basiaczarnecka
06.04.05, 16:28
Zawsze uważałam, że mam jeszcze czas, żeby wysłuchać jego nauki, zobaczyć
podczas pielgrzymki do kraju. Przecież był odkąd pamiętam, to było takie
oczywiste. I że zawsze będzie - to też było oczywiste. Nagle odszedł,
zostawił mnie z tym całym wyrzutem sumienia, że nie miałam dla niego czasu.
Ostatnie dni przed śmiercią na siłę próbowałam nadrobić te stracone lata,
oglądałam godzinami relacje w telewizji, zaczęłam czytać jedną z jego
książek. To, że umarł nie kończy mojego "nadrabiania czasu", to nie miałoby
sensu, gdyby śmierć Jana Pawła zakończyła Jego apostołowanie. Dokończę czytać
książkę, przemyslę Jego nauki. Może jednak nie jest jeszcze za późno...