Intelekt stanął mi dęba

10.11.09, 22:27
Fragment wywiadu Mazurka z Ireneuszem Krzemińskim

www.rp.pl/artykul/388876_Intelekt__stanal_mi_deba.html

Mogę pana jeszcze podemaskować?

Nie (śmiech), dajmy już temu spokój.

Chciałem więc panu tylko donieść, że ktoś panu namazał na drzwiach
K+M+B 2009.

To ja sam.

Żeby pomyśleli, że już tu byli, i dali panu spokój?

(śmiech) Ale ja przyjmuję kolędę.

Jest pan katolikiem?

Ba! A kim innym mógłbym być w tym kraju?

Kinga Dunin dałaby panu kilka możliwości.

Ja wiem, ale czasem tak się w życiu człowieka zdarza, że Pan Bóg do
niego zapuka i mówi: „Ja jestem”.

I do pana tak zapukał?

Tak mi się zdarzyło, że zapukał i powiedział. No i wierzę mu, a z
tej wiary wyciągam konsekwencje.

Chodzi pan do kościoła?

To chyba oczywiste?

To nie jest oczywiste na Ursynowie, gdzie pan mieszka.

E, no wie pan, ostatnio sam chodzę do dominikanów, nie do kościoła
parafialnego.

Skąd ten pański katolicyzm? Z tradycji?

Co prawda byłem ochrzczony, ale moi rodzice byli lewicowcami z
przekonania, ojciec działał jeszcze w PPS. W tym moim ateistycznym
domu obchodzono jednak wszystkie chrześcijańskie święta i byliśmy
wysyłani z ciotkami do kościoła, z czego powstawały różne dziwne
historie, bo zapomniały nam czapek zdjąć albo brat ukradł mi jajka
do święcenia i wybuchła awantura. Być może jednak to wychowanie było
tym pomostem, który pozwolił mi być otwartym na Tego, który
przychodzi. A później zostałem wychowany przez Ducha Świętego.

Jak?

Koniec tego, nic więcej panu nie powiem.

Ale co takiego się wydarzyło, że pan uwierzył?

Nic. Po prostu przyszedł Pan i powiedział: „Ja jestem”. Bóg jest
tym, który był, który jest i który przychodzi. Ta teologiczna
prawda, że to Bóg przychodzi do człowieka, nie odwrotnie, jest
rzeczywistością, przynaj-mniej w moim przypadku. Pan Jezus do
każdego przychodzi osobno, bo traktuje nas indywidualnie.

Jak potraktował pana?

To jest coś, co przenika człowieka na wylot.

To było przeżycie intelektualne?

A skąd, jakie tam intelektualne! Intelekt wtedy stanął mi dęba.
Byłem w szoku, zupełnie nie wiedziałem, co mam dalej ze swoim życiem
zrobić, co takiego się wydarzyło?!

Przeżył pan iluminację jak święty Paweł?

(śmiech) Wolałbym nie być porównywany do świętego Pawła. To jednak
zbyt daleko idące, ale jak pan chce, to niech pan to nazwie
iluminacją.

A pan jak by to nazwał?

Ja to zawsze nazywam momentem spotkania. O nie, po co ja to wszystko
w ogóle panu mówię?

Bo mi dobrze z oczu patrzy.

Ale mówienie o tym sprawia mi wielką trudność. Może kiedyś…

Modli się pan?

A jak pan myśli? Modlę się modlitwą brewiarzową, cztery razy
dziennie.

Ten łoskot, który dało się usłyszeć, to odgłos mojej spadającej
szczęki.

(śmiech) Ale jak człowiek wierzący może się nie modlić? Modlitwę
uważam za jedną z najważniejszych rzeczy w życiu. (cisza)
    • wkkr Re: Intelekt stanął mi dęba 11.11.09, 10:09
      Doskonale rozumien tego gościa do którego Bóg przyszedł.
      :)
      • wkkr Intelekt naprawdę staje dęba 11.11.09, 10:10
        w takiej chwili
    • maria421 Re: Intelekt stanął mi dęba 11.11.09, 13:12
      Andre´ Frossard pieknie opisal wlasne olsnienie w ksiazce "Dieu existe , je l´ai
      rencontre", tu troche na ten temat:

      adonai.pl/swiadectwa/?id=102
Pełna wersja