Dodaj do ulubionych

Rozważania paschalne

22.04.06, 17:40
www.mateusz.pl/
Obserwuj wątek
    • z2006 Re: Rozważania paschalne 22.04.06, 17:49
      "Droga do autentycznego wyzwolenia wiedzie poprzez uznanie pełnej prawdy o sobie: owszem jestem dzieckiem Boga, ale także grzesznikiem, który maczał i wciąż macza palce w śmierci Boga-Człowieka. Wielki Piątek nie jest umoralniającą opowiastką z przeszłości, wyciskającą czasem łzy z oczu. Dlatego dopóki będę stosował uniki, wynajdywał najróżniejsze preteksty i wytłumaczenia, dopóki będę próbował jawić się przed Bogiem i innymi ludźmi jako sprawiedliwy, pobożny, nieskazitelny, dopóty realne zbawienie nigdy do mnie nie dotrze. Będzie to dla mnie puste słowo. Taka postawa podobna jest do przyjęcia szczepionki, która nie tyle uodparnia przed ewentualnym zarażeniem, co przed pełnym uzdrowieniem."
      "Należy jeszcze wspomnieć, że biblijne opisy procesu Jezusa nie są wiernym zapisem historycznych faktów. Tym bardziej, że ewangelie powstawały znacznie później (65 – 100 r.) Ewangeliści nie tyle byli zainteresowani drobiazgową rekonstrukcją zdarzeń, lecz ich interpretacją w świetle zmartwychwstania Chrystusa. W relacje o męce wpletli swoje własne teologie, które zrodziły się także w obrębie konkretnych wspólnot chrześcijańskich."
    • z2006 Re: Rozważania paschalne 22.04.06, 17:57
      "Męka Chrystusa pokazuje, że najbardziej mierzi nas w bliźnich nie ich trudny charakter, czy zło, które popełniają, lecz ich dobroć i miłość. Dlaczego? Oto kolejny paradoks: chociaż tęsknimy za miłością, to zarazem się jej boimy. Trudno nam przyjąć bezinteresowną miłość, gdyż szczera miłość dotyka nas do głębi, nie zostawia nas w spokoju, domaga się odwzajemnienia, przemiany nawyków i sposobów myślenia. Poza tym dobry może być zawsze lepszy niż my i to nas boli. A zły może być zawsze gorszy niż my i to nas uspokaja."
      "Brak żywotnego związku z prawdą, czyli de facto z Bogiem jest źródłem najbardziej tragicznych ustępstw i kompromisów człowieka ze złem."
    • z2006 Re: Rozważania paschalne 22.04.06, 18:09
      "Kiedy dziś staje pośrodku nas Chrystus-Zwycięzca śmierci, to mamy szczególny powód, by z mocą przypomnieć, że miłośnikiem życia jest na pewno nasz Stwórca. To Bóg Ojciec kocha życie najbardziej. – Natchniony Autor tak pięknie zaświadcza o Stwórcy: Miłujesz wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia! (Mądrości 11, 24-26).

      A gdy zapytamy Boga – „miłośnika życia”, skąd wzięła się śmierć, to On odpowie nam: A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą (Księga Mądrości 2, 24). Bóg – „miłośnik życia” chce, byśmy żyli wiecznie i szczęśliwie. To pyszny i zawistny diabeł-kusiciel poprowadził ludzki ród ku manowcom śmierci. Od czasu pierwszego upadku w Raju dzieje ludzkie toczą się dwoma nurtami. Jeden to wzbierająca nienawiść i śmierć; drugi – wzbierająca rzeka Bożej Miłości, która przeważa nienawiść demonów i absurd śmierci."
    • z2006 Re: Rozważania paschalne 22.04.06, 18:10
      "My też jesteśmy jak Maria Magdalena, gdy przeżywamy śmierć naszych bliskich. My też jak uczniowie łowiące ryby (bez rezultatu) ciężko pracujemy. My też jak dwaj uczniowie idący do Emaus przebywamy niełatwą drogę życia. Jezus chce nam powiedzieć, że nie tylko osobom Jemu współczesnym, ale i nam wszystkim trudno będzie wierzyć – przynajmniej w niektórych sytuacjach – w Jego Obecność i pomoc. Trudno będzie wierzyć – przy grobach naszych bliskich, gdy łzy będą zalewać nasze oczy, a rozpacz – serca. Trudno będzie wierzyć w Jego Obecność i pomoc na naszych drogach do Emaus, czyli wtedy, gdy naszymi sercami owładnie rozczarowanie i beznadzieja. Trudno będzie wierzyć w Jego Obecność i pomoc, gdy przyjdzie nam ciężko pracować. Niestety, w trudnych sytuacjach łatwiej jest zamknąć się w sobie i oddać się desperacji niż otworzyć się choćby i na samego Pana Jezusa!

      Po co to wszystko – pytamy czasem – skoro pracy jest za dużo lub w ogóle jej nie ma, bądź też jest źle wynagradzana? Myślimy sobie, po co przebywać drogę życia, skoro idzie się po niej coraz trudniej i ciężej. I w ogóle, po co to życie, skoro wszystko kończy się przy grobie?
      On jest z nami zawsze

      Jakie to ważne dla ocalania (tak dziś zagrożonej) nadziei, by w Święta Wielkanocne jasno sobie uświadomić, że Boży Syn po to jest z nami od Kolebki aż po Krzyż i Zmartwychwstanie, żebyśmy okrzepli w pewności, że On jest z nami zawsze – w każdej sytuacji. Że On nadaje zbawczy sens wszystkiemu, co ludzkie. Że On uwiecznia chwałą każdy dobry czyn i każde szlachetne pragnienie!

      Dziś (i przez następnych pięćdziesiąt dni) Jezus, jako potrójny Zwycięzca, tłumaczy nam: Skoro Moja praca była etapem w drodze do Zmartwychwstania, to i wasza praca ma podobny sens. – Skoro Moje złożenie do grobu trwało na trzy niepełne dni, to i wam Mój Ojciec i wasz Ojciec nie dozwoli spoczywać tam wiecznie. – Skoro Moja droga życia miała tyle trudnych stacji, a jednak jej finałem było i jest Zmartwychwstanie, czyli Pełnia Życia, to i z wami będzie podobnie."
      • forumisko piekło ogniste 24.04.06, 18:35
        > Dziś (i przez następnych pięćdziesiąt dni) Jezus, jako potrójny Zwycięzca,
        tłum
        > aczy nam: Skoro Moja praca była etapem w drodze do Zmartwychwstania, to i
        wasza
        > praca ma podobny sens. – Skoro Moje złożenie do grobu trwało na trzy nie
        > pełne dni, to i wam Mój Ojciec i wasz Ojciec nie dozwoli spoczywać tam
        wiecznie
        > . – Skoro Moja droga życia miała tyle trudnych stacji, a jednak jej finał
        > em było i jest Zmartwychwstanie, czyli Pełnia Życia, to i z wami będzie
        > podobnie."

        Pan Jezus mówi przede wszystkim (i to właśnie zostało zapamiętane i zanotowane
        przez Jego uczniów), że zmartwychwstanie dotyczy zarówno tych którzy
        zmartwychwstaną do szczęścia wiecznego jak i tych którzy zmartwychwstaną do
        piekła ognistego. Nie można o tym zapominać.
    • z2006 "Każda noc może stać się Wielką Nocą" 22.04.06, 18:16
      "Zmartwychwstanie to tryumf życia nad rozpaczą śmierci. Zwycięstwo nadziei nad rezygnacją i apatią. Miłość, która wniosła tyle ufności, nowego życia, światła i pokoju w ludzki świat – nie dała się pogrzebać. Powstaje z mroków grobu, aby wypełnić sobą wszystko.

      Chrześcijanie wierzą, że Zwycięstwo dokonane w Zmartwychwstaniu Pana promieniuje swą siłą, aby człowiek mógł podnosić się z każdego przygniecenia. Powstawać z każdego upadku, budować na nowo tam, gdzie coś ważnego popadło w ruinę.

      Zanim przylądek Dobrej Nadziei zyskał to miano wcześniej był nazywany Przylądkiem Grozy. Dopiero gdy Vasco da Gama przepłynął żywy ów „kraniec świata” nastąpiła zmiana nazwy i skojarzeń. Śmierć, która straszyła ludzkość, że jest ostatnim słowem traci swą grozę odkąd Chrystus pokonał jej mroczną otchłań. Każde umieranie – a jest ono nieodłączną częścią miłości i życia– zostało przez Zmartwychwstanie oddramatyzowane.

      Wielkanoc staje się pełną nadziei obietnicą nowych początków wszędzie tam, gdzie sprawa wydaje się przegrana.

      To, co zwykliśmy nazywać nadzieją jest tajemniczym promieniowaniem prawdy o życiu mocniejszym od śmierci. Owo światło pali się nawet w najgłębszych ciemnościach. Każda noc może stać się Wielką Nocą."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka