grzeslaff
03.04.05, 04:46
Człowiek wielki - Ojciec Święty katoliczek i katolików, punkt odniesienia
wszystkich Polek i Polaków.
Świetny mówca wywołujący wielkie emocje (zwłaszcza u nas). Ale i wielki
intelekt, który oby wpływał na polski Kościół, tak go potrzebujący. Obok
księdza Tischnera budzący największe nadzieje na rozsądny kurs w polskim
katolicyźmie.
Wielki Polak. W Jego dialogu z żydami i muzułmanami był ślad najlepszych
tradycji I Rzeczypospolitej. Ekumenizm jest chyba najdonioślejszą częścią
spuścizny po Nim, oby choćby tą jedną nieodwracalną.
W polityce nie tylko symbol i mediator, ale także człowiek sukcesu. Za który
wszyscy w Europie Środkowej będziemy mu na zawsze wdzięczni.
Człowiek otwarty, ale i człowiek zasad niezłomnych. Nie potrafił (nie
chciał?) otworzyć szerzej drzwi Kościoła kobietom i innym mniejszościom, jak
uczynili to ewangelicy czy anglikanie. Pozostał obojętny wobec rodzin
odrzucających tradycyjny podział ról między płciami. Niech Bóg wybaczy mu
pryncypialność w obliczu postępów Aids w Afryce.
Nieomylny? Być może.
Przede wszystkim człowiek...