Dodaj do ulubionych

oczy przecieram

08.10.13, 14:44
moze mi sie to sni? otwieram i dalej to samo....
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14742181,Abp_Michalik__Wielu_molestowan_udaloby_sie_uniknac_.html#BoxSlotII3img
Zdaniem biskupa dzieci uwodza nieszczesnych ksiezy i wlasciwie to one ich molestuja? Bo takie dziecko sie pogubi (przez rozwod rodzicow) i jeszcze ksiedza do zla nakloni. A potem pewnie zamiast ksiedzu odszkodowanie zaplacic to samo chce pieniedzy.
Wiele glupich i zlych rzeczy w zyciu widzialam, ale TA wypowiedz na pewno uplasuje sie w SCISLEJ czolowce
Obserwuj wątek
    • vilez Re: oczy przecieram 08.10.13, 14:51
      "– Wiele tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby relacje między rodzicami były zdrowe. (...) Często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga "

      To trzeba zapamiętać. A odszkodowania powinni płacić księżom rodzice tych dzieci, które wciągnęły tych księży. Współczuję uczciwym katolikom, że muszą się teraz za swego pasterza potężnie wstydzić.

      Niemniej takie reakcje były do przewidzenia. To się powtarza w każdym z krajów, w którym pedofilia księży wychodzi na jaw. W każdym jednym. Dlaczego jedni się od drugich nie uczą- oto zagadka.
      • alkoo3 Re: oczy przecieram 08.10.13, 15:01
        Mysle ze winny jest tu system.
        System ktory jest hirarchiczny, izolowany i odporny na nauke.
        System w ktorym sie schlebia hierarchi koscielnej a opluwa sie ich poza plecami.
        System w ktorym kardynalowie inni pralaci nie maja pojecia o czym mowia a nie chca sie uczyc.
        A co by bylo gdyby ebiskopaty wszystkich krajow wyslac na 3 dniowe szkolenie ze swieckim terapeuta i psychologiem ktory zamiast mowic "jego eminencja" zapytal by sie czy "odrobiles zadanie".
        Mysle ze kosciol polski nie zauwazyl przy pelnych kosciolach ze nie jest juz "zielona wyspa"
    • luna15 Re: oczy przecieram 08.10.13, 15:15
      Smutne, brak wyczucia, wiedzy może...Szkolenie faktycznie byłoby zasadne, jakieś warsztaty z psychologiem, z terapeutami ludzi, dzieci po traumach bo widzę zupełna niewiedzę na temat mechanizmów.
      • maadzik3 Re: oczy przecieram 08.10.13, 15:21
        nie wyczucia a empatii. Jakiejkolwiek. Ktos kto w dzisiejszych czasach - gdy wiedza o skutkach molestowania nieletnich jest na wyciagniecie reki, gdy jest to kolejny kraj gdzie kosciol stoi przed ta sprawa (chocby Irlandia przerobila dokladnie), kto nie moze chyba byc kompletnym kretynem (w znaczeniu medycznym) bo nie bylby biskupem - mowi cos takiego to znaczy ze empatie ma typowego socjopaty. Co wiecej jest rowniez absolutnym arogantem bo inaczej nawet myslac tak wiedzialby ze moze to przyniesc i jemu i instytucji oplakane skutki. Krotko mowiac niczym sie nie rozni od molestujacego doroslego ktory dziecku mowi "tylko nie mow nikomu bo wsadza mnie do wiezienia i to bedzie twoja wina".
            • sebalda Re: oczy przecieram 08.10.13, 19:23
              Dno dna. Aż mnie zatkało, jak to przeczytałam. I jeszcze gorsze jest to sprostowanie. Lapsus językowy? Czy oni nas mają za kretynów??? To po co był ten wywód o rozwodach???
              Już raz myślałam, że pęknę ze złości, jak w komunikacie KEP było napisane, że największym zlem w rodzinie są rozwody w kontekście przemocy w rodzinie. Czyli bicie i katowanie żony i dzieci złem są, ale rozwody i tak to przebijają?
              Arogancja i najobrzydliwiej pokrętne myślenie zaprezentowane w tej wypowiedzi Michalika są dla mnie niewyobrażalne.
              • verdana Re: oczy przecieram 08.10.13, 19:56
                Brak wyczucia, brak wiedzy, głupio wyszło - nie. To skandal. Jednoznaczny skandal, po którym powinny nastąpić ostre reperkusje. Przerzucanie winy na ofiary i rodziców, to nie jest "przejęzyczenie" czy brak wiedzy - to zwyczajne, nie waham sie powiedzieć sq... i tyle. My księża, jesteśmy niewinni, to xle wychowane dzieci nas uwodzą, bo to my je kochamy, nie wstrętni, rozwodzący się rodzice. Żadne przeprosiny i odwracanie kota ogonem nie wystarczą.
                Oczywiście, winny jest zawsze gwałcony, bo przecież jakby nie prowokował, to by nikt nie zgwałcił, gwałciciel jest ofiarą, bo nie tylko został sprowokowany, ale jeszcze pretensje ktoś ma.
                Boli mnie nie tylko to, ze jeden kretyn powiedział co powiedział, ale że niektórzy szukają cienia usprawiedliwienia.
                • maadzik3 Re: oczy przecieram 08.10.13, 20:07
                  dokladnie. Najbardziej znaczacy dla mnie fragment to: "Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga". Rzeczownikow rodzaju nijakiego jest w polskim niewiele. Dziecko jest jednym z nich. Ewidetnie widac ze nie lapsus i o czym biskup mowil. No zgadzam sie z Verdana i tyle w temacie zeby nie zejsc na slownictwo z ktorego - mimo ze nie byloby lapsusem - musialabym sie tlumaczyc
                • mary_ann Re: oczy przecieram 08.10.13, 23:23
                  verdana napisała:

                  > Brak wyczucia, brak wiedzy, głupio wyszło - nie.

                  Przejęzyczył się. Co mi przypomina stary dowcip o trzech facetach, którzy się licytowali, któremu z nich zdarzyło się przejęzyczyć bardziej. Pierwszy dał jakiś przykład, drugi - inny, jeszcze efektowniejszy. Na to trzeci: "iii, tam, to wszystko pikuś, mnie to się dziś zdarzyło przejęzyczyć! Chciałem przy obiedzie powiedzieć "Kochanie, czy możesz podać mi sól?", a niechcący wyszło mi "Głupia krowo, zmarnowałaś mi życie...".

                  Nawet Terlikowski się nie nabrał:
                  Sorry. Dobrze, że zmienił zdanie, ale nie róbmy z niego człowieka, który nie wie, co mówi... Bez jaj" - tak na przeprosiny abp Michalika zareagował na Twitterze Tomasz Terlikowski.

                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14744865,Internet_reaguje_na_slowa_Michalika__Atakuje_nawet.html#BoxSlotIIMT
                      • mary_ann Re: poruszający komentarz 09.10.13, 08:41
                        Ksiądz Oko to swoisty fenomen - konglomerat idei w jego głowie jest w pewnym sensie modelowy, można by jego nazwiskiem nazwać jakiś syndrom:
                        www.tvn24.pl/kropka-nad-i,3,m/ks-oko-stosujcie-jedna-miare-dla-pedofili-swieckich-i-duchownych,361307.html
                          • maadzik3 Re: poruszający komentarz 09.10.13, 08:52
                            znalazlam, coz, nie skomentuje :( zbyt beznadziejne (choc nie zaskakujace) na komentarz. A swoja droga sa momenty kiedy kazdy czlowiek / instytucja w imieniu ktorej ktos tak palnal najlepiej zrobi i najmniej straci mowiac: przepraszamy, odwolujemy (czlowieka, nie slowa), wybaczcie nam. Dlaczego niektorzy ludzie i niektore instytucje (co widac tutaj) powiedza kazda piramidalna bzdure i zabrna gleboko usilujac zamiesc pod dywan slonia? Nie da sie odpowiedziec slow ktore powiedziano - wszyscy znamy to z zycia prawda?
                            • vilez Re: poruszający komentarz 09.10.13, 09:45
                              Bo większość w tej instytucji sądzi tak samo, jak ten, który zaliczył "wpadkę". Dlatego. Gdyby chcieli sobie z tym poradzić, to by sobie poradzili, spokojna głowa. Po prostu- nie chcą.
                              • maadzik3 Re: poruszający komentarz 09.10.13, 11:11
                                tak, ale nawet medialnie czasem warto to zrobic. Ja nie mam watpliwosci ze MIchalik powiedzial co mysli, ja sie dziwie ze mozna potem tak glupio sie bronic zamiast zjesc te zabe. Wyrzuciliby MIchalika I dostaliby plusa, a tak pogarszaja sytuacje. I nie chodzi mi o etyke a o - sprawne zarzadzanie problemami? Cos w tym guscie. W etyke MIchalika nie wierze wcale
                        • mary_ann Re: poruszający komentarz 09.10.13, 15:23
                          Faktycznie. Przekopiowałam jeszcze raz i jest to samo. Może spróbujcie ze strony głównej programu "Kropka nad i", to będzie pierwsza audycja, która się wyświetli.

                          www.tvn24.pl/kropka-nad-i,3,m
                  • mkw98 Re: oczy przecieram 09.10.13, 09:22
                    mary_ann napisała:

                    > Chciałem przy obiedzie p
                    > owiedzieć "Kochanie, czy możesz podać mi sól?", a niechcący wyszło mi "Głupia k
                    > rowo, zmarnowałaś mi życie...".

                    Doskonałe. Tak, niestety, obawiam się, że to jest dokładnie ten sam rodzaj przejęzyczenia.
                • pavvka Re: oczy przecieram 09.10.13, 09:36
                  verdana napisała:

                  > Brak wyczucia, brak wiedzy, głupio wyszło - nie. To skandal. Jednoznaczny skand
                  > al, po którym powinny nastąpić ostre reperkusje.

                  Skandal, owszem. Ale powtórzę to co mówiłem niedawno, uważam, że nastąpił jakiś przełom. W przeszłości polscy biskupi wielokrotnie mówili rzeczy równie skandaliczne (choćby sam Michalik w sprawie Tylawy), i nie było żadnych reperkusji.

                  Teraz, po pierwsze, fala krytyki spada na nich nie tylko ze strony GW i lewicy, ale również z okolic wewnątrzkościelnych i mocno prokościelnych (vide Terlikowski), o których jeszcze do niedawna wydawało się, że biskupa nie ośmielą się skrytykować w żadnej sytuacji. A po drugie, hierarchowie czują się w obowiązku przepraszać; owszem, głupio się tłumacząc, ale jednak. Czy przed tymi ostatnimi sprawami słyszeliście kiedykolwiek, żeby polski biskup publicznie przepraszał za swoją wypowiedź? Bo ja nie kojarzę.

                  Reasumując, uważam, że nareszcie została osiągnięta masa krytyczna, która może sprawić, że KK w Polsce przestanie być świętą krową.

                  A swoją drogą, widzieliście tę wypowiedź Michalika w tv? Bo wyraźnie było widać jak ogromny wewnętrzny opór musiał pokonać żeby wypowiedzieć słowo 'przepraszam'.
        • sebalda Re: z blogu J. Makowskiego: 09.10.13, 11:38
          Chciałabym teraz przeczytać opinie o sprawie ortodoksyjnych katolików. Tych, którzy z takim oburzeniem traktują osoby, które ośmielają sie krytykowac wypowiedzi i postawy niektórych biskupów polskich. Wiele razy mi się już oberwało, jak negowałam lub krytykowałam niektóre opinie biskupów, co teraz czują osoby wierzące w ich nieomylności, prawość, autorytet? Czy to wszystko zachwieje choć odrobinę tymi, którzy są tacy nieugięci? Nie chodzi o zmianę poglądów, ale tej pewności siebie.
          Wątpię w to. Tak jak dla wielu nawet najgorsze wpadki Kaczyńskiego czy Macierewicza nigdy nie będa powodem, by w nich zwątpić, najgorsze wypowiedzi Rydzyka nie zachwieją bezgraniczną wiarą w niego jego zwolenników, tak i teraz dla tradsów (jak to ładnie nazwała Mary_ann) tę wpadkę na pewno da sie jakoś wytłumaczyć, zakryć, przekręcić tak, że jeszcze z Michalika ofiarę zrobią. Czyją ofiarę? Mediów oczywiście:)))
          • vilez Re: z blogu J. Makowskiego: 09.10.13, 12:15
            Ja wprawdzie nie ortodoksyjny katolik ;), ale zainteresowało mnie to, w jakim stopniu przyszło im łatwo "przyswoić" sobie ewidentne kłamstwo Michalika, że wykorzystywane są dzieci z zaburzonych rodzin. Tymczasem wykorzystywane są wszystkie dzieci- znaczy się: z wszelakich środowisk i domów. Także te ufne, mające kapitalny kontakt z rodzicami, nie podejrzewające autorytet (ksiądz, nauczyciel, lekarz, policjant) może je wykorzystać.
            To była także manipulacja merytoryczna ze strony Michalika.
            I owo szybkie wejście w linię "wytłumaczenia", udział nader chętny i łatwy w tej narracji usprawiedliwiającej mnie interesuje.
            • sebalda Re: z blogu J. Makowskiego: 09.10.13, 12:21
              Vilez, rzeczywiście zwróciłaś uwagę na bardzo ważny aspekt problemu. Od dawna zgłębiam problem przemocy w rodzinie i wiem, że ofiarami są nie tylko osoby z rodzin patologicznych, DDA czy z innymi problemami, ale także osoby, nazwałabym to, za dobre. Czyli naiwne, prostolinijne, ufne, oceniające ludzi pozytywnie, nieostrożne z powodu dobrej woli i wiary w dobre intencje innych, takie jak ich samych.
              To potworne nadużycie i niesprawiedliwość wobec wszystkich rozwiedzionych. Jakie wielkie rzesze z nich nie są tym rozwodom winne. Jak jest wiele sytuacji, gdy rozwód jest najlepszym, ba, jedynym rozwiązaniem, gdy na przykład w rodzinie panuje przemoc. I co? Teraz kobiety, które uciekły z patologicznego, niszczącego związku mają się czuć winne, bo naraziły dziecko na molestowanie??? Brak mi słów, wrrrrrrr.
              • sebalda Re: z blogu J. Makowskiego: 09.10.13, 12:27
                I jeszcze jedno. Co każe wmawiac ludziom fakt, że dzieci rozwiedzione mają mniej miłości? Mniej miłości i uwagi to często mają przed rozwodem, gdy rodzice skupieni na walce między sobą, zapominaja o dzieciach. Po rozwodzie nawet sporo byłych małżonków niewychowujących już na co dzień dziecka nagle się aktywuje, pragnie dziecku wynagrodzić rozłąkę, skupia się na nim bardziej, niż gdy mieszkał z dzieckiem. W wielu przypadkach dla dziecka rozwód jest mniejszym złem, niż życie w rodzinie, gdzie są nieustanne kłótnie i walka o władzę między rodzicami. Lub obojętność, wzajemna niechęć, skrywana wrogość. Dziecko wszystko czuje i tym nasiąka. Ale co o tym wszystkim wie taki biskup jeden z drugim??? Najprościej znaleźć jednego wroga: ROZWÓD.
                • vilez Re: z blogu J. Makowskiego: 09.10.13, 12:38
                  Dokładnie. I z tego punktu widzenia taktyka Michalika niestety odniosła sukces. Poszło w świat, że ci rozwodnicy tak krzywdzą swoje dzieci swoim niemoralnym życiem, że czynią je potencjalnymi ofiarami pedofila.
                  Tymczasem jest to merytoryczna manipulacja. Przeniesienie uwagi z jednego na drugie, i voila!
    • mary_ann Hołownia: przepraszam za Michalika: 09.10.13, 17:26
      Zamiast sługi Kościoła usłyszeliśmy jego magnata, który zjeżdża na chwilę kryształową windą z siedemdziesiątego piętra swoich rezydencji, kompletnie oderwany od kontekstu rzuca sobie luźne akademickie uwagi (i nazywa to bodaj pasterską troską). Uczucie to wzmogła jeszcze konferencja prasowa arcybiskupa, na którą łaskawie (jak podkreślał pięć razy ksiądz rzecznik), przerywając spotkanie na Olimpie się pofatygował (co, do licha, jaka biuralistyka, może być ważniejsza dla biskupa niż kilka milionów wpatrzonych w niego wiernych).

      Nie wiem, co mają w głowach niektórzy przedstawiciele kościelnych instytucji. Ale jeśli nie dotrze do nich wreszcie, że są częścią tego świata, a nie że przez akt nominacji zostali nad ów świat wyniesieni (Episkopat to nie ekskluzywny klub angielskich dżentelmenów), jeżeli zaraz nie zaczną słuchać głosu i odczuć wiernych, to niedługo ich własny głos będzie jednym z niewielu, który będzie się niósł po kościelnych nawach.

      Ksiądz arcybiskup przeprosił za "lapsus językowy". Ja przepraszam za księdza arcybiskupa Michalika.


      www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/szymon-holownia/blogi/news-przepraszam-za-arcybiskupa,nId,1039317?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
        • mary_ann obrońcy 09.10.13, 17:44
          Straszne jest, że jednak Michalik znajduje obrońców. Poza ks. Oko broni go na Frondzie ks. Sikorski, a na Areopagu jezuita o. D. Kowalczyk. Tyle pociechy, że spotyka się to z ostrymi reakcjami czytelników.
          • maadzik3 Re: obrońcy 09.10.13, 19:38
            straszne ze ktos czegos takiego broni. I mam nadzieje ze zle sie to skonczy dla gloszacych takie poglady. Caly czas nasuwaja mi sie porownania z kosciolem irlandzkim - oczywiscie tam bylo duzo drastyczniej - a mialam okazje obserwowac rozwoj sytuacji.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: obrońcy 09.10.13, 20:43
            mary_ann napisała:

            > Straszne jest, że jednak Michalik znajduje obrońców. Poza ks. Oko broni go na F
            > rondzie ks. Sikorski, a na Areopagu jezuita o. D. Kowalczyk.

            Heh, Kowalczyk najwyraźniej głupieje na starość. Wiele lat temu spotykałam go okazjonalnie na jakichś forach internetowych i dawało się z nim wtedy nawet dość sensownie dyskutować. A potem, pamiętam, wyjechał do Brukseli i coś mu się stało. Zaczął stamtąd nadsyłać felietony, jak źle i strasznie jest w cywilizacji śmierci. No i tak coarz gorzej z nim i gorzej.
            • mary_ann Re: obrońcy 09.10.13, 21:16
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > Heh, Kowalczyk najwyraźniej głupieje na starość. Wiele lat temu spotykałam go o
              > kazjonalnie na jakichś forach internetowych i dawało się z nim wtedy nawet dość
              > sensownie dyskutować. A potem, pamiętam, wyjechał do Brukseli i coś mu się sta
              > ło. Zaczął stamtąd nadsyłać felietony, jak źle i strasznie jest w cywilizacji ś
              > mierci. No i tak coarz gorzej z nim i gorzej.


              Dość systematycznie śledzę jego udział w areopagowych dyskusjach i to jest po prostu smutne. To w tej chwili typowy funkcjonariusz, z automatu broni wszystkich, najgłupszych posunięć hierarchów oraz wszelkich decyzji Kościoła en bloc od założenia do współczesności - niejako z definicji:-) Przy tym jego ego rozdęte jest poza wszelkie granice przyzwoitości.

              Też pamiętam, ze wiele lat temu uchodził za światłego jezuitę:-(
              • vilez Re: obrońcy 10.10.13, 09:44
                Ba, nawet książka Jana Woleńskiego "Granice niewiary" ukazała się jako pokłosie dyskusji własnie z Kowalczykiem. Czyli- stanowił, było nie było, partnera do dyskusji.
                Ale to czasy minione.
                • sebalda Re: obrońcy 10.10.13, 11:10
                  To nieprawdopodobne, jak nieosiągalne są dla nich te przymioty, których wymagają od wiernych: pokora, skrucha, przyznanie się do winy, żal za grzechy, pokuta, zadośćuczynienie.
                  Jak nieszczere są te wszystkie przeprosiny, po których od razu przystępują do kontrataku. Przepraszamy, ale....
                  Wczoraj ks. Kloch u Moniki Olejnik przez cały czas drążył problem artykułu, w którym opisano ze szczegółami praktyki wobec dzieci w podwarszawskiej miejscowości. Jaka to straszna trauma dla tych dzieci, bo są łatwe do rozpoznania, bo będą sie wstydziły teraz w swoich środowiskach. Znowu wina mediów. Podobnie jak bp. Hoser mówił, że przez media jest większe zgorszenie. Odsuwanie od siebie winy przez przenoszenie jej na innych. Przynajmniej częściowe. Odwracanie uwagi. Nie ma w tym nawet źdźbła pokory, skruchy. Dno:(
                  Ktoś może wie, o jakim artykule on mówił?
                  • mkw98 Re: obrońcy 10.10.13, 11:20
                    sebalda napisała:
                    > Ktoś może wie, o jakim artykule on mówił?

                    przypuszczam, że o tym:
                    www.wprost.pl/ar/419768/Gwalt-grozby-ciaza-aborcja-Nieletnie-aniolki-ksiedza-Jacka/
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: obrońcy 12.10.13, 23:06
                    > Jak nieszczere są te wszystkie przeprosiny, po których od razu przystępują do k
                    > ontrataku. Przepraszamy, ale....

                    https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1385578_533524423396839_1583661410_n.jpg

                    Rozreklamował to Faktoid, ta strona pokazująca zmyślone okładki gazet. Tylko że ta okładka "W Sieci" jest prawdziwa. Redakcja Faktoidu napisała, że jest załamana, chyba zwinie interes i pójdzie się upić.
                    • mary_ann Re: obrońcy 13.10.13, 10:03
                      Nieeeeeee..........
                      To nie jest fake?!
                      Teraz to Faktoid rzeczywiście może się pakować - to tu jak ulał pasuje zdanie "Życie przerosło kabaret".

                      Ciekawe, czy będzie pozew. O obrazę uczuć religijnych, oczywiście:-)


                      anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                      > > Jak nieszczere są te wszystkie przeprosiny, po których od razu przystępuj
                      > ą do k
                      > > ontrataku. Przepraszamy, ale....
                      >
                      > https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1385578_533524423396839_1
> 583661410_n.jpg
                      >
                      > Rozreklamował to Faktoid, ta strona pokazująca zmyślone okładki gazet. Tylko że
                      > ta okładka "W Sieci" jest prawdziwa. Redakcja Faktoidu napisała, że jest załam
                      > ana, chyba zwinie interes i pójdzie się upić.
                      >
                      • mary_ann Ziemkiewicz też nie uwierzył:-) 13.10.13, 11:59
                        Nawet prawicowy dziennikarz Rafał Ziemkiewicz nie był pewien, czy jest prawdziwa. - A ta okładka WSieci to aby nie fejk? - dopytywał.

                        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14768834,Lis_jako_esesman_na_okladce__W_Sieci___Ziemkiewicz_.html#BoxSlotII2img
            • verdana Re: obrońcy 09.10.13, 22:56
              Jedyne, co mnie w tej sytuacji cieszy, to fakt, ze jeśli chodzi o KK przynajmniej mnie wewnętrznie nie skręca "bom nie był mu nigdy przyjacielem i za głos jego wstydzić się nie mam obowiązku."
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: obrońcy 10.10.13, 09:31
                verdana napisała:

                > Jedyne, co mnie w tej sytuacji cieszy, to fakt, ze jeśli chodzi o KK przynajmni
                > ej mnie wewnętrznie nie skręca "bom nie był mu nigdy przyjacielem i za głos jeg
                > o wstydzić się nie mam obowiązku."

                Innymi słowy: Nie twój cyrk, nie twoje małpy. :-D
                • sebalda Re: obrońcy 10.10.13, 13:25
                  No i doczekałam się opinii ortodoksyjnego katolika:) Jest dokładnie tak, jak myślałam.
                  Owszem, nawet biskup może błądzić, ale jest tylko człowiekiem (teraz człowiekiem, ale gdy trzeba sie podeprzeć: wielkim autorytetem). Znowu porównania do Polańskiego, Cohn-Bendita czy postulatów niemieckich Zielonych z lat 80. Czy naprawdę nie ma różnicy między Kościołem a Hollywood? Mnie, katoliczkę, takie porównania obrażają, jako żywo. Rozumiem, że nie mogę się spodziewać wyższej moralności od księdza czy biskupa niż od reżysera? Tylko dlaczego ten sam biskup odsądza od czci i wiary nieszczęsnych rodziców, którzy pragną mieć dziecko, a jednocześnie sam ukrywa jeden z najpoważniejszych grzechów? Ukrywa albo idiotycznie tłumaczy.
                  No i przy okazji dowiedziałam się, że jestem chrześcijanką, ktora dała się uwieść złu;) Bo ośmielam się wyrażać głośno oburzenie skrajnie niegodną postawą hierarchów wobec tego przerażającego procederu??? Jak zatem nazwać tego, który z powołania ma być dla nas wszystkim wzorem, a tym czasem jest ostatnim szubrawcem? Zaiste interesująca logika. Zero refleksji, zero wysiłku, by coś wreszcie zrozumieć.
                    • sebalda Re: obrońcy 10.10.13, 13:44
                      maadzik3 napisała:

                      > a na czym chrzescijanstwo tej osoby polega ze sie grzecznie zapytam?

                      W moim odbiorze na bezgranicznym posłuszeństwie i zerowej własnej refleksji.
                  • mary_ann Re: obrońcy 10.10.13, 15:09
                    sebalda napisała:

                    > No i doczekałam się opinii ortodoksyjnego katolika:)

                    Chyba już wiem na podstawie treści, o jakiej opinii mówisz:-))) Szkoda czasu czytać o sk... lu:-)) (sic! Słowo SKANDAL w odniesieniu do wypowiedzi Michalika jakoś nie przeszło autorowi przez pióro, uznał za stosowne wykropkować je jako nieprzyzwoite. A przecież można było jeszcze subtelniej, np. sk... l ped... liii w K...le.)
                    • sebalda Re: obrońcy 10.10.13, 16:30
                      A ja myślę, Mary_ann, że chodziło o inne słowo na "s":))) Dłuższe. No i brzydsze.
                      Niemniej reakcja dokładnie taka, jak sie spodziewałam. To wszystko jest takie przewidywalne i nudne, ziew;)
                      • mary_ann Re: obrońcy 10.10.13, 16:50
                        sebalda napisała:

                        > A ja myślę, Mary_ann, że chodziło o inne słowo na "s":))) Dłuższe. No i brzydsz
                        > e.

                        Aaa, no tak, masz rację. Ciekawe, nawet mnie zdziwiło to wykropkowanie i dłuższą chwilę się zastanawiałam, czy to nie miało być coś innego. Musiało mnie przymulić. Wycofuję złośliwy komentarz.

                        Natomiast znowu wróciła "matka, której się nie bije"! Już mi jej zaczynało brakować. Który to raz - czwarty, piąty? Chyba ją kiedyś narysuję:-)
                        A tak serio - masz rację, ziew.
          • mary_ann Dziwisz - błędy i wypaczenia 12.10.13, 17:22
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14765937,Dziwisz__W_Kosciele_robi_sie_tyle_dobrego__A_widzi.html?lokale=warszawa#BoxWiadTxt
            Kościół jest zdrowy. Nie pozwólmy, by nieliczne błędy i wypaczenia przesłoniły nam radość z dotychczasowych osiągnięć i przyszłych sukcesów.
    • vilez Re: oczy przecieram 13.10.13, 18:21
      Kolejny pan, który wie, skąd się bierze pedofilia:
      Nie czarujmy się: jeśli na co dzień karmi się ludzi w mediach aurą panseksualności, rozpusty, to najsłabsze jednostki polegną. Nie wytrzymają i wejdą w wyuzdanie

      Ręce opadają.
    • maadzik3 ciag dalszy 16.10.13, 14:22
      kto jeszcze jest winien pedofilii w kosciele zdaniem arcybiskupa? zaraz beda Marsjanie
      wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,14788274,Arcybiskup_Michalik_znow_wskazuje_przyczyny_pedofilii.html#BoxSlotII3img
      • mary_ann Re: ciag dalszy 16.10.13, 15:33
        Też przeczytałam., Jeśli wypowiedź się potwierdzi, to jednak ta pierwsza nie była żadnym lapsusem (na co zresztą wszystko wskazywało -tj. że nie była).
        • mkw98 Re: ciag dalszy 16.10.13, 20:48
          Tu jest całość:

          www.youtube.com/watch?v=KYTTe2J39Ik
          Ja nie mam siły odsłuchiwać, ale chciałam zapewnić postulowany przez Otryta pluralizm źródeł. ;-)
          • verdana Re: ciag dalszy 16.10.13, 20:53
            Nie mogłam sie powstrzymać. Cały dzień to opowiadanie mi chodzi po głowie.
            docs7.chomikuj.pl/1335610049,PL,0,0,Goscinny-R.,-Sempe-J.-J.---Miko%C5%82ajek-02---Rekreacje-Miko%C5%82ajka.rtf#_Toc149131251
            • sebalda Re: Dobry tekst 18.10.13, 13:14
              No niestety znowu ze strony Gazety:
              www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,14798374,_Ofiara_tez_jest_winna__a_tak_w_ogole_to_szatan__.html#BoxSlotII3img
              Szczególnie ten fragment:
              "Najważniejsze dla rozwiązania jest jednak co innego: oddać sprawiedliwość ofiarom. Nie chodzi tu (tylko) o zadośćuczynienie pieniężne. Chodzi przede wszystkim o to, aby mogli wyjść z izolacji, przezwyciężyć piętno, które noszą w sobie, leczyć rany. Pod tym względem rozwiązanie problemu molestowania seksualnego w Kościele mogłoby się okazać przykładem, jak sobie radzić z traumami w społeczeństwie, gdzie - ze względu na historię - traum nie brakuje. Przed Kościołem niebywała okazja, aby pokazać w praktyce, co to znaczy wyznanie grzechów i pokuta".

              No właśnie, gdzie w obecnej postawie Kościoła są najważniejsze elementy dobrej spowiedzi? W wypowiedziach bp. Michalika? Wyobrażacie sobie taką spowiedź? Ukradłem w pracy, ale to przez szefa, który nie pilnuje. Oczerniłem kolegę, ale to jego wina, bo zasłużył, poza tym sam też mi kiedyś powiedział coś niemiłego. Zmusiłem żonę do seksu, chociaż nie chciała, ale to przecież obowiązek małżeński.
              Z tym ostatnim pojechałam, bo czy kiedykolwiek jakiś mężczyzna się z tego spowiadał???
              • turzyca Re: Dobry tekst 18.10.13, 13:44

                > No niestety znowu ze strony Gazety

                Goopia, po co sie przyznawalas, ze link z Gazety byl, tak to by poszlo jako oddzielna pozycja pt. tokFM i bylby pluralizm zrodel. A tak znowu trzeba bedzie kombinowac, listy Episkopatu czytac czy insze Spigle.
                  • sebalda Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 18.10.13, 14:45
                    Abp Michalik powiedział we Wrocławiu: agresywne czy wojujące feministki, bo w różnych komentarzach różnie piszą.
                    Dlaczego feministki są odpowiedzialne za rozwody, rozbijają rodziny? Według Kościoła to one są głównymi sprawczyniami tego zjawiska. Na jakiej podstawie tak uważa?
                    Czy dzieci rozwiedzionych rodziców mają mniej miłości? Według moich obserwacji mają jej więcej, bo najmniej jej mają, gdy rodzice latami ze sobą walczą przed rozwodem, po rozwodzie rodzic, który zostaje z dzieckiem, ma dla niego więcej czasu, energii, chęci, a ten, który nie mieszka, rekompensuje mu to w dwójnasób większą uwagą, niż gdy mieszkał ze znienawidzoną żoną/mężem.
                    Czy wychowanie katolickie uczy dzieci mówienia nie? Większej asertywności, by nie paść ofiarą pedofila? Z tego, co zauważyłam, jest wręcz przeciwnie. Doktryna katolicka uczy posłuszeństwa wobec dorosłych, dziecku nie wolno się przeciwstawiać dorosłym, należy się im cześć. Księża najczęściej wykorzystują dzieci z rodzin katolickich przecież, ateista wychowuje dziecko na ministranta? Księża grasują na ulicach i w szkołach czy w parafiach w końcu? Edukatorzy seksualni winni? Ale to chyba oni uczą o "złym dotyku", na religii jest o tym mowa? Jakoś nie wierzę.
                    • magdalaena1977 Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 18.10.13, 21:36
                      sebalda napisała:

                      > Czy dzieci rozwiedzionych rodziców mają mniej miłości? Według moich obserwacji
                      > mają jej więcej, bo najmniej jej mają, gdy rodzice latami ze sobą walczą przed
                      > rozwodem, po rozwodzie rodzic, który zostaje z dzieckiem, ma dla niego więcej c
                      > zasu, energii, chęci, a ten, który nie mieszka, rekompensuje mu to w dwójnasób
                      > większą uwagą, niż gdy mieszkał ze znienawidzoną żoną/mężem.

                      Ale dlaczego nie porównujesz sytuacji dzieci po rozwodzie do dzieci żyjących w pełnej kochającej się rodzinie?
                      • verdana Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 18.10.13, 21:39
                        Bo to absurd. Dzieci kochane są kochane - oczywiście, że w kochającej rodzinie dzieci są kochane, ale równie dobrze mogą być kochane w rodzinie niepełnej, rozwiedzionej czy homoseksualnej.
                        Nie ma żadnej opozycji typu "pełna kochająca rodzina" , "rodzina rozwiedziona", jeśli chodzi o miłość do dzieci.
                            • maadzik3 Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 20.10.13, 11:05
                              oczywiscie ze w technicznym sensie. Jezeli w kochajacej sie rodzinie czlowiek doswiadcza odrzucenia i oba te zdania sa prawdziwe to ma powazny problem z psychika, zdarza sie takie poczucie i beznadzieja np. w ciezkich stanach depresyjnych, ale nie o psychiatrii mowa tu wszak :)
                              Ja natomiast uzylam tego terminu w sensie w jakim - w moim odczuciu - uzywaja go biskupi. Gdyz jezeli ktos mowi ze winne jakiemus zjawisku sa rozwody (milosiernie pomine ten zwiazek przyczynowy kryminalnego zjawiska i rozwodow) gdyz pozbawiaja dzieci milosci to mowia tym samym ze kazda technicznie pelna rodzina jest lepsza niz rozwod a nawet ze brak rozwodow rowna sie obdarzaniu dzieci miloscia. Uwazam to za piramidalna bzdure.
                              Owszem, gdyby ludzie zyli w pelnych, szczesliwych i kochajacych sie rodzinach nieszczescia na swiecie byloby duuuuzo mniej. Ale w tej wypowiedzi biskupow o ktorej mowimy zabrzmialo to tak jakby rozwod byl - nie wiem - rozrywka? przerwa w nudzie zycia? I przez to ze dorosle feministki sie nudza i z nudow rozwodza (albo dla mody) dzieci sa niekochane. No dla mnie to mniej wiecej tak zabrzmialo, sorry....
                              • magdalaena1977 Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 20.10.13, 11:32
                                maadzik3 napisała:

                                > oczywiscie ze w technicznym sensie. Jezeli w kochajacej sie rodzinie czlowiek d
                                > oswiadcza odrzucenia i oba te zdania sa prawdziwe to ma powazny problem z psych
                                > ika, zdarza sie takie poczucie i beznadzieja np. w ciezkich stanach depresyjnyc
                                > h, ale nie o psychiatrii mowa tu wszak :)

                                No właśnie takie było też moje skojarzenie.

                                > Ja natomiast uzylam tego terminu w sensie w jakim - w moim odczuciu - uzywaja g
                                > o biskupi. Gdyz jezeli ktos mowi ze winne jakiemus zjawisku sa rozwody (milosie
                                > rnie pomine ten zwiazek przyczynowy kryminalnego zjawiska i rozwodow) gdyz pozb
                                > awiaja dzieci milosci to mowia tym samym ze kazda technicznie pelna rodzina jes
                                > t lepsza niz rozwod a nawet ze brak rozwodow rowna sie obdarzaniu dzieci milosc
                                > ia. Uwazam to za piramidalna bzdure.

                                Ja też.
                              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 20.10.13, 14:25
                                maadzik3 napisała:

                                > Ja natomiast uzylam tego terminu w sensie w jakim - w moim odczuciu - uzywaja g
                                > o biskupi. Gdyz jezeli ktos mowi ze winne jakiemus zjawisku sa rozwody (milosie
                                > rnie pomine ten zwiazek przyczynowy kryminalnego zjawiska i rozwodow) gdyz pozb
                                > awiaja dzieci milosci to mowia tym samym ze kazda technicznie pelna rodzina jes
                                > t lepsza niz rozwod a nawet ze brak rozwodow rowna sie obdarzaniu dzieci milosc
                                > ia. Uwazam to za piramidalna bzdure.
                                > Owszem, gdyby ludzie zyli w pelnych, szczesliwych i kochajacych sie rodzinach n
                                > ieszczescia na swiecie byloby duuuuzo mniej. Ale w tej wypowiedzi biskupow o kt
                                > orej mowimy zabrzmialo to tak jakby rozwod byl - nie wiem - rozrywka? przerwa w
                                > nudzie zycia? I przez to ze dorosle feministki sie nudza i z nudow rozwodza (a
                                > lbo dla mody) dzieci sa niekochane.

                                Oni, jeśli dobrze rozumiem, chcą powiedzieć, że ludzie się rozwodzą, bo NIE CHCĄ pracować nad związkiem. Z LENISTWA. Że niby dawniej to jak u Terlikowskich - poczucie bycia skazanymi na siebie zmuszało ludzi do pracy nad związkiem. A niby że teraz mogą się łatwo ze związku wylogować. Być może jest w tym ziarno prawdy (w tej łatwości wylogowania), ale na Boga, nie w każdej sytuacji, ani nawet nie w większości rozwodów o to chodzi. Tak mi się zdaje.

                                Bo po pierwsze, jak ludzie czują się skazani, to ta praca nad miłością w związku może być iluzoryczna. Nie bije, nie pije, pieniądze przynosi - znaczy mamy dobry, kochający się związek. Tak to wyglądało w czasach, gdy nie było (tyle) rozwodów. Po prostu kryteria dobrego związku były wtedy obniżone.

                                Po drugie, to nie zawsze jest tak, że obie strony nie chcą pracować nad związkiem. Może być tak, że jedna chce, a druga nie chce. Może być też tak, że się po prostu nie da. Nie można nakładać na ludzi ciężarów ponad ich siły i wmawiać im, że wszystko się da.
                                • verdana Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 20.10.13, 14:35
                                  Nie, oni chcą powiedzieć, ze rozwód w ogóle nie jest opcją, którą wolno rozważać. Przysięgałeś, to dotrzymaj, niezależnie od wszystkiego - bo tak trzeba. Szczęście nie jest żadną liczącą się wartością. Tak naprawdę, jeśli związek jest nierozerwalny, to pracować nad niem w ogóle nie trzeba - mąż zdradza, nie robi nic w domu, nie daje kasy i wrzeszczy na dzieci - nic to, nie musi sie zmieniać, po co? Żona i tak nie odejdzie. I odwrotnie zresztą, żeby nie było, że jestem zwolenniczką tezy, że w małżeństwie wszystkiemu sa winni facecie.
                                  Tak, ja też uwarzam, ze sporo ludzi rozwodzi się - czasem z krzywdą dla dzieci - niepotrzebnie. Bo nie mają już "motylków w brzuchu", bo lubią nowe związki itd. Uważam też, ze nie jest dobrze wchodzić w związek i mieć dzieci z założeniem - oj tam, najwyżej się rozwiodę. Ale tu nie o to chodzi.
                                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 20.10.13, 14:50
                                    verdana napisała:

                                    > Przysięgałeś, to dotrzymaj, niezależnie od wszystkiego - bo tak trzeba. Szcz
                                    > ęście nie jest żadną liczącą się wartością. Tak naprawdę, jeśli związek jest ni
                                    > erozerwalny, to pracować nad niem w ogóle nie trzeba

                                    E nie. Moim zdaniem robisz błąd w ocenie. Nigdzie we współczesnej publicystyce katolickiej, w kazaniach, nie spotkałam się z takim podejściem. Zawsze natomiast nacisk był na to, że nie wolno nigdy iść na łatwiznę, należy pracować nad związkiem tak długo i usilnie, aż związek zostanie naprawiony. Że zawsze da się naprawić związek. Że jeśli jakiś związek się rozpada, to jest wina tych ludzi, że nie dosyć mocno nad nim pracowali.
                                    • verdana Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 20.10.13, 17:36
                                      Bo Ty piszesz, co mówią w kazaniach - a ja o konsekwencjach nierozerwalności związku. Jest oczywiste, chyba nawet dla najbardziej zagorzałych katolików, ze nie każdy związek da się uratować - stąd separacja.
                      • slotna Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 18.10.13, 21:48
                        > Ale dlaczego nie porównujesz sytuacji dzieci po rozwodzie do dzieci żyjących w
                        > pełnej kochającej się rodzinie?

                        Bo to by bylo bez sensu? Przeciez nie jest tak, ze rodzice sie kochaja i maja do wyboru, byc ze soba, zyc szczesliwie i przekazywac swa milosc i szczescie dzieciom albo sie rozwiesc, tylko tak, ze rodzice sie nie kochaja i maja do wyboru byc ze soba, meczac sie i przekazujac dzieciom stres i zle wzorce zwiazkow albo sie rozwiesc.
                        • magdalaena1977 Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 18.10.13, 22:11
                          slotna napisała:

                          > Bo to by bylo bez sensu? Przeciez nie jest tak, ze rodzice sie kochaja i maja d
                          > o wyboru, byc ze soba, zyc szczesliwie i przekazywac swa milosc i szczescie dzi
                          > eciom albo sie rozwiesc, tylko tak, ze rodzice sie nie kochaja i maja do wyboru
                          > byc ze soba, meczac sie i przekazujac dzieciom stres i zle wzorce zwiazkow al
                          > bo sie rozwiesc.

                          Ale to absurdalne. To trochę tak jakby zachwalać życie z workiem stomijnym i jako alternatywę wskazywać tylko szybką śmierć na nowotwór jelita grubego.

                          Jeśli rodzice się nie kochają, to dziecko i tak ma przechlapane, mniej lub bardziej. I ani rozwód ani życie z ciągłymi awanturami nie jest dobrym rozwiązaniem.
                          • slotna Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 19.10.13, 12:21
                            > Jeśli rodzice się nie kochają, to dziecko i tak ma przechlapane, mniej lub bard
                            > ziej.

                            Bo co? Dla dziecka jest wazne, zeby ono bylo kochane, zadbane, zaopiekowane, bezpieczne. Dobrze, zeby rodzice sie chociaz szanowali, jesli nawet sie nie lubia, zeby te dzieciece potrzeby spelnic, ale milosc miedzy nimi do czego niby ma byc dziecku potrzebna?

                            > I ani rozwód ani życie z ciągłymi awanturami nie jest dobrym rozwiązaniem

                            Rozwod jest super rozwiazaniem, jesli ludzie nie chca ze soba byc, a porownanie go z ciaglymi awanturami jest cholernie slabe. Mam do tego osobisty stosunek, bo nie moglam sie doczekac, zeby moi rodzice wreszcie sie rozwiedli, po czym okazalo sie, ze matka czekala z decyzja "dla dobra dzieci". Jak sie o tym dowiedzialam, zabilam ja smiechem. No ale co miala myslec, skoro wszyscy wokol mieli twoje podejscie?
                            • magdalaena1977 Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 19.10.13, 14:58
                              slotna napisała:

                              > > I ani rozwód ani życie z ciągłymi awanturami nie jest dobrym rozwiązaniem
                              >
                              > Rozwod jest super rozwiazaniem, jesli ludzie nie chca ze soba byc, a porownanie
                              > go z ciaglymi awanturami jest cholernie slabe. Mam do tego osobisty stosunek,
                              > bo nie moglam sie doczekac, zeby moi rodzice wreszcie sie rozwiedli, po czym ok
                              > azalo sie, ze matka czekala z decyzja "dla dobra dzieci". Jak sie o tym dowiedz
                              > ialam, zabilam ja smiechem. No ale co miala myslec, skoro wszyscy wokol mieli t
                              > woje podejscie?

                              Przykro mi, że tak Ci się ułożyło.
                              • slotna Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 19.10.13, 15:12
                                > Przykro mi, że tak Ci się ułożyło.

                                Poniewaz cie znam, przyjmuje to jako powiedziane w dobrej wierze, ale na przyszlosc prosze, odnos sie raczej do meritum. To byla tylko ilustracja zjawiska, nie prosba o wspolczucie (ktorego zreszta mi nie trzeba, jestem teraz idealnie szczesliwa).
                                • magdalaena1977 Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 20.10.13, 11:08
                                  slotna napisała:

                                  > > Przykro mi, że tak Ci się ułożyło.
                                  >
                                  > Poniewaz cie znam, przyjmuje to jako powiedziane w dobrej wierze, ale na przysz
                                  > losc prosze, odnos sie raczej do meritum. To byla tylko ilustracja zjawiska, ni
                                  > e prosba o wspolczucie (ktorego zreszta mi nie trzeba, jestem teraz idealnie sz
                                  > czesliwa).

                                  To co chciałam napisać wydawało mi się zbyt osobiste, ale proszę bardzo:
                                  czy jako dziecko nie chciałaś mieć kochającej się rodziny, z rodzicami, którzy lubią ze sobą przebywać? Czy nie widziałaś takich par wśród znajomych i nie zazdrościłaś im?
                                  • slotna Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 20.10.13, 11:27
                                    > To co chciałam napisać wydawało mi się zbyt osobiste, ale proszę bardzo:

                                    Nie brzmi to zbyt przyjaznie jak dla mnie.

                                    > czy jako dziecko nie chciałaś mieć kochającej się rodziny, z rodzicami, którzy
                                    > lubią ze sobą przebywać? Czy nie widziałaś takich par wśród znajomych i nie zaz
                                    > drościłaś im?

                                    Moi rodzice mieli przeroznych znajomych, singlow, rozwodnikow i what not. Zawsze lgnelam do ludzi, ale nie wybieralam sobie "pelnych rodzin", tylko tych, ktorzy byli mili, przyjazni i traktowali mnie jak czlowieka. I chcialam miec takich rodzicow - nie zajetych walka ze soba, tylko opiekujacych sie mna. Romanse byly mi calkowicie obojetne. Pisalam juz, ze chcialam, zeby moi rodzice sie rozwiedli, i ten rozwod i przeprowadzka to bylo super wydarzenie w moim zyciu.

                                    PS. nie na temat, Magda, czy chcialabys chodzic ze mna na basen? ;) Odkrylam super tani i fajny, jesli jestes zainteresowana, to napisz na gazetowego.
                                    • verdana Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 20.10.13, 13:20
                                      Oh, to by oznaczało, ze rodzice mają obowiązek całkowicie zapomnieć o sobie i poświęcić się jedynie temu, aby dziecko miało to, o czym marzy. Pełną rodzinę. Rodzeństwo. Brak rodzeństwa. Cokolwiek. Nie szkodzi, zę dorośli przestali się kochać, nie szkodzi, zę chcieliby mieć jeszcze jedno dziecko, albo nie chcą mieć dzieci - nie, mają robić wszystko tak, aby dorosłe dziecko nie mogło powiedzieć "marzyłem o bracie, siostrze, aby mieć własny pokój i nie dzielić go z rodzeństwem, aby mama siedziała w domu i nie pracowała, aby tata nie wyjeżdżal w delegacje, aby babcie oddać do domu starców, bo była kłopotliwa".
                                      Mój znajomy marzył tylko o jednym - aby jego siostra z ZD umarła. I co z tego, pytam? Czy w takim razie jest to - Twoim zdaniem - argument za aborcją?
                          • turzyca Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 19.10.13, 14:36
                            > Jeśli rodzice się nie kochają, to dziecko i tak ma przechlapane, mniej lub bard
                            > ziej. I ani rozwód ani życie z ciągłymi awanturami nie jest dobrym rozwiązaniem

                            Jesli ani rozwod ani awantury nie sa dobre, to jakie jest dobre rozwiazanie, jesli ludzie przestali sie kochac?
                            • magdalaena1977 Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 19.10.13, 14:48
                              turzyca napisała:

                              > Jesli ani rozwod ani awantury nie sa dobre, to jakie jest dobre
                              > rozwiazanie, jesli ludzie przestali sie kochac?

                              Czasami nie ma dobrych rozwiązań - są mniej lub bardziej złe.

                              Na pewno krokiem w dobrym kierunku jest niepowoływanie na świat dzieci, jeśli nie czeka na nie kochająca się rodzina. Np. dla mnie totalnie niewyobrażalny byłby pomysł poczęcia dziecka z użyciem spermy z banku nasienia, jak to opisuje ostatni DF. Nie chcę mieć dziecka, jeśli nie będzie na nie czekał tatuś.
                              • slotna Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 19.10.13, 15:18
                                > Na pewno krokiem w dobrym kierunku jest niepowoływanie na świat dzieci, jeśli n
                                > ie czeka na nie kochająca się rodzina.

                                Ej, no wez. Kochajaca sie rodzina powoluje na swiat dziecko, a potem mija np. 5 lat. Albo 10. I przestaja sie kochac, bywa. I nie da sie tego przewidziec.

                                > Np. dla mnie totalnie niewyobrażalny by
                                > łby pomysł poczęcia dziecka z użyciem spermy z banku nasienia, jak to opisuje o
                                > statni DF. Nie chcę mieć dziecka, jeśli nie będzie na nie czekał tatuś.

                                Dla mnie to jakies takie naiwne i infantylne. Tatus moze twierdzic, ze bedzie czekal w momencie poczecia, moze twierdzic przy porodzie i nawet byc przy dziecku, gdy to ma pol roku. A potem pojsc w dluga. I tak samo ty mozesz wykopac naprawde kochajacego tatusia, bo jednak cos ci w nim bardzo nie odpowiada (a czego wczesniej nie widzialas), albo zakochalas sie w kims innym. Nie ma nic pewnego na tym nedznym swiecie ;) A w ogole to twoje wymaganie jest jakies takie nietradycyjne (to nie zarzut, oczywiscie ;)).
                                • sebalda Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 19.10.13, 17:21
                                  W moich wypowiedziach chodziło o pokazanie, że rozwód nie jest najgorszym złem, jakie może spotkać ludzi i dziecko. Ludzie z reguły nie rozwodzą się bez powodu. Rozwód często poprzedza faza kłótni i walki, ktora jest dla dzieci po stokroć gorsza niż sam rozwód. Bardzo złą sytyacją jest też powstrzymywanie się z rozwodem dla tzw. dobra dziecka, o czym świetnie pisze Slotna. Oczywiście, że optymalne jest wychowywanie się w kochającej się rodzinie, ale co, gdy kochac się już zwyczajnie nie da? Zmusić się?
                                  Znam dziesiątki historii podobnych do opisanej przez Slotną, historii tragedii dzieci wychowywanych przez niekochających się, a najczęściej nienawidzących rodziców. I mam głębokie przekonanie, że to właśnie one są o niebo bardziej pokrzywdzone niż dzieci z rodzin rozwiedzionych. Nie piszę, że rozwód rodziców jest czymś obojętnym, ale w wielu wypadkach znacznie lepszym, mimo wszystko.
                                • magdalaena1977 Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 20.10.13, 11:04
                                  slotna napisała:

                                  > > Na pewno krokiem w dobrym kierunku jest niepowoływanie na
                                  > > świat dzieci, jeśli nie czeka na nie kochająca się rodzina.
                                  >
                                  > Ej, no wez. Kochajaca sie rodzina powoluje na swiat dziecko, a potem mija np. 5
                                  > lat. Albo 10. I przestaja sie kochac, bywa. I nie da sie tego przewidziec.

                                  Albo kochający rodzice mogą zemrzeć krótko po narodzinach potomka.

                                  Generalnie jednak wydaje mi się, że dziecko poczęte świadomie przez kochającą się parę ma większe szanse na dobre życie niż niechciany owoc jakiegoś seksu z przypadkowym znajomym mamusi. Tak jak biorąc kwas foliowy w ciąży kobieta nie zabezpiecza dziecka przez wszystkimi chorobami, ale zwiększa jego szanse na zdrowy układ nerwowy.
                                  • slotna Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 20.10.13, 11:31
                                    > Generalnie jednak wydaje mi się, że dziecko poczęte świadomie przez kochającą s
                                    > ię parę ma większe szanse na dobre życie niż niechciany owoc jakiegoś seksu z p
                                    > rzypadkowym znajomym mamusi.

                                    A mnie sie wydaje, ze najwazniejsze jest czy mamusia chce tego dziecka, czy bedzie je kochac, dbac o nie i tak dalej. Mozna poczac dziecko swiadomie bedac w idealnym zwiazku, ale ten zwiazek moze sie rozpasc, kurde no. Pojawia sie rysy, przestanie byc idealnie, ludzie sie rozejda i co? I nic, imo, byleby nadal kochali dziecko.
                                  • verdana Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 20.10.13, 13:22
                                    I tu się możesz mylić. Jednym z poważniejszych problemów bywają pary, które tak bardzo sie kochają, że dziecko jest tylko dodatkiem, osobą najmniej istotną. W mojej rodzinie jest taki wypadek - śmiertelnie zakochana w sobie 60 lat para i niezbyt szczęśliwe dziecko.
                                  • turzyca Re: Tak mnie jeszcze zastanawia 20.10.13, 13:45
                                    > Generalnie jednak wydaje mi się, że dziecko poczęte świadomie przez kochającą s
                                    > ię parę ma większe szanse na dobre życie niż niechciany owoc jakiegoś seksu z p
                                    > rzypadkowym znajomym mamusi

                                    Obawiam sie, ze to zalezy od tego jak definiujesz dobre zycie.
                                    I jak definiujesz "kochajaca sie pare".

                                    Znam pare par, ktore wydaja sie byc niezwykle kochajace, ale dopiero jak sie uwaznie przyjrzysz, to okazuje sie, ze obydwoje sa tak niedojrzali, ze ta wielka milosc to nadal szczeniackie zadurzenie. I mam wrazenie, ze dzieci z takich rodzin wychodza niesamowicie pokaleczone, ze jesli uda im sie "dobre zycie" to raczej wbrew rodzinie niz dzieki niej.

                                    Na pewno co najmniej jedna osoba wychowujaca dziecko musi byc dojrzala.
                                    Ale matka dziecka z wpadki moze byc dojrzala i byc swietna odpowiedzialna matka, wpadka nie musi byc lekkomyslnoscia, nie ma 100% antykoncepcji. I moze wychowac osobe znacznie szczesliwsza i lepiej sobie radzaca w zyciu niz kochajaca sie para mentalnych szczeniakow.
    • mary_ann Łubu-dubu, łubu-dubu... 19.10.13, 12:12
      Jak się należało spodziewać, dach wcale nie przeciekał, zwłaszcza, że na zgrupowaniu prawie nie padało:
      www.fronda.pl/a/ksieza-staja-murem-za-abp-jozefem-michalikiem-i-wzywaja-do-poparcia-listu-solidarnosci-z-arcybiskupem,31378.html