Gość: IGNACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 12:02 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040305/publicystyka/publicystyka_a_3.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Salem Re: LUBUSKI BARON W RESORCIE SIŁOWYM IP: *.ztpnet.pl 05.03.04, 20:54 Czytałem.Świetny artykuł.Aż trudno uwierzyć,że pracownik Gazety Lubuskiej wypowiedział się tak ostro.Respect. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 0lo Re: LUBUSKI BARON W RESORCIE SIŁOWYM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 23:15 Andrzej Brachmański, znany w Lubuskiem z promowania na stanowiska ludzi SLD, od niedawna ma pole do popisu w MSWiA Baron w resorcie siłowym FOT. JAKUB OSTAŁOWSKI JERZY MORAWSKI Lubuska policja uznawana jest za najlepszy garnizon w kraju. Ma najwyższe certyfikaty europejskie. Tamtejszy komendant przeciął układy i związki nieformalne policji z pewnymi środowiskami. Andrzej Brachmański, nowy wiceminister MSWiA, właśnie zamierza go odwołać. To jeden z jego pierwszych kroków w resorcie. Wsławił się też ostatnio stwierdzeniem, że afera Rywina i starachowicka to "rozdmuchane drobne wydarzenia". Brachmański po objęciu stanowiska w MSWiA zachował funkcję barona Sojuszu w Lubuskiem. Lewica kontroluje tu prawie wszystko, samorządy i sejmiki, urzędy i publiczne instytucje. Proszący o zachowanie anonimowości przedstawiciel Komendy Głównej Policji twierdzi, że odwoływany lubuski komendant jest na tropie nieprawidłowości związanych z funkcjonowaniem Urzędu Miejskiego w Zielonej Górze za poprzedniego prezydenta, członka SLD. - Brachmański zapełnia posady znajomymi, trzęsie województwem - mówi Jacek Bachalski, poseł Platformy Obywatelskiej z Lubuskiego. - Nikt nie chce mu się narazić. Broni byłego prezydenta Zielonej Góry, któremu prokuratura postawiła zarzuty, a także przewodniczącej Rady Miasta, oskarżanej o niegospodarność w przedsiębiorstwie Polska Wełna. To osoby z SLD. Nawet lubuski poseł Sojuszu Bogusław Wontor potwierdza, że w województwie Brachmański otoczył się swoją grupą, która wyznacza dyrektorów. Wszyscy pilnują, by utrzymać fotele, i robią to różnymi metodami. - Jestem za tym, by budować nowoczesny SLD, a nie, jak Brachmański, wyciągać upiory - mówi. Wontor, krajowy przewodniczący ZSMP, wspomina, że Brachmański miał epizod młodzieżowy: był przewodniczącym koła ZSMP w "Gazecie Lubuskiej". - Związał się z ZSMP i z naszej puli dziesięć lat temu został parlamentarzystą - opowiada. - Myśmy go rekomendowali i zrobili mu kampanię. Dzięki nam, młodzieży, wybrano go na szefa wojewódzkiej SdRP. W pewnym momencie nasze drogi się rozeszły. Andrzej mógłby się bardziej angażować - mówi. Popierał, jak leci Przed zajęciem się polityką na początku lat dziewięćdziesiątych Brachmański pracował przez kilkanaście lat jako dziennikarz w "Gazecie Lubuskiej". Jego kolega, obecny sekretarz redakcji Tadeusz Palto, nie ukrywa, że Brachmański nie był wybitnym dziennikarzem. Prowadził w gazecie kącik myśliwski, później został kierownikiem działu terenowego. Piekielnie ambitny, lubił władzę - charakteryzuje kolegę. - Ale czy ma kwalifikacje na wiceministra skomplikowanego resortu? - pyta Palto. Ludwik Dorn z PiS jako członek Sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji przyglądał się działaniom przewodniczącego komisji Andrzeja Brachmańskiego. - Stale odnosiłem wrażenie, że Brachmański nie jest w stanie zrozumieć, jak działa państwo - mówi Ludwik Dorn. - Eksminister Sobotka przynajmniej wiedział, co to służby mundurowe, co to struktury państwa. Co do poziomu wiedzy jego następcy nie mam złudzeń. Na pewnych polach Brachmański jako wiceminister może okazać się szkodliwy, wręcz dokonać dewastacji służb - uważa. Osoba z kierownictwa policji mówi, że jeśli Komenda Główna przyjmowała jakieś rozwiązania, to Brachmański, jako szef sejmowej komisji, je popierał. Automatycznie. Nie wszystkie pomysły centrali MSWiA były jednak najmądrzejsze. Na przykład odebranie komendantom powiatowym policji możliwości decydowania o środkach finansowych było błędem. To organizacyjnie cofnęło policję. Starachowice to nie problem - Po Brachmańskim nie spodziewam się twórczych rzeczy i czegoś ciekawego - mówi osoba z ministerstwa mająca wcześniej sporo kontaktów z obecnym wiceszefem MSWiA. - To typowy aparatczyk. Cygaro, whisky w ręku i jest już dobrze. - Myślę, że w ministerstwie wtopi się w istniejący układ, bo pomysłów, jak usprawnić działalność policji, którą nadzoruje, nie ma żadnych - mówi oficer z Komendy Głównej Policji. - To jest stary towarzysz partyjny, a nie człowiek, który zarządzał przedsiębiorstwem czy znaczącą administracją. - W resorcie władzę trzyma ekipa doradców, Zbigniew Chwaliński, Roman Kurnik, Józef Semik - mówi pracownik MSWiA. - Semik ma pokój naprzeciwko gabinetu ministra Józefa Oleksego. Doradcy szefom podpowiadają rozwiązania, a ci nawet nie starają się ich weryfikować. Wprawdzie Kurnik formalnie przestał być doradcą, ale dalej bywa u kierujących ministerstwem - twierdzi. Nasz rozmówca obawia się, że nowy wiceminister szybko stanie się narzędziem w rękach doradców. Ludwika Dorna uderza co innego: - Brachmański jako przewodniczący komisji niejednokrotnie dawał wyraz przekonaniu, że sprawa Rywina, afera starachowicka to są fakty prasowe, rozdmuchane drobne wydarzenia. Odnosiłem wrażenie, że w tych sprawach wypowiadał się szalenie osobiście, jakby odczuwał głęboką moralną i kulturową łączność z tymi niesłusznie gnębionymi działaczami SLD. On to przeżywał. W prasie pojawiła się informacja, że Brachmański przyczynił się do odwołania generała Adama Rapackiego, szefa Centralnego Biura Śledczego. Miał obwiniać go o ujawnienie mediom afery starachowickiej, co w rezultacie pogrążyło Zbigniewa Sobotkę. A z Sobotką Brachmański od dziesięciu lat siedzi po sąsiedzku w ławach sejmowych. Dziś zajmuje jego miejsce w ministerstwie. Kiedy w Sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych padł wniosek o odbycie dyskusji nad sprawą starachowicką, Brachmański go odrzucił. Nawet Dziewulski byłby lepszy Brachmański, w ocenie Ludwika Dorna, jest z innej formacji działaczy lewicy przebijających się teraz do pierwszego szeregu SLD. - Na przykład Sobotkę wymyślił jeszcze w PRL Wojciech Jaruzelski jako robotniczego członka Biura Politycznego PZPR - mówi poseł PiS. - Waliła się elita, poszukiwano więc młodych zdolnych. Dziś oni nadają ton SLD. W poprzedniej kadencji Sejmu widziałem na Komisji Spraw Wewnętrznych, że Sobotka ma poukładane w głowie, pewną intelektualną kompetencję niewiążącą się z wykształceniem. Brachmańskiemu tej ogólnej kompetencji brakuje. W porównaniu z nim nawet poseł Dziewulski ma pewną wiedzę. Tylko drugi lubuski poseł SLD, Jakub Derek Krzycki, bardzo się cieszy, że Andrzej Brachmański został wiceministrem. Z punktu widzenia lubuskiego regionu to duży sukces. - Brachmański jest postacią ciekawą, ma tyle zalet, że jak się skoncentruje na nowych zadaniach, to poradzi sobie - mówi Krzycki. - Bardzo pracowity. Pilnuje spraw, pamięta o pierdołach, ale mimo wszystko skuteczny. Krzycki przyznaje jednak, że wadą Brachmańskiego jako polityka jest nieumiejętność zjednywania ludzi. - My się zawsze kłócimy. Tłumaczę mu, że wiele sporów gorzowsko-zielonogórskich moglibyśmy rozstrzygnąć, siadając przy jednym stole. A on woli wojnę, gdy ustalamy, gdzie będzie nowa instytucja, czy w Gorzowie, czy Zielonej Górze. Niepotrzebnie tracimy energię i czas na kłótnie. Dlaczego on się tak zachowuje, nie potrafię racjonalnie wyjaśnić. On zresztą mnie uważa za największego oszołoma z Gorzowa. Ludwik Dorn ścierał się z Brachmańskim niejednokrotnie na posiedzeniach Komisji Spraw Wewnętrznych. - Nie były to miłe przeżycia - wspomina. - Brachmański miał obyczaj nie odpowiadać na listy - mówi. - Pisałem do niego, że postuluję, żeby w porządku posiedzenia komisji uwzględnić taki a taki punkt. A on nie odpowiadał. To coś niesłychanego. Z marszałkiem Markiem Borowskim jako przewodniczącym parlamentarnego Klubu PiS nie mam takich problemów. Na moje wnioski czy uwagi odpowiada pisemnie lub ustnie, choć na ogół odmownie. Poseł PiS żali się, że nie ma atmosfery dyskusji w Komisji Spraw Wewnętrznych. - Na innych komisjach panuje przekonanie, że jak się przedstawia celny argument, to on ma teoretyczną szansę zostać uznany. W Komisji Spraw Wewnętrznych nie warto się spierać, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olo Re: LUBUSKI BARON W RESORCIE SIŁOWYM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 23:22 c.d - bo nie ma z kim. PS Mimo wielu usilnych zabiegów nie udało się skłonić ministra Andrzeja Brachmańskiego do rozmowy z "Rzeczpospolitą". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ignacy Re: LUBUSKI BARON W RESORCIE SIŁOWYM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 17:53 A co się dzieje z Baronową Jadwisią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olek Re: LUBUSKI BARON W RESORCIE SIŁOWYM IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.03.04, 22:08 a kogo promuje p. prezydent Zielonej Góry na stanowiska w urzędzie? nie swoich kolesiów i męża swojego? Lista... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IIIks Re: LUBUSKI BARON W RESORCIE SIŁOWYM IP: *.ztpnet.pl 09.03.04, 22:53 Olek? Olek Kwaśniewski?! Ten szmac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczery Re: LUBUSKI BARON W RESORCIE SIŁOWYM IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.04, 11:20 Jego przyjaciel biznesmen-gangster Baranawski od Apeximu, kóry strzelał do ludzi i ma kilka spraw karnych i postepowan prokuratorskich, przygotowuje mu właśnie dom na oś. Śląskim 21/10 pewnie bezinteresownie i pewnie tam będą omawiać przyszłe "kroki inwestycyjne". I jakie służby miałyby to sprawdzić? Odpowiedz Link Zgłoś