Dodaj do ulubionych

Czy ThyssenKrupp zainwestuje w Zielonej Górze

IP: *.zgora.dialog.net.pl 13.05.05, 10:07
Stal jest ciężka, więc może nie odjedzie tak, jak opony...
Obserwuj wątek
    • Gość: Rewia Re: Czy ThyssenKrupp zainwestuje w Zielonej Górze IP: *.zgora.dialog.net.pl 13.05.05, 10:08
      ...z Nowej Soli
    • Gość: nieswoj Re: Czy ThyssenKrupp zainwestuje w Zielonej Górze IP: *.europe.hp.net 13.05.05, 13:35
      Z tego co wiem, to miasto "umiera". Dlatego władze powinny zrobić wszystko, a
      może jeszcze więcej żeby ściągnąć takich inwestorów. Sam teren pod budowę to za
      mało. Trzeba pomyśleć np. o infrastrukturze drogowej (może nawet autostradzie w
      stronę Berlina), zwiększenia roli lotniska w Babimoście (tanie, bezpośrednie
      linie) itd. Warto też zainwestować w masową naukę języka niemieckiego u
      mieszkańców regionu - poczynająć od małych przedsiębiorców, a kończąc na
      szkołach podstawowych. Moim zdaniem największą szansą dla ZG jest zwrot w stonę
      Niemiec i wykorzystanie lokalnego potecjału (tania siła robocza, uczelnie,
      położenie) do świadczenia dla nich usług czy produkcji.
      Niestety pomysł na powstanie samodzielnego woj. lubuskiego kompletnie się nie
      sprawdził. Teraz nie można juz liczyć wpływy Wrocławia czy Pozniania tylko się
      trzab zabrac samemu do roboty!

      Pozdrowienia.
      • Gość: tegel Re: Czy ThyssenKrupp zainwestuje w Zielonej Górze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.05, 16:26
        Jak to sie nie sprawdzil pomysl wojewodztwa lubuskiego?
        To gdzie by pracowali Ci wszyscy ssacze publicznej kasy z roznych partii
        poumieszczani w roznych wojewodzkich wladzach i urzedach, ich rodzinki,
        pociotki i kochanki:). No nie rob im tego!!!
        • Gość: nieswoj Re: Czy ThyssenKrupp zainwestuje w Zielonej Górze IP: *.europe.hp.net 13.05.05, 17:35
          Ja już im tego nie zrobie, bo od 5 lat tu nie mieszkam...
          Ale "Wy" możecie to zrobić, biorąc przykład z Opola!

      • Gość: gauche Re: Czy ThyssenKrupp zainwestuje w Zielonej Górze IP: *.ztpnet.pl 13.05.05, 19:12
        Rzeczywiście świetny ten pomysł z budową autostrady do Berlina za miejskie
        pieniądze. Chyba łatwiej byłoby przenieść całe miasto do Niemiec.
    • Gość: AMG Re: Czy ThyssenKrupp zainwestuje w Zielonej Górze IP: *.zgora.dialog.net.pl 13.05.05, 21:52
      Oj dobrze by było, niech się wrescie coś ruszy ale czy czasami nie powstanie
      fabryka trująca miasto?!
    • marcin_zielonagora Re: Czy ThyssenKrupp zainwestuje w Zielonej Górze 13.05.05, 22:42
      A teraz tylko czekam aż pojawi się jakiś forumowicz który oczywiście skrytykuje
      tę inicjatywę. Argumentem, jak się domyślam, będzie to, że zakład taki wytwarza
      dużo zanieczyszczeń. Tylko wtedy pojawia się pytanie: to w końcu jaki zakład
      pracy ma powstać? Tartak nie, ThyssenKrupp nie, sklepy nie, zakład budowlany nie
      itd. Czyli najlepiej żeby nie było żadnych inwestycji i ZG stanie się prawdziwym
      prowincjonalnym miasteczkiem. A założę się że znajdą się osoby na tym forum
      którym ta inwestycja też by się nie podobała. Pozdrawiam.
      • Gość: dE-reDs Re: Czy ThyssenKrupp zainwestuje w Zielonej Górze IP: *.ztpnet.pl 14.05.05, 14:03
        Już szybciej Stelmet zobaczę niż Kruppa.
    • Gość: urwis To chyba jakieś bidoki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 13:49
      150 mln euro (obrót): 2000 (ludzie) = 75 tys euro/1 pracownika.
      śr. płaca 4 tys. euro x 12 m-cy = 48 tys. euro (koszty osobowe)
      75 tys. - 48 tys. = 27 tys. euro - pozostałe pozycje

      Artur

      znowu po Stelmecie wykryłeś inwestora - bankruta.
      • Gość: zg Re: To chyba jakieś bidoki IP: *.ztpnet.pl 14.05.05, 16:06
        Jest szansa i trzeba ja wykozystac!
        Mam nadzieje ze nasza wladza tego nie spieprzy!!
        • Gość: TOm Re: To chyba jakieś bidoki IP: *.zgora.dialog.net.pl 15.05.05, 10:17
          spieprzy spieprzy
      • jorn Re: To chyba jakieś bidoki 15.05.05, 17:40
        Czego ma dowodzić ta twoja 'kalkulacja'?

        Że koszty osobowe stanowią >50% kosztów całkowitych (zakładając, że to prawda)?
        W nowoczesnych firmach, to nic dziwnego, bo w nowoczesnej gospodarce
        najważniejszym kapitałem są umiejętnosci pracowników. No, ale tow. Urwis
        chciałby chyba zaprowadzic u nas chiński model sukcesu gospodarczego:
        niewolnicza praca przy produkcji i zero projektów własnych - to sa właśnie
        zdobycze socjalizmu...
        • Gość: urwis Nie wystarczy mitologia i chciejstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 22:50
          I. Czego ma dowodzić moja "kalkulacja" ?

          Tylko tego, że prosty eksperyment myślowy wystarczy na obalenie mitów o
          przyjściu legendarnego inwestora do Zielonej Góry, który rozwiąże jednym
          posunięciem problem bezrobocia w mieście. Chodzi o odrobinę przyzwoitości
          popartą czymś co na technicznych uczelniach amerykańskich nazywa się
          "obliczaniem na odwrocie koperty".

          Podane przez autora tekstu dane są bardzo skromne, pozwalają jednak na
          wyciągniecie pewnych wniosków. Musimy po prostu mieć co najmniej elementarną
          wiedzę o czytaniu sprawozdań finansowych i analizie wskaźnikowej. W oparciu o to
          możemy wyprowadzać bardzo ostrożne wnioski. Bo moje wnioski w gruncie rzeczy są
          bardzo ostrożne. Jak się ma branża metalowa wystarczy zobaczyć odpowiednie
          indeksy spółek giełdowych. Jest to dobry punkt odniesienia. Wystarczy również
          wiedzieć co nieco, o sporach w tej dziedzinie o kontyngenty jakie miały miejsce
          w momencie negocjowania warunków przystąpienia do UE.


          II. Mój japoński cyfrak, amerykański dysk twardy, karta sieciowa zostały
          wyprodukowane w Chinach, przypuszczam, ze w technologii trochę bardziej
          skomplikowanej niż najnowocześniejsze palety polskie.
          Centrum gospodarki światowej przesunęło się nad Pacyfik właśnie z powodu
          "zacofanego" chińskiego modelu sukcesu gospodarczego

          W szczegóły nie wchodzę, bo widzę, ze operujesz tylko ogólnikami i jak skończysz
          liceum czy licencjat, jak dopuszczony zostaniesz do podejmowania samodzielnych
          decyzji związanych z oceną partnera, to skończymy tę dyskusję, towarzyszu jorn.
          • jorn Re: Nie wystarczy mitologia i chciejstwo 17.05.05, 11:02
            I.Żeby zrobić chociaz najprostszą analizę wskaźnikową (ciekawe, czy wiesz w
            ogóle, co to jest, czy tylko przyswoiłeś sobie 2 mądre słowa), musisz mieć,
            misiu, przynajmniej bilans (lub jego prognozę, rachunek zysków i strat też by
            się przydał, a i sprawozdanie z przepływów pieniężnych by nie zawadziło), a nie
            gazetowy artykuł z 3 liczbami.

            Warto byłoby się też nauczyć czytać ze zrozumieniem, a nie pieprzyć o rzekomej
            tezie "o przyjściu legendarnego inwestora do Zielonej Góry, który rozwiąże
            jednym posunięciem problem bezrobocia w mieście". Autor artykułu napisał,
            że "producent liczy, że pracę znajdzie ok. 300 osób, w tym 150 w biurze
            konstrukcyjnym". Czyli połowa pracowników, to mają byc inżynierowie, którzy
            pracują głową, a więc trzeba im trochę zapłacić, żeby chcieli tymi głowami
            ruszać - stąd wysokie koszty osobowe. A tobie się wydawało, że jak przychodzi
            inwestor z branży metalowej, to zaraz ci tu hutę postawi...

            Zresztą liczby, które podałeś dotyczą toruńskej spółki z tej samej grupy (tylko
            nie wiem, skąd wziąłeś te 4 tys. euro przecietnej płacy), która nie zajmuje się
            produkcją, tylko handlem wyrobami stalowymi, a w handlu przewaga kosztów
            osobowych nad innymi może świadczyć o dwóch rzeczach, z gruntu przeciwstawnych:
            słabej sprzedaży pociągającej za sobą niskie zakupy towarów skutkujące niskim
            kosztem własnym sprzedaży lub o wyokiej marży, która sprawia, że KWS jest
            niski. Żeby stwierdzić, który z tych przypadków ma miejsce, trzeba więcej
            danych.

            II. Większośćmojego sprzętu AGD też powastała w Chinach, ale to nie znaczy, że
            zostały tam zaprojektowane, tylko to, że Chińczyk pracuje za tak małe
            pieniądze, że taniej wychodzi wieźć te sprzęty na drugi koniec świata, niż je
            produkować na miejscu.

            Prawdą jest, że "centrum gospodarki światowej przesunęło się nad Pacyfik",
            tyle, że raczej do Kalifornii, Japonii i Korei, a w Chinach powstało centrum
            produkcyjne właśnie ze względu na "chiński model gospodarki": niewolnicza lub
            bardzo nisko płatna siła robocza, prawie nieistniejące normy BHP i ochrony
            środowiska.
            • Gość: urwis misiu do robaczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 20:34
              Robaczku

              W swoich postach jesteś trochę niegrzeczny,
              wątpię, aby to, podobało się Maciejowi Rybińskiemu,
              którego cytujesz.
              Ale internet to anonimowość, a anonimowość to możliwość,
              nie tylko nieskrępowanej wypowiedzi,
              ale również możliwość okazania braku grzeczności.
              Ale jest to Twój problem.

              Twoja hipoteza, ża nie potrafię czytać sprawozdań finansowych,
              jest tylko hipotezą. Ja nie wątpię, że Ty to potrafisz.
              To nie jest żadna wiedza tajemna
              i każdy średnio inteligentny człowiek
              po maturze, jeżeli się uprze, może to opanować.
              Myślę, ze Ciebie również
              można do tej ambitnej grupy zaliczyć.
              Myślę również, że nie musiałeś demonstrować swojej znajomości
              konstrukcji sprawozdania finansowego,
              poprzez wyliczankę jego elementów, wystarczyło,
              żebyś dał słowo, ze to masz pojęcie o tej dziedzinie pojęcie.
              Osobie powołującej się na M.Rybińskiego nie wypada nie wierzyć.
              No cóż, każdy sądzi po sobie.

              Jednak do rzeczy. Nie wiem skąd piszesz, z Belgii, Holandii
              czy np. Lubska, czy Gubina,
              tu na zielonogórskim forum
              nie zarejestrowałem Twojej obecności.
              Być może stąd się bierze
              przewaga Twojej zapalczywości i wishufull thinking
              nad analizą sytuacji w Zielonej Górze, nad mitami,
              nad nastrojami dekadenckimi, które przybierają
              czasami formę groteskową.

              Oczywistą rzeczą jest to, że na podstawie 2-3 liczb
              podanych w artykule trudno jest wysnuwać precyzyjne
              hipotezy. Pisałem o tym mówiąc o"obliczaniach na odwrocie koperty".

              [( Widać Robaczku czytujesz tylko to, co pasuje do Twojej tezy.) ]

              Zabierając się za komentarz do tego typu artykułów,
              cały czas pamiętam o konwencji pisania, o tym, że mogę sie mylić,
              ze autor mógł otrzymać błędne informacje itd.
              Skoro jednak cyfry zostały podane do publicznej wiadomości,
              to ja, skromny konsument tych informacji,
              mam prawo odnieść się do nich, tym bardziej,
              że uważam red. Łukaszewicza za dziennikarza solidnego.
              Przy takich założeniach, dane dotyczące spółki toruńskiej
              nie są rewelacyjne tym bardziej w spółce handlowej.
              Jak doskonale wiesz z Algebry podstawiane wartości mogą być różne,
              w popularnych rozważaniach idzie o przybliżenie wyobraźni takich wartości,
              które mogą przemawiać do wyobraźni.
              o

              Moje uwagi trzeba czytać na tle szerszej dyskusji,
              w której ten wątek jest fragmentem.
              Niektórzy dyskutanci przejawiają ostre zniecierpliwienie,
              a nawet popadaja w rozpacz i histerię,
              stanem braku postępów w "pozyskiwaniu inwestorów zewnętrznych".
              Obietnice o ich "pozyskiwaniu" śmiem twierdzić składane są
              przez wszystkich kolejnych Prezydentów Miasta od 1990 r.
              Z jakim skutkiem ? Z zerowym.
              Przepraszam, jeden zakład został ściagnięty,
              ale jak to nastąpiło,
              to zaczął "wygrywać" wszystkie ogłaszane przez miasto
              przetargi na dostawy polbruku. Mozesz to sprawdzić.

              Sprawę niedoszłej inwestycji Toyoty w pobliskiej Nowej Soli
              bębnią wszystkie media w Polsce.
              Ciekawą sprawą jest podejście Burmistrza z połozonego
              40 km od Zielonej Góry Świebodzina do tematu inwestycji.
              On nic nie obiecuje, on po prostu dyskretnie i skutecznie działa.
              A tu co się dzieje?
              Ano ładuje się duże pieniądze w uzbrojenie terenu
              i od razu usiłuje się go 'pogonić' (przynajmniej tak wynika
              z komunikatów prasowych), go potrzebny jest sukces hic et nunc.

              Robaczku
              Odnośnie Chin, to masz dosyć nieświeże i co więcej bardzo stereotypowe
              wyobrażenie o chińskim modelu rozwoju gospodarki.
              Sięgnij do wypowiedzi na ten temat takich nietuzinkowych osób
              jak prof. Jadwiga Staniszkis w pracy 'Postkomunizm,
              czy rektor czołowej szkoły biznesowej Wyzszej Szkole Biznesu w Nowym Sączu
              w Polsce prof. Pawłowski (wywiad pt. 'Przestałem być szalonym'
              w 1 lub 2 n-rze br 'Menager Magazie ').
              Nie wiem, czy wiesz, ze jeszcze 40-50 lat temu w Europie Zachodniej i w USA
              to co japońskie było synonimem bubla. A zegarki japońskie sprzedawano na
              kilogramy. Podobnie rzecz miała się jeszcze do niedawna z Koreą Płd.
              Samsung był do niedawna synonimem wyrobów tanich i dosyć niskiej jakości.
              To jest, jak doskonale wiesz - przeszłośc. Dlaczego mamy wątpić w talenty
              Chińczyków, jeżeli spora część z nich kształci się na najlepszych uczelniach
              amerykańskich ?
              Wg przeczytanych wczoraj informacji obecnie 25 mln osób poza Chinami uczy się
              jezyka chińskiego. Naukę tego jezyka zaleca Stanisław Lem.
              A Ty. Robaczku przemiły ... wybacz

              pzdr urwis

              • jorn Re: misiu do robaczka 18.05.05, 10:42
                1. Za 'misia' przepraszam, chociaż to ty zacząłeś pisać o tym, że kiedyś mogę
                skończyć liceum (to mnie właśnie zirytowało i stąd mój post był przesadnie
                zgryźliwy, za co też przepraszam).
                2. Nie powołuję się na M. Rybińskiego, wstawiłem tylko cytat z jego artykułu do
                sygnaturki, ponieważ spodobał mi i oddaje on moje poglądy w sprawie, o której
                mówi (i tylko w tej sprawie, w innych sprawach często się z nim nie zgadzam),
                a ponieważ nie jestem autorem tego bon motu, uznałem, że uczciwym było
                umieszczenie nazwiska autora.
                3. Co do sprawozdań finansowych, to ich przygotowywanie jest moim głównym
                zajęciem w pracy.
                4. Nie piszę z Belgii ani z Holandii (ale byłeś blisko, bo do Belgii planuję
                się przenieść), tylko z Warszawy, gdzie mieszkam od kilkunastu lat, ale Zieloną
                Górą się interesuję, bo to moje rodzinne miasto i spędziłem w nim 19 lat życia.
                5. Na forum ZG byłem aktywny kilka lat temu, ale zrezygnowałem z tej aktywności
                z braku czasu, a także dlatego, że kilku ambitnych dyskutantów z tego forum
                zniknęło.
                6. Twoją wypowiedź o "obliczeniach na odwrocie koperty" zarejestrowałem, ale
                podtrzymuję tezę, że jest ona nieadkwatna do artykułu, gdyż podane liczby
                odnosiły się do innej spółki z tej grupy, zajmującej się czymś innym, a w
                artykule się znalazły wyłącznie po to, żeby pokazać, że Thyssen już w Polsce
                istnieje. Liczb tych zresztą było zdecydowanie za mało, żeby - nawet przy
                zastrzeżeniu o "obliczeniach na odwrocie koperty" - wyciągać jakiekolwiek
                wnioski (zresztą nawet dysponując pełnymi sprawozdaniami finansowymi toruńskiej
                spółki nie dałoby się wyciągnąć wniosków na temat Thyssena jako całości, ani
                planowanej inwestycji w Zielonej Górze - to nie ja nazwałem ich "bidokami").
                5. Wiem, że całkiem niedawno wszystko, co japońskie, czy koreański było uważane
                za chłam, a później Japonia (której śladem podąża Korea Płd.) stała się potęgą
                gospodarczą. Ale, jak na razie Chiny nie podążają tą drogą, tylko stały się
                światowym centrum produkcyjnym. Produkują także towary zaawansowane
                technicznie, ale projektuje je ktoś inny. Faktem jest, że władze chińskie to
                dostrzegły i starają się to zmienić, stawiając na innowacyjność, ale śmiem
                wątpić, czy w systemie totalnej kontroli, gdzie samodzielne myślenie nie jest
                mile widziane, powstanie wiele innowacyjnych projektów. Obawiam się raczej, że
                ci wykształceni na amerykańskich uczelniach Chinczycy do komunistycznych Chin
                raczej nie wrócą (może to i dobrze?)
                6. Jeśli chodzi o prof. Staniszkis, to nie wątpię, że jest wybitnym
                socjologiem, ale na ekonomii to ona się zna słabo (UWAGA!!! ZASTRZEŻENIE: tę
                opinię wyrobiłem sobie na podstawie kilku zaledwie jej wypowiedzi dla mediów na
                tematy ekonomiczne, niewykluczone, że ta próbka nie była reprezentacyjna)
                7. O tych 25 mln cudzoziemców uczących się jęz. chińskiego, to czytałem już
                dość dawno, ale czego to dowodzi? Moim zdaniem głównie mody na Chiny. Zresztą
                jak to się ma do 2 mld uzytkowników jęz. angielskiego (jakieś 400 - 450 mln z
                nich, to ludzie, dla których angielski jest językiem ojczystym, zostaje 1,5 mld
                cudzoziemców znajacych lub uczących się tego języka). Podejrzewam, że
                proporcjonalnie do liczebności narodów więcej cudzoziemców zna polski niż
                chiński.

                To co? Zawieramy pokój?

                Pozdrawiam
                • Gość: urwis urwis do jorna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 11:57
                  1. W porządku - zgoda.

                  2. Od felietonów Rybińskiego zaczynam lekturę Rzepy, trochę mnie dotknąłeś
                  nazywając towarzyszem.

                  3. Był okres w moim życiu, że też bardzo mocno zajmowałem się sprawozdaniami
                  finansowymi, gdzie wartości wyrażane były w liczbach 8-cyfrowych.
                  W moim przekonaniu, w pewnych sytuacjach szeroko rozumiane interpretowanie
                  sprawozdań ma w sobie coś ze sztuki. Ale jest to inny temat do dyskusji.

                  4. Oczywiście nie mogę się z Tobą nie zgodzić, że interpretowanie
                  przedsięwzięcia na podstawie 2-3 cyfr opublikowanych w gazecie jest narażone na
                  bardzo duże ryzyko błędu. Przebieg mojego rozumowania powinien być rozpatrywany
                  ściśle w związku z oczekiwaniami zielonogórzan na cud gospodarczy w postaci
                  przyjścia inwestorów zewnętrzych. Nie wiem, jak czy zdajesz sobie sprawę, jak
                  wielkie emocje wzbudza ten temat w Zielonej Górze. Z racji zawodowych mam
                  możliwość porównania poziomu oczekiwań mieszkańców ZG, paru miast w
                  województwie, Poznania, a ostatnio Wrocławia.
                  W tym momencie pozwolę sobie westchnąć... Wcale tak nie musi byc.

                  5. W dzisiejszej Rzepie artykuł: "Firmy przenoszą produkcję do tańszych krajów
                  Ukraina i Chiny wygrywają z Polską". Przeczytaj.
                  Jeżeli koszty pracy w Polsce będą takie jakie są, to cały czas będziemy
                  przegrywać i to z kretesem. Nie wiem, czy znasz rozwiązania tego problemu
                  zaproponowane przez Centrum Adama Smitha. Warto aby politycy zamiast ścigać sie
                  w dostarczaniu socjalu, za kolejne absurdalne i kosztowne regulacje wzięli do
                  serca właśnie obniżanie kosztów pracy.

                  6. Chińczycy są narodem zdyscyplinowanym, z potężną tradycją. Taiwańczycy są
                  przecież Chińczykami. Wydaje mi się, ze nie możemy twierdzić, że nie są oni
                  twórczymi. Nie wiem czy wiesz, ze na początku XX w. Niemców nazywano Chińczykami
                  Europy. Przed kilkoma laty oglądałem w TVP cykl filmów dokumentalnych na temat
                  rozwoju przemysłu samochodowago w Japonii. Szczególnie utkwił mi w pamięci
                  odcinek o automatyzacji i robotyzacji w przemyśle. Rzecz działa się na pocz. lat
                  60'. W Ameryce na poszczególnych uczelniach czy w ośrodkach były jednostki czy
                  małe grupy zajmujące się badaniami i wdrożeniami. Kilku najlepszych z nich
                  ściągnięto na wykłady do Japonii. Wg opowiesci jednego z nich, przeżyli oni
                  ogromny szok, gdy okazało się, że audytorium liczy kilkaset osób, kilkuset
                  inżynierów, ludzi zdyscyplinowanych i żądnych wiedzy. Czy jest w tym coś
                  dziwnego, że po latach robotyzacja w zakładach japońskich osiągnęła bardzo
                  wysoki poziom ? Czy myślisz, że Chińczyków nie stać na powtórzenie tej drogi ?

                  7. Prof. Staniszkis jest osobą myślącą niezależnie, co jest rzadkością w Polsce.
                  Pisze o rzeczach trudnych i trzeba powiedzieć, ze trzeba włożyć trochę wysiłku w
                  zrozumienie tego co pisze. Ale warto. Badając procesy upadku systemu światowego
                  komunizmu i jego przemian na tle procesow globalizacyjnych, przebywała jakis
                  okres czasu na stypendium w Chinach. Z kolei Wyższa Szkoła Biznesu w Nowym
                  Sączu została wytypowana jako jedna z tych na świecie, która gwarantuje
                  odpowiedni poziom wykształcenia, gdzie młodzi Chińczycy za pieniądze będą
                  zdobywać wiedzę. O tym że zaprocentuje to za kilka lat, jestem święcie
                  przekonany. Rektor uczelni antykomunista prof. Pawłowski z najwyższym uznaniem
                  mówi o komunistycznych przywódcach chińskich, o ich projektach modernizacyjnych.
                  O tym, że życzyłby sobie, aby nasze elity były tak mądre. Koniecznie przeczytaj
                  wywaid, który ci polecałem. W razie czego jestem gotów przesłać ci go do
                  przeczytania, mam go swoim archiwum.

                  8. Pozdrawiam serdecznie
                  urwis

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka