czym się pisze ...
                      dopisujesz sobie wygodne treści do czyichś wypowiedzi dla udowodnienia jakiejś
                      dziwnej tezy.
                      hola, hola, czyżbyś był tym urażonym wielce dziadkiem na wypasionej szosówce?
                      ;P

                      napiszę bardziej łopatologicznie - jegomość w oblepionym nalepkami
                      pseudorajdowym samochodzie, ubrany jak kuzi z kaskiem na głowie, jeżdżący po
                      mieście z rykiem silnika, ale wyprzedzany przez byle furmankę, będzie wzbudzać
                      na ulicy tylko śmiech i zażenowanie.
                      i naprawdę nikomu nie będziesz mógł odmówić prawa do tego śmiechu!
                      bo to jest konsekwencja wystawiania się na widok publiczny!
                      • Gość: paulo Re: do mikołaja IP: *.saint / 195.117.38.* 23.07.05, 09:48
                        > a komisarz paulo wyznaczy o czym mozna pisać, a o czym nie należy!
                        > wiesz ze w ten sposób łamiesz czyjeś prawo do swobodnej wypowiedzi?

                        Ejże, Artek, zastanów się. Jak ktokolwiek może komukolwiek na forum wyznaczyć,
                        co można pisać, a co nie. Zarzut łamania prawa do wypowiedzi jest bezpodstawny.
                        Można tylko pisac i komentować napisane wcześniej, co robisz i ty, i ja, i cała
                        reszta. Można tu stosować różne porównania, figury stylistyczne, ironię, etc,
                        etc (co zresztą ty też stosujesz) i tyle. Zabronić na szczęście nic tu nie
                        można, i prawdziwego komisarza nie będzie :) I nie będzie nim ani wredny
                        paulo, ani sprawiedliwy artek, ani wszystkowiedzący mikołaj.

                        > hola, hola, czyżbyś był tym urażonym wielce dziadkiem na wypasionej szosówce?
                        > ;P

                        Artek, Sherlocku ;) pudło. Ani urażonym, ani dziadkiem (mogę co prawda juz
                        startować na prezydenta, ale od niedawna), ani na wypasionej szosówce (zbyt
                        wygodny jestem aby katowac sie na siodełku wielkości orzeszka pistacjowego).

                        A wiesz na czym polega paradoks? Że ja tak gorliwie broniąc prawa dziadków do
                        wystepowania w zestawie: koszulka z modnymi logo + odjechany Cannondale, sam
                        przez większą część roku jeżdżę w zestawie: spodenki kolarskie ze starych
                        dżinsów wykonane poprzez ucięcie nożyczkami nogawek za kolanem + T-shirt czarny
                        lub granatowy, bez napisów, i rower nie nowy i zupełnie niekolorowy :))
                        Dopiero w chłodniejszą porę roku przebieram się w bardziej profesjonalne
                        kostiumy, bo są ogromnie praktyczne.
                        Ja po prostu chcę, żeby nie oceniać ludzi po stroju. Podoba mi się jak ktoś sie
                        wyróżnia z tłumu. Oczywiście nie w sposób:

                        > jegomość w oblepionym nalepkami
                        > pseudorajdowym samochodzie, ubrany jak kuzi z kaskiem na głowie, jeżdżący po
                        > mieście z rykiem silnika, ale wyprzedzany przez byle furmankę, będzie
                        wzbudzać
                        > na ulicy tylko śmiech i zażenowanie.

                        Wiesz, wielokrotnie, będąc w niemczech czy austrii widywałem wielu leciwych
                        jegomości na kolarzówkach, wyglądających jakby się urwali z Tour de France,
                        jeżdżących sobie pomiędzy wioskami. Nie budzili żadnej sensacji, wszyscy już
                        się do tego przyzwyczaili. U nas tez tak będzie kiedyś. Ale póki co, w
                        niektórych budzą jeszcze śmiech lub złość. I to krytykuję.

                        PS

                        co to jest "kuzi"? Albo co?
                        • Gość: artek Re: do mikołaja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 23.07.05, 11:06
                          > Można tylko pisac i komentować napisane wcześniej, co robisz i ty, i ja, i
                          > cała
                          ale wyrażenie własnego zdania np na temat kapelusza byłej czy obecnej pani
                          prezydentowej też jest dozwolone ;P

                          > Wiesz, wielokrotnie, będąc w niemczech czy austrii widywałem wielu leciwych
                          > jegomości na kolarzówkach, wyglądających jakby się urwali z Tour de France,
                          > jeżdżących sobie pomiędzy wioskami.
                          no no no - właśnie! jeżdżących sobie pomiędzy wioskami.
                          przyznasz jednak, mam nadzieję, że tak sama osoba szorująca trotuary i jezdnie
                          w dużym mieście nie jest zupełnie na miejscu. tak samo jak kuzi (kuzaj) czy
                          hołek (hołowczyc) w swoich rajdowych maszynach w pełnym rajdowym rynsztunku...
                          i jak nasze asy kierownicy wzbudzą powszechne zainteresowanie, tak ich podróby
                          raczej mogą zostać wykpione.

                          i tu powstaje pytanie - dlaczego taka osoba się tu znalazła:
                          - bo chce pojeździć
                          - bo chce poszpanować
                          - po uważa że kwintesencja kolarstwa to błyszczący rower i ubranko
                          - bo uważa że jak będzie wyglądał jak kolarz to też będzie kolarzem
                          - bo uważa że uprawianie kolarstwa najłatwiej zacząć od przebrania się za
                          kolarza
                          - bo poszedł kupić rower a sprytny sprzedawca mu wciskał i wciskał i wciskał ...
                          itd

                          mnie na przykład śmieszy osobnik jeżdżący po mieście ciężkim downhillowym czy
                          freeride'owym rowerem albo dresowato wyglądający delikwent prawie 2 m wzrostu i
                          90 kg żywej wagi ujeżdżający maleńkiego pseudogórala rozmiaru 17" jakby z dużo
                          młodszego brata.
                          oczywiście tam, gdzie starsza pani na wigrach czy panienka na holendrze jest
                          zupełnie na miejscu.
                          tak i mikołajowi się widzi, że do leniwej miejskiej jazdy naprawdę nie jest
                          niezbędny sprzęt i ubranie do szosowych wyścigów.
                          • Gość: paulo Re: do mikołaja IP: *.magma-net.pl 24.07.05, 09:06
                            > > Wiesz, wielokrotnie, będąc w niemczech czy austrii widywałem wielu leciwy
                            > ch
                            > > jegomości na kolarzówkach, wyglądających jakby się urwali z Tour de Franc
                            > e,
                            > > jeżdżących sobie pomiędzy wioskami.
                            > no no no - właśnie! jeżdżących sobie pomiędzy wioskami.
                            > przyznasz jednak, mam nadzieję, że tak sama osoba szorująca trotuary i
                            jezdnie
                            > w dużym mieście nie jest zupełnie na miejscu

                            Na wiosce jest ok, ale w mieście już nie? Ee, to już straszne czepianie się...
                            może on po prostu jedzie z miasta na wycieczke na wieś ;) Ma się przebierać
                            na rogatkach? :)

                            > tak samo jak kuzi (kuzaj) czy
                            > hołek (hołowczyc) w swoich rajdowych maszynach w pełnym rajdowym rynsztunku...
                            > i jak nasze asy kierownicy wzbudzą powszechne zainteresowanie, tak ich
                            podróby
                            > raczej mogą zostać wykpione.

                            Pewnie, marne podróby są godne wykpienia. Ale chęć drobnego naśladowania
                            swojego idola juz nie. Ja sporo czasu zbierałem kiedys kaskę, żeby kupić sobie
                            dokładnie taki model Rossignoli, na jakich jeżdził Alberto Tomba. I jak juz je
                            miałem, to byłem przeszczęśliwy i jeżdziło misię na nich fenomenalnie. Byłem
                            też z nich dumny :) To snobizm? Trochę może tak, ale zupełnie zdrowy.

                            > i tu powstaje pytanie - dlaczego taka osoba się tu znalazła:
                            > - bo chce pojeździć

                            to nie wystarczający powód?

                            > - bo chce poszpanować

                            wcale nie musi chcieć

                            > - po uważa że kwintesencja kolarstwa to błyszczący rower i ubranko

                            a czy musi mieć koniecznie rower brudny i ciuchy szpetne?

                            > - bo uważa że jak będzie wyglądał jak kolarz to też będzie kolarzem

                            a jak ma wyglądać, jak piekarz?

                            > - bo uważa że uprawianie kolarstwa najłatwiej zacząć od przebrania się za
                            > kolarza

                            Może już od dawna uprawia? No i za kogo ma się przebrać na rower? Za leśniczego?
                            Za pielęgniarkę? A może za kota?

                            > mnie na przykład śmieszy osobnik jeżdżący po mieście ciężkim downhillowym czy
                            > freeride'owym rowerem albo dresowato wyglądający delikwent prawie 2 m wzrostu
                            i
                            >
                            > 90 kg żywej wagi ujeżdżający maleńkiego pseudogórala rozmiaru 17" jakby z
                            dużo
                            > młodszego brata.

                            Ja bardziej współczuję im tej koszmarnej niewygody, którą musza znosić. Ale jak
                            się chcą katować, to prosze bardzo, ich sprawa.

                            > tak i mikołajowi się widzi, że do leniwej miejskiej jazdy naprawdę nie jest
                            > niezbędny sprzęt i ubranie do szosowych wyścigów.

                            Jasne, a moja zwykła wycieczka (żeby uniknąc waszych drwin odnośnie sprzętu
                            niedobranego do okolicznośći) wyglądała by tak:

                            z domu do rogatek dojeżdżam rowerem miejskim, tam przesiadam sie na szosówkę,
                            ale po skręcie w las zamieniam ja na treking. Przede mna mała górka, więc biorę
                            górala, potem zjazd na łeb na szyję, więc na chwilę downhill. Wjeżdżam z
                            powrotem na asfalt na szosówce oczywiście. Od granic miasta parę km kostki, a
                            każdy wie, że na kostce kolarzówka to pomyłka. Do domu dojeżdżam na hybrydzie,
                            za mna ciężarówka z resztą sprzętu. O strojach nie wspomnę.

                            • Gość: artek Re: do mikołaja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.07.05, 21:13
                              > Jasne, a moja zwykła wycieczka (żeby uniknąc waszych drwin odnośnie sprzętu
                              > niedobranego do okolicznośći)

                              a tam drwin, lekkich uszczypliwości by powiedział.
                              i nie tyle odnośnie sprzętu niedobranego do okoliczności, a raczej do
                              wyglądania w ubranku i sprzęcie - jakby tu rzecz - "nieco na wyrost".

                              > wyglądała by tak:
                              > z domu do rogatek dojeżdżam rowerem miejskim, tam przesiadam sie na szosówkę,

                              no, skoro już musisz :))
                              a poważnie - bez przesady ..
                              jak ktoś chce naprawdę pojeździć, może jeździć byle w czym i byle na czym,
                              stosownie do potrzeb, zainteresowań, gustu i zasobów finansowych.
                              ale jak już się zasobnie wyposaża i ubiera jak z rowerowego żurnala, a
                              zwłaszcza gdy jeśli wygląd a zachowanie czy okoliczności (vide zadyszka pod
                              górkę) drastycznie rozmijają, to - sorry, opinia publiczna jest bezlitosna i ma
                              do tego pełne prawo - można się spodziewać wykpienia czy złośliwych komentarzy.
                              [mogę się domyślać komentarzy młodzieży w durszlakach na głowie ;) gdybym
                              próbował pojeździć na strachocińskim north shore]
                              i tym większe i mniej lub bardziej przyjemne rozczarowanie, gdy taki
                              wykpiony "zawodnik" w trzech obrotach korby po prostu pokaże plecy.

                              "noblesse oblige"!
                              • Gość: paulo Re: do mikołaja IP: *.magma-net.pl 26.07.05, 00:19
                                > a poważnie - bez przesady ..
                                > jak ktoś chce naprawdę pojeździć, może jeździć byle w czym i byle na czym,
                                > stosownie do potrzeb, zainteresowań, gustu i zasobów finansowych.

                                Bracie! O to stwierdzenie walczyłem od początku! Amen!
                                (trochę sobie co prawda zaprzeczasz w dalszej części, ale kładę to na karb
                                zmiennej pogody i huśtawki nastrojów:)

                                > [mogę się domyślać komentarzy młodzieży w durszlakach na głowie ;) gdybym
                                > próbował pojeździć na strachocińskim north shore]

                                Nie będę udawał, że wiem o co chodzi, ale jakbys zechciał mi przybliżyć tą
                                werbalizację, to mój sen będzie spokojniejszy...

                                > "noblesse oblige"!

                                No właśnie, a ja wożę się jak fornal :(
                                Musze to szybko zmienić.
                                • Gość: artek Re: do mikołaja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.07.05, 06:50
                                  > Bracie! O to stwierdzenie walczyłem od początku! Amen!
                                  definicja, to się zakłada u podstaw :)

                                  > Nie będę udawał, że wiem o co chodzi, ale jakbys zechciał mi przybliżyć tą
                                  > werbalizację, to mój sen będzie spokojniejszy...
                                  tu jest parę zdjęć:
                                  www.bikeboard.pl/index.php?d=trasy&g=28&art=200
                                  >> "noblesse oblige"!
                                  >
                                  > No właśnie, a ja wożę się jak fornal :(
                                  > Musze to szybko zmienić.
                                  można to i tak rozumieć ;P
Pełna wersja