monika_irl 04.04.06, 13:02 Przeczytajcie proszę i powiedzcie czy jest on obiektywny? Jak najbardziej pokazuje Polaków w dobrym świetle ale dla mnie trochę mija się z prawdą. rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060404/publicystyka/publicystyka_a_1.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maja92 Re: Artykuł w Rzeczpospolitej 04.04.06, 13:23 Masz racje - troche propaganda pachnie..... Ize Chudzicka widzialam raz w RTE podczas Questions & Answers. Bylo na temat emigracji zarobkowej i nie tylko. Byl tam tez Patt Rabbitte, z partii pracy, ktory jest za uregulowaniem dostepu do rynku pracy dla emigrantow poprzez wprowadzenie work permit'ow. Wiadomo, chce ochrony dla wlasnych wyborcow. Fakt - dziewczyna ladnie mowi po angielsku, ale to co ona wygadywala.....zupelnie bez sensu odpowiadala na wiekszosc pytan...tak jakos elokwencji brakowalo.... Odpowiedz Link Zgłoś
maja92 Re: Artykuł w Rzeczpospolitej 04.04.06, 13:53 Tutaj inny artykul z Rzeczpospolitej: Polacy nakręcają irlandzką gospodarkę "Rzeczpospolita": Jest ich już 120 tysięcy, ale Irlandczycy chcą więcej. Polacy nakręcają gospodarkę Zielonej Wyspy. I sami odnoszą spektakularny sukces. - Polacy, którzy przybyli do Irlandii, przynoszą wielką chlubę swojej ojczyźnie: są doskonale wykształceni, pracowici, ambitni. Niech przyjeżdża ich jak najwięcej - mówi w wywiadzie dla "Rz" prezydent Irlandii Mary McAleese. Aż 34 procent imigrantów kupiło w Irlandii własne mieszkanie lub dom - wynika z właśnie opublikowanego raportu agencji NCB Stockbrokers. Przyjezdni są lepiej wykształceni od miejscowych, pracują też wydajniej. Irlandzkie władze mają nadzieję, że w nadchodzących 15 latach na wyspie zjawi się przynajmniej milion nowych imigrantów. Bez nich gospodarka nie zdoła utrzymać szybkiego tempa wzrostu. - Polacy dali się już poznać jako doskonali lekarze, architekci i informatycy. Rozchwytywani są też nasi robotnicy: irlandzcy przedsiębiorcy płacą im już przeciętnie 3,3 tysiąca euro na miesiąc - mówi polski ambasador w Dublinie Witold Sobków. Odpowiedz Link Zgłoś
soap_bubble Re: Artykuł w Rzeczpospolitej 05.04.06, 16:24 No i znowu sie zacznie. Nie wiem jak Wasi znajomi w Polsce, ale moi za bardzo mi nie wierza kiedy mowie ze z praca nie jest tak lekko jak to w polskich mediach pisza. Wydaje im sie ze to wykrety z mojej strony zeby nie zalatwic pracy. A ja mam juz jedna dziewczyne w domu, juz ponad miesiac, ktora jakos tej pracy znalezc nie moze... Odpowiedz Link Zgłoś
maja92 Re: Artykuł w Rzeczpospolitej 05.04.06, 17:00 ;-)))))))))))) U mnie jest to samo;-))) Ja zawsze im mowie, ze moge im pomoc w ten sposob, ze bez problemu moga u nas zamieszkac: dam dach nad glowa, wyzywie i zaplace rachunki, ale pracy za nich nie jestem w stanie im znalezc...i tak pomagam im w ten sposob, ze nie musza meczyc sie w hostelach i denerwowac, na jak dlugo to €300 przywiezione z Polski im wystarczy na oplacenie noclegu, jedzenia i biletow autobusowych... Moj brak w tamtym roku cale lato (2 i pol miesiaca) spedzil u mnie na sofie;-))) ...no ale jak pan student szuka pracy jako kelner w pubie przez internet......to tylko sofa mu zostaje;-)))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
roza06 Re: Artykuł w Rzeczpospolitej 06.04.06, 12:39 Jak czytam takie artykuły (a jest ich ostatnio nie mało) to normalnie krew mnie zalewa. Ostatnio stworzyłam pewna teorie spiskową i stwierdziłam że takie artykuły sa opłacane i pisane przez polski rząd, po to żeby pozbyc się bezrobotnych z kraju. Ten artyków na pewno opisuje Polaków z dobrej strony, ale daleko mu do obiektywizmu. Wczoraj mój mąż powiedział w pracy swoim kolegom Irlandczykom ile niby zarabia przeciętny Polak (te nieszczęsne 3.300) to aż się ździwili. Mąż pracuje w drukarni gdzie naprawdę zarabia sie bardzo dobrze. Przecież to wychodzi ok 20 euro na godzinę. Wiem że są ludzie zarabiający tyle, ale czytajac artyków ma się wrażenie że pierwszy lepszy gościu z ulicy tyle dostanie. No a opisawanie tego jak łatwo jest tu dostac pracę to juz szczyt nie wiem czego, bezmyślności, głupoty. Jak taki przeciętny Polak przeczyta takie bzdury to nie ma aię co dziwić że wsiadaja w samolot ze 100 w kieszeni a pózniej zaczynają się problemy. A znajomi jakie pretensje mają. Chyba kazdy z nas miał do czynienia z takimi tekstami "załatw pracę" a jak tłumaczysz jaka jest sytuacja, że nie możesz, no bo jak, no to jestes świnia i się wypaniłeś. Właśnie od dwóch tygodni mam u siebie szwagra - budowlaniec, angielski komunikatywny i co? I nic chodzimy, wysyłamy cv, dzwonimy, roznosimy i jak na razie cicho. Wczoraj koleżanka dała mi telefon do myjni samochodowej. Dzis poszedł popracowac, zobaczyć jak jest i chyba zahaczy się tam na razie a jednoczesnie będzie szukał czegos w swoim zawodzie. Zgadnijcie ile mu zaproponowali - 7 euro. Trudno mu będzie wyciagnąć te 3.300. Oczywiście praca 9 godzin dziennie, na razie bez umowy, w soboty, niedziele itp. Nieżle. Dlaczego o takich Polakach nie piszą. Może w końcu co niektórzy przejrzeliby na oczy i nie pchali się tak głupio do tego El dorado. Jeszcze jedna sprawa dziwi mnie w tych artykułach, nie mówi się o konieczności posługiwania sie językiem angielskim. Dla mnie jest to sprawa jasna, ale czasami spotyka się ludzi, którym to nie jest potrzebne. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
maja92 Re: Artykuł w Rzeczpospolitej 06.04.06, 17:10 ;-))))))))))))))))))))))))) Znam to Rozo z autopsji;-)))))Co, tyle lat tam siedzisz, a pracy nie potrafisz zalatwic???? Polowa rodziny juz sie na mnie obrazila: z tego czesc, za to ze im pracy nie chce zalatwic, a daje tylko pokoj do spania; a pozostala czesc, bo pieniedzy im nie wysylam, a zycie przeciez takie ciezkie w kraju..... Na moje tlumaczenia, ze wychodze z domu o 8:00 rano i jestem spowrotem o 19:00. Do tego sama mam rodzine: meza i 2 dzieci, ktorymi musze sie zajac i na prawde nie mam czasu na szukanie im pracy na budowach - to po pierwsze, a po drugie - ja nie znam nikogo na budowach - caly czas pracuje w finansach/ksiegowosci i kompletnie nie mam zadnego dobrego znajomego, co pracuje w firmie budowlanej, ktory za ladny usmiech zatrudni polowe mojej rodziny i znajomych, za ktorych umiejetnosci i znajomosc jezyka nie potrafie poreczyc..... .....aaaaa, szkoda gadac.... Moga sie u mnie zatrzymac i spokojnie szukac pracy, bez nerwow o dzien dzisiejszy - to jest moja pomoc. Ci co mieszkali w hostelach i liczyli kazde €€€ nerwowo szukajac pracy wiedza, ze to juz jest duza pomoc - ci co ciagle sa na miejscu w Polsce i czytaja o irlandzkim eldorado uwazaja, ze jestem niezyczliwa.... Trudno;-P Odpowiedz Link Zgłoś
dzoaann Re: Artykuł w Rzeczpospolitej 06.04.06, 22:08 Calkowicie się z Wami zgadzam.Ostatnio mialam telefon z Polski od bardzo dalekiej kuzynki.Obejrzała ona program w telewizji,w którym sytuację na rynku pracy przedstawili równie pięknie, co nieprawdziwie.A i jeszcze podobno państwo irlandzkie daje mieszkanie(sic!) i pomaga znależć pracę dla tych ,którzy przyjadą z rodziną!!!I jak tak, to oni jadą. Po moich wyjaśnieniach,że pierwsze slyszę,kuzynka zakończyla rozmowę stwierdzeniem ,że jak mi się tu powiodlo, to niechcę by innym też się udalo!!!Taka zawistna jestem:(bez komentarza... Odpowiedz Link Zgłoś
roza06 Re: do maja92 07.04.06, 20:47 Maju jeżeli będziesz kiedyś miała czas i ochotę to może napiszesz jak "doszłaś" do pracy w ksiegowosci. W Polsce skończyłam finanse, pracowałam trochę w księgowosci i chciałabym w przyszłości ( na razie troche odległej) robić to samo w Irlandii. Wiem że powinnam skończyć jakies odpowiednie kursy ale na razie nie zagłębiałam sie jeszcze za bardzo w ten temat. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
maja92 Roza 10.04.06, 11:47 Ja "doszlam" zaczynajac prace w mojej firmie w 1993 roku, jeszcze w Polsce. W 1998 roku moja firma zadecydowala nad centralizacja wszystkich europejskich dzialow finansowych w Dublinie. Najpierw bralam udzial w "migracji" polskiej ksiegowosci do Irlandii, a pod koniec procesu zaproponowano mi zostanie w Dublinie i utworzenie polskiego zespolu juz tutaj. Jestem klasycznym przykladem tzw "intercompany transfer". Jesze po tym przez 4 lata pracowalam w moje firmie juz tutaj, a potem zachcialo mi sie zmiany;-)) Jeszcze w mojej firmie przenioslam sie z czystej ksiegowosci do business consulting'u - spodobalo mi sie pracowanie na projektach w czasie migracji. Mialam tez szczescie z pracodawcami - wysylali mnie na rozne kursy... Robie CIMA we wlasnym zakresie przez ostatnie 5 lat - tak dla siebie, bo w pracy nie jest mi potrzebne - zostaly mi finalowe egzaminy do zdania - moze zrobie je pod koniec tego roku, jezeli bedzie mi sie chcialo;-)) Zrobilam tez certyfikacje na Project Management Institute, bo to jest potrzebne mi do pracy;-) Jak bedziesz chciala wiedziec, cos bardziej konkretnego to daj znac. Jezeli bedziesz chciala pracowac w czystej ksiegowosci to musisz miec ACCA, by liczyli sie z Toba finansowo. Zacznij moze teraz powoli - oczywiscie jezeli finanse Ci pozwola - zawsze bedzie Ci latwiej dostac prace, jezeli bedziesz w trakcie robienia kwalifikacji, niz przed. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
roza06 Re: Roza 10.04.06, 13:08 Dzieki ci dobra kobieto za rady i za poświęcony mi czas. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
roza06 Re: Jeszcze raz do maja 11.04.06, 12:43 Jeszcze raz dzieki za twoje rady i przepraszam że tak cie nękam moimi pytaniami. Jesli mozesz to oppowiedz mi jeszcze na jedno. Sprawdzałam szkoły w ktorych robi się ACCA. Doczytałam się że obcokrajowcy muszą dodatkowo zdać egzaminy językowe (zapomniałam nazwy). Obecnie mam 31 zanim zbiorę się (finansowo no i językowo) do takich kursów to myslę że minie jakieś 1,5 do 2 lat. Czy w tym wieku, bez irlandzkiego doswiadczenia w tym zawodzie są jakiekolwiek szanse na dostanie jakiejkolwiek pracy w księgowości? Proszę o prawde cała prawdę i tylko prawdę. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
maja92 Re: Jeszcze raz do maja 11.04.06, 13:02 Hmmm...ja jezyka nie musialam zdawac..... Roza - Boj sie Boga!!! - ;-))))))))))))))))) Ja mam 34 lata i nigdy nie czulam sie lepiej;-))))) Przeciez jeszcze co najmniej 30 lat pracy przed Toba - gdzie chcesz je spedzic??? ZA STARA???? - ales mi kawal dzisiaj opowiedziala;-)))))))))))))))))))))) Brac sie za szkole i robote i wiekiem mi sie tutaj nie wymigiwac;-)))))))))) Mloda KOZA jestes;-))) ....ja zreszta tez;-)))) Pewnie, ze prace znajdziesz - bez problemu - polskie doswiadczenie tez wazne, tym bardziej, ze polska ksiegowosc jest oparta o prawidla niemieckie - zawsze mozesz sie na to powolac.... takze robiac ACCA dajesz im do zrozumienia, ze bedziesz wiedziala duzo o tutejszych zasadach.... Proponowalabym Ci odnowic kontakt z uczelnia - ja studiowalam na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu i udalo mi sie dostac 4 zwolnienia od egzaminow CIMA. Trzeba miec szkolne swiadectwo i dyplomy przetlumaczone. Takze sylabusy jezeli uda Ci sie dostac angielska wersje. Ja czaly czas robie kwalifikacje jako dystans learning, wiec place tylko za egzaminy i materialy, wiec az tak drogo mnie to nie wynosi. Jezeli pojdziesz do szkoly to pedziesz musiala takze placic za wyklady. Sprawdz sobie material, ale sadze, ze z egzaminami z pierwszego filara dasz sobie rade spiewajaco, wiec moglabys przygotowac sie do nich sama - plac tylko za te wyklady, ktore bedziesz potrzebowac. Gdy sie zarejestrujesz, to dostaniesz dostep do ich sieci internetowej i pytania bedziesz mogla tam umieszczac - nauczyciele/profesorowie dyzurni maja 3 dni na odpowiedzenie Tobie.... Za stara??? Tez ci;-)))))))))))))))))))) Przyjade do tego Limierick i Cie w doope kopne za to;-))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
roza06 Re: Jeszcze raz do maja 12.04.06, 12:49 O Jezu ale mi się dostało :) No ale chyba mi się należało. Za krótko tu jestem i mam jeszcze "polskie " myslenie wg. którego kobieta troche po trzydziestce jest już troche za stara na rozpoczynanie wszystkiego od nowa. Strasznie ci dziekuje. Poprawiłaś mi humor swoja wypowiedzią i dodałaś otuchy. Stokrotne dzięki. Wesołych Świąt. Odpowiedz Link Zgłoś