Gość: Katka
IP: *.rothschild.com.pl
07.04.05, 17:30
Pamiętam go jak pamięta się dobrego ojca, dziadka - z ogromnym ciepłem i
miłością ale też z tęsknotą, że miałam go tak mało i tak krótko. Ojciec
Święty był dla mnie wcieleniem świętości, mądrości i miłości, patriotyzmu i
poświęcenia. Tyle, że - i ze wstydem to przyznaję, nie słuchałam go z należną
uwagą, a teraz mi tego brakuje.
Chciałabym spełnić Jego życzenie - radować się - i chciałabym, żeby dotarło
do mnie to, że fakt, że Go z nami nie ma nie jest powodem do rozpaczy, lecz
do radości, bo ogląda oblicze Swego umiłowanego Jezusa. Chciałabym, żeby Jego
słowa, których tak usilnie teraz szukamy i które chłoniemy jak nigdy
wcześniej, dotarły do mnie i zostały jako wskazówki do podjęcia właściwej
drogi w moim małym, tchórzliwym, małostkowym, bojaźliwym i pełnym zwątpienia
życiu.