z2006
19.11.07, 08:16
www.mateusz.pl/czytania/20071119.htm
"Pan, Bóg twój, jest ogniem trawiącym. On jest Bogiem zazdrosnym” (Pwt 4, 24).
Pan wiele razy ukazywał się w ten sposób Izraelowi, aby go strzec przed
bałwochwalstwem. Bóg nie znosi współzawodnictwa: względem tych, których miłuje
i pragnie dopuścić do zażyłości z sobą, jest „ogniem trawiącym”, niszcząc w
nich wszystko, co może dzielić ich serca. Jest to ogień trawiący, lecz ogień
miłości. Kiedy Jego płomień ogarnia ludzkiego ducha, bada go we wszystkich
kierunkach, we wszelkim ukryciu, odsłaniając wszystko, co sprzeciwia się
miłości. Jego blask odkrywa człowiekowi całą nędzę, ukazując mu jej brzydotę,
aby zdał sobie sprawę z nieskończonej odległości zachodzącej między nim a
Bogiem, aby się upokarzał i uznał niegodnym łask Bożych oraz cierpiał z tego
powodu, a cierpiąc zasłużył sobie na uwolnienie od swojej małości. Dopóki
dusza nie jest całkowicie oczyszczona, mówi św. Jan od Krzyża, płomień miłości
Bożej „nie jest dla niej promienny, lecz ciemny, a jeśli czasem daje jej nieco
światła, to tylko na to, aby zobaczyła i odczuła swe nędze i ułomności...
chociaż czasem ogarnia ją żar miłości, to jednak nie bez przykrości i
męczarni... i nie jest pokrzepiający i spokojny, lecz trawiący i czyniący
wyrzuty, gdyż sprawia, że dusza słabnie i martwi się wskutek poznawania samej
siebie” (Ż.pł. 1, 19). Jest to pewnego rodzaju czyściec, w którym dusza kona i
lęka się, że jest na zawsze odrzucona przez Boga. Wówczas wzdycha: „Ty, Panie,
znasz mnie, patrzysz na mnie, badasz serce moje, że jest z Tobą” (Jr 12, 3).
Ty sam przenikasz głębię mojej istności i mierzysz nędzę, Ty jedynie możesz
mnie oczyścić: „obmyj mnie zupełnie z mojej winy” (Ps 51, 4).
To dzieło oczyszczenia nie jest jednakie dla wszystkich ani pod względem
natężenia, ani trwania, lecz Bóg dostosowuje je do stopnia miłości i
zjednoczenia, do jakiego pragnie doprowadzić każdego człowieka. Zresztą nikt
nie przeżywa nieprzerwanych okresów oczyszczenia ani stałych okresów radości
duchowej, lecz Bóg przeplata je z nieskończoną mądrością, mieszając słodycz z
goryczą, radość ze smutkiem, aby nikt nie zniechęcał się wskutek przykrości
doświadczenia lub nie wynosił się z powodu słodyczy darów Bożych."
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 466