Dodaj do ulubionych

Religijnosc arcy

26.01.04, 20:29
Ciekawe pytanie: Czy arcy jest naprawde religijny, obrzedu rzymkat?

Zeby byc naprawde religijnym rzymkatem trzeba spelnic wiele warunkow
wiec mozna zastanowic sie czy arcy jest spelnia. Zobaczmy jak to jest
u arcy:

Przestrzeganie wszystkich przykazan jest sprawa podstawowa. Tu arcy
nie ma problemow.

Trzeba byc bardzo poboznym. To znaczy modlic sie i uczestniczyc w obrzedach
tak czesto jak sie da. Przyjmowac sakramenty jak najczesciej. Arcy raczej
nie modli sie przed i po jedzeniu oraz nie bywa na mszy i nie komunikuje
codziennie. Podobnie jest z odprawianiem rozanca i omadlaniem spraw. Mozna
wiec powiedziec ze jest pobozny ale nie bardzo pobozny.

To jednak nie wszystko. Prawdziwie gleboko wierzacy rzymkat dazy do
doskonalosci czyli swietosci. Odbywa sie to poprzez cyzelowanie duszy
i poprzez uczynki. Jest to wyzszy stopien niz poboznosc i KK zaleca by na
drodze do doskonalosci miec przewodnictwo ojca duchowego czyli stalego
spowiednika. Arcy nie spelnia z tego nic.

Ale i to nie wszyskto. Bo jeszcze trzeba zyc wiara i dobrymi uczynkami.
Czy arcy bierze udzial w procesji Bozego Ciala by zamanifestowac publicznie
swoja wiare? Czy niesie baldachim? Czy bierze udzial w zyciu parafii? Czy
utrzymuje bliskie kontakty z duchowienstwem prafialnym i diecezjalnym?
Czy uczestniczy w pielgrzymkach, adoruje cudowne obrazy? Czy anagazuje sie
w zycie rzymkat? O ile wiadomo nic z tych rzeczy.

Jak widac arcy nie spelnia wielu podstawowych warunkow naprawde wierzacego
rzymkata. Szczegolnie to ze stroni od duchowienstwa, nie ma spowiednika ojca
duchowego i nie chce ukorzyc swojej duszy budzi duza podejrzliwosc co do jego
wiary.

Wiara w wydaniu arcy to zbior regul i regulaminow do przestrzegania.
Sformalizowany system w ktorym na czolo wysuwaja sie dzialania rytualne i
cytaty z literatury ale nie ma realnego zycia. Nie ma w niej w istocie
pojecia wolnej woli.

Wniosek z tego wszystkiego jest ze wiara arcy to skorupa racjonalizujaca lek
przed realnym swiatem i uzasadniajaca sie wycofanie z niego. Mechanizm
dzialania mozgu arcy wykorzystal religie rzymkat do wypchniecia realnego
leku ze swiadomosci. Zamiast leku jest teraz system sztywnych regul majacych
gwarantowac poczucie spokoju i pewnosci.

Jest to jednak oczywiscie tylko skorupa, gruba i pancerna. Ale pod nia kryja
sie sily prawdziwej natury arcy. I one wlasnie przeciwstawiaja sie
calkowitemu zanurzeniu w wierze. Dotyczy to szczegolnie dazenia do
prawdziwej doskonalosci pod kierunkiem ojca duchowego. Arcy chce sam byc
arcy i dlatego studiuje swiete pisma na wlasna reke. To jednak nie jest
jeszcze prawdziwa wiara a mozna powiedziec ze jest to aberacja. Jednym z jej
przejawow sa niezliczone ilosci cytowan ktorymi arcy zasypuje forum.

Nalezy wiec pamietac ze arcy to przypadek w ktorym swiadome i nieswiadome
procesy przetwarzania informacji w mozgu zadzialaly, najprawdopodobniej
pod wplywem leku przed realnym swiatem, wycofaniem sie z realnego zycia
w swiat religijnej abstrakcji. Kontakt ze swiatem realnym regulowany jest
przez sztywne reguly i zakazy.

Skoro juz to wszystko wiemy to mozemy potraktowac arcy z przymruzeniem oka
czy ze wspolczuciem i odpowiednio analizowac jego teksty.

Natomiast samemu arcy mozemy polecic baardzo ciekawe lekarstwo religijne:
jak najszybsze oddanie sie pod opieke ojca duchowego. Praca z ojcem duchowym
nad swoja dusza pomoze w rozbiciu skorupy.

Brak ojca duchowego spowoduje coraz wiekszy dystans do swiata i wynikajace z
tego problemy.

Skorupy maja jednak to do siebie ze trudno je rozbic od wewnatrz czy od
zewnatrz. Najbardziej prawdopodobne jest wiec ze arcy bedzie arcyslimakiem
z gruba pancerna skorupa w glowie.
Obserwuj wątek
    • mike_mike Re: Religijnosc arcy 27.01.04, 09:32
      psychoguru napisała:

      > Ciekawe pytanie: Czy arcy jest naprawde religijny, obrzedu rzymkat?
      >
      > Zeby byc naprawde religijnym rzymkatem trzeba spelnic wiele warunkow
      > wiec mozna zastanowic sie czy arcy jest spelnia. Zobaczmy jak to jest
      > u arcy:
      >
      > Przestrzeganie wszystkich przykazan jest sprawa podstawowa. Tu arcy
      > nie ma problemow.

      Za wyjątkiem "Szanuj ojca swego i matkę swoją" (jest takie przykazanie?) matkę
      traktuje jak służącą, więc tego przykazania nie wypełnia.

      • a000000 Re: Religijnosc arcy 27.01.04, 19:45
        mike_mike napisał:

        > Za wyjątkiem "Szanuj ojca swego i matkę swoją" (jest takie przykazanie?)

        Czcij, mike, to o wiele więcej, niż szanuj.


        matkę
        > traktuje jak służącą, więc tego przykazania nie wypełnia.



        A także "nie mów fałszywego świadectwa .....przeciwko Kochanicy"
        Uprzedzając ataki - skoro Kochanica poczuła się obrażona, świadectwo należy
        wyprostować.
        >
        • psychoguru Fasadowa arcyreligijnosc 28.01.04, 07:41
          a000000 napisała:

          > mike_mike napisał:
          > > Za wyjątkiem "Szanuj ojca swego i matkę swoją" (jest takie przykazanie?)
          > Czcij, mike, to o wiele więcej, niż szanuj.

          Mowicie o drobiazgach a chodzi tu cala forme zycia arcy i role religii.

          Jezeli ta forma to wycofanie a religia sluzy jako parawan-skorupa to
          oczywiscie zycie na cycuchu u mamy jest logicznym wyborem. Arcy na pewno
          czci mame, tylko ma stlumiona swiadomosc absurdu zycia jak dorosly
          niemowlak. A to dlatego ze jego w gruncie rzeczy fasadowa religijnosc
          podsuwa mu wniosek ze jest to o wiele lepsze niz moczenie sie w
          zwyklym 'brudnym' zyciu w sklad ktorego wchodzi np. tarzanie sie z babami
          wraz z roznymi wynikajacymi z tego konsekwencjami itd. hehe.

          Jest bardzo prawdopodobne ze podswiadomy system przetwarzania informacji
          w mozgu arcy ma wypracowany dokladnie ten wlasnie rezultat.

          Dlatego silnie powstrzymuje arcy przed pelnym ukorzeniem sie i wyborem ojca
          duchowego osobistego spowiednika. Bo ten oczywiscie wytknalby arcy ze jego
          religijnosc jest fasadowa i sprowadzalby na droge prawdziwej religijnosci
          co wymagaloby przezwyciezenia leku przed zyciem.
        • arcykr Re: Religijnosc arcy 28.01.04, 08:16
          a000000 napisała:

          > Uprzedzając ataki - skoro Kochanica poczuła się obrażona, świadectwo należy
          > wyprostować.
          Niby które świadectwo?
          • a000000 Re: Religijnosc arcy 28.01.04, 15:51
            arcykr napisał:

            > a000000 napisała:
            >
            > > Uprzedzając ataki - skoro Kochanica poczuła się obrażona, świadectwo należ
            > y
            > > wyprostować.
            > Niby które świadectwo?

            Arcy! słoneczko Ty moje. Jest takie przykazanie boskie : Nie mów fałszywego
            świadectwa przeciwko bliźniemu swemu. (w tłumaczeniu na nasze: nie kłam). I o
            tym własnie świadectwie mówię.
            • arcykr Re: Religijnosc arcy 01.02.04, 11:40
              A o czym ja według ciebie zaświadczyłem?
              • kochanica.francuza Re: Religijnosc arcy 20.03.04, 20:04
                arcykr napisał:

                > A o czym ja według ciebie zaświadczyłem?
                Że dokonałam aborcji we Francji i dlatego Francja jest mi bliska.
                • arcykr Re: Religijnosc arcy 21.03.04, 12:03
                  Wcale o tym nie zaswiadczylem.
                  • kochanica.francuza Re: Religijnosc arcy 22.03.04, 20:53
                    arcykr napisał:

                    > Wcale o tym nie zaswiadczylem.
                    Nie? To dlaczego całe forum jest innego zdania?
                    Jak ci trzy osoby mówią, że jesteś koniem - kup siodło!
                    • arcykr Re: Religijnosc arcy 23.03.04, 08:29
                      kochanica.francuza napisała:

                      > arcykr napisał:
                      >
                      > > Wcale o tym nie zaswiadczylem.
                      > Nie? To dlaczego całe forum jest innego zdania?
                      Skad to wzielas, ze cale forum?

                      > Jak ci trzy osoby mówią,
                      Mozesz je wymienic?

                      że jesteś koniem - kup siodło!
                      Dobrze, ze Galileusz sie do tego nie stosowal.
        • mike_mike Re: Religijnosc arcy 28.01.04, 10:10
          a000000 napisała:

          > mike_mike napisał:
          >
          > > Za wyjątkiem "Szanuj ojca swego i matkę swoją" (jest takie przykazanie?)
          >
          > Czcij, mike, to o wiele więcej, niż szanuj.
          >
          >
          > matkę
          > > traktuje jak służącą, więc tego przykazania nie wypełnia.
          >
          >
          >
          > A także "nie mów fałszywego świadectwa .....przeciwko Kochanicy"
          > Uprzedzając ataki - skoro Kochanica poczuła się obrażona, świadectwo należy
          > wyprostować.
          > >

          Czyli jak widać nie przestrzega przykazań...
    • mamalgosia Re: Religijnosc arcy 27.01.04, 14:11
      jaki jest cel takiego postu?
      • psychoguru Cel dla mamalgosi 27.01.04, 19:40
        mamalgosia napisała:

        > jaki jest cel takiego postu?

        Analiza religijnosci arcy i zwrocenie uwagi na ciekawe aspekty.
        Czy masz cos do powiedzenia na ten temat?
        • mamalgosia Re: Cel dla mamalgosi 28.01.04, 14:31
          jakoś nie przepadam za ocenianiem ludzie, szczególnie tych, o których mało
          wiem (a do takich należy arcy i wszyscy na forum)
          • mike_mike Re: Cel dla mamalgosi 28.01.04, 14:34
            mamalgosia napisała:

            > jakoś nie przepadam za ocenianiem ludzie, szczególnie tych, o których mało
            > wiem (a do takich należy arcy i wszyscy na forum)

            O przepraszam, o Arcychłopku wiemy już bardzo dużo. Sam sobie świadectwo
            wystawia.
          • psychoguru Malo mamalgosia? 28.01.04, 18:20
            mamalgosia napisała:

            > jakoś nie przepadam za ocenianiem ludzie, szczególnie tych, o których mało
            > wiem (a do takich należy arcy i wszyscy na forum)

            Wiemy o arcy bardzo duzo na podstawie jego obfitej tfurrczosci na forumach.
            Arcy zreszta nie ukrywa tez faktografii o sobie. To wszystko razem daje dobre
            podstawy do analizy jego osobowosci. Co wiecej potrzebne by bylo twoim zdaniem
            do tego: znajomosc jego fizjonomii?

            Na podstawie szczegolowej analizy dzialania arcy teza o tym ze mamy do
            czynienia z osobowoscia lekowa kryjaca sie przed zyciem za fasada glebokiej
            religijnosci jest wysoce prawdopodobna.

            Zauwaz ze arcy unika odpowiedzi wprost na pytanie dlaczego dazac do religijnej
            doskonalosci nie ma nawet osobistego spowiednika ojca duchowego przed ktorym w
            pelni otwieralby swoja dusze tak jak zaleca kk. Posiadanie ojca duchowego jest
            najwiekszym testem prawdziwie glebokiej religijnosci rzymkat. Spowiednikow
            ojcow duchowych maja dosc czesto duchowni i garstka swieckich. Dlatego ze
            prawdziwie gleboko religijnych jest garstka.
            • arcykr Re: Malo mamalgosia? 29.01.04, 08:34
              psychoguru napisała:

              > Zauwaz ze arcy unika odpowiedzi wprost na pytanie dlaczego dazac do religijnej
              > doskonalosci nie ma nawet osobistego spowiednika ojca duchowego przed ktorym w
              > pelni otwieralby swoja dusze tak jak zaleca kk.
              A gdzie radzisz mi go znaleźć?

              > Posiadanie ojca duchowego jest
              > najwiekszym testem prawdziwie glebokiej religijnosci rzymkat.
              Dlaczego?

              > Spowiednikow
              > ojcow duchowych maja dosc czesto duchowni i garstka swieckich. Dlatego ze
              > prawdziwie gleboko religijnych jest garstka.
              A jak to jest z tobą?
              • psychoguru Szukanie ojca 31.01.04, 14:55
                arcykr napisał:

                > > doskonalosci nie ma nawet osobistego spowiednika ojca duchowego przed
                > >ktorym w pelni otwieralby swoja dusze tak jak zaleca kk.
                > A gdzie radzisz mi go znaleźć?

                Jasne ze wsrod duchowienstwa:). Nastepnie niedaleko od miejsca zamieszkania:)
                Naturalne moglyby byc kregi duszpasterstwa akademickiego lub pracownikow szkol
                wyzszych albo zakonne - ci moga miec wiecej czasu. Wazna jest osobowosc
                spowiednika dlatego najpierw trzeba troche poprobowac.

                > > Posiadanie ojca duchowego jest
                > > najwiekszym testem prawdziwie glebokiej religijnosci rzymkat.
                > Dlaczego?


                Ojciec duchowy -> czesta spowiedz-> sakrament-> zycie w stanie laski ->
                dazenie do doskonalosci i swietosci w lacznosci z boskimi silami

                > > Spowiednikow ojcow duchowych maja dosc czesto duchowni i garstka
                > > swieckich. Dlatego ze prawdziwie gleboko religijnych jest garstka.
                > A jak to jest z tobą?

                Gdybys byl buddysta, hinduista, starozakonnym, muzulmaninem dostalbys
                tez wskazowki jak byc prawdziwie gleboko religijnym.

                • arcykr Re: Szukanie ojca 01.02.04, 11:45
                  psychoguru napisała:

                  > > A jak to jest z tobą?>
                  > Gdybys byl buddysta, hinduista, starozakonnym, muzulmaninem dostalbys
                  > tez wskazowki jak byc prawdziwie gleboko religijnym.
                  To nie jest odpowiedź na moje pytanie.
                  • psychoguru Ojcostwo duchowe 01.02.04, 12:51
                    arcykr napisał:

                    > > > A jak to jest z tobą?>
                    > > Gdybys byl buddysta, hinduista, starozakonnym, muzulmaninem dostalbys
                    > > tez wskazowki jak byc prawdziwie gleboko religijnym.
                    > To nie jest odpowiedź na moje pytanie.

                    Jest, tylko nie qmasz bluesa: psychoguru jest specjalista od ojcow
                    duchowych.

                    Wez tez pod uwage ze ojciec duchowy to wiecej niz spowiednik, raczej mistrz.
                    Najlepsze okreslenie to byc moze 'mistrzowski przyjaciel'. Analizujac z nim
                    swoja dusze moglbys oczyscic i wyzwolic sie.

                    Czy wiesz juz gdzie szukac ojca?


                    • arcykr Re: Ojcostwo duchowe 02.02.04, 11:52
                      psychoguru napisała:

                      > Jest, tylko nie qmasz bluesa: psychoguru jest specjalista od ojcow
                      > duchowych.
                      Niby dlaczego?
                      >
                      > Wez tez pod uwage ze ojciec duchowy to wiecej niz spowiednik, raczej mistrz.
                      > Najlepsze okreslenie to byc moze 'mistrzowski przyjaciel'. Analizujac z nim
                      > swoja dusze moglbys oczyscic i wyzwolic sie.
                      To właśnie sakrament daje oczyszczenie grzechów.
                      • psychoguru Osobisty ojciec duchowy 03.02.04, 08:21
                        arcykr napisał:

                        > > Jest, tylko nie qmasz bluesa: psychoguru jest specjalista od ojcow
                        > > duchowych.
                        > Niby dlaczego?

                        Nie wierzysz w specjalizacje?

                        > > Wez tez pod uwage ze ojciec duchowy to wiecej niz spowiednik, raczej mistr
                        > z.
                        > > Najlepsze okreslenie to byc moze 'mistrzowski przyjaciel'. Analizujac z
                        > > nim swoja dusze moglbys oczyscic i wyzwolic sie.
                        > To właśnie sakrament daje oczyszczenie grzechów.

                        Wlasnie. Ale nie obejdzie sie bez spowiednika, nie? Jezeli naprawde chcesz
                        zerwac z wiara fasadowa to musisz miec osobistego spowiednika ojca duchowego.
                        Nie lekaj sie, prawda cie wyzwoli. Qmasz teraz?
                        • arcykr Re: Osobisty ojciec duchowy 27.03.04, 11:18
                          psychoguru napisała:

                          > arcykr napisał: >
                          > > > Jest, tylko nie qmasz bluesa: psychoguru jest specjalista od ojcow
                          > > > duchowych.
                          > > Niby dlaczego? >
                          > Nie wierzysz w specjalizacje?
                          A skad mam wiedziec, ze wlasnie to jest twoja specjalizacja?
                          >
                          > > > Wez tez pod uwage ze ojciec duchowy to wiecej niz spowiednik, raczej
                          > mistr
                          > > z.
                          > > > Najlepsze okreslenie to byc moze 'mistrzowski przyjaciel'. Analizujac
                          > z
                          > > > nim swoja dusze moglbys oczyscic i wyzwolic sie.
                          > > To właśnie sakrament daje oczyszczenie grzechów.
                          >
                          > Wlasnie. Ale nie obejdzie sie bez spowiednika, nie?
                          Ale niekoniecznie stalego. Poza tym, najpierw musialbym tu znalezc w ogole
                          spowiednika, ktory znalby dostatecnie dobrze te same jezyki, co ja.
    • psychoguru Arcy czy? 29.02.04, 17:51

      Arcy czy zrobiles jakies postepy na drodze do bycia prawdziwym rzymkatem?
      • arcykr Re: Arcy czy? 29.02.04, 18:02
        A czy mi czegos brakuje?
        • psychoguru Re: Arcy czy? 10.03.04, 15:17
          arcykr napisał:

          > A czy mi czegos brakuje?

          No pewnie: ojca duchowego przede wszystkim.
          • arcykr Re: Arcy czy? 13.03.04, 13:53
            A po co mi on?
            • psychoguru Po co? 19.03.04, 18:16
              arcykr napisał:

              > A po co mi on?

              Bez ojca duchowego twoja wiara bedzie bardzo podejrzana.
              • arcykr Re: Po co? 21.03.04, 12:02
                psychoguru napisała:

                > Bez ojca duchowego twoja wiara bedzie bardzo podejrzana.
                Dlaczego?
            • kochanica.francuza Re: Arcy czy? 20.03.04, 20:03
              arcykr napisał:

              > A po co mi on?
              O, Arcy, zaczynasz temat od nowa? W kółeczko? Ile razy w jednym wątku chcesz go
              przewałkowac?
              • arcykr Re: Arcy czy? 21.03.04, 12:05
                Psychoguru odmawia rzeczowej odpowiedzi.
                • psychoguru Rzeczowa odpowiedz na gorzko 21.03.04, 14:15
                  arcykr napisał:

                  > Psychoguru odmawia rzeczowej odpowiedzi.
                  No to siup:

                  Deklarujac sie jako gleboki rzymkat masz obowiazek dazenia do swietosci
                  i raju. Bez pomocy kaplanow i hierarchii jest to bardzo trudne lub wrecz
                  niemozliwe. Mozna latwo stac sie zboczkiem i nie wystarczy tutaj wczytywanie
                  sie w ksiegi, kanony i kodeksy.

                  Jedynym wyjsciem jest pomoc ze strony ojca duchownego przed ktorym otworzy sie
                  dusze a on pomoze w jej doskonaleniu.

                  Negujac potrzebe posiadania ojca duchowego popelniasz szereg ciezkich grzechow.
                  Po prostu podwazasz role kaplanow w kosciele co jest fundamentalna herezja.
                  Nie uznajesz zwierzchnosci kaplanow w sprawach duchowych i ich mocy. Popelniasz
                  najstraszliwszy grzech pychy przeciw kosciolowi hierarchicznemu, dzieki
                  studiowaniu ksia i kanonow jakoby dasz sobie rade sam.

                  To wszystko sa bardzo niebezpieczne iluzje ktore sprowadza cie na manowce.
                  Pytanie czy twoja wiara jest naprawde prawdziwa czy jest to tylko skorupa
                  oddzielajaca cie od swiata jest zawsze bardzo aktualne. Bez zywego kontaktu
                  duchowego z kosciolem reprezentowanym przez kaplana i bez czynnego uczestnictwa
                  w zyciu kosciola twoja deklarowana wiara jest zbiorem martwych regul i
                  przepisow. Ty tkwisz w ich okowach bo stanowi to racjonalne uzasadnienie
                  zycia w uregulowanym kokonie. Nie myl tego jednak z prawdziwa wiara.

                  • arcykr Tez mi "gorzko" 21.03.04, 15:49
                    psychoguru napisała:

                    > arcykr napisał:
                    >
                    > > Psychoguru odmawia rzeczowej odpowiedzi.
                    > No to siup:
                    >
                    > Deklarujac sie jako gleboki rzymkat masz obowiazek dazenia do swietosci
                    > i raju.
                    Kazdy czlowiek na tym swiecie ma taki obowiazek ze wzgledu na powszechne
                    powolanie do swietosci.

                    Bez pomocy kaplanow i hierarchii jest to bardzo trudne lub wrecz
                    > niemozliwe. Mozna latwo stac sie zboczkiem
                    ???

                    i nie wystarczy tutaj wczytywanie
                    > sie w ksiegi, kanony i kodeksy.
                    >
                    > Negujac potrzebe posiadania ojca duchowego popelniasz szereg ciezkich
                    grzechow.
                    Mianowicie jakich?

                    > Po prostu podwazasz role kaplanow w kosciele co jest fundamentalna herezja.
                    Otoz nie.

                    > Nie uznajesz zwierzchnosci kaplanow w sprawach duchowych i ich mocy.
                    Otoz nie.

                    Popelniasz>
                    > najstraszliwszy grzech pychy przeciw kosciolowi hierarchicznemu, dzieki
                    > studiowaniu ksia i kanonow jakoby dasz sobie rade sam.
                    Nie sam, przeciez chodze na msze i do spowiedzi.
    • mamalgosia a ja myślę 27.03.04, 11:20
      że to czy arcy jets religijny czy nie i ewentualnie jakiego obrządku, to już
      jego sprawa
    • arcykr Re: Arcyfasada 27.03.04, 11:20
      psychoguru napisała:

      > Tak ale rzymkat nie robi tego na hop-siup tylko pod kierownictwem kaplanow.
      No i robie.

      > > Bez pomocy kaplanow i hierarchii jest to bardzo trudne lub wrecz
      > > > niemozliwe. Mozna latwo stac sie zboczkiem
      > > ???>
      > Czyli zboczyc na droge odszczepienstw i herezji.
      chyba nie uwazasz, ze mnie to grozi.
      >
      > Jak to nie? Gdzie jest kierownicza rola hierarchii u ciebie?
      A kto ta hierarchie tak czesto cytuje?
      >
      > Alez tak. Trzymajac sie z daleka od kaplanow, unikajac duchowego kontaktu
      > z nimi.
      Wcale nie daleko.
      • psychoguru Arcygroza 29.03.04, 21:08
        arcykr napisał:

        > psychoguru napisała:
        >
        > > Tak ale rzymkat nie robi tego na hop-siup tylko pod kierownictwem kaplanow
        > . No i robie.

        Nie opowiadaj arcybajek. Co ty robisz na zywo? Jak wyglada twoja lacznosc
        z kaplanami i ich posrednictwo w kontakcie twojej duszy z Niebem? Jaki jest
        twoj udzial w zyciu KK?

        > > > Bez pomocy kaplanow i hierarchii jest to bardzo trudne lub wrecz
        > > > > niemozliwe. Mozna latwo stac sie zboczkiem ???
        > > > Czyli zboczyc na droge odszczepienstw i herezji.
        > chyba nie uwazasz, ze mnie to grozi.

        Grozi i to bardzo, sa tacy co byli w zywym kosciele i mimo to wpadli w
        religijna Sodomie i Homore a co dopiero ty:

        serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,1989046.html
        To jest arcyostrzezenie dla takich co mysla ze jak sa gleboko wierzacy i
        studiuja kanony to moga sie obejsc bez kierownika duchowego. Nawet nie
        bedziesz wiedzial kiedy zacznie sie saczyc w twoja dusze jad podstepnych
        piekielnych herezji.

        > > Jak to nie? Gdzie jest kierownicza rola hierarchii u ciebie?
        > A kto ta hierarchie tak czesto cytuje?

        Zywa wiara to nie cytaty arcy. To przezywanie i stala lacznosc duszy z Niebem.
        Ta lacznosc odbywa sie za posrednictwem kaplanow i arcykaplanow. Stala lacznosc
        przez osobistego spowiednika ojca duchownego ktory nadzoruje prace nad
        cyzelowaniem duszy.

        > > Alez tak. Trzymajac sie z daleka od kaplanow, unikajac duchowego kontaktu
        > > z nimi.
        >Wcale nie daleko.

        Jakbys bys nalezal do masy przecietnego rzymkatu to bylyby kontakty normalne.

        Ale jesli pretendujesz do roli gleboko wierzacego i pouczasz innych to sa to
        kontakty godne smiechu albo podejrzen ze to wszystko u ciebie jest arcyfasada.
        A za fasada kryje sie pustka i nie ma ognia. Nie ma zaru wiary a dusza usycha
        bo pozbawiona jest zywego kontaktu z kosciolem za posrednictwem ojca duchowego.
        Mozna tez podejrzewac ze ty sie boisz kontaktu z zywym kosciolem bo wtedy
        musialbys otworzyc swoja dusze. Wtedy runelaby fasada i ukazalaby sie ta
        pustka, okazaloby sie ze do prawdziwej wiary masz bardzo daleko. Pamietaj ze
        z Raciborza do Katowic jest o wiele blizej, to arcygroza.

        • arcykr Re: Arcygroza 08.04.04, 08:17
          psychoguru napisała:

          Jaki jest
          > twoj udzial w zyciu KK?
          Chodze go kosciola.
          >
          > > > > Bez pomocy kaplanow i hierarchii jest to bardzo trudne lub wrec
          > z
          > > > > > niemozliwe. Mozna latwo stac sie zboczkiem ???
          > > > > Czyli zboczyc na droge odszczepienstw i herezji.
          > > chyba nie uwazasz, ze mnie to grozi.
          >
          > Grozi i to bardzo, sa tacy co byli w zywym kosciele i mimo to wpadli w
          > religijna Sodomie i Homore a co dopiero ty:
          Ale ja to nie oni.

          > > > Jak to nie? Gdzie jest kierownicza rola hierarchii u ciebie?
          > > A kto ta hierarchie tak czesto cytuje?
          >
          > Zywa wiara to nie cytaty arcy. To przezywanie i stala lacznosc duszy z
          Niebem.
          > Ta lacznosc odbywa sie za posrednictwem kaplanow i arcykaplanow. Stala
          lacznosc
          > przez osobistego spowiednika ojca duchownego ktory nadzoruje prace nad
          > cyzelowaniem duszy.
          Nie trzeba mies osobistego spowiednika, zeby miec lacznosc z niebem.
          >
          > Jakbys bys nalezal do masy przecietnego rzymkatu to bylyby kontakty normalne.
          No i naleze.
          >
          > Ale jesli pretendujesz do roli gleboko wierzacego i pouczasz innych to sa to
          > kontakty godne smiechu albo podejrzen ze to wszystko u ciebie jest arcyfasada.
          > A za fasada kryje sie pustka i nie ma ognia. Nie ma zaru wiary a dusza usycha
          > bo pozbawiona jest zywego kontaktu z kosciolem za posrednictwem ojca
          duchowego.
          "Przede wszystkim jednak nie zapomnijmy o tym, że pogłębianie swojej wiedzy
          religijnej jest wprawdzie czymś bardzo ważnym, ale to tylko środek do celu.
          Celem wiary jest Jezus Chrystus. Być chrześcijaninem znaczy szukać bliskości z
          Chrystusem, który żyje, otwierać się na Jego światło i moc. Być zaś
          chrześcijaninem-katolikiem znaczy szukać Chrystusa w Kościele, który, jak
          zakochana małżonka, wprowadza nas w głębię nauki swojego Oblubieńca i Mistrza,
          umożliwia nam dotarcie do Jego potężnej miłości, a nawet bezpośrednie
          uczestnictwo w Jego Najświętszej ofierze i karmienie się Jego Ciałem. Żyjący
          Chrystus jako towarzysz i Pan mojego codziennnego życia jest ostateczną
          odpowiedzią na różne pytania religijne, jakie przed nami stają."
          www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_00.htm
          >
          Pamietaj ze
          > z Raciborza do Katowic jest o wiele blizej, to arcygroza.
          A skad tu nagle o Raciborzu?
          • psychoguru Arcychodzidokosciola 09.04.04, 20:22
            arcykr napisał:

            > psychoguru napisała:

            > Jaki jest twoj udzial w zyciu KK?
            > Chodze go kosciola.

            Haha, chodzenie to udzial w zyciu KK??? To jest naigrywanie sie z przykazania
            koscielnego. Do kosciola to se chodza masy, a od gleboko wierzacych wymaga sie
            zaangazowania w zycie kosciola. To potwierdza w calosci ze nie mamy tu do
            czynienia ani z arcywiara ani z arcyreligijnoscia. Mamy do czynienia z
            problemem psychologicznym w postaci fasadowej maski na osobowsci kryjacej
            pustke.

            > > Grozi i to bardzo, sa tacy co byli w zywym kosciele i mimo to wpadli w
            > > religijna Sodomie i Homore a co dopiero ty:
            > Ale ja to nie oni.

            To jest pycha graniczaca z herezja: Czy ty jestes czlonkiem owczarni prowadzonej
            przez duszpasterzy i arcyduszpasterzy? Czy ty jestes wiernym ktory uznaje
            zwierzchnictwo hierarchii.

            > > > > Jak to nie? Gdzie jest kierownicza rola hierarchii u ciebie?
            > > > A kto ta hierarchie tak czesto cytuje?
            > >
            > > Zywa wiara to nie cytaty arcy. To przezywanie i stala lacznosc duszy z
            > Niebem.
            > > Ta lacznosc odbywa sie za posrednictwem kaplanow i arcykaplanow. Stala
            > lacznosc
            > > przez osobistego spowiednika ojca duchownego ktory nadzoruje prace nad
            > > cyzelowaniem duszy.
            > Nie trzeba mies osobistego spowiednika, zeby miec lacznosc z niebem.

            To jest zasadniczy blad: czlowiek uznajacy sie i gloszacy ze jest gleboko
            wierzacy jest bezwzglednie zobowiazany do posiadania ojca duchowego.
            Dlatego ze zdaje sobie sprawe z czyhajacych niebezpieczenstw w postaci zboczen.

            > > Jakbys bys nalezal do masy przecietnego rzymkatu to bylyby kontakty normal
            > ne.
            >No i naleze.

            Nie. Glosisz publicznie ze jestes gleboko wierzacy i pouczasz innych. To
            wykracza daleko poza przecietna mase.

            > > Ale jesli pretendujesz do roli gleboko wierzacego i pouczasz innych to sa
            > to
            > > kontakty godne smiechu albo podejrzen ze to wszystko u ciebie jest arcyfas
            > ada.
            > > A za fasada kryje sie pustka i nie ma ognia. Nie ma zaru wiary a dusza usy
            > cha
            > > bo pozbawiona jest zywego kontaktu z kosciolem za posrednictwem ojca
            > duchowego.
            > "Przede wszystkim jednak nie zapomnijmy o tym, że pogłębianie swojej wiedzy
            > religijnej jest wprawdzie czymś bardzo ważnym, ale to tylko środek do celu.
            > Celem wiary jest Jezus Chrystus. Być chrześcijaninem znaczy szukać bliskości
            z
            > Chrystusem, który żyje, otwierać się na Jego światło i moc. Być zaś
            > chrześcijaninem-katolikiem znaczy szukać Chrystusa w Kościele, który, jak
            > zakochana małżonka, wprowadza nas w głębię nauki swojego Oblubieńca i
            Mistrza,
            > umożliwia nam dotarcie do Jego potężnej miłości, a nawet bezpośrednie
            > uczestnictwo w Jego Najświętszej ofierze i karmienie się Jego Ciałem. Żyjący
            > Chrystus jako towarzysz i Pan mojego codziennnego życia jest ostateczną
            > odpowiedzią na różne pytania religijne, jakie przed nami stają."
            www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_00.htm

            Wlasnie arcy gdzie to wszystko jest u ciebie?

            Dlaczego lekasz sie kontaku z zywym kosciolem?

            > > Pamietaj ze z Raciborza do Katowic jest o wiele blizej, to arcygroza.
            > A skad tu nagle o Raciborzu?

            A no bo ty nie zyjesz zyciem KK to nie slyszales o herezji raciborskiej?
            • arcykr Re: Arcychodzidokosciola 10.04.04, 09:25
              psychoguru napisała:

              > arcykr napisał:
              >
              > > psychoguru napisała:
              >
              > > Jaki jest twoj udzial w zyciu KK?
              > > Chodze go kosciola.
              >
              > Haha, chodzenie to udzial w zyciu KK??? To jest naigrywanie sie z przykazania
              > koscielnego. Do kosciola to se chodza masy, a od gleboko wierzacych wymaga sie
              > zaangazowania w zycie kosciola.
              A na czym to polega? I kiedy mam sie angazowac, skoro pracuje sredno okolo 12
              godzin dziennie?

              > > > Grozi i to bardzo, sa tacy co byli w zywym kosciele i mimo to wpadli
              > w
              Czy ty jestes czlonkiem owczarni prowadzone
              > j
              > przez duszpasterzy i arcyduszpasterzy? Czy ty jestes wiernym ktory uznaje
              > zwierzchnictwo hierarchii.
              Pewnie, ze jestem.
              >
              > To jest zasadniczy blad: czlowiek uznajacy sie i gloszacy ze jest gleboko
              > wierzacy jest bezwzglednie zobowiazany do posiadania ojca duchowego.
              Skad ten wniosek?

              > Wlasnie arcy gdzie to wszystko jest u ciebie?
              We mnie.
              >
              > Dlaczego lekasz sie kontaku z zywym kosciolem?
              Jak to sie lekam?
              >
              > A no bo ty nie zyjesz zyciem KK to nie slyszales o herezji raciborskiej?
              Nie. No, ale ostatnio nie zyje zyciem polskiego Kosciola.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka