Gość: mmm
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
10.01.03, 22:02
właśnie przed chwilą wróciłem od dentysty, który wyrwał mi ząb (górna lewa
(od mojej strony) 4).
Boli cholernie.
A najgorsze jest to, że mam jutro urodziny i mieliśmy z żoną zrobić wspaniały
obiad - zupa cebulowa i "sznycle wieprzowe w sosie paprykowym, czyli jak
poskromić arcyksięcia" (a'la Makłowicz), a na deser sernik "domek" (mój
ulubiony, bo na zimno).
A ja lubię dobrze zjeść, a tutaj co pozostaje - chłeptać kaszkę mleczno-
ryżową jak jakiś, kurcze, niemowlak. Mam nadzieję, że się szybko zagoi, bo na
tych dziecięcych biopaliwach to ja za długo nie pociągnę.
A myłem zęby i dbałem o nie. No i dlaczego się psują - kurcze blade. No.
I wogóle to jest mi smutno. I od świąt nie słyszałem żadnego dobrego kawału.
Ale jest w tym też pewnego rodzaju refleksja. Kobiety to mają gorzej - taki
ząb z którym dentysta na raty męczy się przez 2 godziny to i tak nic w
porównaniu z porodem.
Kobiety - jesteście wielkie i dzielne.
Pozdrawiam
MMM (od dzisiaj bez jednego zęba)
P.S. A teraz na dokładkę czuję się dziwnie, bo wyplułem opatrunek i tam gdzie
był taki śliczny ząb jest teraz taaaaaka wielka dziura.