Gość: B-52
IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl
01.01.03, 15:00
Byłem na Sylwestrze w pubie Roksana. Było cool:) Świetną atmosferą mącił
jedynie redaktor Darżynkiewicz alias Koń. Pan redaktor od sportu w TVP rodem
z Zielonej Górze to totalny dupek. W czasie występu zielongórskiego muzyka,
gdzie wszyscy się świetnie bawili, Darżynkiewicz gwizdał, gwizdał i nie
ustawał w swoim chamskim zachowaniu zakłócając występ i wszystkim dobrą
zabawe. To totalne dno! Ta lekcja chamstwa i nietolerancji przywodzi na myśl
poczciwe polskie przysłowie "zapomniał wół (czyt. koń) jak cięlęciem był"
Darżynkiewicz od lat występował w zielonogórskiej telewizji przewodowej,
rozpieprzył też, jako prezes, zielonogórsą Lechię poczym umknął do Warszawy.
Panu redaktorowi z kablówki w dupie się przewróciło w tej Warszawce i tyle!
Zresztą jego "występy" z Roksany przeszły już do annałów jak np. zamawianie
taksówki textem: "tu dzwoni rafał darżynkiewicz z zielonogórskiej
przewodówki" albo po pizzę "proszę pizze do roksany - rafał darżynkiweicz
telewizja przewodowa".
Zapewne Koń wracając z wczorajszego sylwestra zamawiał taxi: "rafał
darżynkiewicz - telewzija polska"
Słoma mu z butów wychodzi i tyle. Cham z zielonej góry dalej chamem w
warszawie.
Dno!
Ciekawe tylko czemu koń nie urządził sobie sylwestra w Warszawie? Czyżby tam
już się na nim poznali? Czy po prostu w ZG może robić za gwiazdę i uprzykrzać
innym świetną zabawę?