Dodaj do ulubionych

Rozmowa o netykiecie :)

22.11.08, 00:46
U gory podpiety jest watek zatytulowany Netykieta - z linkiem do regulaminu forum.
Ciekawa jestem opinii wszystkich uczestniczek forum, co sadza na temat
netykiety, czy powinnismy ja tu stosowac czy jest ona moze zbedna...
Zaczelismy mala dyskusje na ten temat w jednym z innych watkow, ale mysle, ze
warto by mozliwie duzo z Was wypowiedzialo sie na ten temat. Takze ciekawi
mnie jak widzicie granice do ktorych uczestnicy forum moga sie posunac w
wyrazaniu swoich opinii na temat innych uczestnikow i ich wypowiedzi.
Czekam na Wasze opinie, mysle, ze wazne sa one nie tylko dla osob, ktore
moderuja forum, ale takze dla wszystkich jego uczestnikow.
Obserwuj wątek
    • morela7 Re: Rozmowa o netykiecie :) 22.11.08, 19:57
      Zgadzam sie jak najbardziej z netykieta. Zasady sa jasne i proste.
      Nie lubie zaczepnych odzywek na forum, osobistych komentarzy i
      przytykow (wsrod nich - tak popularnego zarzutu, ze ktos nie czyta
      ze zrozumieniem). Staram sie na nie nie reagowac. I w druga strone,
      nadmiernej poufalosci w miejscu publicznym, jakim jest internet, tez
      nie lubie. Wiec jak dla mnie - netykieta jest w sam raz ;)
    • mamaemilii Re: Rozmowa o netykiecie :) 23.11.08, 13:02
      Netetykieta, czyli rozmowa w internecie z zachowaniem kultury osobistej? Jestem za.
    • tomsmom Re: Rozmowa o netykiecie :) 23.11.08, 17:21
      netykieta - tak, przesadna cenzura - nie

      Wybacz Gosia, ale chyba sie zapedzilas w tamtym watku: komentarz
      Moniki bynajmniej nie byl zlosliwy a do tego opatrzony smiley'em.
      Nie pojmuje dlaczego moglby kogos obrazic...
      • olliesmum Re: Rozmowa o netykiecie :) 23.11.08, 22:14
        Coz, uwazam, ze komentarze na temat czyjes spostrzegawczosci czy inteligencji
        nie sa zbyt mile i moga kogos urazic...Po co w ogole robimy takie komentarze...?
        Moim zdaniem forum powinno sluzyc do wymiany informacji, dawania odpowiedzi na
        pytania, dzielenia sie z innymi tym, jak sie czujemy, czy potrzebujemy pomocy
        lub wsparcia duchowego, udzielania tej pomocy itp. Owszem, komentarz Moniki nie
        byl wulgarny, ale moim zdaniem absolutnie nie na miejscu.
        Dobrze, na przyszlosc nie bede takich uwag usuwac, niech forumowiczki pod
        ktorych adresem zostaly one wyslane same zdecyduja, czy warto na nie odpowiadac.
        Ja zreszta czasem nie grzesze i wole moja energie skierowac w kierunku bardziej
        pozytywnym :).
      • imszulc Re: Rozmowa o netykiecie :) 23.11.08, 23:27
        > netykieta - tak, przesadna cenzura - nie

        pod tym się podpisuje ręcyma i nogami :-)
      • reyka Re: Rozmowa o netykiecie :) 23.11.08, 23:59
        >netykieta - tak, przesadna cenzura - nie
        sie podpisuje
        • olliesmum Re: Rozmowa o netykiecie :) 24.11.08, 11:40
          Mowicie zgodnie: netykieta tak, censura nie. Moze ktos mi prosze wyjasni, co
          macie na mysli?
          Jesli mamy bowiem stowsowac sie do netykiety, a ktos jej nie przestrzega, to czy
          nie trzeba zastosowac censury?
          Jeszcze wracajac do przykladyu Moniki, moim zdaniem jej wypowiedz naruszyla
          nastepujaca zasade netykiety:
          Jeśli chcesz zwrócić komuś uwagę, zrób to kulturalnie, najlepiej na
          adres prywatny. Staraj się doradzać innym, a nie wyśmiewać ich (...).
          Co robimy w takim przypadku?
          Inny przyklad (jedna z forumowiczek zwrocila mi niedawno na to uwage na priva
          sugerujac, ze jest tui lamana netykieta)- netykieta mowi:
          Nie publikuj ogłoszeń ani reklam! Do ich publikacji służą serwisy
          ogłoszeniowe lub wyznaczone fora.
          Tymczasem np. w wizytowce Iwony jest link do firmy jej meza... Iwona, jak
          uwazasz, czy to sluszne z zasadami netykiety? Czy powinnam tu zastosowac cenzure?
          • tomsmom Re: Rozmowa o netykiecie :) 24.11.08, 12:06
            Gosia, blagam, odpusc... No naprawde jesli Twoja akcja pod haslem
            netykieta ma sluzyc rozwaleniu forum to bardzo dobrze Ci idzie :-(
            Nie widzisz do czego to zmierza??? Monika, ktora jest na tym forum
            od samego poczatku praktycznie najlepszym doradca w sprawach zycia
            codziennego w Irlandii (odlozmy na bok animozje: to ona zawsze
            pierwsza odpowiada na posty wolajace o pomoc w przepisach itp)
            pewnie trzy razy pomysli teraz zanim tutaj cos napisze. Iwona po
            Twoim komentarzu sygnaturki raczej nie zmieni, predzej tu sie wiecej
            nie pojawi. Co, za duzo tu jest postow? Ruch za duzy, ze musimy
            przeganiac stad ludzi?

            PS. A tak na marginesie odpowiadajac na Twoj post Gosia:
            PUBLIKOWANIE reklam na forum jest przeciw netykiecie, ale nikt nie
            jest zmuszony do czytania tego co kto inny ma w sygnaturce - to tak
            mnie sie wydaje...
          • annie_pl Re: Rozmowa o netykiecie :) 24.11.08, 12:16
            Hania masz w 100 % racje.


            Z calym szacunkiem Gosiu, ale niejednokrotnie sama bralas udzial w
            dyskusjach, ktore z powodzeniem mozna by uznac za pyskowki. Nikomu
            to nie przeszkadza. Nikt nikogo nie obraza, nie wyzywa. Watpliwosci
            w czyjas inteligencje bywaja uzasadnione. ALe nie mamy szans
            stwierdzic czy Monika naruszyla netykiete, czy tylko zwyczajnie
            dyskutowala, bo usunelas jej posty. A szkoda.
            Nie mozna byc swietszym i cudowniejszym niz cala reszta, Gosiu.
            NEtykieta jest IMHO po to zeby nakreslic pewne ramy, nie jest to
            zbior przepisow prawnych za zlamanie ktorych grozi kara smierci.


            Gdybym to ja byla wlascicielem forum, a moj admin zupelnie
            samowolnie usuwalby posty, ktore wg jego mniemania naruszaja
            netykiete,no to coz.. wywalilabym takiego admina na zbity...

            Z tego co Hania napisala wynika ze rowniez z nia nie konsultowalas
            wyciecia Moniki postow..

            Powtorze sie, a wlasciwie powtorze za Hania: netykieta tak -
            cenzura nie
            • olliesmum Re: Rozmowa o netykiecie :) 24.11.08, 12:42
              Szanuje Wasze reakcje i nie zamierzam sie dalej zajmowac moderacja zadnych
              wypowiedzi, poza watkiem o Posku... o to chodzilo mi od poczatku i widac zle
              pojelam to, czego ode mnie oczekiwano. Sorry.
              Tym niemniej uwazam, ze mozemy podyskutowac na temat netykiety i tego, jaki ma
              ona cel. Oraz tego, czy i kiedy stosowac cenzure.
              Czy zaproponowanie takiej rozmowy przeze mnie z podaniem paru przykladow, gdzie
              pojawia sie pytanie stosowanie cenzury oznacza ze rozwalam forum, Haniu?
              Jesli tak, to wyglada na to, ze forum nie moze sie utrzymac, jesli bedziemy
              zwracac uwage na wypowiedzi niezgodne z netykieta...? Nie sadze, by tak sie
              stalo. Mysle, ze wiekszosc z forumowiczek stosuje netykiete bez problemow i nie
              boi sie rozmowy na ten temat.
              Nikomu tez nie zarzucilam tego, ze udziela informacji innym, uwazam, ze to
              bardzo cenna i chwalebna rzecz i cenie Monike i wszystkich innych, ktorzy
              udzielaja innym pomocy. W koncu to chyba jeden z celow forum i pewnie dzieki
              temu sporo osob tu zaglada.
              Mnie tylko chodzi o to, bysmy wszyscy, wlaczajac i mnie oczywiscie :),
              ustrzegali sie uwag na temat czyjejs inteligencji itp.
              Mysle, ze jestesmy juz na takim etapie, ze mozemy komunikowac tutaj bez
              stwarzania nieprzyjemnej atmosfery... Czego sobie i Wam zycze :).
              I pozdrawiam wszystkich :)
              MIlego tygodnia :) :)
              • tomsmom Re: Rozmowa o netykiecie :) 24.11.08, 13:19
                Amen, Gosia. O to wlasnie chodzi, o dyskusje bez pyskowek, ale tez i
                o to, aby KAZDY mial prawo do takiej dyskusji, a w dyskusjach -
                roznie bywa - czasem cos sie palnie. Nie wszystkie "palniete" rzeczy
                sa z gruntu obraza czy pyskowka. Smutne to jest, jak zbiera sie
                grono osob "tykalskich" gdzie trzeba sie bardzo zastanawiac zanim
                cokolwiek sie powie/napisze. To forum od samego zarania (jeszcze
                na "Z dala od Polski" jako watek) mialo taka wlasnie fajna
                atmosferke, ze nie bylo to koleczko wzajemnej adoracji gdzie wszyscy
                wszystkim kadzili, ale gdzie zdarzaly sie wymiany zdan, ktore
                niekoniecznie byly mile aczkolwiek z reguly wielce konstruktywne.

                Powiem Ci, ze wsrod moich znajomych najbardziej cenie sobie nie
                tych, ktorzy sa zawsze i wszedzie usmiechnieci i grzeczniutcy (mowie
                o relacjach ze mna i tymi osobami) ale ktorzy potrafia powiedziec
                tez cos "prosto z mostu" lub wrecz wrzasnac ze zlosci - bo wiem, ze
                sa szczerzy. Te zawsze mile osoby z pewnoscia gdzies tam tlumia swoj
                jad i nie chcialabym byc tym, ktory tym jadem oberwie gdy miarka sie
                przeleje ;-)

                Co do netykiety i poszanowania jej na forum... hmmmm... ja nie widze
                sie w roli cenzora i powiem Ci szczerze, ze jezeli juz mialabym
                zareagowac to chyba tylko wtedy gdy ktos bylby wulgarny lub
                wyjatkowo czepliwy (tu: troll). Mowiac o robieniu porzadku na forum
                mialam raczej na mysli podpinanie ciekawych watkow, zbieranie ich do
                kupy itp...
                • olliesmum Re: Rozmowa o netykiecie :) 24.11.08, 13:40
                  Amen, Haniu ;). A tak na marginesie, ja akurat lubie Irlandczykow za to, ze
                  wlasnie nie powiedza Ci w twarz: Jestes glupi/a, tylko np.: Nie zgadazam sie z
                  Toba do konca :). Zawsze to inaczej brzmi, prawda? I oto mi chodzilo, nie o
                  gromadzenie jadu. Ja ciagle wierze, ze to mozliwe - taka zewnetrzna i wewnetrzna
                  grzecznosc i szacunek :).
                  Co nie znaczy, ze czasem nie wrzasne ;). Ale jak kiedys ktos bliski mi
                  powiedzial: Pracuje nad soba :).
                • morela7 o roznicach zdan... 24.11.08, 14:25
                  Przejrzalam wasze odpowiedzi tutaj i abstrahujac od konkretnych
                  usunietych postow (bo ich nie widzialam), pozwole sobie na jeszcze
                  jeden wtret. Tak sie sklada, ze nierzadko widzialam na tym forum
                  posty, ktore moim zdaniem netykiete naruszaly. Ostatnio sie
                  poprawilo pod tym wzgledem, i dobrze. Chcialabym, zeby atmosfera
                  zyczliwosci i delikatne wypowiedzi, zamiast tych 'prosto z mostu',
                  byly standardem - tak, jak nie pokrzykujemy na ludzi na ulicy, tak i
                  na forum zachowajmy ten 'normalny' ton. Internet tez jest
                  przestrzenia publiczna.

                  I w tym, moim zdaniem, jest sedno. Internet to
                  niekoniecznie 'znajomi', choc mozna sie z rozmowcami poznac i
                  zaprzyjaznic. W internecie jestesmy w przestrzeni publicznej i
                  powinnismy wzgledem nawet przyjaciol i znajomych zachowywac sie tak,
                  jak gdyby caly swiat mogl nas zobaczyc i uslyszec - czyli zachowac
                  sie w sposob powszechnie akceptowany.

                  Netykieta dotyczy m.in. kultury wypowiedzi. Cenzura to usuwanie
                  tresci niepozadanych. Nie wiem, co bylo w usunietych postach i nie
                  odnosze sie do nich, ale generalnie wszelkie wypowiedzi na forum nie
                  powinny przekraczac norm spolecznych. Wlasnie w imie dobrej
                  atmosfery.
                  • tomsmom Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 14:41
                    A ja sie z tym akurat nie do konca zgodze...
                    Internet to moze i ulica, ale forum, a tymbardziej forum prywatne -
                    juz nie. Nikt nikogo nie zmusza do czytania watkow tutaj zawartych,
                    jesli sie komus nie podoba - moze po prostu sobie odpuscic. Nie
                    chce, zeby to zabrzmialo na zasadzie: nie podoba sie to spadaj
                    (przepraszam jesli kto to tak odbierze) ale chodzi mi o to, ze dla
                    mnie forum prywatne to troche tak jak stolik w kawiarni: siedza
                    sobie przy nim ludzie i gadaja. Oczywiscie, trzeba sie przyzwoicie
                    zachowywac wiec wulgaryzmy i wrzaski odpadaja, ale jesli dyskusja
                    sie rozgrzeje to nie widze powodu dla ktorego ktos komus nie moze
                    powiedziec, ze nie ma racji, czy ze jego komentarz byl bez sensu,
                    lub po prostu glupi. Tykalscy maja opcje odejscia od stolika badz
                    dolaczenia sie do takiego, ktory im bardziej odpowiada...

                    A zeby juz wszystko zupelnie bylo jasne: zajrzyj do watku o "early
                    child supplement" bo te posty, o ktore poszlo sa znow z powrotem w
                    sieci.
                    • olliesmum Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 15:42
                      tomsmom napisała:

                      > A ja sie z tym akurat nie do konca zgodze...
                      > Internet to moze i ulica, ale forum, a tymbardziej forum prywatne -
                      > juz nie. <
                      Nie wiedzialam, ze jest to forum prywatne - w koncu kazdy "z ulicy" ma do niego
                      dostep...? A poza tym osobne forum prywatne zostalo tu ekstra zalozone, wlasnie
                      dla grupy ktora chciala sie dyskretnie porozumiec, bez "podczytywaczy" (z tego
                      co widze, to istnieje i dziala bardzo preznie :))
                      Dla mnie to forum tutaj jest publiczne i jest to czesc Internetu, dlatego
                      myslalam, ze powinnismy sie tu zachowywac bardziej publicznie...
                      Co do usunietych przeze mnie postow raz jeszcze, rozumiem teraz lepiej, dlaczego
                      niektorych wypowiedzi tego typu nie bulwersuja czy nie irytuja - po prostu
                      wszyscy mamy rozne standardy i wyobrazenia co do tego, co moze byc obrazliwe czy
                      niegrzeczne...
                      Ja sie z tej walki z wiatrakami (chyba ;)) wycofuje.


                      • annie_pl Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 15:53
                        hmm widzisz Gosia i dlatego zdecydowanie wole sposob pisania Moniki.
                        Bo jak Ona cos pisze to przynajmniej jest bezposrednia i nie udaje
                        ze nie dowala.
                        Ty w swoim poscie dowalilas kilku z nas i to porzadnie, zachowujac
                        nienaganny usmiech na twarzy.

                        no normalnie Bree z "Desperate Housewives"...
                  • domi_i_ja Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 14:44
                    Uff...ulzylo mi ze wiekszosc ma podobne zdanie na temat
                    interpretacji netykiety :-). Troche zzera mnie ciekawosc co Monika
                    IRL na mnie na bluzgala ale wal Monika prosto z mostu dla mnie nie
                    ma problemu ;-). Wprawdzie dlaeko mi do powiedzenia "napluj swini w
                    twarz a ta powie ,ze deszcz pada"ale mozemy popolemizowac czasem...
                    Ja lubie szczerosc zamiast udawanej grzecznosci i przeciwnie do
                    ollismum wlasnie tego nie lubie u Irlandczykow...tego udawania...
                    • olliesmum Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 15:28
                      Monika, niektorzy to odbieraja jako udawanie, bo z ich strony takie zachowanie -
                      jako obce ich normom - to moze byloby udawanie... Ja szczerze wierze, ze w
                      Irlandii to jest kod postepowania, ktorego kazdy sie uczy od dziecka i ze ludzie
                      sa tu autentycznie grzeczni...:)
                      • morela7 Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 15:41
                        O, napisalas to samo, co ja, tylko o wiele prosciej :)
                        Ja dodam tylko, ze twoja szczera wiara ma poparcie naukowe :)))
                    • morela7 odp. do Tomsmom i Domi nieco off topic ;) 24.11.08, 15:40
                      Tomsmom - forum prywatne tez jest w przestrzeni publicznej i nie
                      jest jak stolik w kawiarni, bo w kawiarni nie wypada sie przysiasc
                      do dowolnego stolika,a na forum otwartym mozna. Dla mnie forum
                      internetowe otwarte, chocby prywatne, jest bardziej jak na
                      konsultacje publiczne niz stolik kawiarniany ;)

                      Domi_i_ja - Irlandczycy nie udaja, oni maja wpojona norme spoleczna,
                      ze nalezy byc nadzwyczaj milym i robia to w sposob naturalny. To
                      jest roznica kulturowa miedzy Polakami a Irlandczykami - lepiej to
                      zrozumiec i zaakceptowac niz potepiac, bo to nie jest kwestia zlego
                      czy dobrego zachowania, lecz roznych norm spolecznych. Gdy
                      przecietny Wloch sie spoznia na spotkanie z przecietnym Niemcem,
                      Niemiec odbiera to jako afront i zlosci sie, choc Wloch nie ma nic
                      zlego na mysli i spoznia sie tylko dlatego, ze w ich kulturze zawsze
                      sie trzeba troche spoznic. Taka norma spoleczna. Podobnie jesli
                      chodzi o to irlandzkie 'owijanie w bawelne', ktore wielu Polakom nie
                      odpowiada...

                      Tak sie sklada, ze z powodow zawodowych wiem sporo na temat roznic
                      kulturowych i typowych zwiazanych z tym problemow. Bardziej
                      prywatnie, marzy mi sie, zeby Polacy i Irlandczycy kiedys wreszcie
                      zrozumieli i zaakceptowali wzajemne roznice, zamiast licytowac, kto
                      lepszy... Domi, jesli chcesz dowiedziec sie wiecej na ten temat,
                      pytaj, a sluze pismem :)
                      • reyka Re: odp. do Tomsmom i Domi nieco off topic ;) 24.11.08, 15:45
                        a wiesz morela - ja poprosze o jakies pisemko :) z checia poczytam
                        i zobacze jak sie slowo pisane ma do moich osobistych
                        doswiadczen z irlandczykami ;)
                        • morela7 Re: odp. do Tomsmom i Domi nieco off topic ;) 24.11.08, 15:52
                          Reyka, sluze wlasnym pismem, a raczej pisaniem ;) Mam sporo
                          materialow n/t roznic kulturowych, ale zawsze dotycza wiekszej
                          liczby kultur, nie tylko miedzy Polska i Irlandia. B. duzo
                          informacji, razem z praktycznymi przykladami, znajdziesz np. w
                          ksiazce G. Hofstede (2001), Cultures Consequences: Comparing Values,
                          Behaviors, Institutions and Organizations Across Nations, London:
                          Sage Publications. To taka 'biblia' w dziedzinie roznic kulturowych.
                          Jesli masz konkretne pytania, to pisz, postaram sie odpowiedziec :)

                          Swoja droga, przyszlo mi do glowy, ze moze bysmy kiedys
                          zorganizowali spotkanie n/t roznic kulturowych w POSKu? Podzielic
                          sie doswiadczeniami, zrozumiec, podyskutowac, nauczyc czegos? Jak
                          myslicie?
                          • reyka Re: odp. do Tomsmom i Domi nieco off topic ;) 24.11.08, 15:56
                            dzieki - jak bede miec okazje to sobie ksiazke wypozycze, mam
                            nadzieje, ze do zdobycia w bibliotece.
                            a jak mi sie jakies pytania nasuna to wiem do kogo uderzyc :)
                      • tomsmom metafora 24.11.08, 16:08
                        To takie cos co porownuje jedna rzecz do drugiej choc ta pierwsza
                        nie musi miec idealnie tych samych cech - to tak dla ulatwienia
                        zrozumienia mojego rozumowania ;-) ja nie powiedzialam ze to forum
                        JEST stolikiem w kawiarni tylko ze JEST TROCHE TAK JAK stolik w
                        kawiarni, wiec roznice typu: tu wypada, tam nie wypada, sa chyba
                        oczywiste. Znow dyskusja zaczyna sie robic czepialska i to co
                        ciekawe czepiaja sie osoby, ktore zycza sobie cenzury, no hej, bo
                        nie nadazam!

                        To forum JEST prywatne i o tym chyba nie ma co dyskutowac, roznica
                        pomiedzy tym forum a forum siostrzanym jest taka, ze do tego
                        drugiego nada byc zaproszonym, bo to forum zamkniete i JEST
                        stolikiem kawiarnianym ;-)
                        • morela7 Re: metafora 24.11.08, 16:31
                          Nie odpowiem na zaczepke, bo naruszylabym netykiete :D Wiesz, to
                          kwestia niuansow, zgadzamy sie przeciez jesli chodzi o meritum
                          (netykieta-tak, cenzura-nie; internet przestrzenia publiczna, chyba
                          ze mowa o miejscu o zastrzezonym dostepie). Prawda? :)
                          • tomsmom metafora zaczepka byc miala? ;-) 24.11.08, 16:34
                            nieeeeee, no juz bez takich, no! chyba musimy nazwe zmienic
                            na 'forum tykalskich' :-D
                            • morela7 Re: metafora zaczepka byc miala? ;-) 24.11.08, 16:37
                              Definicja metafory - alez skad, ale 'troche' - to juz troche tak :D
                              • domi_i_ja Re: metafora zaczepka byc miala? ;-) 24.11.08, 16:43
                                No dziewczyny, przynajmniej cos sie dzieje :-))
                                Mnie inne kultury zawsze fascynowaly i fascynuja, tylko mam straszna
                                przyware...nie lubie wtapiac sie w tlum i tanczyc jak mi graja ;-)

                                PS.Mikolaj milczy jak zaklety, pewno jest poza zasiagiem
                    • olliesmum Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 15:49
                      domi_i_ja napisała:

                      >
                      > Ja lubie szczerosc zamiast udawanej grzecznosci i przeciwnie do
                      > ollismum wlasnie tego nie lubie u Irlandczykow...tego udawania...

                      Monika, sama sobie zaprzeczasz - kiedy niedawno powiedzialam ci w prywatnej
                      rozmowie "prosto z mostu" to co mysle, nie przyjelas tego zbyt pozytywnie, he? A
                      wtedy wlasnie bylam bardzo bezposrednia... To jednak czasem boli, co? Dlatego
                      staram sie takiego zachowania jednak unikac - walczac w tym momencie z norma
                      kulturowa, ktora zostala mi wpojona w Pl i gdzies tam gleboko we mnie tkwi...
                      Ale na ten temat Morela7 moglaby nam moze kiedys zrobic ciekawy wyklad :)
                      • morela7 Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 15:53
                        Olliesmum, przerazasz mnie ;) Wlasnie wyslalam kolejny post, i znowu
                        napisalas cos, o czym napisalam chwile pozniej ;)
                        • olliesmum Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 16:01
                          Morela7, wiesz, ze juz dawno o tym myslalam... Mysle, ze nic nie stoi temu na
                          przeszkodzie, by w Nowym Roku zorganizowac takie spotkanie w Posku :)
                          Napewno byloby to niesamowicie ciekawe, az sie boje tych dyskusji ;)
                          • morela7 Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 16:05
                            Ok, to trzeba by zrobic rozeznanie, czy sa jacys chetni do dyskusji
                            oko w oko ;)

                            Swoja droga, ladnie nam watek zdryforwal ;)
                            • olliesmum Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 16:17
                              Mam nadzieje, ze znajda sie odwazni ;). A watek nam nie zdryfowal tak calkiem,
                              wlasnie chodzilo mmi o ciekawa i owocna dyskusje :) I nawet nam sie udalo nikogo
                              nie obrazic ;) - taka w kazdym razie mam nadzieje...
                              • annie_pl Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 16:22
                                [quote]I nawet nam sie udalo nikogo nie obrazic ;) - taka w kazdym
                                razie mam nadzieje...[/quote]

                                Co do Tego co zacytowalam.. to ja sie wypisuje z tego towarzystwa,
                                nie widze sensu rozmowy.

                                A dyskusja nie jest ani owocna, ani.. hmm.. Bo tak naprawde nie ma
                                zadnej dyskusji.. ale to moze tylko moje odczucie.
                                • olliesmum Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 16:35
                                  annie_pl napisała:

                                  > [quote]I nawet nam sie udalo nikogo nie obrazic ;) - taka w kazdym
                                  > razie mam nadzieje...[/quote]
                                  >
                                  > Co do Tego co zacytowalam.. to ja sie wypisuje z tego towarzystwa,
                                  > nie widze sensu rozmowy.
                                  >
                                  > A dyskusja nie jest ani owocna, ani.. hmm.. Bo tak naprawde nie ma
                                  > zadnej dyskusji.. ale to moze tylko moje odczucie.
                                  >
                                  Anni, to byla autoironia - dygresja do tego, co sama poprzednio powiedzialam - i
                                  dodalam smile'a jak wymaga regulamin, wiec nie mialo to byc tak calkiem powaznie :)
                                  A co do tego, czy dyskusja jest owocna, czy nie, kazdy moze miec oczywiscie inne
                                  zdanie, mnie dyskusje na temat roznic inetrkulturowych wrecz fascynuja! :)
                            • domi_i_ja Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 16:22
                              morela ja jestem ZA. jesli masz widze i materialy na ten temat to ja
                              badzo chetnie poslucham i poczytam i nie koniecznie o irlandczykach
                              ale ogolnie, no i chetnie oko w oko.Puki co jestesmy Polakami i mamy
                              polskie forum , wiec nie musimy podporzadkowywac sie irlandzkim
                              obyczaja, no chyba ze ktoras z Was ma kompleksy jako Polka...

                              Olliesmum, nie przeginaj...twoje "prosto z mostu" nie bylo
                              sprawiedliwe!!!a to forum nie sluzy do podpinania osobistych
                              dyskusji w realu, nieprawdaz??? Ucinam i nie kontynuuje.


                              • morela7 Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 16:27
                                Domi, swietnie :) Wiesz, wlasnie z tym 'podporzadkowaniem' jest
                                problem - bo tu chodzi raczej o zrozumienie i wzajemna akceptacje,
                                jak rowniez i to, ze to my jestesmy goscmi, a wolnoc Tomku w swoim
                                domku ;) I nie chodzi o kompleksy czy cos, tylko o dostosowanie sie
                                do wiekszosci (tak juz jest wsrod istot spolecznych, jakimi sa
                                ludzie ;) ), a jednoczesnie o pielegnowanie wlasnych tradycji i
                                kultury :)
                                • domi_i_ja Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 16:30
                                  morela, to w realu a w naszym wirtualnym swiecie jestesmy na polskim
                                  portalu, piszemy po Polsku, o naszych polskich problemach i jestesmy
                                  U SIEBIE. Tylko to mialam na mysli ;-)
                                  • morela7 Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 16:34
                                    OK, rozumiem - czyli kwestia jest bardziej taka, czy stosujemy na
                                    forum RwI normy polskie czy raczej irlandzkie. Dobre pytanie, bo
                                    przeciez forum jest polskie, ale i irlandzkie ;) Kto wie, moze i
                                    stad to ostatnie nieporozumienie dot. interpretacji netykiety...
                                    • olliesmum Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 17:23
                                      morela7 napisała:

                                      > OK, rozumiem - czyli kwestia jest bardziej taka, czy stosujemy na
                                      > forum RwI normy polskie czy raczej irlandzkie. Dobre pytanie, bo
                                      > przeciez forum jest polskie, ale i irlandzkie ;) Kto wie, moze i
                                      > stad to ostatnie nieporozumienie dot. interpretacji netykiety...

                                      Pewnie tak... Co do stosowania polskich norm tu na forum, niestety niektore
                                      jednostki, takie jak ja moga miec z tym problem, bo choc opuscilam Polske w
                                      wieku doroslym, po 20-u latach zycia poza Polska podleglam nieco akulturyzacji...:)
                              • olliesmum Re: o roznicach zdan... 24.11.08, 16:32
                                Monika (Domi) dalam to tylko jako przyklad - mozemy sie umowic na kawe jak
                                chcesz, by sobie o tym prywatnie porozmawiac ;) - a napewno byloby dobra okazja
                                miec troche naukowa baze do dyskusji, wiec moze Morela7 moze nam w tym pomoc :).

                                PS. Przy okazji, czy dostalas juz cynk od Mikolaja? ;)
                                • olliesmum Metafora nr 2 24.11.08, 23:59
                                  To, co teraz napisze nie jest zlosliwe, tylko wlasciwie dosyc smutne...
                                  Do tej pory raczej lubilam to forum i chetnie tu zagladalam tudziez udzielalam
                                  sie na nim z przyjemnoscia i zapalem :), ale po dzisiejszej wymianie dyskusji
                                  stracilam wiare w dobra wole niektorych forumowiczek..., co do ktorych do tej
                                  pory nie mialam watpliwosci, ze lezy im na sercu dobra komunikacja i zyczliwa
                                  atmosfera..., co do ktorych wierzylam, ze zalezy im na komunikacji dwustronnej i
                                  w miare obiektywnej.
                                  Dzisiaj komunikacje na tym forum odczulam w sposob nastepujacy - a posluze sie
                                  tu metafora tak jak to uczynil ktos poprzednio - otoz przypominala mi ona jazde
                                  rowerem po Dublinie: niby jest sporo sciezek rowerowych i czasem fajnie sie po
                                  nich jezdzi, ale nagle sciezka moze sie urwac i zaczyna sie slalom wsrod
                                  zaparkowanych i jadacych samochodow, potem sciezka ewentualnie znow sie wylania,
                                  potem znow nagle znika... A czasem droge znienacka zajezdza nam taksowka albo
                                  nie daj Boze samochod ciezarowy i nagle jazda staje sie koszmarem... Probujemy
                                  machac reka do kierowcow, czasem moze pogrozimy jednemu z nich palcem, ale
                                  szybko orientujemy sie, ze jestesmy w sytuacji przegranej z gory, bo nagle za
                                  ciezarowka stoja inne samochody, ktore zaczynaja na nas trabic i nie chca zrobic
                                  nam miejsca - przewaznie tylo dlatego, ze mamy 2 kola a nie cztery...
                                  I nagle cala ta znosna do tej pory jazda zamienia sie w koszmar i klnac po cichu
                                  wjezdzamy na chodnik, uwazajac dalej by nie byc ochlapanym przez przejezdzajace
                                  autobusy...
                                  Na szczescie czasem jakis auto przejedzie zwalniajac i moze nawet ustepujac nam
                                  miejsca, ale juz za nim pchaja sie ciezarowki i umykamy co sil w kolach badz
                                  przystajemy, by je przepuscisc, bo walka z nimi nie ma sensu...
                                  Wlasciwie ta koncowka metafory to juz nawet nie dublinska ale raczej jak z
                                  powiesci Kafki... w kazdym razie chodzi mi o zobrazowanie tego, jak dzisiejsza
                                  dyskusje tutaj odczulam...
                                  • imszulc Re: Metafora nr 2 25.11.08, 15:36
                                    smutne, bo Ty chyba na prawdę nie widzisz nic złego w tym co zrobiłaś
                                    • olliesmum Re: Metafora nr 2 25.11.08, 16:03
                                      Ty tez nie...
                                    • morela7 Re: Metafora nr 2 25.11.08, 16:17
                                      Imszulc, rzuc okiem na wypowiedzi Olliesmum wyzej - napisala
                                      m.in. 'widac zle pojelam to, czego ode mnie oczekiwano. Sorry.' Oraz
                                      ze w zwiazku z dlugoletnim pobytem w kulturach nie-polskich moze
                                      inaczej interpretowac netykiete, niz wiekszosc forumowiczow.

                                      Dalabym juz spokoj tej sprawie i nie psula dalej atmosfery na forum.
                                      • imszulc Re: Metafora nr 2 25.11.08, 16:21
                                        kiedy ja się dopiero rozkręcam ;-) żarcik
                                        chciałam coś jeszcze dodać ale ok, dam spokój
                                        • morela7 Re: Metafora nr 2 25.11.08, 16:32
                                          Uuuu, musimy jakos skanalizowac te nowo wyzwolona energie w takim
                                          razie ;) jakies pomysly?
                                      • olliesmum Re: Metafora nr 2 25.11.08, 16:29
                                        Dzieki, Morela7 :)
                                        Ja w kazdym razie zsiadam z tego roweru ;) - przynajmniej na jakis czas... az
                                        sie naucze prowadzic auto, moze wtedy spojrze innym okiem na kierowcow
                                        czterosladow, kto wie? ;)
                                        • morela7 Re: Metafora nr 2 25.11.08, 16:33
                                          ha, to szczesliwej drogi - za kolkiem ;)
                                          • olliesmum Re: Metafora nr 2 25.11.08, 17:03
                                            morela7 napisała:

                                            > ha, to szczesliwej drogi - za kolkiem ;)

                                            Dzieki, jak sie jeszcze troche naucze, zapraszam na wspolna jazde :)- tylko
                                            jeszcze nie wiem w jakim stylu ;)
                                            • domi_i_ja Re: Metafora nr 2 25.11.08, 20:04
                                              Gosia to nie tak...ale chyba lepiej bedzie zapomniec o tym watku, nie
                                              potrzebnie tak bardzo sie wszystkim przejmujesz
    • tomsmom Gosia! 25.11.08, 23:52
      Bylo, skonczylo sie - i jak to mowili w dawnej Polsce - dajmy pokoj.
      Juz nie pierwszy raz sobie na tym forum nawtykalysmy i jakos do tej
      pory gadamy, moze wiec ustalmy, ze wszystkim nam zalezy na
      kulturalnej rozmowie a nie obrazaniu sie i pokojowo zamknijmy temat,
      co? :-)
      • olliesmum Re: Gosia! 26.11.08, 11:30
        Ja sie nie obrazam, Haniu, choc juz nawet mialam przez jakis czas nie zagladac
        na ten watek :) ani nawet na to forum, bo troche mnie to wszystko zniechecilo do
        dialogu...
        Ale milo mi, ze proponujesz "zawrzec pokoj", bo sama myslalam wczoraj o
        zaproponowaniu zapalenia fajki pokoju ;)
        Mysle, ze Morela7 ma racje podkreslajac roznice kulturowe i to ze ja stoje
        troche pomiedzy roznymi kulturami i ich normami z racji tego gdzie zylam i zyje
        i ze stad wynika moje inne spojrzenie na pewne rzeczy. A ze jestem Baranem i
        zawsze bylam dosyc wojownicza... ;)
        Ale dobrze, zamknijmy ten watek.
        Jedna rzecz, ktora moim zdaniem jest bardzo pozytywna - nie ma tego zlego co by
        na dobre nie wyszlo :) - to pomysl zorganizowania spotkania na temat roznic
        kulturowych... Mysle bowiem, obserwujac wiele sytuacji, w ktorych znajduja sie
        tutaj ludzie z Polski, mnie sama wlaczajac, ze jest to nie tylko ciekawy ale i
        wazny temat, szczegolnie w sytuacji zwiazanej z praca, ale nie tylko...
        Bede wiec probowala cos zorganizowac w przyszlym roku, zapraszajac tez na takie
        spotkanie strone irlandzka :). I wszelkie zainteresowane osoby oczywiscie.
        Pozdrawiam

        • tomsmom Re: Gosia! 26.11.08, 11:55
          Dokladnie, najwazniejsze, ze cos dobrego z tego wszystkiego
          wyniklo :-) Fajka pokoju dla wszystkich!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka