Pół metra od krawężnika?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.05, 08:46
Czy zawsze rowerzysta musi jechać pół metra od krawężnika? Czy jest jakiś
przepis określający jak blisko rowerzysta powinien jechać kraweznika?

Pzdr
krysia
    • tiges_wiz Re: Pół metra od krawężnika? 14.09.05, 08:48
      Ma jechac jak najblizej prawer krawedzi jezdni... dokladnie tak jak inne pojazdy.
      • Gość: artek Re: Pół metra od krawężnika? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.05, 13:51
        > Ma jechac jak najblizej prawer krawedzi jezdni
        błąd!!
        ma jechać _możliwie_ blisko prawej krawędzi jezdni. wbrew pozorom różnica jest
        zasadnicza:
        znaczy to, że jesli nie jest możliwa jazda przy prawej krawędzi jezdni (kałuże,
        kratki kanalizacyjne, dziury w jezdni) - to się przy niej nie jedzie.
        • andrzej.dacz Re: Pół metra od krawężnika? 15.09.05, 10:27
          Artek,
          rzecz jasna masz rację. Ale wśród kierowców panuje powszechne przekonanie, że
          rowerzysta MUSI prowadzić (w sensie jechać) rower pół metra od krawężnika.
          Podobne przekonanie dotyczy przejazdów rowerowych - w powszechnej opinii
          kierowcy sądzą, że MOGĄ się na nich zatrzymywać.
          Walka z takimi mitami jest baaaaardzo trudna...

          Pzdr
          Andrzej
          • Gość: artek Re: Pół metra od krawężnika? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 11:09
            > Podobne przekonanie dotyczy przejazdów rowerowych - w powszechnej opinii
            > kierowcy sądzą, że MOGĄ się na nich zatrzymywać.
            bo w zasadzie nie moga, ale w pewnych okolicznościach drogowych moga. takie tam
            niuanse.

            a o przejazdach rowerowych krąży jeszcze jedna bzdura - ze na przejeździe
            rowerowym rower nalezy przeprowadzac :)))

            > Walka z takimi mitami jest baaaaardzo trudna...

            najciekawsza jest sytuacja notorycznie zdarzająca mi się na skrzyżowaniu
            pilczyckiej z wylotem z mostu millenijnego:
            zjezdżam z mostu, wjezdżam na zielonym swietle na pierwsżą jezdnię. po drugiej
            stronie samochody skręcajace w prawo stoja. przejeżdżam drugą jezdnie, wjeżdżam
            na wysepke i chcę jechać dalej (ciągle mam zielone), a w tym momencie
            skręcający w prawo ruszają. oczywiście mnie widzą, ale i tak jadą - bo
            widocznie włącza się zielona strzałka. i jeden z drugim wymuszają na mnie
            pierwszeństwo albo zatrzymując się na przejeździe całkowicie blokują. no i co
            zrobić z takim delikwentem?

            pytanie retoryczne - który kierowca zdający na prawo jazdy jeszcze w szkole
            średniej zna aktualnie obowiązujące przepisy (np ten o zielonej strzałce)?

            ja postuluje obowiązkowe uzupełniające egzaminy z przepisów co 5 lat. tak jak
            na różne uprawnienia państwowe np. budowlane, eletryczne, czy gazowe.
            taka powtórka z przepisów przed egzaminem bardzo dobrze robi (wiem, bo mam
            uprawnienia sep'owskie, a przepisy i normy ciągle są modyfikowane).

            niestety, to tylko marzenie, nierealne :((
            • Gość: Mikołaj Re: Pół metra od krawężnika? IP: 213.199.196.* 25.09.05, 19:52
              > ja postuluje obowiązkowe uzupełniające egzaminy z przepisów co 5 lat. tak jak
              > na różne uprawnienia państwowe np. budowlane, eletryczne, czy gazowe.
              > taka powtórka z przepisów przed egzaminem bardzo dobrze robi (wiem, bo mam
              > uprawnienia sep'owskie, a przepisy i normy ciągle są modyfikowane).

              "sepowskie" a nie "sep'owiskie". Poza tym, pomysł bardzo dobry a czy aż taki
              nierealny to nie wiem - myślę, że nawet nie trzeba by wprowadzać egzaminów,
              tylko lepiej egzekwować przepisy - wiecej patroli policyjnych i częściej wlepiać
              mandaty, najlepiej kilkukrotnie wyższe niż są obecnie. Przez kieszeń do mózgu.
    • dekar Re: Pół metra od krawężnika? 14.09.05, 14:32
      Może widziałaś forumowego trolla niejakiego Mikołaja, który między innymi
      nawołuje do jazdy środkiem jezdni. Niestety wciąż zdarza się, że napotykam się
      na takich przejętych swoją nieomylnością rowerzystów, jadących np. uparcie
      ulicą kiedy obok jest ścieżka rowerowa. Na głupotę nie ma silnych, jak dotąd
      skutecznie opiera się selekcji naturalnej.
      Natomiast prawdą jest również, jak zauważył to jeden z przedmówców, że czasami
      ze względu na zły stan pobocza nie da się jechać blisko krawężnika czy krawędzi
      pasa, a kierowca może sobie z tego nie zdawać sprawy.
      • Gość: artek Re: Pół metra od krawężnika? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.05, 15:01
        > Natomiast prawdą jest również, jak zauważył to jeden z przedmówców, że
        > czasami ze względu na zły stan pobocza nie da się jechać blisko krawężnika
        > czy krawędzi pasa, a kierowca może sobie z tego nie zdawać sprawy.

        kierowcami nie nalezy sobie zaprzątać głowy. obowiązuje ich ten sam przepis, a
        pokaż mi takiego który jeżdzi 15 cm od krawedzi jezdni? zwykle oscyluje to w
        okolicach 0.5-1 metr, a wynika z faktu, że kierowca siedząc z lewej kontroluje
        lepiej lewa stronę i odruchowo wyrównuje do lewego pasa jezdni.

        ocena czy jest jazda możliwa czy nie, należy wyłącznie do kierującego (w tym
        kierującego rowerem - oczywiście z uwzględnieniem przepisu o ustepowaniu z
        drogi łącznie z zatrzymaniem się na poboczu).

        a realnie - polecana przez szosowców odległość to ok 1 m od krawężnika
        (zależnie od stanu jezdni i warunków drogowych). mniej niż 1/3 metra jest już
        niebezpiecznie blisko.
        • Gość: andrzej m Re: Pół metra od krawężnika? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.09.05, 21:52
          To co piszesz ;kierowca siedząc z lewej kontroluje
          > lepiej lewa stronę i odruchowo wyrównuje do lewego pasa jezdni;
          dotyczy może ludzi swieżo po kursie i jeszcze nie pewnie czujących się za
          kierownicą,a po mojemu wynika z chęci unikniecia dziur, studzienek i
          pozostawieniu sobie pola manewru w różnych sytuacjach.Samochodem jeżdzę od
          dwudziestu kilku lat , rowerem zaczołem ponownie jeżdzic w tym roku i myślę że
          wszystko zależy od rozwagi i kultury kierującego niezależnie czy to jest rower
          czy samochód(samochodami jadą nieraz takie buraki że aż strach, a i rowerem
          nieraz jakiś oszołom wariuje albo dziadźka stary pierwszeństwo ciężarówce
          wymusza). Trzeba uważać i tyle, co z tego że się ma racje, głupi człowiek tego
          i tak nie zrozumie a kości własnych (i cudzych nieraz)szkoda.
          Pozdrawiam
      • Gość: Mikołaj Re: Pół metra od krawężnika? IP: 213.199.196.* 25.09.05, 19:54
        > Natomiast prawdą jest również, jak zauważył to jeden z przedmówców, że czasami
        > ze względu na zły stan pobocza nie da się jechać blisko krawężnika czy krawędzi

        "Czasami" to się właśnie DA jechać tuż przykrawędzi. Natomiast w większości
        przypadków jest to niemożliwe.
    • Gość: Ludwik Re: Pół metra od krawężnika? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 18:27
      <Czy zawsze rowerzysta musi jechać pół metra od krawężnika? Czy jest jakiś
      przepis określający jak blisko rowerzysta powinien jechać kraweznika?<

      Pzdr
      krysia

      Jest zadziwiajace,ze przy wszechobecnym chamstwie na polskich drogach tak czesto
      dyskutuje sie o przepisach a nie pisza jaka jazda jest bezpieczna dla
      rowerzysty.To jest jakas dziwna polska paranoja.W kraju bezprawia tak czesto
      bredzi sie o przepisach.Przepisy w wielu przypadkach sa, z uwagi na chamstwo
      kierowcow,po prostu martwe.
      Z uwagi na bezpieczenstwo rowerzysty nie mozna podac sztywnej odleglosci od
      kraweznika czy krawedzi jezdni.To zalezy od warunkow.
      Czasami,jezeli jest zwezenie jezdni i ograniczenie predkosci np.do 40km/h
      bezpieczniejsza jest jazda srodkiem pasa z predkoscia innych samochodow
      np.45km/h.Poniewaz wiekszosc polskich kierowcow jest zdziczala,dlatego
      nie nalezy draznic tego bydla.Lepiej poczekac,przepuscic cepa niz wyladowac
      w szpitalu.
      Poza miastem jazda 50cm od krawedzi jezdni jest czesto jazda kaskadera
      szczegolnie gdy wyprzedzajacy na 3go czy 4go przejezdza 10cm od rowerzysty z
      predkoscia 150km/h.Czy tacy debile sadza,ze na nich nie ma sposobu?
      Chyba sie mocno myla.
      Gdy w TV podaja, ze w czasie weekendu zginelo np 50 osob na polskich drogach to
      wiem,ze minimum 25 osob to piraci,ktorzy powinni wczesniej sie rozwalic.
      Ich znikniecie z powierzhni ziemi jest dobrodziejstwem dla innych.




      • Gość: Mikołaj Re: Pół metra od krawężnika? IP: 213.199.196.* 25.09.05, 19:59
        > Czasami,jezeli jest zwezenie jezdni i ograniczenie predkosci np.do 40km/h
        > bezpieczniejsza jest jazda srodkiem pasa z predkoscia innych samochodow
        > np.45km/h.

        Jak się jest zawodowym kolarzem to faktycznie, można sobie pozwolić na jazdę
        rowerem 45km/h po mieście. Długo utrzymasz taką prędkość? Minute, dwie?

        > Poza miastem jazda 50cm od krawedzi jezdni jest czesto jazda kaskadera
        > szczegolnie gdy wyprzedzajacy na 3go czy 4go przejezdza 10cm od rowerzysty z
        > predkoscia 150km/h.Czy tacy debile sadza,ze na nich nie ma sposobu?

        Dlatego ja zawsze jeżdżę środkiem pasa, a jeśli jest szeroki to w prawym
        śladzie. Nikomu (mówię o kierowcach) to nie przeszkadza - nie trąbią na mnie
        tylko normalnie wyprzedzają (jak widać się da). Zaobserwowałem też, że jak się
        jedzie środkiem, to jakby rzadziej zdażają się "lakiernicy" (wyprzedzający na
        grubość lakieru). Może rower na środku pasa wydaje się być większy? :-)
        • Gość: Ludwik Re: Pół metra od krawężnika? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 21:59
          >Dlatego ja zawsze jeżdżę środkiem pasa, a jeśli jest szeroki to w prawym
          śladzie. Nikomu (mówię o kierowcach) to nie przeszkadza - nie trąbią na mnie
          tylko normalnie wyprzedzają (jak widać się da). Zaobserwowałem też, że jak się
          jedzie środkiem, to jakby rzadziej zdażają się "lakiernicy" (wyprzedzający na
          grubość lakieru). Może rower na środku pasa wydaje się być większy? :-)<

          Idealna pogoda, praktycznie pusta droga.W takich warunkach zginal moj znajomy
          jadac troche dalej od krawedzi jezdni.
          Pirat drogowy wpadl na niego z tylu i uciekl z miejsca wypadku.
          Powinienes zdac sobie sprawe,ze na pewnych kierowcow sam widok roweru
          dziala jak plachta na byka.Wszystko do czasu.
          W jednym przypadku mozna zajac caly pas: gdy jest maly ruch i do dyspozycji sa
          2 pasy oraz jedziesz z grupa min 30 kolarzy.
          Jestes wielkim ryzykantem, masz szczescie lub jestes poczatkujacym rowerzysta.

          Co do jazdy na zwezonym odcinku drogi to nie ciagna sie one 50km.
          Swobodnie mozna je przeskoczyc z predkoscia 45km/h nawet gdy ciagna sie na
          odcinku 10km.Oczywiscie musisz znac stan nawierzchni.
          Tak nawiasem mowiac jazda na rowerze w warunkach miejskich jest zawsze
          b.ryzykowna.



          • Gość: Mikołaj Re: Pół metra od krawężnika? IP: 213.199.196.* 27.09.05, 00:00
            > Idealna pogoda, praktycznie pusta droga.W takich warunkach zginal moj znajomy
            > jadac troche dalej od krawedzi jezdni.
            > Pirat drogowy wpadl na niego z tylu i uciekl z miejsca wypadku.

            Z całym szacunkiem, ale nic z tego nie wynika. Przeprowadziłeś jakieś wiarygodne
            badanie statystyczne, które wykazało, że wśród zabitych na drodze rowerzystów
            więcej jest tych jadących dalej od krawędzi? Nie sądzę.

            > Powinienes zdac sobie sprawe,ze na pewnych kierowcow sam widok roweru
            > dziala jak plachta na byka.

            Zdaję sobie sprawę z tego i bardzo nad tym ubolewam. Jednego kierowcę tego typu
            znam osobiście; jak z nim rozmawiam, to scyzoryk by mi się w kieszeni otworzył
            gdybym go miał. Jednak poza kierowcami mającymi problemy psychologiczne (a taki
            stuknie Cię niezależnie od tego jak blisko krawężnika jesteś), żaden nie będzie
            ryzykował zabicia rowerzysty i ucieczki z miejsca wypadku tylko dlatego, że
            owego rowerzysty nie lubi.

            > Jestes wielkim ryzykantem

            Rzadko.

            > masz szczescie

            Na ogół.

            > jestes poczatkujacym rowerzysta.

            Zależy do kogo mnie porównać.

            > Swobodnie mozna je przeskoczyc z predkoscia 45km/h nawet gdy ciagna sie na
            > odcinku 10km

            Jeśli twierdzisz, że utrzymasz 45km/h na dystansie 10km w mieście to ja Ci nie
            wierzę. Jaki ulica (czy trasa) we Wrocławiu umożliwia nieprzerwaną jazdę na
            dystansie tego rzędu? Zresztą, utrzymanie takiej prędkości przez 10km na drodze
            poza miastem też jest nie lada wyczynem dla amtora. Ewentualnie masz źle
            skalibrowany, uszkodzony lub tandetny licznik.
            • Gość: Damian Re: Pół metra od krawężnika? IP: *.biskupin.wroc.pl 27.09.05, 20:16
              Mikołaj, a nie pomyslałes ze to moze byc Lance Armstrong? <lol>
            • Gość: Ludwik Re: Pół metra od krawężnika? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 16:22
              >Przeprowadziłeś jakieś wiarygodne
              badanie statystyczne, które wykazało, że wśród zabitych na drodze rowerzystów
              więcej jest tych jadących dalej od krawędzi? Nie sądzę.<

              Takie badania przeprowadzili inni.Wlasne doswiadczenia(przejechane ok 400tys km
              na kilku kontynentach to potwierdzaja. Jezeli znasz biegle angielski(w co
              watpie)to moge podac ci link do materialow zrodlowych, gdzie moglbys zapoznac
              sie z tematem i wziac udzial w merytorycznej dyskusji.
              Jezeli chodzi o wspomnianego pirata - zabojce to zglosil sie on sam na policje
              po 2dniach.Po prostu ojciec go do tego zmusil.

              > jestes poczatkujacym rowerzysta.
              Zależy do kogo mnie porównać.

              Jezeli przejechales mniej niz 50tys km w ciagu ostatnich 10 lat to zaliczasz
              sie do takiej kategorii.

              >Jeśli twierdzisz, że utrzymasz 45km/h na dystansie 10km w mieście to ja Ci nie
              wierzę. Jaki ulica (czy trasa) we Wrocławiu umożliwia nieprzerwaną jazdę na
              dystansie tego rzędu? Zresztą, utrzymanie takiej prędkości przez 10km na drodze
              poza miastem też jest nie lada wyczynem dla amtora. Ewentualnie masz źle
              skalibrowany, uszkodzony lub tandetny licznik.<

              Tutaj udowadniasz,ze jestes poczatkujacym i do tego w slabej formie.
              Powinienes wiedziec,ze na zwezonym odcinku drogi jedziesz jak w tunelu,
              w ktorym samochody jadace przed toba pozwalaja ci na zredukowanie wysilku o
              ok 30%.Jadac 45km/h w takich warunkach generujesz moc, ktora w warunkach
              odkrytego terenu zapewnilaby predkosc tylko 33km/h(co nie jest zadnym
              osiagnieciem na trekkingu za 10 tys zl czy szosowce).
              Wspomniany Armstrong jechalby tutaj bez problemu ok 65 km/h.
              Ja tylko podaje konserwatywna predkosc, z jaka pokonuje takie odcinki.
              Nigdzie nie pisalem ,ze we Wroclawiu da sie tak jechac z uwagi na wlasne
              bezpieczenstwo.Jezeli jadac samochodem zauwazysz kiedys kolarza w niebieskim
              kasku jadacego przed toba na zwezonym odcinku drogi z predkoscia 45km/h to tym
              kolarzem jestem ja.Krotkie zwezenia w warunkach miejskich,o nieznanej mi
              nawierzchni nie przelatuje tak szybko jedynie ze wzgledu na wlasne
              bezpieczenstwo.Jezeli jadac poza miastem, asfaltowym poboczem,w ciagu
              wyprzedzajacych cie tirow osiagniesz predkosc 70km/h to bedziesz wiedzial o
              czym pisze.Jazda za tirem jest niedozwolona.

              Dobrze,ze w niektorych innych punktach sie zgadzamy.Nie chodzi tutaj
              o udowadnianie kto ma racje a o wymiane pogladow.
              W sytuacjach konfliktowych, rowerzysta czy pieszy/kierowca,gdzie kierowca nie
              ma racji zawsze staje w obronie rowerzysty temperujac chamstwo kierowcy.
              Chcialbym aby inni byli tez bardziej aktywni a nie tylko gapili sie.
              Czasami trzeba tez utemperowac gowniarza rowerzyste,pirata.


              • Gość: Mikołaj Re: Pół metra od krawężnika? IP: 213.199.196.* 28.09.05, 19:42
                > Takie badania przeprowadzili inni

                Kto konkretenie? Jakiś link do tych badań, ew. inny namiar?

                > Wlasne doswiadczenia(przejechane ok 400tys km
                > na kilku kontynentach to potwierdzaja.

                W jaki sposób to potwierdzają? Czyli robiłeś jednak statystykę zgonów
                rowerzystów wypadkach drogowych? Możesz ją przedstawić?

                > Jezeli znasz biegle angielski(w co
                > watpie)

                Tak z ciekawości: na jakiej podstawie powątpiewasz w moją znajomość języka
                angielskiego? A tak poza tym: pracuję jako tłumacz angielskiego.

                > to moge podac ci link do materialow zrodlowych, gdzie moglbys zapoznac
                > sie z tematem i wziac udzial w merytorycznej dyskusji.

                Czekam z niecierpliwością.

                > Jezeli przejechales mniej niz 50tys km w ciagu ostatnich 10 lat to zaliczasz
                > sie do takiej kategorii.

                Mój dystans z ostatnich 10 lat szacuję na ok 25 tysięcy km, może nawet trochę
                mniej. Ojej, jestem początkujący...

                > Tutaj udowadniasz,ze jestes poczatkujacym i do tego w slabej formie.

                Kurczę, chyba sprzedam ten rower i zacznę pić...

                > Powinienes wiedziec,ze na zwezonym odcinku drogi jedziesz jak w tunelu,
                > w ktorym samochody jadace przed toba pozwalaja ci na zredukowanie wysilku o
                > ok 30%.

                Stek bzdur. Jeśli masz na myśli jak sądzę tzw. cień aerodynamiczny (a nie żaden
                tunel; tunel to co innego) to nie zależy on od szerokości drogi.

                > Jadac 45km/h w takich warunkach generujesz moc, ktora w warunkach
                > odkrytego terenu zapewnilaby predkosc tylko 33km/h

                Jak to policzyłeś? Proszę o konkretne wzory i obliczenia.

                > (co nie jest zadnym
                > osiagnieciem na trekkingu za 10 tys zl czy szosowce).

                Prędkość roweru nie zależy od jego ceny. A przynajmniej nie w takim stopniu
                jakbyś chciał. Jest nawet takie powiedzenie: "To nie XTRy napędzają rowery!".

                > Wspomniany Armstrong jechalby tutaj bez problemu ok 65 km/h.

                65km/h to jadą najlepsi torowcy, ew. mocni kolarze na drużynowej czasówce. Jedni
                i drudzy nie muszą lawirować pomiędzy samochodami, studzienkami kanalizacyjnymi,
                nie zatrzymują się na światłach itp.

                Wiesz co? Ja mam propozycję:
                Ja chce zobaczyć, jak jedziesz 45km/h na dystansie 10km. Zobaczę, to na forum
                odwołam moje obiekcje. Póki co, wygląda mi to na to, że wpisałeś bez
                zastanowienia te predkości i dystans, sam widzisz, że są zawyżone, ale zamiast
                przyznać się do pomyłki, brniesz w zaparte. Tak czy inaczej, zapraszam na szosę,
                chętnie zobaczę średnią 45km/h na dystansie 10km.

                > Jezeli jadac samochodem zauwazysz kiedys kolarza w niebieskim
                > kasku jadacego przed toba na zwezonym odcinku drogi z predkoscia 45km/h to tym
                > kolarzem jestem ja.

                Nie mam samochodu. I jeśli zobaczę kolarza w niebieskim kasku, to z dużym
                prawdopodobieństwem nie będziesz Ty; nie Ty jeden masz niebieski kask. Podaj
                więcej szczegółów swojego wyglądu, chyba, że nie chcesz być rozpoznany, ew.
                chcesz, żeby wzięto kogoś innego za Ciebie (wiesz, te niebieskie kaski naprawdę
                nie są jakąś ekstra rzadkością).

                > Jezeli jadac poza miastem, asfaltowym poboczem,w ciagu
                > wyprzedzajacych cie tirow osiagniesz predkosc 70km/h to bedziesz wiedzial o
                > czym pisze

                Jeśli jadę poboczem i wyprzedza mnie TIR, to wpadam co najwyżej w zawirowania
                ale na pewno nie w cień aerodynamiczny. No chyba, że kierowca TIRa tak mnie nie
                lubi, że wjeżdża przede mną na to pobocze, ale to się raczej nie zdarza. A tak
                poza tym, to doświadczeni rowerzyści planują trasę wycieczki w taki sposób, aby
                w miarę możliwości uniknąć dróg uczęszczanych przez TIRy. No, ale ja to
                początkujący jestem. Tylko jakimś dziwnym trafem na moich wycieczkach rzadko
                spotykam TIRy.

                Tyle na dzisiaj.
                Przypominam, że proszę o:
                1) pokazanie badań, które przeprowadzili "inni"
                2) wyjaśnienie, skad wątpliwości co do mojej znajomości języka Szekspira
                (naprawdę jestem ciekaw)
                3) przedstawienie Twoich badań śmiertelności rowerzystów na różnych kontynentach
                (bardzo interesuje mnie ich metodologia)
                4) pokazanie (najlepiej z jakimś komentarzem wykształconego fizyka) obliczeń
                dotyczących mocy potrzebnej do jazdy z różnymi prędkościami (wiesz, 45km/h za
                samochodem, 33km/h na otwartej szosie)

                Czekam z niecierpliwością! :-)
                • kasia_rowerowa Re: Pół metra od krawężnika? 29.09.05, 09:15
                  Gość portalu: Mikołaj napisał(a):


                  > Przypominam, że proszę o:
                  > 1) pokazanie badań, które przeprowadzili "inni"
                  > 2) wyjaśnienie, skad wątpliwości co do mojej znajomości języka Szekspira
                  > (naprawdę jestem ciekaw)
                  > 3) przedstawienie Twoich badań śmiertelności rowerzystów na różnych kontynentac
                  > h
                  > (bardzo interesuje mnie ich metodologia)
                  > 4) pokazanie (najlepiej z jakimś komentarzem wykształconego fizyka) obliczeń
                  > dotyczących mocy potrzebnej do jazdy z różnymi prędkościami (wiesz, 45km/h za
                  > samochodem, 33km/h na otwartej szosie)
                  >
                  > Czekam z niecierpliwością! :-)

                  Ja też czekam z niecierpliwością. Najbardziej interesuje mnie stastystyka
                  śmiertelności rowerzystów w Afryce i próba sensownego odniesienia tych badań do
                  Europy. No, ale ja zaledwie przejechałam w ostatnim 1,5 roku zaledwie 7 tys km,
                  więc pewnie nie mam prawa głosu. Powiem tylko, że moja średnia do pracy we
                  Wrocku to ok. 18 km/h (dystans 11 km), max 32 km/h. Jak mi się chce, to średnia
                  rośnie do 21-22 km/h, ale wtedy to zaczyna być nieco niebezpieczne (przechodnie,
                  psy, samochody, skrzyżowania itd.)

                  Pzdr
                  Kasia


                  • Gość: Mikołaj Re: Pół metra od krawężnika? IP: 213.199.196.* 12.10.05, 22:40
                    > Ja też czekam z niecierpliwością.

                    Chyba nie mamy się co łudzić. Nie przejechawszy w ostatnich 10 latach tych
                    nieszczęsnych 50 tysięcy km nie jesteśmy godni uwagi Ludwika, który na rowerze
                    zwiedził kilka kontynentów.
                    • Gość: Leon Re: Pół metra od krawężnika? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.05, 23:11
                      Bo Ludwik to jest po prostu Olaf Ludwig. Taki kolarz z dawnego Wyścigu Pokoju.
                      I on na płaskim na luziku robi prędkości, które ja osiągam zjeżdżając z alpejskich przełęczy.
                      Kulowo.

                      P.S.
                      3,5 tysiąca rocznie to chyba za mało na Ludwika, co?
                      A moja max. średnia na dystansie ok. 50 km to ledwie ponad 26 km/h.
                      Uuuuuu..... ciuś ciuś Leon.
                      Idę się wypisać z tego forum.
        • Gość: ANTAL Re: Pół metra od krawężnika? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.11.05, 23:25
          > Dlatego ja zawsze jeżdżę środkiem pasa, a jeśli jest szeroki to w prawym
          > śladzie. Nikomu (mówię o kierowcach) to nie przeszkadza - nie trąbią na mnie
          > tylko normalnie wyprzedzają (jak widać się da). Zaobserwowałem też, że jak się
          > jedzie środkiem, to jakby rzadziej zdażają się "lakiernicy" (wyprzedzający na
          > grubość lakieru). Może rower na środku pasa wydaje się być większy? :-)

          Ryzykowny pomysł... W końcu ktoś Cię trafi. Mi osobiście wystarczy prawa strona
          (ok. 30 cm od krawężnika, żeby się też na krawężnik nie nadziać, zwłaszcza
          starego typu, a więc wysoki). Jak mam studzienkę czy jakąś wyrwę, to ją po
          prostu omijam, najpierw sygnalizując zamiar (nota bene, nie znoszę tego
          cholernego wyciągania łapska - czy w końcu ktoś wpadnie na pomysł kierunkowskazu
          dla rowerów?). Gdy chcę zmienić pas ruchu, to też najpierw to sygnalizuję i nie
          robię tego na ciągłej (nieraz trafiam na chama, który nie dość, że nie dał
          sygnału, to jeszcze zmienia pas na ciągłej, dlatego twój pomysł uważam za duże
          ryzyko). Po prostu staram się jeździć bez szaleństw.
Pełna wersja