loggin
08.12.05, 21:05
Jest taki punkt z warzywami, punkt czyli kilka skrzyn pod chmurka, pomiedzy
ASTRA a przystankiem tramwajowym, tuz przy pizzeri. Punkt zwyczajny,
przerazajacy i smieszny jednoczesnie. Czas w glowie sprzedawcy jakby zatrzymal
sie 25 lat temu. Nawet dresy ma takie jakies starodawne:) Tylko on podaje
towar, ktorego nie mozna dotykac, on tez decyduje o tym czy i jaki woreczek na
zakupy nam sie nalezy itd. itd. itd :))
Wszystkich mieszkancow okolicy zachecam do akcji, ktora dzis z dorym skutkiem
wyprobowalem. Mozna zrobic to np. w drodze z przystanku na osiedle.
Opis akcji:
1. kupujemy niewielka ilosc towaru - jednego pomidora, peczek rzodkiewki, trzy
mandarynki itp.
2. sprzedawca (najprawdopodobniej) podaje nam towar w malutkim woreczku na co
prosimy o nieco wiekszy i wygodniejszy worek z uchwytem
3. Zaczynaja sie pertraktacje, on tlumaczy nam ze nie potrzebujemy wiekszego
worka bo damy sobie rade albo mozemy wlozyc towar do innej siatki a my
ripostujemy ze nie chodzi o to czy damy rade (to przeciez nie jego sprawa) ale
o to ze prosimy o wygodniejszy worek itd. :)
4. sprzedawca albo daje nam wiekszy worek ale pozostaje nieugienty. w tym
drugim wypadku zwracamy towar i rezygnujemy z zakupu.
Zycze dobrej zabawy! Relacje z akcji zamieszczajcie ponizej!