Gość: Tomek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.04.05, 21:24
Jako czlowieka pelnego ciepla, serdecznosci, humoru ale i powagi.
Jako papieza, ktory zastal Europe zniewolona, a zostawil wyzwolona.
Jako swietego, ktory nie tylko zyl w moich czasach, ale i pochodzil z mojej
polskiej ziemi, by nie powiedziec, z mojego podworka.
Ale przede wszystkim jako czlowieka, papieza i swietego, ktory sprawil ze
podczas jego pielgrzymek do Ojczyzny z ludzkich serc wylewala sie goraca
lawa. Lawa ogromnej, szczerej i bezgranicznej milosci.
Tak go zapamietam. Choc w moich uszach do dzisiaj brzmi piosenka, ktora Golec
uOrkiestra zaspiewala Ojciu Swietemu na zakonczenie jego ostatniej
pielgrzymki do Ojczyzny - "Do Ojczyzny wroc" (zamiast "Do Milowki wroc").
Myslalem, ze bedzie ona mi brzmiala az do nastepnej. Niestety - juz teraz
wiem, ze nastepnej nie bedzie.
I choc piosenka ta dalej brzmi w moich uszach, do serce sciska bol, a do oczu
naplywaja lzy, bo nastepnej pielgrzymki Ojca Swietego do Ojczyzny juz nie
bedzie... .