Dodaj do ulubionych

Czy przynależność wyznaniowa ma sens??

21.07.13, 20:48
Jestem od urdzenia katoliczką. Ostatnio mam różnorakie wątpliwości związane z wiarą i moją przynależnością do wspólnoty Kościoła. Wiąże się to z poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie kto tu ma w ogóle rację postrzegając Boga. Bo przecież wyznań na świecie jest co nie miara, a i w religii chrześcijańskiej wiele zdań nt. I dochodzę do wniosku, że tak naprawdę religia, którą wyznaję nie ma dla Boga znaczenia. Bo jeśli by miała to sam Pan Bóg byłby niesprawiedliwy w osądzaniu ludzi. Do przemyśleń tego typu, skłaniają mnie rozmowy z koleżanką należącą do Stoważyszenia Świadków Jehowy. Powodem tego jest jej postawa, otóz dziewczyna doskonale zna Pismo Święte, lecz nie stosuje wiedzy z niego zaczerpniętej w praktyce. W dodatku twierdzi że Kościół Katolicki to samo zlo. Oczywiście nie bronie tu KK, ale czy Bóg oceniając ją i mnie będzie brał pod uwagę nasze czyny czy przynależność do konkretnej wiary?? czy jedno i drugie. A co z ludźmi, którzy wyrośli w błędnej wierze i nie jest ich winą że nie znają innej, bądź są poganami bo nie dotaro do nich Słowo Boże??? Te wszystkie pytania, może dla niektórych bez sensu, sprawiają że juz nie wiem w co wierzyć. Może ktoś pomoże mi rozwiać powyższe wątpliwości? Będę wdzieczna....
Obserwuj wątek
    • aderydy Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 21.07.13, 21:38
      Jesli by Bog istnial, to na pewno by tak nie szufladkował ludzi!
      To sami ludzie robią te podzialy żonglując cytatami z biblii!
      Wydaje mi się, ze powinnas, jesli odczuwasz tę potrzebę -potrzebę wiary w Boga- poznawac biblię i pisma, na ktorych opierają sie inne religie...
      Lecz przede wszystkim powinnas starac się byc przyzwoitym człowiekiem :-)
      Ale ja ateistka jestem, to niech wypowiedzą się raczej inni wierzący ;-)
      • sammler Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 21.07.13, 23:26
        aderydy napisał:

        > Jesli by Bog istnial, to na pewno by tak nie szufladkował ludzi!

        Gdyby TEN Bóg istniał, nie istniałby Kościół rzymskokatolicki. Po prostu nie pozwoliłby na to, by reprezentowała go tak zdeprawowana instytucja, niemająca nic a nic wspólnego z tym, co napisano w tej samej Biblii...

        S.
    • snajper55 Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 21.07.13, 22:17
      greendale napisał(a):

      > A co z ludźmi, którzy wyrośli w błędnej wierze i nie jest ich winą że nie znają innej, bądź są > pogana mi bo nie dotaro do nich Słowo Boże???

      Ich dusze pochłonie Ometecuhtli. Jedynie wyznawcy prawdziwego Boga, Ometecuhtlia, będą w nieskończoność kąpać się we krwi wrogów i zażywać innych rozkoszy.

      S.
      • bookworm Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 21.07.13, 22:41
        snajper55 napisał:

        > greendale napisał(a):
        >
        > > A co z ludźmi, którzy wyrośli w błędnej wierze i nie jest ich winą że nie
        > znają innej, bądź są > pogana mi bo nie dotaro do nich Słowo Boże???
        >
        > Ich dusze pochłonie Ometecuhtli. Jedynie wyznawcy prawdziwego Boga, Ometecuhtl
        > ia, będą w nieskończoność kąpać się we krwi wrogów i zażywać innych rozkoszy.
        >
        > S.

        Gdybyś była facetem to jeszcze w grę wchodzi islam - tam po śmierci obiecują raj z 72 dziewicami (niestety na kobiety w niebie czeka mąż - często ten sam który ją bił, zdradzał i gwałcił ich córkę, więc dla kobiet to średni luksus)

        Co do pogan - to cóż. Aktualnie w Polsce to oni są górą. Pobudowali świątynie, zabierają kasę z budżetu, a o prawdziwym bogu Światowidzie tylko w baśniach wspominają.
    • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 21.07.13, 22:33
      greendale napisał(a):

      > W dodatku twierdzi że Kościół Katolicki to samo zlo.

      Jeżeli chodzi o dogmaty to tak!! odrzucili kompletnie nauki Jezusa choć pyski mają pełne jego imienia .

      > Oczywiście nie bronie tu KK, ale czy Bóg oceniając ją i mnie będzie brał pod uwagę nasze czyny czy przynależność do konkretnej wiary?? czy jedno i drugie.

      To zależy Jeżeli będziesz żyła w trakcie "armagedonu" to jako katoliczka masz w czapę od bozi choćby za bałwochwalstwo.Ale o ile kojtniesz prędzej to śmierć niweluje grzechy.Ale wtedy masz kolejna próbę w tzw królestwie na ziemi.

      A co z ludźmi, którzy
      > wyrośli w błędnej wierze i nie jest ich winą że nie znają innej, bądź są poganami bo nie dotaro do nich Słowo Boże???

      Koniec świata ma nastąpić dopiero kiedy wszyscy poznają nauki ewangelii , jeżeli je odrzucą to w łeb dostaną i pójdą do grobu .

      Te wszystkie pytania, może dla niektóry
      > ch bez sensu, sprawiają że juz nie wiem w co wierzyć. Może ktoś pomoże mi rozwiać powyższe wątpliwości? Będę wdzieczna....

      Powiem tak; olej bogów zostań zimną ateistką , bo jako letnia katoliczka która nawet nie wie w co wierzyć masz u bozi przechlapane.;

      " Aniołowi Kościoła w Laodycei napisz: To mówi Amen, Świadek wierny i prawdomówny, Początek stworzenia Bożego: Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust."
      • greendale do kolter-xl 23.07.13, 16:14


        A myślałam że należy starac sie byc dobrym człowiekiem i "kochać bliźniego swego jak siebie samego". A widać, że to jest "kropla w morzu"? To co piszesz nie w pełni do mnie dociera i poniekąd przeraża. Czyli co?? Skoro KK to bałwochwalcy to kto ma tu rację?? Bo jak słucham wywodów religijnych koleżanki od Świadków J. to już wolę zostac w kk:/ Dla mnie ona jest bardziej zafiksowana na negowaniu innych wyznań niż skupieniu sie na własnych czynach.

        • kolter-xl Re: do kolter-xl 23.07.13, 19:21
          greendale napisał(a):

          > A myślałam że należy starac sie byc dobrym człowiekiem i "kochać bliźniego sweg
          > o jak siebie samego".

          Też ,ale zwróć uwagę jak jest zbudowany dekalog. 4 pierwsze przykazania mówią o Bogu a kolejne 6 o Człowieku.Wiec skoro uważasz ze masz ino kochać bliźniego a olewać to czego w stosunku od ciebie oczekuje twój Bóg .... no gdzie zajdziesz ??

          A widać, że to jest "kropla w morzu"? To co piszesz nie w
          > pełni do mnie dociera i poniekąd przeraża. Czyli co?? Skoro KK to bałwochwalcy
          > to kto ma tu rację??

          No zastanów się sama kochasz bliźniego a plujesz na Boga oddając się bałwochwalstwu ??

          Bo jak słucham wywodów religijnych koleżanki od Świadków
          > J. to już wolę zostac w kk:/

          Ty po prostu o ile czujesz faktycznie potrzebę wiary w owego mitycznego Boga, to zrób tak jak np tutaj zapisano ;
          " Natychmiast w nocy bracia wysłali Pawła i Sylasa do Berei. Kiedy tam przybyli, poszli do synagogi Żydów. (11) Ci byli szlachetniejsi od Tesaloniczan, przyjęli naukę z całą gorliwością i codziennie badali Pisma, czy istotnie tak jest."

          Np jak będziesz uczestniczyła np w katolickim pogrzebie, to kiedy usłyszysz pieśń dobry Jezu a nasz panie daj mu wieczne spoczywanie , a potem klecha zacznie pieprzyc o zmartwychwstaniu. To zapytaj ich to do jasnej cholery ma wiecznie leżeć czy zmartwychwstać :)))

          Dla mnie ona jest bardziej zafiksowana na negowani
          > u innych wyznań niż skupieniu sie na własnych czynach.

          Ona może i jest stuknięta,ale nie konieczni inni.Poproś o rozmowę ze starszym , może ten będzie inteligentniejszy :))
    • keram_aktsu Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 14:44
      greendale napisał(a):
      >
      >[....]
      . Bo jeśli by miała to sam Pan Bóg byłby niesprawiedliwy w osądzaniu
      > ludzi.

      Twoje problemy są absurdalne,poniewaz Boga nie ma.
      Bóg po postać wymyslona przez człowieka.
      • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 16:07
        keram_aktsu napisał(a):

        > greendale napisał(a):
        > >
        > >[....]
        > . Bo jeśli by miała to sam Pan Bóg byłby niesprawiedliwy w osądzaniu
        > > ludzi.
        >
        > Twoje problemy są absurdalne,poniewaz Boga nie ma.
        > Bóg po postać wymyslona przez człowieka.

        Nie przyjmuję do wiadomości takiej odpowiedzi bo wierzę w Boga. Dla mnie jego istnienie jest tak oczywiste jak to, że dziś jest 23 lipiec.
        • bookworm Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 16:43
          greendale napisał(a):

          > keram_aktsu napisał(a):
          >
          > > greendale napisał(a):
          > > >
          > > >[....]
          > > . Bo jeśli by miała to sam Pan Bóg byłby niesprawiedliwy w osądzaniu
          > > > ludzi.
          > >
          > > Twoje problemy są absurdalne,poniewaz Boga nie ma.
          > > Bóg po postać wymyslona przez człowieka.
          >
          > Nie przyjmuję do wiadomości takiej odpowiedzi bo wierzę w Boga. Dla mnie jego i
          > stnienie jest tak oczywiste jak to, że dziś jest 23 lipiec.

          Masz gościu pałer.
          Samą wiarą stwarzasz boga. Bóg żeby stworzyć człowieka potrzebował pyłu, a do stworzenia świata musiał powiedzieć Słowo. A ty, samą tylko wiarą go stworzyłeś.
          A jak wygląda? Twarzowy czy tak koślawy, że lepiej powiedzieć, że nieopisywalny?
          • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 17:36
            Wiesz, myślę sobie(a nawet jestem pewna), że w moim wątku chodzi o co innego, niz udowadnianie czy Bóg jest czy go nie ma. Gdybym chciała wdawać sie w dysputę nt zasadności mojej wiary w Niego to bym założyła inny wątek. Poza tym napisałam, że "dla mnie jego istnienie jest tak oczywiste", dla ciebie nie musi, nie stanowi to dla mnie problemu.
            • ferro2 Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 17:57
              greendale napisał(a):

              > Wiesz, myślę sobie(a nawet jestem pewna), że w moim wątku chodzi o co innego, n
              > iz udowadnianie czy Bóg jest czy go nie ma. Gdybym chciała wdawać sie w dysputę
              > nt zasadności mojej wiary w Niego to bym założyła inny wątek. Poza tym napisał
              > am, że "dla mnie jego istnienie jest tak oczywiste", dla ciebie nie musi, nie s
              > tanowi to dla mnie problemu.

              Bog byl, jest i bedzie, stworzyl swiat, jest wiec jego wlascicielem, tylko ateisci jakos nie chca tego pojac, wyglaszaja swoje ciekawe opinie, najgorsze w tym, ze ci najwieksi ateisci cytuja Biblie, skoro nie wierza w Boga po co do niej zagladaja?
              Przynaleznosc do jakiejkolwiek organizacji chrzescijanskiej to wymyslil tylko sam czlowiek.Dla BOga nie jest wane jak sie nazywasz, czy katolik, czy ewangelik, czy jeszcze inny, masz przestrzegac jego przykazan i wedle nich zyc. Jest wiele kosciolow tzw. Wolnych Chrzescjan, uwazam, ze jest to zgodne z Biblia, a przynalezenie do takich to tylko sprawa osobista. Mozna tam znalezc wiele ciekawych ludzi, pogadac na wiele tematow, sa organizowane wyjazdy, nabozenstwa, spotkanie przy kawie, spotkanie przy gitarze itp, daje tylko przyklady. Zyjemy w ciezkich czasach, gdzie miliony ludzi jest zaganianaych, pozbawionych sensu zycia, oszolomionych wrecz swiatem, czesto tacy uciekaja wlasnie w takie miejsca gdzie mozna sie wyciszyc, pogadac z innymi a przede wszystkim porozmawiac z BOgiem, jemu mozemy wszystko powieziec co nas boli czy gniecie:D
              • tanebo Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 18:18
                I irracjonalne przekonanie o istnieniu istoty omnipotencjalnej ma być sensem życia? Yahwe stworzył cały wszechświat a nie potrafi sam powiedzieć co myśli o in vitro i musi uciekać się do pośrednictwa małpy homo sapiens?
                • ferro2 Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 18:26
                  tanebo napisał:

                  > I irracjonalne przekonanie o istnieniu istoty omnipotencjalnej ma być sensem ży
                  > cia? Yahwe stworzył cały wszechświat a nie potrafi sam powiedzieć co myśli o in
                  > vitro i musi uciekać się do pośrednictwa małpy homo sapiens?

                  Wlasnie takie myslenie zgubilo i zgubi jeszcze miliony ludzi, a szkoda, bo kazdy moze byc zbawiony jak by tylko chcial.
                  • tanebo Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 19:38
                    Ja tam widzę tylko bełkot ludzi nie radzących sobie z otaczającym światem, tłumaczących nie wytłumaczalne dla nich zjawiska a co gorsza te wytłumaczalne gusłami zamiast nauką, nie mający pomysłu na życie szukających więc następnej szansy w życiu po życiu.
                • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 18:27
                  Przecież dał nam wolną wolę, więc po co ma się wtrącać w ziemskie sprawy?? Wszystko co ma do powiedzenia zostało zawarte w Biblii. Każdy zostanie ze swoich decyzji rozliczony, i o to chyba chodzi, aby podejmować je bez podpowiedzi z jego strony? To tak abstrahując od tematu.
                  • ferro2 Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 18:36
                    greendale napisał(a):

                    > Przecież dał nam wolną wolę, więc po co ma się wtrącać w ziemskie sprawy?? Wszy
                    > stko co ma do powiedzenia zostało zawarte w Biblii. Każdy zostanie ze swoich de
                    > cyzji rozliczony, i o to chyba chodzi, aby podejmować je bez podpowiedzi z jego
                    > strony? To tak abstrahując od tematu.

                    Czytajac Biblie i wykonujac wole Boga to chyba to o co chodzi. Piszesz,ze wykonywac Jego wole bez Jego podpowiedzi? Bog dal nam rozum i wedle niego mamy sie wzorowac. PO smierci juz za pozno by sie za niego modlic czy lamentowac, kazdy na to na co zasluzyl na ziemi zda rachunek przed Bogiem, tylko jakos ciezko niektorym w to uwierzyc, moze maja za duzo za uszami albo nie wiedza co jest dobre lub zle w oczach Boga.
                  • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 19:36
                    greendale napisał(a):

                    > Przecież dał nam wolną wolę,

                    Nigdy nie dał ludziom wolnej woli pisał o tym prorok Jeremiasz

                    " Wiem, Panie, że nie człowiek wyznacza swą drogę, i nie w jego mocy leży kierować swoimi krokami, gdy idzie. "

                    > więc po co ma się wtrącać w ziemskie sprawy??

                    Dziwny to Bóg który się nie miesza do spraw swoich dzieci .Ale Szatana szczuje na swoje wierne sługi ;

                    " Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży udawali się, by stanąć przed Panem, że i szatan też poszedł z nimi. (7) I rzekł Bóg do szatana: Skąd przychodzisz? Szatan odrzekł Panu: Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej. (8) Mówi Pan do szatana: A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on. (9) Szatan na to do Pana: Czyż za darmo Hiob czci Boga? (10) Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży. (11) Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył. (12) Rzekł Pan do szatana: Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki. I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego."

                    > Wszystko co ma do powiedzenia zostało zawarte w Biblii.

                    Nie klepiesz teraz jako katoliczka :)

                    > Każdy zostanie ze swoich decyzji rozliczony, i o to chyba chodzi, aby podejmować je bez podpowiedzi z jego
                    > strony? To tak abstrahując od tematu.

                    Juz ci pisałem zostanie rozliczony o ile przeżyje do armagedonu ,bo śmierć rozgrzesza ;

                    " Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu. "
                  • keram_aktsu Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 03:33
                    greendale napisał(a):

                    > Przecież dał nam wolną wolę, więc po co ma się wtrącać w ziemskie sprawy?? Wszy
                    > stko co ma do powiedzenia zostało zawarte w Biblii. Każdy zostanie ze swoich de
                    > cyzji rozliczony, i o to chyba chodzi, aby podejmować je bez podpowiedzi z jego
                    > strony? To tak abstrahując od tematu.

                    Zastanawiam się,czy Ty potrafisz samodzielnie myśleć.
                    Skąd wiadomo,że domniemany bóg dał człowiekowi wolną wolę ?
                    Biblia jest zlepkiem starodawnych legend, co wielokrotnie udowodniono.
                    Jest zlepkiem legend i bajek, często ze sobą wzajemnie
                    sprzecznych i nonsensownych .


              • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 19:29
                ferro2 napisała:

                > Bog byl, jest i bedzie, stworzyl swiat, jest wiec jego wlascicielem, tylko ateisci jakos nie chca tego pojac,

                No to kiepski z niego gospodarz skoro taki syf na jego działce.

                wyglaszaja swoje ciekawe opinie, najgorsze w tym
                > , ze ci najwieksi ateisci cytuja Biblie, skoro nie wierza w Boga po co do niej
                > zagladaja?

                Po to żeby ośmieszać takie jak ty tzw wierzące , w to co akurat wierzą jak ty pasuje .

                > Przynaleznosc do jakiejkolwiek organizacji chrzescijanskiej to wymyslil tylko sam czlowiek.

                No tak bo Jahwe ino Żydów promował :))

                >Dla BOga nie jest wane jak sie nazywasz, czy katolik, czy ewangelik
                > , czy jeszcze inny, masz przestrzegac jego przykazan i wedle nich zyc.

                No to akurat źle trafił bo np katolicy nawet dekalogu nie znają .No a ewangelicy już go zapomnieli .

                Jest wiele kosciolow tzw. Wolnych Chrzescjan, uwazam, ze jest to zgodne z Biblia, a prz
                > ynalezenie do takich to tylko sprawa osobista.

                No a w triady wierzą ?

                Mozna tam znalezc wiele ciekawych ludzi, pogadac na wiele tematow, sa organizowane wyjazdy, nabozenstwa, spotkanie przy kawie, spotkanie przy gitarze itp, daje tylko przyklady.

                Potem jakieś dymanko ??

                Zyjemy w ciezkich czasach, gdzie miliony ludzi jest zaganianaych, pozbawionych sensu zycia,
                > oszolomionych wrecz swiatem, czesto tacy uciekaja wlasnie w takie miejsca gdzi
                > e mozna sie wyciszyc, pogadac z innymi a przede wszystkim porozmawiac z BOgiem,
                > jemu mozemy wszystko powieziec co nas boli czy gniecie:D

                No akurat do tego nie potrzebujesz sekt,ino twoja własna chata wystarczy ;

                "Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. (6) Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. (7) Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. (8) Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie"
                • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 19:51
                  Jak dla mnie to syf na świecie zawdzięczamy tylko i wyłącznie sobie,bo przecież jak zbuduje dla swojego dziecka dom to już dziecka sprawa jak go urządzi i czy będzie tam porządek czy bałagan. Ogólne wytyczne mogę sformuować ale czy się dziecko sie do nich zastosuje to już jego wybór. Gdybym zaczęła bardziej naciskac aby było po mojemu to pewnie byłabym okrzyknieta mianem toksycznego rodzica.
                  • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 19:59
                    greendale napisał(a):

                    > Jak dla mnie to syf na świecie zawdzięczamy tylko i wyłącznie sobie,bo przecież
                    > jak zbuduje dla swojego dziecka dom to już dziecka sprawa jak go urządzi i czy
                    > będzie tam porządek czy bałagan.

                    Taaa i dlatego dzieci powinny czyc bat rodzicileski .

                    Ogólne wytyczne mogę sformuować ale czy się dziecko sie do nich zastosuje to już jego wybór. Gdybym zaczęła bardziej naciska
                    > c aby było po mojemu to pewnie byłabym okrzyknieta mianem toksycznego rodzica.

                    No a dlaczego kiedyś patriarchat tak doskonale funkcjonował? . Ba nawet dziś i tu w Polsce

                    " Grupka Cyganów zaczęła walczyć, jednak do akcji szybko wkroczyli starsi, którzy studzili emocje młodszych. Bili po twarzy awanturujących się młodych Romów, żaden jednak nie odważył się oddać. Po chwili podbiegli ochroniarze i wyprowadzili kilku Cyganów na zewnątrz."

                    wiadomosci.onet.pl/kujawsko-pomorskie/bojka-podczas-festiwalu-romow-wsciekly-don-vasyl/st8v4
                    • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 20:34
                      No właśnie sam napisałeś "kiedyś". Kiedyś Bóg ingerował w nasze sprawy w wiekszym stopniu. Kiedyś zesłał na ten świat Chrystusa i po tym zajściu powinniśmy sie obudzić, ale do tego nie doszło. Więc przestał ingerować. Jak dla mnie postąpił słusznie. Ile można się produkować.
                      Ps. A tak w ogóle to jesteś ateistą czy wierzącym? Przepraszam że pytam, to tak z ciekawości.
                      • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 20:44
                        greendale napisał(a):

                        > No właśnie sam napisałeś "kiedyś". Kiedyś Bóg ingerował w nasze sprawy w wiekszym stopniu.

                        No to po co teraz modły do niego ?

                        >Kiedyś zesłał na ten świat Chrystusa i po tym zajściu powinniśmy sie obudzić, ale do tego nie doszło.

                        No jak to przeciez niedługo po bo w 300 lat potem powstał katolicyzm :)

                        > Więc przestał ingerować.

                        No i dlatego katolicyzm nie ma nic wspólnego z owym Bogiem .

                        > Jak dla mnie postąpił słusznie. Ile można się produkować.

                        Ty zawsze swoje dzieci będziesz pouczać .

                        > Ps. A tak w ogóle to jesteś ateistą czy wierzącym? Przepraszam że pytam, to tak
                        > z ciekawości.

                        Jestem Ateistycznym Antyklerykałem
                        • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 21:23
                          kolter-xl napisał:

                          >
                          > Jestem Ateistycznym Antyklerykałem

                          O! Dzięki tobie skrót AA nie bedzie mi sie w końcu kojarzył z anonimowymi alkoholikami. Skoro już wiem, jakiego "wyznania" jesteś, to chciałabym tylko poznac twoją koncepcje dotyczącą pewnej kwestii. Jak to się stało, że kościół katolicki okłamuje ludzi od 2000 lat i w dalszym ciągu katolicyzm należy do religii wiodących. Wiem, często ludzie należą do wspólnoty z grubsza się nad tym zastanawiając, ale co z tymi, którzy świadomie, znając Pismo Święte do niego należą?? Ja jak narazie się nie liczę, bo w KK jestem od urodzenia i nie byla to religia świadomie przeze mnie wybrana, więc póki co należę chyba bardziej do grupy poszukującej...Ale własnie ta kwestia mnie zastanawia, czemu ludzie wyznają katolicyzm. Mówi się o współczesnym kryzysie wiary, ale nie widzę go kiedy w niedzielę mijam jakikolwiek kościół i nie mówię tu tylko o swojej parafii.
                          • tanebo Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 21:44
                            Oczywiście że Kościół jest w kryzysie. Po pierwsze Kościół a religia w ogólności przestał odpowiadać na pytania stawiane przez ludzi. Odpowiada na nie nauka, polityka, media. Gdy chcesz znaleźć odpowiedź na pytanie co zrobić z kryzysem gospodarczym to nie idziesz do Kościoła. Bo odpowiedź będzie brzmiała: należy się Bóg zapłać minimum 100 złotych. Jeśli szukasz odpowiedzi czy kontynuować chemioterapię czy odpuścić to też nie znajdziesz odpowiedzi w Kościele. No chyba że satysfakcjonuje cię argument w stylu zamiana chleba w mięsień sercowy starożytnego aramejczyka.
                            • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 22:02
                              Myślę, że żaden kościół (nie ważne czy katolicki czy inny) nie jest od tego aby odpowiadać na pytania które wymienileś, tylko głosic Słowo Boże.
                              • tanebo Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 22:13
                                I to właśnie gubi Kościół. Bo w czym jest lepszy od no kultu Zeusa? Bo równie dobrze mogę czcić 50 metrowego faceta faceta mieszkającego na Olimpie i potrafiącego ciskać wyładowania elektryczne. Bóg jest po to by wskazywać drogę w życiu a nie po to by składać ofiary z mleka, jajek i boczku dzięki czemu być może po śmierci znajdzie się dla ciebie miejsce w wielkim paku safari.
                              • aderydy Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 22:35
                                Jesli jestes wierząca i Boga swego chcesz znalezc, to szukaj go wsrod ludzi wierzących...
                                odpusc sobie ateistow ;-)
                                • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 22:45
                                  aderydy napisał:

                                  > Jesli jestes wierząca i Boga swego chcesz znalezc, to szukaj go wsrod ludzi wie
                                  > rzących...
                                  > odpusc sobie ateistow ;-)

                                  No a kim jest większość tzw wierzących ? Najczęściej to biblijni analfabeci nie potrafiący odpowiedzieć na najprostsze pytania , na temat swojej wiary!!
                                  • aderydy Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 23:08
                                    moze i nie znają odpowiedzi, ale mają potrzebę wiary, moze tez szukają, czyli podobnie jak green...
                                    a ateisci tylko ją wysmieją, ironizując i szydząc....
                                    • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 23:16
                                      aderydy napisał:

                                      > moze i nie znają odpowiedzi, ale mają potrzebę wiary, moze tez szukają, czyli p
                                      > odobnie jak green...
                                      > a ateisci tylko ją wysmieją, ironizując i szydząc....

                                      Pokaż jak ja szydzę z niej w tym wątku ? No dawaj
                                      • aderydy Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 23:20
                                        a ty zawsze do siebie bierzesz!
                                        akurat nie ciebie miałam na mysli, odpusc...
                                        • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 23:31
                                          aderydy napisał:

                                          > a ty zawsze do siebie bierzesz!
                                          > akurat nie ciebie miałam na mysli, odpusc...

                                          No przecież jestem ateista a to oni tacy be :)) Zobaczysz jak przyjdzie jakiś katolik i zruga ją za dysputy z wrogiem :))
                                    • tanebo Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 23:19
                                      Pozwolę się nie zgodzić. W daaawnych czasach miałem kolegów chodzących na oazę. I zauważyłem taką regułę że ci najbardziej poszukujący, zadający najwięcej pytań... wylatywali z oazy. Bo w Kościele nie ma miejsca dla wątpiących. Jest miejsce tylko dla równo ostrzyżonych owiec. Takich jak Rydzyk. Tacy jak Lemańscy z miejsca wylatują bie nie daj Boże jeszcze ktoś pomyśli i zwątpi.
                                      • aderydy Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 23:23
                                        no, i dobrze tanebo;-)
                                        niech pomysli, powątpi, pozastanawia się i....
                                        a jesli spotka się z szyderstwem i krytyką - to tylko sie umocni w swych poglądach ;-)
                                      • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 09:42
                                        Jesli chodzi o zadawanie niewygodnych pytań to chyba w każdym wyznaniu jest to niepożądane, a i u wyżej wspomianych Świadków Jehowy też, nie tylko w kk.
                                        • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 10:46
                                          greendale napisał(a):

                                          > Jesli chodzi o zadawanie niewygodnych pytań to chyba w każdym wyznaniu jest to
                                          > niepożądane, a i u wyżej wspomianych Świadków Jehowy też, nie tylko w kk.

                                          Ano ,ale uwierz mi Krk w 90% nie bazuje na biblii, a bracia od Jehowy może w 5 %
                                          • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 11:17
                                            Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie podzielam ich niektórych pogladów, między innymi nt transfuzjii krwi więc raczej nie mogę należec do ich wspólnoty
                                            • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 11:21
                                              A skoro uważasz że oni najmniej mijają się z prawdą, to czemu nie wstąpiłeś w ich szeregi??
                                              • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 11:54
                                                greendale napisał(a):

                                                > A skoro uważasz że oni najmniej mijają się z prawdą, to czemu nie wstąpiłeś w w ch szeregi??

                                                Rozumiesz pojecie ateizmu ?
                                                • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 12:07
                                                  Wiem co to ateizm, ale moje pytanie wynika z tego, że zauważyłam iż dobrze znasz Pismo Święte i jestes dobrze zorientowany w temacie:)
                                                  • bookworm Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 12:09
                                                    greendale napisał(a):

                                                    > Wiem co to ateizm, ale moje pytanie wynika z tego, że zauważyłam iż dobrze znas
                                                    > z Pismo Święte i jestes dobrze zorientowany w temacie:)

                                                    I chyba właśnie z tych powodów kolter i inni są ateistami :)
                                                  • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 12:13
                                                    bookworm napisał:

                                                    > greendale napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Wiem co to ateizm, ale moje pytanie wynika z tego, że zauważyłam iż dobrz
                                                    > e znas
                                                    > > z Pismo Święte i jestes dobrze zorientowany w temacie:)
                                                    >
                                                    > I chyba właśnie z tych powodów kolter i inni są ateistami :)

                                                    Też :)
                                                  • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 12:11
                                                    greendale napisał(a):

                                                    > Wiem co to ateizm, ale moje pytanie wynika z tego, że zauważyłam iż dobrze znas
                                                    > z Pismo Święte i jestes dobrze zorientowany w temacie:)

                                                    Bo nie zawsze byłem ateistą ,ale zawsze lubiłem dociekać co z czym sie jada
                                            • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 11:52
                                              greendale napisał(a):

                                              > Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie podzielam ich niektórych pogladów, między in
                                              > nymi nt transfuzjii krwi więc raczej nie mogę należec do ich wspólnoty

                                              Ano to nie jest ich wymysł ale zalecenie apostolskie
                                              • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 12:09
                                                Niezależnie od tego, czyje to zalecenie, to nie mogę go zaakceptować, poieważ było by to obłudne z mojej strony. W sytuacji zagrożenia życia pewnie bym skapitulowała więc w moim wydaniu była by to tylko zgadzanie się z tym w teorii.
                                                • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 12:17
                                                  greendale napisał(a):

                                                  > Niezależnie od tego, czyje to zalecenie, to nie mogę go zaakceptować, poieważ b
                                                  > yło by to obłudne z mojej strony. W sytuacji zagrożenia życia pewnie bym skapit
                                                  > ulowała więc w moim wydaniu była by to tylko zgadzanie się z tym w teorii.

                                                  Jest tak Jahwe powiedział ze ;krew to życie inaczej dusza danej osoby ,dlatego jest święta. Nie wolno jej zajadać a generalnie to należy się od niej powstrzymywać i tu jest klucz do zakazu transfuzji słowa; powstrzymujcie się . No ale ty jako dobra katoliczka możesz udawać ze nie wiesz bo biblia jest dla kleru a nie parafian .
                                    • ferro2 Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 09:36
                                      aderydy napisał:

                                      > moze i nie znają odpowiedzi, ale mają potrzebę wiary, moze tez szukają, czyli p
                                      > odobnie jak green...
                                      > a ateisci tylko ją wysmieją, ironizując i szydząc....

                                      i temu szydzeniu przyjdzie kres, a potem bedzie placz i zgrzytanie zebow. Teraz sie smieja z BOga, gorzej bedzie jak BOg zakpi z nich.
                                      • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 10:43
                                        ferro2 napisała:

                                        > i temu szydzeniu przyjdzie kres, a potem bedzie placz i zgrzytanie zebow. Teraz
                                        > sie smieja z BOga, gorzej bedzie jak BOg zakpi z nich.

                                        Opowiedz o tym jak to w pierwszej kolejności Jahwe wybije farbowańcó którzy nazywali sami siebie wierzącymi :))
                                        • ferro2 Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 13:04
                                          kolter-xl napisał:

                                          > ferro2 napisała:
                                          >
                                          > > i temu szydzeniu przyjdzie kres, a potem bedzie placz i zgrzytanie zebow.
                                          > Teraz
                                          > > sie smieja z BOga, gorzej bedzie jak BOg zakpi z nich.
                                          >
                                          > Opowiedz o tym jak to w pierwszej kolejności Jahwe wybije farbowańcó którzy naz
                                          > ywali sami siebie wierzącymi :))

                                          nazywac sie wierzacym a bycie nim to calkiem inne sprawy. To jak zylismy na ziemi osadzi sam Bog , " nie wszyscy co mowia Panie ........ , reszte znasz, ale nie chce z Toba dyskutowac, Ty zawsze masz racje. Uklony dla ateisty.
                                          • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 17:25
                                            ferro2 napisała:

                                            > nazywac sie wierzacym a bycie nim to calkiem inne sprawy.

                                            No tak jak np ty .propagujesz solówki .

                                            >To jak zylismy na ziemi osadzi sam Bog ,

                                            To znaczy w jakich okolicznościach ?

                                            " nie wszyscy co mowia Panie ........ , reszte znasz, ale n
                                            > ie chce z Toba dyskutowac, Ty zawsze masz racje. Uklony dla ateisty.

                                            No a może masz do mnie zal ze po prostu jestem bystry ??No i mam za sobą doskonała szkołę jazdy bez trzymanki :))
                                            • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 17:59
                                              kolter-xl napisał:


                                              >
                                              > No a może masz do mnie zal ze po prostu jestem bystry ??No i mam za sobą doskon
                                              > ała szkołę jazdy bez trzymanki :))

                                              Byłeś może w seminarium??:)
                                              • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 18:02
                                                greendale napisał(a):

                                                > kolter-xl napisał:
                                                >
                                                >
                                                > >
                                                > > No a może masz do mnie zal ze po prostu jestem bystry ??No i mam za sobą
                                                > doskonała szkołę jazdy bez trzymanki :))

                                                > Byłeś może w seminarium??:)

                                                Nie przesadzaj ,wtedy umiałbym tylko kościelne pieśni intonować a nie wersetami z Biblii żonglować :))
                                                • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 18:03
                                                  Doskonała szkoła jazdy bez trzymanki- skojarzyło mi się z seminarium jakoś mimowolnie:/
                                                  • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 18:13
                                                    greendale napisał(a):

                                                    > Doskonała szkoła jazdy bez trzymanki- skojarzyło mi się z seminarium jakoś mimowolnie:/

                                                    Stwórca mnie ostrzegł i w ten sposób uratowałem cnotę w pupie :)
                                      • aderydy Re: eee tam... 24.07.13, 22:55
                                        to tylko straszenie wierzących!
                                        dla niewierzących tylko nicosc, przykro mi...bo pewnie bardzo by ciebie cieszylo to zgrzytanie i ten płacz ;-)
                                        • kolter-xl Re: eee tam... 24.07.13, 23:08
                                          aderydy napisał:

                                          > to tylko straszenie wierzących!
                                          > dla niewierzących tylko nicosc, przykro mi...bo pewnie bardzo by ciebie cieszyl
                                          > o to zgrzytanie i ten płacz ;-)

                                          Są dwa takie miejsca w Biblii które biją w w tzw wierzących , Paweł pisze ze wszyscy mają sumienie nie tylko religianci ;)

                                          " Albowiem u Boga nie ma względu na osobę. (12) Bo ci, którzy bez Prawa zgrzeszyli, bez Prawa też poginą, a ci, co w Prawie zgrzeszyli, przez Prawo będą sądzeni. (13) Nie ci bowiem, którzy przysłuchują się czytaniu Prawa, są sprawiedliwi wobec Boga, ale ci, którzy Prawo wypełniają, będą usprawiedliwieni. (14) Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. (15) Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające. (16) [Okaże się to] w dniu, w którym Bóg sądzić będzie przez Jezusa Chrystusa ukryte czyny ludzkie według mojej Ewangelii."

                                          Jak widać Ateizm nie skazuje w oczach Bozi :))

                                          No i drugi jeszcze lepszy kawałek z Jana ;

                                          " Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust. "

                                          Zimny to ateista ,gorący o wierca,a letni to katolik :))
                                          • aderydy Re: zdanie Boga 25.07.13, 06:51
                                            na temat ateistow niespecjalnie mnie interesuje...
                                            podobnie opinia skrzatow ;-)
                                            Bog nie istnieje (według mnie)...co do skrzatów nie mam jeszcze wyrobionego zdania...
                                            natomiast bawią mnie osoby typu ferro i ich podniecanie się tym, co ich Bog zrobi z niewierzącymi!
                                            albo ich przekonanie, ze kazdy niewierzący przed śmiercią nawraca się i błaga boga o wybaczenie i łaskę, hihihi
                                            to ich tak .....rajcuje, ze heeej!!!
                                            a biblię znam...i to m.in. wpłynęlo na mój wybor w kwestii wiary/niewiary...
                                            • kolter-xl Re: zdanie Boga 25.07.13, 07:59
                                              aderydy napisał:

                                              > natomiast bawią mnie osoby typu ferro i ich podniecanie się tym, co ich Bog zrobi z niewierzącymi!

                                              Ferro to najgłupszy rodzaj oszołomienia religijnego , wiele o bogu ale nie wszystkie jego nakazy jej na rączkę. Ciekawe czy bozia też jest taka wybiórcza ?.

                                              > albo ich przekonanie, ze kazdy niewierzący przed śmiercią nawraca się i błaga boga o wybaczenie i łaskę, hihihi

                                              Tutaj ma wspomnienia z PRLu gdzie katolicy dla kariery wiernie liżący zadki komunie na łożu śmierci przypominali sobie ze kiedyś ich nauczono pacierza.Taki matoł przed śmiercią srając ze strachu czy aby do piekła nie trafi ,wołał do pomocy plebana a ten nad komuchem egzorcyzmy odprawiał .Ferro nie rozumie ze my jesteśmy innym pokoleniem z innym systemem wartości i z diametralnie inną wiedzą na temat zabobonów wiary.

                                              > to ich tak .....rajcuje, ze heeej!!!

                                              Nie, to tępota po prostu.
                                              • ferro2 Re: zdanie Boga 25.07.13, 12:05
                                                kolter-xl napisał:

                                                > aderydy napisał:
                                                > > natomiast bawią mnie osoby typu ferro i ich podniecanie się tym, co ich B
                                                > og zrobi z niewierzącymi!
                                                > Ferro to najgłupszy rodzaj oszołomienia religijnego , wiele o bogu ale nie wszy
                                                > stkie jego nakazy jej na rączkę. Ciekawe czy bozia też jest taka wybiórcza ?.
                                                > > albo ich przekonanie, ze kazdy niewierzący przed śmiercią nawraca się i b
                                                > łaga boga o wybaczenie i łaskę, hihihi
                                                > Tutaj ma wspomnienia z PRLu gdzie katolicy dla kariery wiernie liżący zadki kom
                                                > unie na łożu śmierci przypominali sobie ze kiedyś ich nauczono pacierza.Taki ma
                                                > toł przed śmiercią srając ze strachu czy aby do piekła nie trafi ,wołał do pomo
                                                > cy plebana a ten nad komuchem egzorcyzmy odprawiał .Ferro nie rozumie ze my jes
                                                > teśmy innym pokoleniem z innym systemem wartości i z diametralnie inną wiedzą n
                                                > a temat zabobonów wiary.
                                                > > to ich tak .....rajcuje, ze heeej!!!
                                                > Nie, to tępota po prostu.

                                                ten sie smieje kto sie smieje ostatni madry ateisto. Pylku marny, gdyby Bog chcial to by Cie ukaral zaraz, ale on jest cierpliwy, wszystko w swoim czasie.
                                                • kolter-xl Re: zdanie Boga 25.07.13, 13:11
                                                  ferro2 napisała:


                                                  > ten sie smieje kto sie smieje ostatni madry ateisto. Pylku marny, gdyby Bog chc
                                                  > ial to by Cie ukaral zaraz, ale on jest cierpliwy, wszystko w swoim czasie.

                                                  Jak pisał Paweł karą za grzechy jest śmierć , no a ty grzeszna na co liczysz :))Ja nie grzeszę bo mnie to wasze prawo nie obowiązuje
                                            • ferro2 Re: zdanie Boga 25.07.13, 11:36
                                              aderydy napisał:

                                              > na temat ateistow niespecjalnie mnie interesuje...
                                              > podobnie opinia skrzatow ;-)
                                              > Bog nie istnieje (według mnie)...co do skrzatów nie mam jeszcze wyrobionego zda
                                              > nia...
                                              > natomiast bawią mnie osoby typu ferro i ich podniecanie się tym, co ich Bog zro
                                              > bi z niewierzącymi!
                                              > albo ich przekonanie, ze kazdy niewierzący przed śmiercią nawraca się i błaga b
                                              > oga o wybaczenie i łaskę, hihihi
                                              > to ich tak .....rajcuje, ze heeej!!!
                                              > a biblię znam...i to m.in. wpłynęlo na mój wybor w kwestii wiary/niewiary...


                                              oejej, marna istoto, jeszcze zegniesz kolana przed Bogiem, na Ciebie tez przyjdzie czas, spoko:D

                                              • kolter-xl Re: zdanie Boga 25.07.13, 11:50
                                                ferro2 napisała:

                                                > oejej, marna istoto, jeszcze zegniesz kolana przed Bogiem, na Ciebie tez przyjdzie czas, spoko:D

                                                Ciekawe czemu religiantów tak mocno bozia pozwala kopać w dupę, za mało na kolanach sterczycie ?
                                                • ferro2 Re: zdanie Boga 25.07.13, 12:02
                                                  kolter-xl napisał:

                                                  > ferro2 napisała:
                                                  >
                                                  > > oejej, marna istoto, jeszcze zegniesz kolana przed Bogiem, na Ciebie tez
                                                  > przyjdzie czas, spoko:D
                                                  >
                                                  > Ciekawe czemu religiantów tak mocno bozia pozwala kopać w dupę, za mało na kola
                                                  > nach sterczycie ?

                                                  oj kolter, chyba za malo bystry jestes zeby te rzeczy zrozumiec, tylko jak sam wiesz, ze w Biblii pisze, ze maluczkim dane jest zrozumiec te wielkie rzeczy, a bystrzy jak Ty nie zrozumieja. Zeby sie modlic, nie trzeba na kolanach sterczec.
                                                  • kolter-xl Re: zdanie Boga 25.07.13, 13:09
                                                    ferro2 napisała:
                                                    >
                                                    > oj kolter, chyba za malo bystry jestes zeby te rzeczy zrozumiec, tylko jak sam
                                                    > wiesz, ze w Biblii pisze, ze maluczkim dane jest zrozumiec te wielkie rzeczy, a
                                                    > bystrzy jak Ty nie zrozumieja. Zeby sie modlic, nie trzeba na kolanach sterczec.

                                                    Użyłem przenośni pisząc o modłach na kolanach , modły nikogo nie zwalniały nigdy od tego ze jego bóg dupę pozwalał go kopać.

                                                    " Sługami Chrystusa są? Jako niespełna rozumu to mówię; daleko więcej ja, więcej pracowałem, częściej byłem w więzieniach, nad miarę byłem chłostany, często znajdowałem się w niebezpieczeństwie śmierci. (24) Od Żydów otrzymałem pięć razy po czterdzieści uderzeń bez jednego, (25) trzy razy byłem chłostany, raz ukamienowany, trzy razy rozbił się ze mną okręt, dzień i noc spędziłem w głębinie morskiej. (26) Byłem często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od rodaków, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustyni, w niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach między fałszywymi braćmi. (27) W trudzie i znoju, często w niedosypianiu, w głodzie i pragnieniu, często w postach, w zimie i nagości. "

                                                    No i po kij mu to było ??
                                              • aderydy Re: nie ciesz się tak... 25.07.13, 22:18

                                                >
                                                > > natomiast bawią mnie osoby typu ferro
                                                >
                                                >
                                                nie zegnę, bo nie ma przed kim ;-)
                                                i wole byc mądrym ateistą niż głupim wierzącym...kwestia smaku...
                                                ale czemu marna istota jestem????
                              • ferro2 Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 09:35
                                greendale napisał(a):

                                > Myślę, że żaden kościół (nie ważne czy katolicki czy inny) nie jest od tego aby
                                > odpowiadać na pytania które wymienileś, tylko głosic Słowo Boże.

                                dokladnie tak, kosciol ma jednac ludzi a nie dzielic jak to sie obecnie robi.Ludtzie wierza w ksiezy, w kosciol, a nie w Zywego Boga, ktory jak by chcial to dotknieciem palca zniszczy caly ludzki rod.Dobrze napisalas wczesniej, ze kiedys BOg ingerowal w zycie ludzi, rozmawial z nimi, teraz ludzie wiedza jak maja zyc , Bog patrzy na nich z gory a to co sami zrobia ze swoim zyciem za to odpowiedza kiedys po smierci. Sama smierc to nie koniec, dla ateistow tak, ale dla Boga nie.
                              • marina0321 Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 26.07.13, 21:05
                                greendale napisał(a):

                                > Myślę, że żaden kościół (nie ważne czy katolicki czy inny) nie jest od tego aby
                                > odpowiadać na pytania które wymienileś, tylko głosic Słowo Boże.

                                Kościół zawłaszczył sobie Słowo Boże.
                                Zawsze zastanawiałam się, dlaczego przed narodzeniem Chrystusa Bóg zsyłał proroków, a po Chrystusie już nie. W kilkuletnich poszukiwaniach (czytając to i owo, tu i tam) dowiedziałam się, że po Jezusie było już wielu proroków, tylko KK zwalczał ich, nazywając heretykami i palił ich na stosie, bo to oni uważają się za proroków.
                                Między innymi:
                                św. Szczepan , Brygida ze Szwecji, Katarzyna z Sieny, Hildegard von Bingen, Katarzy i in.
                                Co prawda, kościół po latach uznał te trzy kobiety jako święte, ale i jednocześnie poprzypinał im katolickie łatki. Szczepan został ukamieniowany. Katarzy zostali brutalnie wybici.

                                Nauki Jezusa dostosowane były do tamtych czasów. Za wiele nie mógł im naopowiadać, bo ludzi ci nie posiadali tej świadomości, jaką posiadają obecnie. Jezus powiedział:
                                "Miałbym wam jeszcze wiele do powiedzenia, lecz nie potrafilibyście jeszcze tego znieść. Ale gdy On przyjdzie ... Duch prawdy, to wprowadzi was do wszelkiej prawdy. Bo nie od siebie On (prorok) mówić będzie, lecz mówić będzie tylko to co usłyszy, i oznajmi wam rzeczy które nastąpić mają. (Ewangelia Jana 16:12) .
                                Prorocy po Jezusie kontynuują i poszerzają Jego nauki i tłumaczą na aktualne języki.
                                Ludzie często proroków nie rozpoznają, bo Kościół w swojej religii owieczki swoje przed nimi uprzedza.
                                • kolter-xl marina0321 Po prostu odpowiedz !! 26.07.13, 22:35
                                  marina0321 napisał(a):

                                  > Kościół zawłaszczył sobie Słowo Boże.

                                  Nie prawda , zawłaszczył sobie książkę ale nie jej treść .

                                  > Zawsze zastanawiałam się, dlaczego przed narodzeniem Chrystusa Bóg zsyłał
                                  > proroków, a po Chrystusie już nie.

                                  Nie ? a to ciekawe .

                                  W kilkuletnich poszukiwaniach (czytając to i owo,
                                  > tu i tam) dowiedziałam się, że po Jezusie było już wielu proroków, tylko KK zwalczał ich, nazywając heretykami i palił ich na stosie, bo to oni uważają się
                                  > za proroków.

                                  No popatrz a wystarczyło dokładnie przeczytać Nowy Testament . Zadziałała katolicka mentalność zaczynania od dupy strony :)).

                                  Dz 11,27-28
                                  W tym czasie właśnie przybyli z Jerozolimy do Antiochii prorocy. (28) Jeden z nich, imieniem Agabos, przepowiedział z natchnienia Ducha, że na całej ziemi nastanie wielki głód. Nastał on za Klaudiusza


                                  1 Kor 14

                                  Starajcie się posiąść miłość, troszczcie się o dary duchowe, szczególnie zaś o dar proroctwa! (2) Ten bowiem, kto mówi językiem, nie ludziom mówi, lecz Bogu. Nikt go nie słyszy, a on pod wpływem Ducha mówi rzeczy tajemne. (3) Ten zaś, kto prorokuje, mówi ku zbudowaniu ludzi, ku ich pokrzepieniu i pociesze.
                                  Prorocy niech przemawiają po dwóch albo po trzech, a inni niech to roztrząsają! (30) Gdy zaś komuś innemu z siedzących dane będzie objawienie, pierwszy niech zamilknie! (31) Możecie bowiem w ten sposób prorokować wszyscy, jeden po drugim, aby wszyscy byli pouczeni i podniesieni na duchu. (32) A dary duchowe proroków niechaj zależą od proroków!

                                  > Między innymi:
                                  > św. Szczepan ,

                                  Ktoś przed tobą ukrył rolę Szczepana ?

                                  " Szczepan pełen łaski i mocy działał cuda i znaki wielkie wśród ludu. "

                                  > Brygida ze Szwecji,

                                  Sugerujesz ze Bóg powierzył taką role bałwochwalczyni katolickiej ??

                                  > Katarzyna z Sieny

                                  Ją też tępili ?

                                  "włoska tercjarka dominikańska, mistyczka, katolicka święta, doktor Kościoła i patronka Europy."

                                  > Hildegard von Bingen,

                                  Tą też gnoili ?

                                  "frankońska anachoretka, wizjonerka, mistyczka, i uzdrowicielka, reformatorka religijna, benedyktynka (od 1136 przeorysza), uznawana przez Kościół katolicki za świętą, od 2012 doktor Kościoła"

                                  Katarzy i in.
                                  > Co prawda, kościół po latach uznał te trzy kobiety jako święte, ale i jednocześnie poprzypinał im katolickie łatki. Szczepan został ukamieniowany. Katarzy zostali brutalnie wybici.

                                  Fiu i to wszystko zajęło ci lata :))

                                  > Nauki Jezusa dostosowane były do tamtych czasów.

                                  Czyli dziś bzykamy wszystko co się nawinie , możemy zabijać , kraść itp ?

                                  >Za wiele nie mógł im naopowiadać, bo ludzi ci nie posiadali tej świadomości, jaką posiadają obecnie.

                                  Jaja robisz :))))))))))) ludzie wtedy byli uduchowieni to czego mogli nie zrozumieć :)))

                                  Jezus powiedział:
                                  > "Miałbym wam jeszcze wiele do powiedzenia, lecz nie potrafilibyście jeszcze tego znieść.
                                  Ale gdy On przyjdzie ... Duch prawdy, to wprowadzi was do wszelkiej p
                                  > rawdy. Bo nie od siebie On (prorok) mówić będzie, lecz mówić będzie tylko to co
                                  > usłyszy, i oznajmi wam rzeczy które nastąpić mają. (Ewangelia Jana 16:12) .

                                  No tak i zaraz dostali w pięćdziesiątnicy ducha i zrozumieli .

                                  > Prorocy po Jezusie kontynuują i poszerzają Jego nauki i tłumaczą na aktualne języki.
                                  > Ludzie często proroków nie rozpoznają, bo Kościół w swojej religii owieczki swoje przed nimi uprzedza.

                                  Poszerzali, jeszcze w I wieku a potem to wątpliwe ??
                                  • marina0321 Re: marina0321 Po prostu odpowiedz !! 26.07.13, 23:33
                                    kolter-xl napisał:

                                    > No popatrz a wystarczyło dokładnie przeczytać Nowy Testament . Zadziałała kato
                                    > licka mentalność zaczynania od dupy strony :)).

                                    Ty znasz Nowy Testament, no i z jakim rezultatem? Ateista? Odnoszę wrażenie, że zatrzymałeś się "na ścianie" . Wydaje mi się, że dla ciebie, jeżeli Bóg by istniał, to tylko taki, jakim go demonstruje Kościół Katolicki, a że w katolickiego Boga trudno jest uwierzyć, to oczywiście on nie istnieje. Wiem, że dobrze znasz NT, ale poza tym masz klapy na oczach.

                                    Dalszego twojego postu nie komentuję, bo albo nie zrozumiałeś, co miałam na myśli, albo nie przeczytałeś dokładnie, albo przebiła się twoja złościwość.
                                    Bay...
                                    • kolter-xl marina0321 zwykły atak nic merytorycznie !! 27.07.13, 21:29
                                      marina0321 napisał(a):
                                      > Ty znasz Nowy Testament, no i z jakim rezultatem? Ateista?

                                      Poznawałem go jako religiant gorliwy chłonący wiedzę.

                                      >Odnoszę wrażenie, żezatrzymałeś się "na ścianie" .

                                      Odbiłem się od niej jak od dna i to z doskonałym skutkiem dla mnie , dogmat nie prowadzi mnie już przez życie .

                                      >Wydaje mi się, że dla ciebie, jeżeli Bóg by istniał, to tylko taki, jakim go demonstruje Kościół Katolicki, a że w katolickiego Boga trudno jest uwierzyć, to oczywiście on nie istnieje.

                                      Jako jedenastolatek zakończyłem przygodę z Krk. Nigdy nie przyłączyłem sie do innego kościoła ale za to obracałem się tylko w towarzystwie wierzących rożnych wyznań. Więc katolicyzm nigdy nie miał wpływu na moją wiedzę biblijną .Wręcz przeciwnie. No a twoja ocena w tym momencie pokazuje kompletny brak zrozumienia o czym ja tu piszę, jako choćby zwolennik arianizmu . No a wybacz Krk ze trzy wieki krwawo walczył z tym ruchem religijnym !!

                                      >Wiem, że dobrze znasz NT, ale poza tym masz klapy na oczach.

                                      Klapki a co to takiego według ciebie ??

                                      > Dalszego twojego postu nie komentuję, bo albo nie zrozumiałeś, co miałam na myś
                                      > li, albo nie przeczytałeś dokładnie, albo przebiła się twoja złościwość.
                                      > Bay...

                                      Nie komentujesz bo okazałaś swoją kompletną ignorancje w temacie który poruszyłaś.
                          • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 23.07.13, 22:01
                            greendale napisał(a):


                            > O! Dzięki tobie skrót AA nie bedzie mi sie w końcu kojarzył z anonimowymi alkoholikami.

                            Lubie pochlać ,ale bez przesady :))

                            Skoro już wiem, jakiego "wyznania" jesteś, to chciałabym tylko poznac
                            > twoją koncepcje dotyczącą pewnej kwestii.

                            No tak przede mną spore wyzwania :)

                            Jak to się stało, że kościół katolick
                            > i okłamuje ludzi od 2000 lat

                            Zacznijmy od tego ze Krk zaczął powstawać dopiero po roku 313 kiedy to poganin Konstantyn zaczął się do ówczesnego chrześcijaństwa mieszać.No a tak na poważnie to zaczął się kształtować. w połowie V wieku pod wodza biskupa Rzymu Leona I.

                            >i w dalszym ciągu katolicyzm należy do religii wiodących.

                            Synkretyzm katolicyzmu jest jak gąbka wchłaniał każde gó... jakie tylko nią zawinął. Czyli poganie wchodząc do owego tworu nic poza imionami swoich dawnych bóstw nie zmieniali. No i nie nazywali ich bogami a świętymi :)) .Powiem więcej często wierzenia pogan były akceptowane i włączane w liturgie kościoła np bóstwo Jezusa czy kult Marii. Bogów zrodzonych z dziewic historia zna kilku przed Jezusem ,a królową nieba nazywano boginie Izraelitów ponad 6 wieków przed Jezusem , dziś królową nieba katoliccy nazywają Marie.

                            Wiem, często ludzie należą do wspólnoty z grubsza się nad tym zastanawi
                            > ając, ale co z tymi, którzy świadomie, znając Pismo Święte do niego należą??

                            Po prostu jakimś cudem przewidział to Paweł :)

                            " A jeśli nawet Ewangelia nasza jest ukryta, to tylko dla tych, którzy idą na zatracenie,dla niewiernych, których umysły zaślepił bóg tego świata, aby nie olśnił ich blask Ewnagelii chwały Chrystusa, który jest obrazem Boga."

                            >Ja jak narazie się nie liczę, bo w KK jestem od urodzenia i nie byla to religia świadomie przeze mnie wybrana, więc póki co należę chyba bardziej do grupy poszukującej...


                            Czyli śmiało pluj na to co oni chrztem nazywają :)

                            " Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. "

                            Jak widać masz uwierzyć a potem ochrzcić a nie pokropili a ty sama nie wiesz o czym mowa :)) Pisze pokropili bo nawet ten akt to farsa z chrztu . Bo chrzest to z greckiego to zanurzyć ,a nie wylać kilka kropel wody na główkę wrzeszczącego dziecka .

                            >Ale własnie ta kwestia mnie zastanawia, czemu ludzie wyznają katolicyzm.

                            To poza , ludzie robią co chcą ,kler ma to w dupie ,byle kasa im grała .

                            Mówi się o współczesnym kryzysie wiary, ale nie widzę go kiedy w niedzielę
                            > mijam jakikolwiek kościół i nie mówię tu tylko o swojej parafii.

                            Nie rób jaj szopka z uczestnictwem niczego nie zmieni .
              • grgkh Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 25.07.13, 16:30
                ferro2 napisała:

                > Bog byl, jest i bedzie,

                W głowach ludzi jako urojenie.

                > stworzyl swiat,

                A kto stworzył boga?

                > jest wiec jego wlascicielem,

                Udowodnij, ze świat nie mógł powstać sam.

                > tylko ateisci jakos nie chca tego pojac,

                Przeciwnie, ateiści ignorują istnienie religii i bóstw w nich zawartych. Ateista nic nie musi na ten temat. Ale ateiści - niektórzy - mogą na ten temat krytycznie i MĄDRZE mówić.

                > wyglaszaja swoje ciekawe opinie, najgorsze w tym
                > , ze ci najwieksi ateisci cytuja Biblie, skoro nie wierza w Boga po co do niej
                > zagladaja?

                Cytowanie Biblii jest potrzebne, by wykazać ufającym w jej prawdziwość, że jest ona sprzeczna, a więc należy ją odrzucić jako prawdę.

                > Przynaleznosc do jakiejkolwiek organizacji chrzescijanskiej to wymyslil tylko s
                > am czlowiek.Dla BOga nie jest wane jak sie nazywasz, czy katolik, czy ewangelik
                > , czy jeszcze inny, masz przestrzegac jego przykazan i wedle nich zyc. Jest wie
                > le kosciolow tzw. Wolnych Chrzescjan, uwazam, ze jest to zgodne z Biblia,

                Po co żyć WEDŁUG KOŚCIOŁÓW, a nie według zasad humanistycznych, o których wiadomo, że starają się regulować stosunki między ludźmi na dobrych zasadach dla nich wszystkich? Uzasadnij mi to. I wykaż, że z kultu jakiegoś bożka ma coś dobrego dla ludzi wynikać.

                > a prz
                > ynalezenie do takich to tylko sprawa osobista. Mozna tam znalezc wiele ciekawyc
                > h ludzi, pogadac na wiele tematow, sa organizowane wyjazdy, nabozenstwa, spotka
                > nie przy kawie, spotkanie przy gitarze itp, daje tylko przyklady. Zyjemy w ciez
                > kich czasach, gdzie miliony ludzi jest zaganianaych, pozbawionych sensu zycia,
                > oszolomionych wrecz swiatem, czesto tacy uciekaja wlasnie w takie miejsca gdzi
                > e mozna sie wyciszyc, pogadac z innymi a przede wszystkim porozmawiac z BOgiem,
                > jemu mozemy wszystko powieziec co nas boli czy gniecie:D

                Bóg nie istnieje. Jeśli z nim rozmawiasz, to rozmawiasz z samą sobą, z tym, co Twój mózg wytwarza jako boga.

                Kult angażuje czas, siły, energię. Kult jest potrzebny organizacjom religijnym, żeby sterować ludźmi i z tego czerpać DLA SIEBIE korzyści.
        • keram_aktsu Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 24.07.13, 03:26
          greendale napisał(a):
          [..]
          > Nie przyjmuję do wiadomości takiej odpowiedzi bo wierzę w Boga. Dla mnie jego i
          > stnienie jest tak oczywiste jak to, że dziś jest 23 lipiec.

          Nie ma znaczenia, co przyjmiesz,albo nie,do wiadomości.
          Boga nie ma i nigdy nie było,a twierdzenie , że bóg jest, jest aberracja umysłową.

          • karbat Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 25.07.13, 13:00
            > greendale napisał(a):
            > >Ja jak narazie się nie liczę, bo w KK jestem od urodzenia i nie byla to re
            > ligia świadomie przeze mnie wybrana, więc póki co należę chyba bardziej do grup
            > y poszukującej...

            jestes b. uczciwa w stwierdzeniu, ze religia, KK, nie byly przez ciebie swiadomie wybrane .
            byla to kwestia obszaru kulturowego w ktorym sie urodzilas,- przypadku .

            Zycze ci owocnych poszukiwan jedynie prawdziwej wiary, jedynego prawdziwego boga.
            Masz mozliwosc do wyboru setki religii, setki bogow. Mozesz sobie studiowac, porownywac tych bogow, religie, az ... osiwiejesz . kazdy ma jakies hobby :)

            tak z ciekawosci, dlaczego nie chcesz wierzyc w drugiego czlowieka ,
            co ci w tym przeszkadza .... zaszczepione, podswiadome ci dogmaty ...
      • chasyd_666 Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 26.07.13, 20:06
        keram_aktsu napisał(a):

        > Twoje problemy są absurdalne,poniewaz Boga nie ma.
        > Bóg po postać wymyslona przez człowieka.

        Aleś Ty mundry... Miałeś Objawienie ?... :)


        --
        vod.gazetapolska.pl/4788-dlaczego-michnik-chroni-jaruzelskiego?utm_source=gp&utm_medium=foto&utm_campaign=vod
    • grgkh Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 25.07.13, 16:21
      greendale napisał(a):

      > Jestem od urdzenia katoliczką.

      Od urodzenia to na pewno nie. Od chrztu zarejestrowano Cię jako katoliczkę. Czy wtedy "wierzyłaś"? Wątpię.

      Wiara nie jest czymś stałym. To założenie przyjmowane jednorazowo, element świadomości. Można wierzyć i nie wierzyć na przemian. Wahać się. Wierzącym jest się WYŁĄCZNIE wtedy, w tym momencie, gdy przyjmuje się założenie o prawdziwości dogmatu religijnego. Gdy się wątpi - nie jest się wierzącym. Bo przecież tak wynika z definicji. Zawsze liczy się stan aktualny, na teraz.

      > Ostatnio mam różnorakie wątpliwości związane z wiarą

      Prawidłowo. Człowiek nie powinien przyjmować bezkrytycznie za prawdę tego,
      1) co jest wg niego sprzeczne (fałszywe - fałszu nie nazywamy prawdą) lub
      2) o czego prawdziwości nic nie może wiedzieć (nie zna dowodu lub źródeł dowodów, którym ufa).

      > i moją przynależnością do wspólnoty Kościoła.

      Ta "wspólnota" to wspólnota niewolników dogmatów. Jako taka jest bez sensu.

      > Wiąże się to z poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie
      > kto tu ma w ogóle rację postrzegając Boga.

      Indywidualne "postrzeganie" nie jest dowodem na prawdziwość. Prawda musi być możliwa do dowodzenia obiektywnie i zawsze, niezależnie od osobistych chęci. A bogów było co niemiara.

      Definicyjnie bóg jest fałszem - świat realny postrzegany naszą świadomością jest oparty o dostarczane do umysłu (mózgu) obserwacje spoza niej. Są one przetworzone przez mózg niezależnie od naszej woli. Nie należy im ufać. To tylko pewien "obraz świata" a nie świat.

      > Bo przecież wyznań na świecie jest co nie miara,
      > a i w religii chrześcijańskiej wiele zdań nt.
      > I dochodzę do wniosku, że tak naprawdę religia,
      > którą wyznaję nie ma dla Boga znaczenia.

      Dla boga (termin ogólny, a nie wybrane imię jednego z bóstw, jednej z religii).

      Pomyśl... Jak stwórca mógłby zgłaszać zastrzeżenia do działania swego tworu (człowieka). Przecież to on stworzył program, wg którego ten twór działa, a także jego otoczenie, które oddziałuje na każdego człowieka w inny nieco sposób. Przecież taki TEST nie ma sensu.

      Logicznie więc "dla boga" nie może to mieć znaczenia, a chyba bóg powinien być logiczny, prawda?

      > Bo jeśli by miała to sam Pan Bóg byłby niesprawiedliwy w osądzaniu ludzi.

      O, właśnie to.

      > Do przemyśleń tego typu, skłaniają mnie rozmowy z koleżanką należącą do
      > Stoważyszenia Świadków Jehowy. Powodem tego jest jej postawa, otóz dziewczyna
      > doskonale zna Pismo Święte, lecz nie stosuje wiedzy z niego zaczerpniętej w pra
      > ktyce. W dodatku twierdzi że Kościół Katolicki to samo zlo.

      To typowe. Celem istnienia religii jako instytucji z regulaminem (pisma "święte") jest władza nad tymi, którzy zamiast dochodzić do prawdy, przyjmują za absolutną prawdę podane im dogmaty. Celem istnienia religii jest WŁADZA ABSOLUTNA nad ludźmi. Nie ma innej, lepszej metody manipulowania nami. Celem istnienia religii jest władza dla tej właśnie instytucji religijnej i pozbawienie władzy instytucji konkurencyjnych.

      > Oczywiście nie bron
      > ie tu KK, ale czy Bóg oceniając ją

      Absurd - bóg niczego nie ocenia. Jeśli zna swoje dzieło i reguły, według których ono miało działać to wie, jaki będzie skutek wszystkiego, co się w tym dziele dzieje. Skutek jest określony w momencie powstania założeń do dzieła i niczego tu nie ma do oceniania. Oceniać można założenia, ale jaki to miałoby sens? Bóg oceniałby sam siebie.

      Logicznie - bóg niczego nie ocenia.

      > i mnie będzie brał pod uwagę nasze czyny czy
      > przynależność do konkretnej wiary??

      To dobry początek. Przyznam, że ja tak właśnie zaczynałem swoją niewiarę w wieku dorastania. Myślałem wtedy - wystarczy postępować poprawnie wobec innych ludzi, religia jest nieistotna.

      > czy jedno i drugie. A co z ludźmi, którzy
      > wyrośli w błędnej wierze

      Zauważ, że z punktu widzenia każdej wiary, wszystkie inne wiary są błędne.

      Błędne jest więc samo założenie "wiary" czyli uznawania absolutnej prawdziwości jakiegoś dogmatu. Prawda jest pojęciem logicznym. Ma tylko jedną poprawną definicję - to zgodność z innymi zdaniami opisującymi jakiś system. A czy coś jest prawdziwe, to stwierdzamy tylko my sami, dowodząc prawdziwości. Gdy jakieś zdanie jest już w ten sposób prawdziwe to może z niego wynikać istnienie.

      Brak istnienia to nieistnienie, bo dotyczy to zawartości naszego opisu świata. To jest taki system. Istnieje w nim to, co prawdziwe. Reszty tam nie ma, reszta jest nieistnieniem. Nie istnieją wszyscy, sprzeczni ze sobą bogowie.

      > i nie jest ich winą że nie znają innej, bądź są pogana
      > mi bo nie dotaro do nich Słowo Boże???

      Słowo boże? A cóż to za dziwoląg? To zwyczajne słowa ludzkie.

      > Te wszystkie pytania, może dla niektóry
      > ch bez sensu, sprawiają że juz nie wiem w co wierzyć.

      Ufaj tylko dowodom. Świat jest pełen ludzi, którzy chcą być uwierzyła w to, co Ci wciskają - reklamami,, teoriami spiskowymi, kłamstwem, podstępem. Dzięki temu ci, którzy kłamią, żyją kosztem tych, którzy potulnie dają się karmić kłamstwami.

      > Może ktoś pomoże mi rozwiać powyższe wątpliwości? Będę wdzieczna....

      Czy Ci pomogło to, co napisałem?
      • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 25.07.13, 17:24
        Oczywiście że w PEWNYM SENSIE pomogło mi to co napisałeś, ale w Boga nie zamierzam przestać wierzyć. Swiadomie wierzę mniej więcej od 7 r.ż. i bardzo mi ta wiara jak dotąd pomagała. Można powiedzieć, że z wygodnictwa tylko wierzę w Boga, ale to już dla mnie nie istotne. Ale dziękuję za twoją wypowiedź bo była bardzo rzeczowa i konkretna, chyba najbardziej odpowiadająca na moje wątpliwości. Utwierza mnie w przekonaniu, że instytucjonalizowanie moich wierzeń mija się z celem:/
        • grgkh Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 25.07.13, 18:27
          greendale napisał(a):

          > Oczywiście że w PEWNYM SENSIE pomogło mi to co napisałeś, ale w Boga nie zamie
          > rzam przestać wierzyć.

          Na razie... :) Jednak Twoje poglądy ewoluują. Co jest ważne? Najpierw dopuszczenie wątpienia. Potem zrozumienie, że wątpić trzeba zawsze, a to założenie wyklucza tzw. wiarę.

          Bo czym ona jest? Możesz to opisać swoją definicją?

          > Swiadomie wierzę mniej więcej od 7 r.ż.

          Nie. W tym wieku dzieci nie mają jeszcze wykształconych świadomie reguł logicznego myślenia... no, może jakieś wyjątki, ale te przestają wierzyć.

          > i bardzo mi ta wiara jak dotąd pomagała.

          A gdybyś sobie zdała sprawę z tego, że taka wiara jest tylko relacją pomiędzy dwiema warstwami Twojej psychiki. Jedna jest definicją pewności siebie, wyizolowanym poczuciem swojej wartości, a druga jest otwarciem siebie na świat, poszukiwaniem, niepewnością. Ta druga odwołuje się do pierwszej dając wsparcie. Może być tak?

          > Można powiedzieć, że z wygodnictwa tylko wierzę w Boga,
          > ale to już dla mnie nie istotne.

          No tak, z wygodnictwa... Ale co Ci daje to wygodnictwo?

          > Ale dziękuję za twoją wypowiedź bo była bardzo rzeczowa i konkretna,
          > chyba najbardziej odpowiadająca na moje wątpliwości. U
          > Utwierza mnie w przekonaniu, że instytucjonalizowanie
          > moich wierzeń mija się z celem:/

          To bardzo ważny krok. Odkąd przyjmiesz takie założenie FAKTYCZNIE zdajesz się NA SIEBIE. Nie instytucję religijną, ludzi do niej należących ale na siebie.

          Ale pomyśl, czy nie piękniej byłoby powiedzieć o sobie, że WSZYSTKO sobie zawdzięczasz, a nie komuś/czemuś NAD Tobą? To daje jeszcze większą satysfakcję.

          Ale jeszcze coś mnie frapuje. Jeśli nie ma to być konkretny bóg, to w czym on się przejawia? Czym jest? Jakie ma możliwości? Oddziałuje materialnie czy tylko wspomaga duchowo?
          • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 25.07.13, 18:43
            Po pierwsze na pewno oddziaływuje duchowo (nie czuję się osamotniona) a po drugie daje poczucie, że kiedyś nas osądzi sprawiedliwie. Gdyby się okazało, że go nie ma to moje życie straciło by sens, bo po co to wszystko?? Ten cały świat?? Do czego nas doprowadzi nasze życie? Uważam, że musi być ktoś kto stoi na straży tego wszystkiego, aby zaprowadzic na koniec porządek i ład. Tego porządku i ładu mi w świecie strasznie brakuje (cóż, uważam że wcale go nie ma), przede wszystkim sprawiedliwości i uczciwości.
            A od 7 r.ż. wierzę w niego jak najbardziej świadomie, bo od tego czasu modle sie do niego. I nie były to bynamniej modlitwy klepane jak mantra tylko rozmowa. Być może dzieci 7-letnie nie są mentalnie dojrzałe do takiej wiary, ale mnie sytuacja życiowa przypiliła aby szybciej dojrzeć. Ale co jak co, nie zamierzam tego zmieniać.
            Moje wątpliwości nie biorą się tylko z rozmowy z wyżej wspomianą koleżanką Świadkową J., ale mam małe dziecko i jak pomyślę o komuni i całej tej otoczce laptopowo-tabletowej, która otacza ten sakrament to mnie krew zalewa:/ehhh!! Musiałam to napisać!
            • grgkh Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 25.07.13, 20:49
              greendale napisał(a):

              > Po pierwsze na pewno oddziaływuje duchowo (nie czuję się osamotniona)

              To zrozumiałe. Tak, na pewno daje Ci to "złudne" poczucie towarzystwa, opieki, jakiegoś ważnego odniesienia.

              Ale... to jest jak z wychowywaniem dzieci przez rodziców. Rodzice powinni uczyć samodzielności. Jeśli tego nie zrobią, to okaleczą dzieci na całe ich dorosłe życie. To samo robią systemy religijne. Celowo. Uzależniając od tego. Jak diler narkotyku. A Ty jesteś ofiarą tej praktyki. Wychowana w świadomości istnienia boga-opiekuna, towarzyszącego Ci, zainteresowanego Tobą, nie umiesz sobie wyobrazić innej sytuacji.

              Taka jest sytuacja.

              > a po drugie daje poczucie, że kiedyś nas osądzi sprawiedliwie.

              Osądzi?!?!

              No to porozmawiajmy o tym, czym jest osąd, czemu ma służyć, skąd się biorą kryteria i jakie one są, bo religie na ten temat wypowiadają się bardzo różnie...

              > Gdyby się okazało, że go nie ma to moje życie straciło by sens,
              > bo po co to wszystko?? Ten cały świat??
              > Do czego nas doprowadzi nasze życie?

              A jaki sens widzisz teraz? Przecież na końcu jest śmierć Twojego ciała. To jest koniec tego świata, a więc wszystkiego, co znasz. Jak sobie wyobrażasz sytuację PO OSĄDZIE?

              Życie ma sens bez tej otoczki religijnej.

              Przypomnij sobie, że w każdej chwili swojej świadomości jesteś WYŁĄCZNIE sumą tego, co spotkało Cię wcześniej. Czy jako niemowlę wiesz, jak będziesz myślała za parę lat albo jako staruszka? Co to oznacza? Że taka właśnie jesteś - biała karta, którą zapisze życie, otoczenia, zdarzenia?

              Nie ma sensu życia POZA życiem, po śmierci. Jesteśmy sumą genów (ciało, mózg będących skutkiem ewolucji) oraz kultury (memy), która kształtuje nasz umysł (która także ewoluuje). Najbardziej istotna dla ludzi jest ewolucja kultury. Gdybyś się urodziła (z praktycznie tymi samymi genami) tysiące lat temu, to kultura stworzyłaby z Twojego ciała kogoś zupełnie innego.

              Żyjemy więc w ogóle dlatego, bo była ewolucja genetyczna. Taki jest sens życia naszych ciał. Wynika z właściwości Wszechświata, w którym było to możliwe, stało się i dzieje się nadal. Przetrwały te organizmy, które miały lepszy kod genetyczny, pozwoliły im wygrywać rywalizację o przetrwanie. Każdy, który był uboższy o te cechy musiał przetrwać. Taki jest sens.

              Ale żyjemy także jako istoty myślące dzięki nagromadzaniu się wiedzy o świecie, zdolności do jej kreacji i przekazywania, do selekcji (odrzucamy fałsz i zbieramy prawdę). I tu obowiązuje analogiczna zasada. Większą szansę na przetrwanie ma... (trzeba to inaczej ująć) zdolność do panowania nad swoim otoczeniem. Jest to wiedza o świecie prawdziwa, ale także i to, czego używa świat zwierzęcy - umiejętność oszukiwania konkurencji. A w przeludnionym świecie ludzi konkurencją jesteśmy głównie sami dla siebie. To jest odpowiedź, dlaczego religia jest tak użyteczna jako narzędzie sterowania masami ludzkimi. Oszukać ludzi, wmówić im, że dostaną po śmierci "sprawiedliwy osąd" (a teraz niech tańczą jak się im zagra), podporządkować systemowi, uczynić niesamodzielnymi, potrzebującymi wsparcia od dystrybutorów boga. Bo tak naprawdę bóg wyobrażany sobie jest tylko wyobrażanym, a nie realnie działającym. Wystarczy sobie z tego zdać sprawę.

              Ale wrócę do "istot myślących" i formującej ją kultury, tworu ludzkiego. Sensem życia jest świadomy wpływ na kulturę, która będzie formowała ludzi. To jest to, co nazywamy cywilizacją. Przed wiekami ludzie byli inni niż dziś, co innego wiedzieli o świecie, inaczej go rozumieli. Dziś są bardziej świadomi, ale wciąż nie do końca rozumieją znaczenie przekazywania sobie pałeczki w sztafecie kultury. Sensem życia jest to, by nasze ciała wyłonione ewolucyjnie mogły w przyszłości otrzymać najlepszą z możliwych wiedzę o świecie i o nas samych. Byśmy mogli istnieć według pewnych zasad dlatego że akceptujemy je rozumowo, a nie dlatego bo nam je ktoś narzuca - może chce nas sobie podporządkować.

              Sensem życia jest samo istnienie. Teraz, a nie po śmierci. Ale istnienie dla zasad, a nie bez względu na wszystko, co jest obok nas.

              Sensem życia ludzi jest przekonstruowanie świata ludzi by był lepszy (zgodny np. z zasadami humanizmu).

              Uciekając od tego sensu, nic nie robiąc, by być z nim zgodnym, licząc na swoją, egoistycznie pojmowaną ocenę przez bóstwo (rodzica? - wieczne dziecko) oddalasz nas wszystkich od celu, do którego powinniśmy dążyć.

              Bo przecież - albo nie ma nic (gdy wszyscy powiedzą pas i odejdą do bóstwa), albo świat ludzi będzie nadal istniał, bo przecież dzieci wciąż będą się rodzić i będą musiały żyć w świecie z pozornym sensem, gorszym, bo nie reformowanym.

              > Uważam, że musi być ktoś kto stoi na straży tego wszystkiego,
              > aby zaprowadzic na koniec porządek i ład.

              Nieprawda. Gdyby "ktoś" miał lub chciał zaprowadzić porządek, to by to juz zrobił. Jeśli się tak nie stało, to przestańmy byc naiwni, wszystko zależy tylko od nas.

              A "porządek po śmierci" do niczego nie jest potrzebny. Zresztą, na pewno nie masz wizji, jak ma wyglądać życie po życiu. Wieczny orgazm? Absurd. Nicnieczucie? Bez sensu, bo po co taki stan. Nie ma żadnego SENSOWNEGO opisu tego stanu. Po co się więc łudzić? Żeby podlegać kolejnej religii? Zeby nas ktoś straszył, szczuł na innych, okłamywał? Po co to?

              > Tego porządku i ładu mi w świecie strasznie brakuje
              > (cóż, uważam że wcale go nie ma), przede wszystkim
              > sprawiedliwości i uczciwości.
              > A od 7 r.ż. wierzę w niego jak najbardziej świadomie, bo od tego czasu modle si
              > e do niego.

              Czym jest ta modlitwa? Hołd? Potrzeba wsparcia? Prośba o interwencję? Wszystkie powody są absurdalne.

              > I nie były to bynamniej modlitwy klepane jak mantra tylko rozmowa.
              > Być może dzieci 7-letnie nie są mentalnie dojrzałe do takiej wiary, ale mnie sy
              > tuacja życiowa przypiliła aby szybciej dojrzeć. Ale co jak co, nie zamierzam te
              > go zmieniać.
              > Moje wątpliwości nie biorą się tylko z rozmowy z wyżej wspomianą koleżanką Świ
              > adkową J., ale mam małe dziecko i jak pomyślę o komuni i całej tej otoczce lapt
              > opowo-tabletowej, która otacza ten sakrament to mnie krew zalewa:/ehhh!! Musiał
              > am to napisać!

              OK. Myśl...
              • greendale Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 25.07.13, 21:18
                ok, to wszystko brzmi logicznie (a sporo tego, naprodukowałeś się). Nadal nie rozumiem czemu tylu ludzi daje się omamić wiarą w Boga? Nie chodzi mi oczywiście o tych, którzy traktują religię jak tradycję tylko o tych głęboko wierzących.
                Poza tym przecież są dowody na to że Jezus żył. 12 apostołów twierdzi że zmartychwstał. I to też oszustwo?
                • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 25.07.13, 21:41
                  greendale napisał(a):

                  > Poza tym przecież są dowody na to że Jezus żył.

                  Dowody ? nawet nie wiadomo kto pisał ewangelie . NP to ze niejaki Mateusz napisał ewangelię podpisaną tym imieniem ,wiemy z dokumentu pochodzącego z X wieku czyli 1000 lat po rzekomym powstaniu .

                  >12 apostołów twierdzi że zmartychwstał. I to też oszustwo?

                  Ostatnio jeden pajac kuglarz był w Warszawie na stadionie on przeciez 27 ludzi ożywił :))

                  " Ksiądz John Bashobora leczy podobno z nowotworów, bezpłodności, a nawet wskrzesza zmarłych. Na wygłoszone przez niego rekolekcje na Stadionie Narodowym przyszło prawie 60 tys. ludzi. "
                • tanebo Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 25.07.13, 21:42
                  Z tymi dowodami jest najgorzej. Ewangelie tworzono kilkadziesiąt lat po śmierci Jeshui. Zresztą nic dziwnego skoro nawróceni spodziewali się końca świata. Nie mieli powodu by spisywać nauki. To raz. Dwa że w czasach Jeshui życie było krótkie. Mało kto dożywał 50-tki. Czyli autorzy ewangelii byli następnym pokoleniem. Ba! którymś z kolei. To tak jakbyś na podstawie opowieści z trzeciej ręki pisał świadectwa tego co powiedzieli nasi pra, pra, pradziadowie w XIX wieku. Mało tego. Chrześcijaństwo było jedną z sekt między takimi jak faryzeusze w religii żydowskiej. Po tym jak Rzym zrobił żydom jesień średniowiecza po kolejnym powstaniu religia żydowska a co za tym idzie te sekty musiały odpowiedzieć żydom na pytanie: "czemu znowu nam nie wyszło". Faryzeusze odpowiedzieli że powodem było nieprzestrzeganie jednego z tysiąca nowych przykazań. Które spisali i zaczęli głosić. Chrześcijanie wzięli historię syna rzymskiego legionisty Pantery skazanego za pospolite przestępstwo, przerobili tak by pasowało do proroctw i dodali wątek o ponownym przyjściu i skopaniu rzymskich tyłków. I tak to od 2 tysięcy lat się kręci.
                  • aderydy Re: a keram pytania zadaje.... 25.07.13, 22:32
                    tanebo napisał:

                    > Z tymi dowodami jest najgorzej. Ewangelie tworzono kilkadziesiąt lat po śmierci
                    > Jeshui. Zresztą nic dziwnego skoro nawróceni spodziewali się końca świata. Nie
                    > mieli powodu by spisywać nauki. To raz. Dwa że w czasach Jeshui życie było kró
                    > tkie. Mało kto dożywał 50-tki. Czyli autorzy ewangelii byli następnym pokolenie
                    > m. Ba! którymś z kolei. To tak jakbyś na podstawie opowieści z trzeciej ręki pi
                    > sał świadectwa tego co powiedzieli nasi pra, pra, pradziadowie w XIX wieku. Mał
                    > o tego. Chrześcijaństwo było jedną z sekt między takimi jak faryzeusze w religi
                    > i żydowskiej. Po tym jak Rzym zrobił żydom jesień średniowiecza po kolejnym pow
                    > staniu religia żydowska a co za tym idzie te sekty musiały odpowiedzieć żydom n
                    > a pytanie: "czemu znowu nam nie wyszło". Faryzeusze odpowiedzieli że powodem by
                    > ło nieprzestrzeganie jednego z tysiąca nowych przykazań. Które spisali i zaczęl
                    > i głosić. Chrześcijanie wzięli historię syna rzymskiego legionisty Pantery skaz
                    > anego za pospolite przestępstwo, przerobili tak by pasowało do proroctw i dodal
                    > i wątek o ponownym przyjściu i skopaniu rzymskich tyłków. I tak to od 2 tysięcy
                    > lat się kręci.

                    a tanebo wie wszystko! nawet kto ojcem właściwym Jezusa, hihi
                    ma tanebo jakies swoje ukryte ewangelie czy co???
                    • tanebo Re: a keram pytania zadaje.... 25.07.13, 22:49
                      Oczywiście że nie. Sęk w tym że ty też nie wiesz czy było tak jak przedstawia to chrześcijaństwo. Nikt tego nie wie. Natomiast nie słyszałem jeszcze z ust katolika że istnienie Jezusa to hipoteza.
                      • ja-tekla Re: nikt nie wie... 25.07.13, 23:17
                        ale kazdy ma swe hipotezy i chcenia, i objawienia, i wierzenia...
                        me chcenia i wierzena to "wielkie nic" po mej smierci ;-)
                        dalby bóg, by sie sprawdzilo, hihi...
                        • tanebo Re: nikt nie wie... 25.07.13, 23:35
                          I ja tego nikomu nie bronię. Chodzi o to że na podstawie własnych objawień ktoś chce urządzać mi życie.
                          • ja-tekla Re: jak na to pozwolisz 26.07.13, 00:05
                            tanebo ;-)
                            bo mogą se chcieć, a nawet chcieć żądac!
                            i nazywac marną istotą! i wołać o ukorzenie się i zazgrzytanie zębami w rozpaczy, hihi
                            i tylko tyle....
                • grgkh Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 25.07.13, 23:57
                  greendale napisał(a):

                  > ok, to wszystko brzmi logicznie (a sporo tego, naprodukowałeś się).

                  Bo to cała filozofia, która wciąż sobie "dojrzewa". Uważam, że warto ją od czasu do czasu przypomnieć, a przy kolejnych odsłonach przeważnie pojawia się jakiś nowy lub lepiej podany argument. I jest to zgodne z sensem życia według grgkh - każdy z ludzi niech zostawia po sobie to, co uważa za wartościowe. Niech żyje swoim życiem. Może się komuś przyda...

                  > Nadal nie rozumiem czemu tylu ludzi daje się omamić wiarą w Boga?

                  To nie jest trudne. Może kilka wątków z tego tematu:

                  Bardzo duże zaangażowanie, takie zaślepiające, jest na wyposażeniu mózgów (i nie tylko, bo także bardziej subtelnego "oprogramowania", na poziomie działania komórek) istot żywych. Te mechanizmy umożliwiają poświęcenie się żyjących rodziców dla wchodzącego w życie potomstwa. Jest to pozorna sprzeczność z zasadą przetrwania jednostki, ale jest to zasada pozwalająca przetrwać genom potomnym, takim samym jak istniejące lub zmutowanym. Rodzice są ewolucyjnie i tak skazani na śmierć (wcześniej niż potomstwo). ALe program czyli kod genetyczny trwa dalej.

                  Coś takiego mamy i my, ludzie. Umiemy poświęcać swoje życie, bo normalnie o nie walczymy, ale w pewnych sytuacjach wyłącza się w mózgu jego ochrona. "Idea" staje się ważniejsza. Czyż nie wykorzystuje tego religia. Tylko wykorzystuje coś, co istnieje, co powstało dla innego celu.

                  Dalej...

                  Człowiek jest istotą stadną. Nie ma jak u zwierząt, które porzucają zniesione jaja i niech sobie wyklute potomstwo samo radzi. Człowiek, jako istota myśląca, MUSI podjąć się opieki, wykształcenia dzieci. Gdy tego zaniedba, to "produkuje" ludzkie bestie, gorsze od zwierząt. A czy słyszałaś o dzieciach wychowywanych przez wilki lub psy? Nie tylko Mowgli - wrzuć w google'u "dzieci wychowane przez psy" i poczytaj. Istota stadna, człowiek, żyje w strukturach hierarchicznych. Musi. Zawsze istnieje wokół nas jakaś władza, ktoś kimś kieruje. Tworzą się jakieś organizacje. Ktoś ma lepiej, wygodniej, inny - niemożliwy jest idealnie sprawiedliwy podział dóbr (a co to jest sprawiedliwość w tym sensie?) - ma gorzej. W przypadku ludzi dochodzi do tego nadprodukcja potomstwa. Pamiętaj - ilość dóbr jest ograniczona. W tej sytuacji musi dochodzić do wykorzystywania, pasożytowania, do walk, do przymusowej redukcji populacji. Potrzebne są mechanizmy trzymające ten tłum w ryzach. I znajdują się różne, ale żaden nie jest tak skuteczny jak religia. Ale inne też potrafią manipulować, ogłupiać, bo to jest cel. Religia ten cel realizuje idealnie. Zabrania myślenia krytycznego. Narzuca dogmaty, byle jakie, ale ich celem jest ta "zmiana sposobu myślenia" na dogmatyczny, zaślepiony. Inne systemy manipulacji nie mogą odwlec nagrody na czas po śmierci. Szybko się wydaje, że kłamały i z reguły pamięć o tym gdzieś tam już trwa. W przypadku religii nie ma z definicji kontaktu z zaświatami. Czy jakiś inny system ma takie atuty? A karanie przez bóstwo? Zawsze można mu przypisać nieznane nam motywy - jak coś wychodzi, to bóstwo pomogło, a jak nie wyjdzie, to nie chciało z sobie tylko wiadomej przyczyny. Przecież to jest absurdalne wnioskowanie i w stosunku do innych reguł niemożliwe do zaakceptowania. Ale to pewnie sama odkryłaś wcześniej.

                  Ale mówimy nie o tym dokładnie, a o przyczynach ludzkiej skłonności do religii.

                  No to dalej...

                  Religia ma największe sukcesy tam, gdzie jest bieda, cierpienie. Ludzie udręczeni sięgną po byle jaką nadzieję (placebo), tymczasowe i teraźniejsze odczucie przyszłej i potencjalnej satysfakcji. Religia to narkotyk. To uzależnienie. Mózgi ludzie uzależniają się od wielu czynników - chemia zewnętrzna (narkotyki) i chemia wewnętrzna (substancje, które produkuje sam mózg). To artefakt - jesteśmy tylko biologicznymi maszynami. Gdy wzrasta poziom dobrobytu, zadowolenia, zanika religia sama, bo ludzie przestają poszukiwać substytutu. Ich ciało dostaje to, czego potrzebuje.

                  Jeszcze...

                  Nie wiemy, co jakie jest. Formułujemy hipotezy, szukamy tych prawdziwych, opisujących świat. Najpierw jest więc hipoteza. Zawsze. Nie ma wyjątku. Potem dowód i jego skutek. Tylko tak powstaje wiedza. Logika, wnioskowanie tworzy wiedzę. A opracowywanie obserwacji naszego otoczenia, bodźców dochodzących do naszej świadomości tworzy wiedzę o świecie. Wiedzy o zaświatach nie może być, bo na jakiej podstawie by powstawała? Ta wiedza może być zafałszowana, bo błądzimy, mylimy się, szukamy. A to jest też wiara, ale nieco inna, zakładająca PRAWDOPODOBIEŃSTWO prawdziwości. Religia robi tu zwód. Wciska nam kit, że coś bardzo mało prawdopodobne to nieprawdopodobne, a bardzo prawdopodobne, to prawda absolutna. Zmienia minimalnie, prawie niezauważalnie, definicje, ale to się tak często udaje, że ludzie tego nie zauważają. Tak ogólnie - religia ZAWSZE manipuluje i zawsze ma na pieńku z nauką, rzetelnym wnioskowaniem.

                  No i jeszcze te kary nagrody... Jakże łatwo się na to nabieramy.

                  I tak dalej.

                  > Nie chodzi mi oczywiście o tych, którzy traktują religię
                  > jak tradycję tylko o tych głęboko wierzących.

                  Do "głębokiej wiary" potrzebna jest absolutna rezygnacja z normalnego myślenia. O tym już pisałem. Wiara to dogmat. W normalnym myśleniu dogmat jest wykluczony. Nikt z nas nie ma prawa żadnej hipotezie przypisywać absolutnej, niepodważalnej prawdziwości. Prawdę trzeba udowodnić. Bez dowodu nie ma logicznego skutku - prawdy i istnienia. Wszystkie istnienia są częścią naszego, prywatnego opisu świata. W naszych głowach się rodzą. Trwają tak długo, jak im pozwolimy na to. Muszą umrzeć razem z nami. Na zewnątrz naszej świadomości jest strzęp informacji o świecie, a to, co widzimy naszymi oczami, te wszystkie wzorce, to wytwór mózgów, pewnej struktury. Nie ma kolorów, muzyki, idealnych kół - to wszystko ze skwantowanego świata matematycznego matriksa tworzy strukturalnie mózg. To są liczby, wartości, to jest fizyka, która tak naprawdę jest matematyką. Ale to jest właśnie w świecie piękne, fascynujące - to, że może to powstawać.

                  Ludzie wierzą czyli nieprawidłowo logicznie uznają coś za prawdziwe. Fałszują obraz świata. W imię władzy, w imię wykorzystywania jednych przez drugich, kłamiąc. We wszystko należy wątpić - tak mówi naukowa metoda badania świata. Nauka.

                  > Poza tym przecież są dowody na to że Jezus żył.

                  Jakie dowody? Zresztą mógł ktoś taki lub podobny żyć, ale NIE BYŁ BOGIEM, bo bóg nie istnieje. To tylko różne religie, systemy manipulowania ludźmi.

                  > 12 apostołów twierdzi że zmartychwstał. I to też oszustwo?

                  Jakieś przepisywane, zmanipulowane teksty. Tak, to jest kłamstwo. Wytłumacz mi, PO CO miałby cieleśnie zmartwychwstawać? Po co bogowi taka sztuczka? Umie i chce ją przeprowadzać, to niech zstąpi i teraz nam to powtórzy. Pierwszy lepszy prestidigitator umie tyle samo, albo i więcej...
                • ferro2 Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 26.07.13, 21:43
                  greendale napisał(a):

                  > ok, to wszystko brzmi logicznie (a sporo tego, naprodukowałeś się). Nadal nie r
                  > ozumiem czemu tylu ludzi daje się omamić wiarą w Boga? Nie chodzi mi oczywiście
                  > o tych, którzy traktują religię jak tradycję tylko o tych głęboko wierzących.
                  > Poza tym przecież są dowody na to że Jezus żył. 12 apostołów twierdzi że zmarty
                  > chwstał. I to też oszustwo?

                  czy wiara w BOga my byc omamianiem sie? Czy myslisz, ze wierzacy sa smutni? nie gadaja z nimim? zamykaja sie w swoim swiecie? NIE, wrecz odwrotnie, sa otwarci na duzo rzeczy, staraja sie zyc jak nakazal Bog. Dla mnie to nie zadne oszustwo.A to czy wierzacy mieli racje czy ateisci, okaze sie kiedys w wiecznosci, gdzie wszyscy sie dostaniemy.
                  • grgkh Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 26.07.13, 23:01
                    ferro2 napisała:

                    > czy wiara w BOga my byc omamianiem sie? Czy myslisz, ze wierzacy sa smutni? nie
                    > gadaja z nimim? zamykaja sie w swoim swiecie? NIE, wrecz odwrotnie, sa otwarci
                    > na duzo rzeczy, staraja sie zyc jak nakazal Bog. Dla mnie to nie zadne oszustw
                    > o.A to czy wierzacy mieli racje czy ateisci, okaze sie kiedys w wiecznosci, gdz
                    > ie wszyscy sie dostaniemy.

                    Żaden człowiek nie wie, co jest prawdą, dopóki nie dowiedzie tego. Ale WY WIECIE. Skąd? Jesteście niebezpieczni, groźni - nie pozwalacie zaistnieć PRAWDZIE!

                    Religia i wiara to zło.
            • kolter-xl Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 25.07.13, 20:56
              greendale napisał(a):


              > Moje wątpliwości nie biorą się tylko z rozmowy z wyżej wspomianą koleżanką Świ
              > adkową J., ale mam małe dziecko i jak pomyślę o komuni i całej tej otoczce lapt
              > opowo-tabletowej, która otacza ten sakrament to mnie krew zalewa:/ehhh!! Musiał
              > am to napisać!

              Heh zapytaj kieckowego jaki to kawałek życia Jezusa jest związany z konsumpcją. po raz pierwszy w wieku 9-10 lat opłatka :))Jezus po raz pierwszy w świątyni był w wieku lat 12 :)
              • pocoo Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 25.07.13, 23:26
                kolter-xl napisał:

                > Heh zapytaj kieckowego jaki to kawałek życia Jezusa jest związany z konsumpcją.
                > po raz pierwszy w wieku 9-10 lat opłatka :))Jezus po raz pierwszy w świątyni b
                > ył w wieku lat 12 :)

                Teraz dzieci "musowo" szybciej dojrzewają do laptopa.
                • karbat Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 26.07.13, 03:24
                  greendale napisał(a):
                  > Oczywiście że w PEWNYM SENSIE pomogło mi to co napisałeś, ale w Boga nie zamie
                  > rzam przestać wierzyć. Swiadomie wierzę mniej więcej od 7 r.ż. i bardzo mi ta w
                  > iara jak dotąd pomagała.

                  jak sama piszesz, wiara w boga, wiara religijna w wielu przypadkach w zyciu ci pomagala .
                  Moze uprzejmie podasz jakis jeden jedyny maly komkretny przyklad jak wiara w boga
                  w sposob rzeczywisty , weryfikowalny pomaga ...? , w czym konkretnie wiara w boga pomaga ?.

                  Moze podasz konkretny przyklad, mozna sie bedzie do tej bozej pomocy odniesc .
                  Nie podasz zadnego przykladu, mozna bedzie przypuszczac, ze jestes tylko
                  pod wplywem kato- dogmatow. np. ze wiara w konkretnego Boga pomaga .

                  • karbat Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 26.07.13, 03:30
                    greendale napisał(a):
                    > Oczywiście że w PEWNYM SENSIE pomogło mi to co napisałeś, ale w Boga nie zamie
                    > rzam przestać wierzyć. Swiadomie wierzę mniej więcej od 7 r.ż. i bardzo mi ta w
                    > iara jak dotąd pomagała.

                    wierzysz w swojego Boga od malego dziecka ...

                    wiara ci pomagala w zyciu, a co ona robila,
                    gdzie ona byla, by tym nieszczesciom ... zapobiec ? .

                    • aderydy Re: moze ja się powymądrzam.... 26.07.13, 09:07
                      opierając sie na doswiadczeniach osob mi znanych, a wierzących...
                      wiara pomaga, bo daje poczucie, ze człowiek nie jest pozostawiony sam sobie, bo jest ktos, kto nad nim czuwa, kocha, rozumie, wybacza....
                      wiara nic nie robi, nie zapobiega, nie ratuje...
                      wiara daje wsparcie, nadzieję, ukojenie...
                      karbat, spokojnie odpisz...wdech-wydech...
                      i zrozum, ze niektorzy tak własnie czują i myslą ;-)
                      i w dodatku mają do tego prawo!
                      podobnie jak atesci do swego czucia i myslenia, hihi
                      • karbat Re: moze ja się powymądrzam.... 26.07.13, 10:49
                        aderydy napisał:
                        > wiara pomaga, bo daje poczucie, ze człowiek nie jest pozostawiony sam sobie, bo
                        > jest ktos, kto nad nim czuwa, kocha, rozumie, wybacza....

                        > wiara nic nie robi, nie zapobiega, nie ratuje...
                        > wiara daje wsparcie, nadzieję, ukojenie...

                        wiara Pomaga, Daje , .... zaraz potem dodajesz, wiara ... NIC nie robi ....

                        wez sobie gleboki oddech i sie w koncu zdecyduj,
                        czy wiara Cos robi, daje (tez cos robi), czy Nic nie robi ;).

                        wiara jes konstruktem sprzecznym powstalym z sprzecznego Boga .
                        wiec twoje wnioski na temat wiary sila rzeczy Musza byc sprzeczne .

                        poruszasz sie po bardzo sliskim gruncie (raz wiara ci pomaga/ raz ci nie pomaga ),
                        po terenie Subiektywnych odczuc .

                        Te indywidualne , SUBIEKTYWNE odczucia sa najczesciej Ksztaltowane przez otoczenie, kulture w ktorej sie wychowales .Dla jednego muzyka Vivaldiego to gniot, dla innego to Bog .

                        > wiara daje wsparcie, nadzieję, ukojenie...

                        napisz cos o konktretnym, weryfikowalnym, rzeczywistym wsparciu wiary .

                        Nadzieje, ukojenie "moze dac" np. przyroda, muzyka, malarstwo, narkotyki ,uzywki itd.
                        To stany umyslu, mozgu w ktory czlowiek wprowadza sie SAM, pod wplywem czynnikow zewnetrznych.

                        wiara, malarstwo, muzyka, narkotyki moga cie wprowadzic w stan pewnej Iluzji,
                        zludzenia , ktore odczuwasz jako szczescie, ukojenie, zadowolenie i z tego nalezy sobie zdawac sprawe .
                        muzyka, szeroko pojeta sztuka, ba nawet narkotyki sa uczciwsze od wiary. nie sa oparte na sprzecznosciach, klamstwach .
                      • greendale Re: moze ja się powymądrzam.... 26.07.13, 15:28
                        Napisałaś (eś) dokładnie to co chciałam napisać. Dodam tylko że ludzie bezradni często modlą się aby dodac sobie chociaż siły żeby zmierzyć się z przeciwnościami losu. Ja jako 7- letnie dziecko nie miałam innych możliwości prócz tego "paciorka" aby sprostać problemom, które mnie dotyczyły i o dziwo problemy rozwiązały się same. A nie były to problemiki tylko przeciwności, z którymi powinna zmagać sie osoba dorosła. Tak wiem zbieg okoliczności na pewno napisze ten kto nie wierzy. Ja jednak ufam że jest ktoś kto mnie wysłuchuje i pomaga mi w życiu. Nie będę podawać innych przykładów kiedy wiara mi pomogła, bo na pewno wszystko to da się zanegować. Nie widzę jak brak wiary miałby korzystnie wpłynąć na moje życie?? Na pewno widziałabym większy bezsens we wszystkim i nie miałabym motywacji aby cieszyć się życiem pomimo wszystko.
                        • karbat Re: moze ja się powymądrzam.... 26.07.13, 18:27
                          greendale napisał(a):
                          > Napisałaś (eś) dokładnie to co chciałam napisać.

                          odnosze wrazenie , ze zostalem przez ciebie opacznie zrozumiany

                          > Dodam tylko że ludzie bezradni często modlą się aby dodac sobie chociaż siły żeby
                          > zmierzyć się z przeciwnościami losu.

                          wiara , modlitwa dodaje sil pomaga w zwalczaniu przeciwnosci losu ... ? ,
                          odnosisz takie wrazenie . zdajesz sobie sprawe jak takie myslenie ,
                          dzialanie jest destruktywne ?. nie wiesz komu ono rzeczywiscie sluzy ? ...

                          nedzarz, biedak odwoluje sie do wiary, modli si , ba nawet jest w stanie, oszukujac rozum , odniesc chwile szczescia, zadowolenia itp . ... co nie zmienia faktu, ze gdy ocknie sie z tego stanu, bedzie dalej biedakiem, nedzarzem, chorym, zwatpionym .

                          widzisz obrazki z Brazylii, odwiedziny papieza . widzisz radosc, zadowolenie, ba , szczescie
                          wielu ludzi w zyciu codziennym zwatpionych, chorych, nieszczesliwych, biedakow .
                          Papiez wyjedzie i ... dalej beda biedakami, nedzarzami . NIC sie nie zmieni w ich zyciu.
                          ja to nazywam kato-socjotechnika , manipulacja , oszukiwanie biednych ludzi .

                          Zrobiono im widowisko, manifestacje pustoslowia , bicia piany ... za ich PIENIADZE .

                          >Ja jako 7- letnie dziecko nie miałam innych możliwości prócz tego "paciorka" aby sprostać >problemom, które mnie dotyczyły i o dziwo problemy rozwiązały się same.A nie były to >problemiki tylko przeciwności, z którymi powinna zmagać sie osoba dorosła.

                          od dziecka nie mozna wymagac, aby realnie osadzalo otaczajaca je rzeczywistosc .
                          problemy rozwiazywaly sie samie ... nie wiem, nie sadze, moglo ci sie tak wydawac jako dziecku . na ich rozwaiazanie z pewnoscia nie mial wplywu zaden bog czy modlitwa .

                          >Ja jednak ufam że jest ktoś kto mnie wysłuchuje i pomaga mi w życiu.

                          ktos taki jest, ktos taki istnieje, ktos ci pomaga ... a nie wiesz kto ? , - iluzja .
                          Ty sobie sama pomagasz !, inni ludzie ci pomagaja, przypadek, zbieg okolicznosci itd .

                          • greendale Re: moze ja się powymądrzam.... 26.07.13, 19:31
                            Chodziło mi o wypowiedź aderydy tylko wyskoczyłam po tobie:/
                          • greendale Re: moze ja się powymądrzam.... 26.07.13, 19:37
                            No właśnie Twoja wypowiedź utwierdza mnie w przekonaniu, że wszystko mozna zanegować. Nie powiedziałeś jeszcze jakie korzyści płyną z bycia ateistą. Ja uważam, że mi by to zaszkodziło, a czy tobie pomaga?? W sumie nie czuję się też oszukana, bo wierzę z własnej nieprzymuszonej woli i nikt mnie do tego nie zmusza ani nie zmuszał (nie chodzi o przyjmowanie sakramentów chrztu czy komuni bo to nie jest jednoznaczne z wiarą).
                            • grgkh Re: moze ja się powymądrzam.... 26.07.13, 20:35
                              greendale napisał(a):

                              > No właśnie Twoja wypowiedź utwierdza mnie w przekonaniu,
                              > że wszystko mozna zanegować.

                              Zanegować? Stwierdzić, że wszystko jest nieprawdziwe, fałszywe? Na pewno nie.

                              > Nie powiedziałeś jeszcze jakie korzyści płyną z bycia ateistą.

                              Wszystkie te, które są negatywnymi stronami bycia teistą.

                              Powinnaś zrozumieć, że bycie ateistą to jest TYLKO nie bycie teistą. Sam ateizm jest całkowicie pusty, nie niesie ze sobą nic.

                              Wszelka krytyka teizmu jest elementem tegoż. Jest teistyczna. Podobnie jest przecież w przypadku innych hipotez i idei - można o nich mówić na tak i na nie, szukać prawdy o nich krytykując - jeśli mają wady, lub popierając, chwaląc - gdy dotyczy to ich zalet.

                              Ateizm jest tylko ignorowaniem teizmu. Ateistami rodzą się wszyscy ludzie i dopiero gdy przyjmą na wyposażenie swego umysłu idee teistyczne stają się (tylko do czasu) teistami.

                              Inne definiowanie tych pojęć jest manipulacją, jest opisywaniem jako wrogami wszystkich tych, którzy myślą krytycznie o teizmach. A przecież krytyczni wobec INNYCH teizmów sa także ci inni teiści, wyznawcy innych bogów i religii.

                              Teista wierzy ale gdy przestaje wierzyć staje się definicyjnie ateistą i nie musi tego głośno deklarować.

                              A korzyści z bycia ateistą? Najważniejsza to taka, ze nie jest się niewolnikiem dogmatu. Dogmat (uznawanie za prawdę nieudowodnionej hipotezy) DEGENERUJE myślenie. Może tylko odnośnie jakiegoś małego wycinka świadomości, ale jakże często z przykrymi konsekwencjami dla otoczenia. Popatrz na ks. Lemańskiego - wróg numer jeden. Czy jest ateistą? Nie, wystarczyło, że sprzeciwił się wszechwładzy organizacji teistycznej. Ona ZABRANIA wszystkim ludziom wyrażać się krytycznie o sobie.

                              > Ja uważam, że mi by to zaszkodziło, a czy tobie pomaga??

                              Co ma Ci zaszkodzić? W jaki sposób?

                              > W sumie nie czuję się też oszuk
                              > ana, bo wierzę z własnej nieprzymuszonej woli i nikt mnie do tego nie zmusza an
                              > i nie zmuszał (nie chodzi o przyjmowanie sakramentów chrztu czy komuni bo to ni
                              > e jest jednoznaczne z wiarą).

                              A to nie jest prawda. Mylisz się.

                              Człowiek MUSI myśleć racjonalnie, logicznie - wierzący już tego nie czyni. Mamy mózg, który wtedy działa poprawnie, gdy dociekamy prawdy. Można by zapytać, czy to tylko Twoja sprawa. Otóż nie do końca. Takich jak Ty, wierzących, dających sobą sterować za pomocą religii (wiary), jest dużo. Są podstawą potęgi organizacji religijnych. To system, a tacy jak Ty go budują. Każdy z wierzących odpowiada nie tylko za siebie i nie tylko sam ponosi skutki tej niewoli.

                              Ale powiedzmy, że nie o ilość chodzi. W przypadku jednostek podlegających wierze też istnieje zagrożenie dla ogółu - przypomnij sobie o fundamentalistach i o tym, do czego sa zdolni. To WIARA powoduje, że "uzyskują zdolność" zabijania niewinnych, przypadkowych ludzi. Ze względu na ideę religijną.

                              Dokładnie to samo, o czym mówisz jest zagrożeniem dla nas wszystkich. A jaką gwarancję możesz nam dać, że Twoje myślenie kiedyś nie pójdzie w tym kierunku? Oczywiście nie sugeruję, że tak będzie. To bardzo mało prawdopodobne, a tak ogłupionych ludzi jest naprawdę niewielu. Ale to jest w ich przypadkach możliwe DOKŁADNIE jako skutek wiary.

                              Czy wierzysz z własnej woli? Nie. To przypadek, że rodząc się niereligijną (jak wszyscy) stałaś się nią. NIE Z WŁASNEJ WOLI. Z przypadku, z okoliczności, miejsca i czasu, środowiska, które Cię ukształtowało. Odebrano Ci coś bezcennego - wolność myślenia, krytycyzm wobec wszystkich idei, te najbardziej ludzkie cechy, najcenniejsze. Uzależniono Cię tak sprytnie, że idea wiary stała się Tobą i nie widzisz tego uzależnienia.

                              Twoja deklaracja jest deklaracją utożsamienia się z tą ideą. Czy człowiek powinien uważać, że jest tym samym, co idea? Że jest nią?

                              Wierzący tak uważa. Przemyśl to dobrze... Nie musisz odpowiadać.
                              • greendale Re: moze ja się powymądrzam.... 26.07.13, 20:44
                                Jak kościół może mną sterować kiedy nie chodzę do niego?? bywam co prawda. Daleko mi do bezkrytycznego poddawania się woli księży i dlatego moje wątpliwości i dywagacje nt. Mogę przestać należeć do tej organizacji ale nie przestanę wierzyć w Boga. Moja wiara wiąrze się z przestrzeganiem pewnych norm jakie zaleca i z poczuciem że jest ktos kto mnie wspiera. Gdyby jednak nie było idei Boga i żadnej religii to czy świat nie byłby pogrążony w haosie??
                                • ferro2 Re: moze ja się powymądrzam.... 26.07.13, 21:37
                                  greendale napisał(a):

                                  > Jak kościół może mną sterować kiedy nie chodzę do niego?? bywam co prawda. Dale
                                  > ko mi do bezkrytycznego poddawania się woli księży i dlatego moje wątpliwości i
                                  > dywagacje nt. Mogę przestać należeć do tej organizacji ale nie przestanę wierz
                                  > yć w Boga. Moja wiara wiąrze się z przestrzeganiem pewnych norm jakie zaleca i
                                  > z poczuciem że jest ktos kto mnie wspiera. Gdyby jednak nie było idei Boga i ża
                                  > dnej religii to czy świat nie byłby pogrążony w haosie??

                                  i znowu sie z Toba zgadzam, a to co wypisuja ateisci to nie bierze do serca, oni juz tak maja, tego sie nie zmieni, do konca beda trwac przy swoich teoriach. Wierzacy tez beda trwac przy swoich i nie ma sie co klocic.Na sile nie mozna nikogo zmienic a na pewno nie chamstwem i ublizaniem komus, ze ma inne spojrzenie na swiat, Tak robia tylko prostaki i pustaki.
                                • grgkh Re: moze ja się powymądrzam.... 26.07.13, 22:56
                                  greendale napisał(a):

                                  > Jak kościół może mną sterować kiedy nie chodzę do niego??

                                  A czy ja napisałem, że TERAZ KRK Tobą steruje? Steruje Tobą IDEA religijna.

                                  > bywam co prawda.

                                  Bywasz, ale PO CO? Bo zaszczepili w Tobie potrzebę bywania. Oni tego dokonali. Przecież to nie spłynęło na Ciebie znikąd. Jest jednoznaczna przyczyna.

                                  > Dale
                                  > ko mi do bezkrytycznego poddawania się woli księży i dlatego moje wątpliwości i
                                  > dywagacje nt.

                                  Ale wierzysz, ze pewna idea jest prawdziwa, choć nie jest. Zrozum - logicznie prawdziwe jest to, co udowodniliśmy, bo prawdę posiadamy my sami, a nie leży ona gdzieś obok nas. Prawda to element systemu logicznego.

                                  Wiara jest odstępstwem od logiki. NIE WOLNO logicznie uważać, że coś jest prawdziwe bez dowodu. NIE WOLNO!

                                  Czy to rozumiesz?

                                  Wiara jest fałszywa.

                                  Pomyśl, gdyby wszyscy ludzie myśleli logicznie, racjonalnie, przestali okłamywać siebie i innych - jaki piękny świat moglibyśmy stworzyć.

                                  > Mogę przestać należeć do tej organizacji
                                  > ale nie przestanę wierzyć w Boga.

                                  Niewola.

                                  > Moja wiara wiąrze się z przestrzeganiem pewnych norm jakie zaleca i
                                  > z poczuciem że jest ktos kto mnie wspiera.

                                  Normy dotyczą ludzi i nie wynikają z wiary. Normy są logiczne, można uzasadnić, dlaczego nam wszystkim odpowiadają. Bóg (żaden z miliardów bogów) NIC do tego nie ma. Wiara też. Normy są dla nas. Normy my wybieramy. Wiara w jakiegoś BOGA nie pozwala dyskutować ich prawdziwości i pożytku dla nas.

                                  > Gdyby jednak nie było idei Boga i żadnej religii
                                  > to czy świat nie byłby pogrążony w haosie??

                                  Świat działa zgodnie z regułami fizyki i ludzkie reguły współistnienia nie mają na to wpływu.

                                  Popatrz, ludzie - żyjąc zgodnie z regułami humanizmu - mogliby tworzyć idealne niemal społeczeństwa. Jakie zadanie miałaby spełniać tu wiara (uważanie, że jakaś hipoteza jest absolutnie prawdziwa)? Czy niewierzący nie są w stanie dążyć do zasad humanistycznych?

                                  O co chodzi w wierze, według Ciebie? Czy o to, żeby nam TUTAJ, w czasie realnego życia, było dobrze ZE SOBĄ, czy o to, by nam było tu jakkolwiek, a żebyśmy sobie po śmierci :) zapewniali jakiś miejsce u boku pana i władcy, który może wszystko i którego zachcianki trzeba respektować, bo spotkają nas represje?

                                  Po co żyjesz? Jeśli wierzysz, to skończ szybko życie i idź do tego swojego pana, bądź jego sługą, cieniem i licz na coś, nie wiadomo na co? Przecież to nonsens. Taki sens życia jest nonsensem.
                        • ferro2 Re: moze ja się powymądrzam.... 26.07.13, 21:34
                          greendale napisał(a):

                          > Napisałaś (eś) dokładnie to co chciałam napisać. Dodam tylko że ludzie bezradni
                          > często modlą się aby dodac sobie chociaż siły żeby zmierzyć się z przeciwności
                          > ami losu. Ja jako 7- letnie dziecko nie miałam innych możliwości prócz tego "pa
                          > ciorka" aby sprostać problemom, które mnie dotyczyły i o dziwo problemy rozwiąz
                          > ały się same. A nie były to problemiki tylko przeciwności, z którymi powinna zm
                          > agać sie osoba dorosła. Tak wiem zbieg okoliczności na pewno napisze ten kto ni
                          > e wierzy. Ja jednak ufam że jest ktoś kto mnie wysłuchuje i pomaga mi w życiu.
                          > Nie będę podawać innych przykładów kiedy wiara mi pomogła, bo na pewno wszystko
                          > to da się zanegować. Nie widzę jak brak wiary miałby korzystnie wpłynąć na moj
                          > e życie?? Na pewno widziałabym większy bezsens we wszystkim i nie miałabym moty
                          > wacji aby cieszyć się życiem pomimo wszystko.

                          dokladnie tak:D
    • marina0321 Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 26.07.13, 20:20
      greendale napisał(a):

      > Jestem od urdzenia katoliczką.

      Ja też. Od ok. 3 lat zdystansowałam się od Kościoła.

      > Ostatnio mam różnorakie wątpliwości związane z w
      > iarą i moją przynależnością do wspólnoty Kościoła.
      > I dochodzę do wniosku, że tak naprawdę religia, którą wyznaję nie ma dla Boga
      > znaczenia. Bo jeśli by miała to sam Pan Bóg byłby niesprawiedliwy w osądzaniu
      > ludzi.

      Też tak uważam.

      > Do przemyśleń tego typu, skłaniają mnie rozmowy z koleżanką należącą do
      > Stoważyszenia Świadków Jehowy. Powodem tego jest jej postawa, otóz dziewczyna
      > doskonale zna Pismo Święte, lecz nie stosuje wiedzy z niego zaczerpniętej w pra
      > ktyce. W dodatku twierdzi że Kościół Katolicki to samo zlo.

      Wszystkie religie, to albo większe, albo mniejsze zło. Zawłaszczyły sobie "koncesję" na Boga, żeby podporządkować sobie ludzi.

      > Oczywiście nie bronie tu KK,
      > ale czy Bóg oceniając ją i mnie będzie brał pod uwagę nasze czyny czy
      > przynależność do konkretnej wiary?? czy jedno i drugie. A co z ludźmi, którzy
      > wyrośli w błędnej wierze i nie jest ich winą że nie znają innej, bądź są pogana
      > mi bo nie dotaro do nich Słowo Boże??? Te wszystkie pytania, może dla niektóry
      > ch bez sensu, sprawiają że juz nie wiem w co wierzyć. Może ktoś pomoże mi rozwi
      > ać powyższe wątpliwości? Będę wdzieczna....

      Liczą się wyłącznie czyny. Bóg, Stwórca Wszechświata, musiałby być bardzo drobiazgowy, gdyby przykładał wartość do jakichś tam sakramentów. Jezus nie ustalał żadnych sakramentów, ani nie budował budynków kościelnych. W katechizmie pisze inaczej, ale to jest kłamstwo.
      "Jakie budynki chcecie mi budować, czyż Boska ręka nie stworzyła wszystkiego?" Gdzieś takie zdanie wyczytałam.
      • karbat Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 26.07.13, 22:12
        greendale napisał(a):

        > Nie powiedziałeś jeszcze jakie korzyści płyną z bycia ateistą. Ja uważam
        > , że mi by to zaszkodziło, a czy tobie pomaga??

        przekonania nie sa po to by miec z nich korzysci .
        mam okreslone przekonania, by sobie moc spojrzec w twarz,
        a robic z siebi przekupnej qrwy dla jakichs korzysci .

        >W sumie nie czuję się też oszukana, bo wierzę z własnej nieprzymuszonej woli i nikt mnie >do tego nie zmusza ani nie zmuszał (nie chodzi o przyjmowanie sakramentów chrztu czy >komuni bo to nie jest jednoznaczne z wiarą).

        gdy bylas dzieckiem chodzilas do kosciola, tam cie zaprowadzono, tam skierowano twoje pierwsze kroki i tam wyssalas wiara kosciola kat . Pytal sie ciebie ktos o zgode ? .

        Twoja wiara nie wziela sie z niczego, wbito ci ja do glowy od dziecka.
        W co wierza male dzieci, w jakiego boga, zanim pojda do kosciola ?.

        gdyby ci ksiadz opowiadal, po raz pierwszy w wieku 18 lat, o bogu biegajacym po wodzie,
        o duchu-golebiu co zapladnia dziewice, o tym , ze wafelek /wypiek to prawdziwa krew
        i prawdziwe cialo Boga , - mocno bys sie zastanawiala co ten ksiadz zazywa, czy on jest trzezwy.
        Sprzedano ci obraz twojego Boga . Nie moglas jako dziecko powiedziec - Nie .
        nie mialas na to zadnego wplywu , wyboru .
        Zostalas jako dziecko zgwalcona (umyslowo ) przez ksiedza kat. i tak ci zostalo do dzis .


        • aderydy Re: korzysci 26.07.13, 22:31
          jakie mam z bycia ateistką? hmm...
          zabiłas mi ćwieka, nie zastanawiałam się nad tym....
          moze korzyscią jest to, ze w niedzielę mogę spac do południa, bo obowiązek bycia na mszy mnie nie dotyczy? żartuję :-)
          hmm, nie zastanawiam sie, czy grzeszę, czy nie, tylko staram sie nie krzywdzic - i siebie, i innych...
          nie martwię się tym, co przydarzy mi sie po smierci, bo tylko "nic" mnie czeka...
          wiem, ze celem zycia jest po prostu zycie....
          o cos jeszcze chcesz spytac ateistkę, greendale ?

          aaa...nie zgadzam się z teorią, ze ludzie rodzą sie niereligijni, bo gdyby tak było - to bogów by nie wymyslili! jest w ludziach jakas potrzeba mistyczna, duchowa i zaspakajają te potrzeby, jak potrafią, czują itd. tworząc królestwa nie z tego świata...
          • karbat Re: korzysci 26.07.13, 22:41
            greendale napisał(a):

            > Gdyby jednak nie było idei Boga i żadnej religii to czy świat nie byłby pogrążony w haosie??

            gdyby nie bylo religii , gdybys zyla w kraju niewierzacych ... zylabys sobie jak ludzie
            w Szwecji, Czechach . albo tam gdzie zyja ludzie podzielajacy poglady Buddy
            ( czy buddyzm jest religia czy filozofia - zdania sa podzielone ) .

            gdybys tego nie zauwazyla haos, zacofanie jest najwiekszy tam, gdzie bezwzglednie panuje wiara i religia . przykladow nie musze chyba podawac ? ....
            • greendale Re: korzysci 26.07.13, 23:04
              karbat napisał:


              > gdybys tego nie zauwazyla haos, zacofanie jest najwiekszy tam, gdzie bezwzgledn
              > ie panuje wiara i religia . przykladow nie musze chyba podawac ? ....

              Może najpierw pojawia się haos a później potrzeba wiary?? Twierdzisz że w dzieciństwie zostałam zmanipulowana i dlatego wierzę w Boga?? Hmmm... a ty teraz co robisz?? Również manipulujesz i używasz argumentów aby poprzeć swoje zdanie w tej kwestii i przekonać mnie do niego. A przecież pytanie w moim wątku było zupełnie inne. Ja nie pytałam czy jest Bóg czy go nie ma, ale otrzymałam wiele wywodów właśnie na ten temat (chyba najwięcej). Fakt faktem, za wiele wypowiedzi bardzo dziękuję:)
              • kolter-xl Re: korzysci 26.07.13, 23:25
                greendale napisał(a):

                Twierdzisz że w dzieciństwie zostałam zmanipulowana i dlatego wierzę w Boga?? Hmmm... a ty teraz co
                > robisz?? Również manipulujesz i używasz argumentów aby poprzeć swoje zdanie w t
                > ej kwestii i przekonać mnie do niego.

                No tak.... a nadal masz 9-10 lat ?
              • karbat Re: korzysci 26.07.13, 23:31
                greendale napisał(a):

                > Twierdzisz że w dzieciństwie zostałam zmanipulowana i dlatego wierzę w Boga?? Hmmm...

                Dokladnie napisalem, ze ciebie umyslowo ksiadz zgwalcil, bez twojej zgody :)
                Pisze skad sie wzial twoj Bog , sama go sobie nie wymyslilas. Ba, nawet wiecej powiem
                do wieku 13 -17 lat generalnie bys nawet nie wiedziala, ze istnieje pojecie bog,
                gdyby cie z tym pojeciem nie zapoznano .nie maja takiej potrzeby .

                nie mowie o niemowlakach ,aale dzieci, wczesna mlodzeiz nie ma samodziejnej refleksji nad bytami niematerialnymi , te pojecia dostaja, z zewnatrz, od rodzicow, pozniej od szamanow .


                >a ty teraz co robisz?? Również manipulujesz i używasz argumentów aby poprzeć swoje >zdanie w tej kwestii i przekonać mnie do niego.

                od manipulacji jestem jak najdalszy, a argumentow uzywam takich jakie uwazam moim zdaniem za sensowne. wymieniamy sobie swoje uwagi i nic wiecej .
                do swoich spostrzezen nie mamzamiaru nikogo przekonywac. wisi mi to jak kilo kitu u sufitu, w co wierzy wierca .

                wymagam od wiercow , katolikow JEDNO , - nie okradaj ( poprzez budzet panstwa ) tych
                co sie nie idenfikuja z waszymi wiarami , bogami , kosciolami . Mowie od dawna , - wierco utrzymuj swoje koscioly , swoich wielebnych ojcow, -plac im pensje, emetrytury, z wlasnej kieszni . Wierco nie badz ZLODZIEJEM . wyjasnilem ci nieporozumienie .....

          • karbat Re: korzysci 26.07.13, 22:47
            aderydy napisał:

            > aaa...nie zgadzam się z teorią, ze ludzie rodzą sie niereligijni, (... )

            widzialas religijnego oseska, dziecko piecioletnie
            ( zanim mu matka nie wbije do glowki co to jest bozia ) ....
            podaj gdzie mozna spotkac takie dzieci ;) .
            • aderydy areligijni... 27.07.13, 00:07
              karbat napisał:

              > aderydy napisał:
              >
              > > aaa...nie zgadzam się z teorią, ze ludzie rodzą sie niereligijni, (... )
              >
              >
              > widzialas religijnego oseska, dziecko piecioletnie
              > ( zanim mu matka nie wbije do glowki co to jest bozia ) ....
              > podaj gdzie mozna spotkac takie dzieci ;) .

              nie, nie widzialam!
              podobnie jak nie widzialam wielu rzeczy!
              a serio i bardziej skrótowo...choc i tak zrozumiesz po swojemu, jak zwykle..
              nie rodzą sie ludzie areligijni, czy niereligijni, bo inaczej nie wymyslli by bogów...taką potrzebę poczuli, więc bogow stworzyli...
              nie wystarczała im logika, szkiełko, czy inne konkrety..
              chcieli czegos...mistycznego, duchowego...
              takie mieli pewnie chcenia i marzenia...
              choc nie wszyscy....
    • loving_angel Re: Czy przynależność wyznaniowa ma sens?? 27.07.13, 01:33
      Skoro tak bardzo potrzebujesz boga to czemu sama sobie nie wymyślisz własnego?
      To jest taka propozycja do przemyślenia.
      Przecież twój wymyślony bóg nie będzie ani lepszy ani gorszy od innych wymyślonych bogów.
      • karbat Re: szukasz sensu 27.07.13, 14:55
        w tym bezsensie, otworz sobie ten link -> zycze owocnych poszukiwan, tej jedynej prawdziwej prawdy, jedynego prawdziwego boga . dot tylko wiary chrzescijanskiej !.

        jak sie te dziesiatki wiar chrzescijanskich roznia od siebie , w sprawach zasadniczych !
        jaki one maja wlasny wizerunek boga, sorry nieczesto rozne wizerunki swoich bogow .
        jakie te wiary chrzescijanskie maja rozne filozofie spoleczne, wielozenstwo, kary smierci , malzenstwa ksiezy itd .

        pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bcio%C5%82y_chrze%C5%9Bcija%C5%84skie
        z linku widac ta jedyna prawde po katolicku , widac katolckiego boga
        widac jedyne prawdy innych chrzescijan , widac innych chrzescijanskich bogow .

        tu jedyna prawda... tam jedyna prawda , widac jak na dloni
        z tego wszystkiego wynika jedyna wielka G . prawda .




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka