januszz4
17.03.06, 13:53
Dzisiaj w GW jest notatka sugerująca, ażeby przy zjeżdżaniu z Mostu
Grunwaldzkiego w kierunku Biskupina, w miejscu gdzie jezdnia zwęża się z
dwóch pasów do jednego pasa, kierowcy stosowali się do zasady zamka
błyskawicznego. Bardzo dobry pomysł, należy wykorzystywać obydwa pasy pod
jednym warunkiem. Mianowicie kierowcy jadący prawym pasem nie powinni wkurzać
się na tych z pasa lewego i nie traktować ich jak cwaniaków. Przecież w
innych normalnych krajach, gdzie kultura i dyscyplina na jezdni jest wyższa
niż u nas, taką zasadę stosuje się powszechnie. Obydwa pasy powinny być
wykorzystane, wtedy korki będą mniejsze. Ale o tym trzeba uczyć na kursach
prawa jazdy. Tymczasem właśnie wczoraj zbliżałem się lewym pasem do miejsca
zwężenia. Samochód, który jechał przedemną został wpuszczony na pas prawy.
Pomyślałem więc, że będę mógł również jako kolejne ogniwo zamka
błyskawicznego zjechać na prawy pas. Niestety, samochód który zgodnie z tą
zasadą powinien umożliwić mi ten manewr nie tylko nie przyhamował, ale nawet
jakby specjalnie przyspieszył. Może nie byłoby w tym nic dziwnego (zważywszy
na różny poziom kultury naszych kierowców), gdyby nie to, że samochodem tym
była szkoła jazdy (Fiat Panda z tabliczką "L" ok. godz. 10,20 w dn. 15.03).
Samochód prowadziła kursantka w towarzystwie instruktora. Przecież chyba nie
ma lepszej okazji niż właśnie w taklich sytuacjach uczyć kursantów właściwego
zachowania się na drodze i różnych manewrów. Z pewnością nie świadczy to
dobrze o tym instruktorze. Co się później dziwić, że mamy niedouczonych
kierowców, przy takich instruktorach.