Dodaj do ulubionych

Lekarstwo na grzech

24.02.08, 10:13
www.mateusz.pl/czytania/20080224.htm
"Post, modlitwa i jałmużna są lekarstwem na grzech. By je zastosować, nie
trzeba się silić na jakieś nadzwyczajne wyczyny. Zacznijmy po prostu od
przyznania się do przewinień. Gdy odsłonimy przed Bogiem nasze skryte i
intymne sprawy i podejmiemy zwyczajną, codzienną walkę z naszą słabością,
wtedy oddamy Bogu „cześć w duchu i prawdzie”, wtedy wytryśnie w nas źródło
wody życia. Sam Jezus nas prosi, byśmy zechcieli oddać Mu to, co jest prawdą
naszego serca – a prosząc, już nas obdarza. Prosząc Samarytankę o podanie
wody, już ją obdarzył łaską."

o. Andrzej Kuśmierski OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2002, s. 73
Obserwuj wątek
    • z2006 Re: Lekarstwo na grzech 24.02.08, 10:40
      www.mateusz.pl/wdrodze/niedziela/414-04.htm
      "Mnóstwo w dzisiejszej kulturze mamy toposów związanych z ludzką miłością, z
      budowaniem relacji, a dotyczą one zwłaszcza początkowego etapu, czyli czasu
      zakochania, zalotów, wzajemnego poznawania. Każdy wie, że najlepiej zakochać się
      w Paryżu, każdy wie, jakie słowa powinien wypowiedzieć on i jakie słowa powinna
      wypowiedzieć ona. Pismo Święte również ma swój ulubiony topos dotyczący zalotów.
      Jest nim spotkanie przy studni. Tak było z Rebeką i sługą Abrahama, tak było z
      Rachelą i Jakubem, tak jest dzisiaj z Panem Jezusem i Samarytanką. Ale o ile te
      starotestamentowe zapisy dają nam niewielkie pojęcie o ich przebiegu, o tyle św.
      Jan przekazuje nam dzisiaj bardzo dokładny opis Jezusowych zalotów. Jak więc
      zaleca się Bóg?

      Otóż Bóg w swoim zdobywaniu człowieka nie przestrzega konwenansów i dobrych
      manier. Pan Jezus rozmawia z kobietą, z którą w pojedynkę rozmawiać nie
      powinien. Na zdziwienie uczniów nie odpowiada ani słowem, a nawet sprawia, że
      odechciewa im się pytań – wzrok Pana Jezusa musiał być bardzo wymowny. Bóg nie
      będzie nigdy patrzył na to, co inni o jego wybrance powiedzą i co o tym pomyślą.
      Po prostu z nią będzie.

      Po drugie, Pan Bóg w swoich zalotach jest dosyć nieokrzesany czy wręcz mało
      subtelny. Wyciąga od razu na wierzch sprawy najważniejsze i często bolesne. Nie
      zgodzi się na rozmawianie o niczym czy o rzeczach błahych – interesuje Go sedno
      sprawy, czyli miłość. Nie będzie nas utwierdzał w przekonaniu, że związek z Nim
      to nic poważnego, że można być z Nim tylko trochę. Po prostu chce kochać.

      Wreszcie skutkiem zalotów Bożych zawsze jest życiowa zawierucha. Zawsze po
      szczerej z Nim rozmowie trzeba zostawić dzbanek dotychczasowych, najmądrzejszych
      życiowych przekonań i pójść do swojego życia, miasta, do ludzi opowiedzieć im,
      że wszystko jest już inaczej. Studnia jest tylko pierwszym spotkaniem. Jest
      tylko miejscem zalotów. Bóg chce pójść z nami dalej. Po prostu chce z nami być.

      Taka studnia już nam się wszystkim w życiu wydarzyła. Był nią nasz chrzest. Do
      każdego z nas Oblubieniec przyszedł i rozpoczął swoje zaloty. Jednak chrzest
      jest oczywiście rzeczywistością trwałą, nieustającą, która dotyka naszego życia,
      dopóki istnieć będziemy. Zaloty trwają więc ciągle. Aż do skutku. Bóg naszej
      studni nie opuści. Po prostu nie opuści."

      Adam Szustak OP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka