Dodaj do ulubionych

czytam, czytam....

11.01.03, 13:50
czy cos poza czytaniem warto robic?
co sie robi jak sie ma wolny czas a na sporty ekstremalne (jazda rowerem po
ściezkach rowerowych w zielonej) strach sie wybrac?
czy piwko w towarzystwie wygrac z ksiazka powinno? czy kino? teatr moze?

Obserwuj wątek
    • ula_ Re: czytam, czytam.... 11.01.03, 14:21
      arwena napisała:

      > czy cos poza czytaniem warto robic?
      > co sie robi jak sie ma wolny czas a na sporty ekstremalne (jazda rowerem po
      > ściezkach rowerowych w zielonej) strach sie wybrac?
      > czy piwko w towarzystwie wygrac z ksiazka powinno? czy kino? teatr moze?
      To zależy. Od ilości wolego czasu. Od potrzeby chwilki samotności. Od potrzeby
      spotkania z towarzystwem itp.
      U mnie to tak wygląda:
      z powodu zbyt dużej ilości godzin pracy, a co za tym idzie - braku samotności,
      wybieram chwilę sam na sam z książką (z całą stanowczością).
      W drugiej kolejności, po kilkukrotnym ustalaniu terminu spotkania - piwko w
      towarzystwie.
      Na kino i teatr, niestety, brakuje czasu.
      W każdym bądź razie na pierwszym miejscu stawiam na książki.
      • Gość: aga Re: czytam, czytam.... IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 16:03
        wpuść do domu robotników, ( malutki remont) na nudę nie będziesz narzekać a
        czasu na nic ci nie starczy.
    • bart.q Re: czytam, czytam.... 11.01.03, 16:16
      arwena napisała:

      > czy cos poza czytaniem warto robic?
      > co sie robi jak sie ma wolny czas

      Gra się na instrumentach muzycznych. Najlepiej w towarzystwie. You can't beat
      the feeling.
      • markoniec Re: czytam, czytam.... 11.01.03, 17:44
        albo po prostu na instrumentach, też w towarzystwie :-)
        • aborys Re: czytam, czytam.... 14.01.03, 09:17
          markoniec napisał:

          > albo po prostu na instrumentach, też w towarzystwie :-)
          O, właśnie!
          Na opcjach i derywatach!
          • arwena Re: czytam, czytam.... 14.01.03, 21:29
            a skad ty borys sloneczko takie slowa znasz?
            myslalam moze o inkszych instrumentach...
            • aborys Re: czytam, czytam.... 15.01.03, 09:22
              arwena napisała:

              > a skad ty borys sloneczko takie slowa znasz?
              Od Kozy.
      • arwena Re: czytam, czytam.... 11.01.03, 17:56
        a na jakich sie gra?? muzyka to cos abstrakcyjnego wykonywanego przez jakowys
        geniuszy. notowania twe rosna.

        co do remonciku tudziez innych czynnosci i dzialan ktore mnie absornuja - to na
        ich niedobor nie narzekam, natomiast brak mi (jest to fizyczne uczucie ktorego
        nie potrafie opisac) czytania wlasnie
        zdarzalo mi sie czytac idac po miescie (jak to wyglada?), tyle ze teraz zimno i
        slisko (w rekawiczkach niszczy sie ksiazki i zle sie przewraca kartki).
        moze mniej spac?
        • bart.q Re: czytam, czytam.... 15.01.03, 17:50
          arwena napisała:

          > a na jakich sie gra?? muzyka to cos abstrakcyjnego wykonywanego przez jakowys
          > geniuszy. notowania twe rosna.

          Moje instrumenty poczuły się dumne. :)
          Gra się na instrumentach strunowych szarpanych. Dowolnych.

          > zdarzalo mi sie czytac idac po miescie (jak to wyglada?)

          Dziwaczność takiego widoku jest odwrotnieproporcjonalna do wielkości miasta.
          • aborys Re: czytam, czytam.... 15.01.03, 18:31
            bart.q napisał:

            > Gra się na instrumentach strunowych szarpanych. Dowolnych.
            Grajmy Panu na harfie, grajmy Panu na cytrze.

            Sądząc po zamiłowaniu do Metalu - będzie to Pan Ciemności.
            • bart.q Re: czytam, czytam.... 15.01.03, 19:06
              aborys napisał:

              > Sądząc po zamiłowaniu do Metalu - będzie to Pan Ciemności.

              Czyżbyś nie znał historii Budzyńskiego, albo Litzy Friedricha? :))
            • markoniec Re: czytam, czytam.... 15.01.03, 19:31
              ...gdybyś była moja, kupił bym ci sksypce, ale żeś nie moja zagraj se na ...

              (to w kosmos, tak mi się skojarzyło i musiałem napisać, a mus, to mus !)
              • arwena Re: czytam, czytam.... 15.01.03, 20:32
                hmm mialo byc o czytaniu a wyszlo jak zawsze
                ;)))))))

                co z tym metalem? jaki koncert moze?
                • markoniec Re: czytam, czytam.... 15.01.03, 21:44
                  pytanie brzmiało : "czy cos poza czytaniem warto robic? "

                  donoszę, że pierwszy o graniu zaczął Barteq :-),
                  a mnie się po prostu kojarzy jak Jasiowi (wszystko z białą chusteczką),
                  no ale można ostatecznie coś poczytać (w przerwach :-))) )
                • bart.q Re: czytam, czytam.... 16.01.03, 19:53
                  arwena napisała:

                  > jaki koncert moze?

                  W Zielące był jeden. Tak gdzieś w... hmm... '94.
                  Łabędzi śpiew już się odbył.
                  • Gość: b.G. Re: czytam, czytam.... IP: eodw3prx* 17.01.03, 04:20
                    To cos nowego. Qrcze blade!!!
                    Labedzi spiew i to na metalowo.
                    No no no oooooo......
                    • arwena Re: czytam, czytam.... 18.01.03, 22:22
                      wyszlo mi jednak ze pewnie trzeba cos jeszcze robic, ale niewiele przyjemnosci
                      rowna sie z czytaniem.
                      zaczne przeginac chyba, ale w czytaniu znajduje nie tylko psychiczny ratunek,
                      inny swiat etc, ale tez jakies fizyczne spelnienie
                      (ma sie rozumiec ze nie o wymianie plynow mowa! jako ze cialo rowniez innego
                      rodzaju potrzeby miewa)
                      dlaczego siegam po te sama ksiazke po raz dwudziesty?
                      co jest takiego w tym ukladzie literek, czarnych punktow, ze gotowa jestem
                      wydac tyle kasy na te papiery?
                      czemu zaczynajac kilka linijek na poczatku albo gdzies w srodku odkladam
                      ksiazke na polke albo krzywie sie paskudnie?
                      • markoniec Re: czytam, czytam.... 19.01.03, 00:45
                        książka działa na mnie narkotycznie (tak mi się wydaje), dlatego zaczynam
                        czytać gdy mam więcej czasu. Niestety z tym ostatnio są problemy.
                        • bart.q Re: czytam, czytam.... 19.01.03, 13:36
                          markoniec napisał:

                          > książka działa na mnie narkotycznie (tak mi się wydaje), dlatego zaczynam
                          > czytać gdy mam więcej czasu.

                          Jeśli działałaby narkotycznie to prędzej zawaliłbyś coś innego niż odkładał
                          czytanie do nigdy-nigdy. :)
                          • markoniec Re: czytam, czytam.... 19.01.03, 15:39
                            bywa , że pracuję od 8 do 23 z przerwą na obiad i forum, czytanie w tych
                            warunkach raczej nie jest wskazane.
                            Zapomniałem, z imprez mogę zrezygnować :-)
                            • arwena Re: czytam, czytam.... 19.01.03, 18:12
                              pozostaje kibelek, wanna i przesiasc sie w autobus (jakies 20-30 min
                              dodatkowego czytania zawsze jest)
                              przerwa sniadaniowa w parku z ksiazka
                              z tym czasem czesto mam podobnie - niestety poza przerwa na forum:( - i wiem ze
                              ciezko wtedy zawalczyc jeszcze z dluzsza ksiazka. skonczyly sie dobre czasy
                              czytania dwoch (trzech czasami) w jeden dzien. zdarza sie ze jedna i przez
                              tydzien ciagne.
                              za to podroz pociagiem moze byc wybawieniem:))
                              • markoniec Re: czytam, czytam.... 19.01.03, 18:55
                                na kibelku nie czytam, pod prysznicem ciężko kartkę przewrócić,
                                o! zacznę czytać za kierownicą .
                                Problem u mnie polega też na tym, że czytam strasznie dużo w związku z
                                wykonywaną pracą, a to każe oczom kiedyś odpocząć.
                                • arwena Re: czytam, czytam.... 19.01.03, 19:02
                                  za kierownica nie polecam jednak;)
                                  a oczy rzeczywiscie nadalaja... zwlaszcza jak sie jeszcze monitor czyta
                                  pozdr wieczorne. jak na lwowskiej pogoda?
                                  • markoniec Re: czytam, czytam.... 19.01.03, 19:17
                                    gwiazd zero , księżyc zasnął, sroki poleciały do parku tysiąclecia, nuda
                                    • arwena Re: czytam, czytam.... 19.01.03, 19:43
                                      poczytac czas!!!!

                                      a co aktualnie lezy w zasiegu reki twej?
                                      • markoniec Re: czytam, czytam.... 19.01.03, 19:55
                                        szpachelka, zaś na półce Abraham Pais "Pan Bóg jest wyrafinowany"-nauka i życie
                                        Alberta Einsteina
                                        • arwena Re: czytam, czytam.... 19.01.03, 20:25
                                          a to ciekawe z tym einsteinem. nie znam. polecasz?
                                          szpachelka nie zajac:)
                                          (choc mnie straszy po nocach:))
                                          • markoniec Re: czytam, czytam.... 20.01.03, 08:13
                                            nie przegryzłem jeszcze tego, ale tempo czytania nie może być duże , bo
                                            biografia oprócz życia przedstawia szczegółowo odkrycia.
                                            Autor-fizyk znał osobiście mistrza, stąd wzorków dużo.
    • tezgucio Odświeżam 20.01.03, 19:47
      • arwena Re: Odświeżam 21.01.03, 22:30
        dzieki za f5

        a ja powroce do tematu czytania wielokrotnie ksiazek. zaczynam sie zastanawiac
        powaznie czy to jest normalne. delektowanie sie slowami, ich doborem, frazami,
        prowadzeniem akcji... wszystko ok. ale ile razy jest dopuszczalne?


        czytacie niusy? takie co w empiku pod czerwonym 'top nowosci' leza? czasami to
        lubie.
        • tezgucio Re: Odświeżam 21.01.03, 23:13
          arwena napisała:
          > a ja powroce do tematu czytania wielokrotnie ksiazek. zaczynam sie
          zastanawiac
          > powaznie czy to jest normalne. delektowanie sie slowami, ich doborem,
          frazami,
          > prowadzeniem akcji... wszystko ok. ale ile razy jest dopuszczalne?

          Do granic możliwości. W tym całe piękno. Szkoda tylko, że czas nie staje w
          miejscu.

          • arwena Re: Odświeżam 23.01.03, 21:19
            tezgucio napisał:
            > Do granic możliwości. W tym całe piękno. Szkoda tylko, że czas nie staje w
            > miejscu.
            uspokoiles mnie
            a nie zazdroscisz czasami tym, ktorzy jeszcze nie czytali stu lat samotnosci?
            naprimier?
            • tezgucio Re: Odświeżam 23.01.03, 23:00
              arwena napisała:

              > tezgucio napisał:
              > > Do granic możliwości. W tym całe piękno. Szkoda tylko, że czas nie staje w
              >
              > > miejscu.
              > uspokoiles mnie
              > a nie zazdroscisz czasami tym, ktorzy jeszcze nie czytali stu lat samotnosci?
              > naprimier?

              Najbardziej zazdroszczę tym, którzy zatrzymali się przed końcem elemnetarza.
              • arwena Re: Odświeżam 25.01.03, 10:44
                tezgucio napisał:
                > Najbardziej zazdroszczę tym, którzy zatrzymali się przed końcem elemnetarza.
                czego im zazdroscisz?
                spokoju?
                • markoniec Re: Odświeżam 25.01.03, 12:28
                  elementarz - dzisiaj jest też taka książka w I klasie ?
                  Czy nadal Bambo się uśmiecha jakiś bardziej współczesny?
                • tezgucio Re: Odświeżam 28.01.03, 20:15
                  arwena napisała:

                  > tezgucio napisał:
                  > > Najbardziej zazdroszczę tym, którzy zatrzymali się przed końcem elemnetarz
                  > a.
                  > czego im zazdroscisz?
                  > spokoju?

                  Pełni szczęścia - nie wiedzą co tracą. Nałóg też im nie grozi.
    • markoniec zacznij pisać !!! 05.02.03, 17:21
      ile można czytać ?
      • arwena Re: zacznij pisać !!! 19.03.03, 17:04
        wlasnie, czy jest jakas granica czytania? czy czytanie moze sie znudzic?
        mysle ze nie
        po co kupowac 3 rozne dzienniki skoro i tak nic w nich nie ma a w najlepszym
        przypadku jest to samo?
        dlaczego czytacie przy sniadaniu i kawie?
        nalog jak nic. czytania nigdy dosc.

        haben taki koles. nowa ksiazka, tytul wylecial. czytal ktos??
        • markoniec Re: zacznij pisać !!! 19.03.03, 17:19
          nie dobijaj mnie jak konia !
          • arwena Re: zacznij pisać !!! 19.03.03, 17:23
            ze jak prosze?
            przeciez nie zaczynam o interpretatywnej teorii predystynkcji u
            wilczoleczowatych
            • markoniec Re: zacznij pisać !!! 19.03.03, 17:27
              a mnie dziś głowa na..., tj. migrena !!!
              wstydu oszczędź !
              • arwena Re: zacznij pisać !!! 19.03.03, 17:34
                Harlan Coben
                Nie mów nikomu

                wydawnictwo: SŁÓWKO, Wrzesień 2002
                ISBN: 83-87834-14-9
                liczba stron: 352
                wymiary: 125 x 195 mm
                okładka miękka
                --------------------------------------------------------------------------------

                Od śmierci Elizabeth z rąk seryjnego zabójcy minęło 8 lat, ale młody lekarz
                David Beck nie potrafi o niej zapomnieć. Wiadomość, jaka pocztą elektroniczną
                przesyła mu anonimowy nadawca, zawiera niezbity dowód, że jego żona nadal żyje.
                Jak to możliwe, skoro jej ciało zostało zidentyfikowane? Beck ignoruje
                ostrzeżenie "nie mów nikomu" i próbuje dotrzeć do sedna mrocznej tajemnicy,
                której ślady wiodą w przeszłość. Padają następne ofiary, zagadka goni
                zagadkę...

                Wojciech Krusiński 2002.10.25
                Recenzja-Polityka

                Po prostu arcydzieło

                Niezwykle rzadko pojawia się książka od której nie można się oderwać.
                Przeważnie w pewnym momencie przerywamy lekturę z najróżniejszych powodów. "Nie
                mów nikomu" Harlana Cobena jest właśnie jedną z tych wyjątkowych książek, które
                wciągają nas w swój wyimaginowany świat i sprawiają, że już nic się dla nas nie
                liczy. Ten stan utrzymuje się aż do ostatniej strony!

                Młody lekarz David Beck, który nie potrafi pogodzić się ze śmiercią żony z rąk
                seryjnego zabójcy, osiem lat po tym strasznym wydarzeniu otrzymuje tajemniczy e-
                mail. Jego treść, co wydaje się Beckowi nieprawdopodobne, przekonuje go, że
                jego żona jednak żyje. Wbrew zdrowemu rozsądkowi postanawia rozwiązać zagadkę
                by, jeśli to możliwe, znów tulić w ramionach ukochaną osobę. Jednak im bliżej
                sedna tajemnicy tym bardziej staje się to niebezpieczne. Zaczynają ginąć
                przyjaciele, angażują się służby bezpieczeństwa i świat przestępczy. Stopniowo
                Beck przekonuje się, że wszystko było inaczej niż myślał, że przeszłość nie
                przypomina tej, którą pamięta.

                "Nie mów nikomu" Harlana Cobena jest arcydziełem gatunku sensacyjnego.
                Wszystkie związki przyczynowo-skutkowe opierają się na prawach logiki tak, że
                ani przez chwilę nie wątpimy w opowiadaną historię. A ta jest fascynująca!
                Nagłe zwroty akcji, zagęszczenie fabuły poprzez stopniowe odsłaniania kolejnych
                powiązań między postaciami i wciąż trapiące czytelnika pytania - co będzie
                dalej?, co jest prawdą?, kto ma rację?, jak to się skończy? - nie pozwalają ani
                na chwilę przerwać czytania. Szczególnie, że warsztat pisarski Cobena - jego
                sprawność językowa i umiejętność sugestywnego opisywana sytuacji - jest wręcz
                mistrzowski. Historia doktora Becka i jego żony jest napisana wyśmienicie.
                Żadnych dłużyzn, dygresji, żmudnych wyjaśnień czy niepotrzebnych szczegółów.
                Każda przedstawiona postać i sytuacja wzbogaca nas o kolejne informacje, które
                pomagają nam w zrozumieniu całej tej niezwykłej historii.

                Poziom napięcia utrzymuje się na każdej stronie aż do finału i gdyby nie
                ostatnia strona, na której autor po prostu przesadził, powieść mogłaby uchodzić
                za książkę logicznie doskonałą. Końcowa wiadomość działa jak jeden wydech za
                dużo do nadmuchiwanego balonu - historia pęka. Jednak, jeśli ktoś zacznie od
                początku, tak jak każdy normalny czytelnik, przeczyta pasjonującą, niezwykłą i
                oryginalną powieść, której nigdy nie zapomni!
                • arwena . 21.03.03, 08:54
                  nie wiem co napisac. przeczytajcie po prostu


                  Sven Matzke , Tamara Zwierzyńska-Matzke
                  Czasami wołam w niebo

                  wydawnictwo: WAB, Marzec 2002
                  ISBN: 83-88221-78-7
                  liczba stron: 240
                  wymiary: 125 x 195 mm
                  -------------------------------------------------------------------------------
                  Wstrząsające świadectwo umierającej na raka kobiety. Książka zawiera fragmenty
                  pamiętnika Tamary, jej korespondencję z czasów choroby z przyjaciółmi i rodziną
                  oraz wspomnienia męża. Wszystko to składa się na obraz godnej podziwu walki i
                  braku rezygnacji wobec nieuchronności śmierci.
                  Ukazanie się książki będzie początkiem akcji charytatywnej, mającej za cel
                  walkę z rakiem jajników. Przy koncie bankowym Stowarzyszenia Różowej Wstążki
                  zostanie otwarte subkonto "Tamara", na które wpływać będą pieniądze
                  przeznaczone na profilaktykę i wczesne wykrywanie choroby na którą zmarła
                  autorka. Konto "Tamara" zostanie w pierwszej kolejności zasilone wpływami ze
                  sprzedaży Czasami wołam w niebo i honorarium autorskim męża zmarłej.

                  Chyba każdego wzruszają losy bohaterów "Love story". Ale ani w książce, ani w
                  jej filmowej adaptacji nie miały prawa pojawić się sceny "nieestetyczne",
                  dokumentujące chorobę czy szpitalne realia. A z takich właśnie sytuacji składa
                  się książka "Czasami wołam w niebo". Poza tym, jej fabuła w wielu miejscach
                  przywodzi na pamięć "Love story". Tym razem to prawdziwa historia. Napisana tak
                  realistycznie, że z pewnością nie stanie się scenariuszem kasowego obrazu. Za
                  to można na jej podstawie nakręcić telewizyjny dokument. Właściwie, podpowiada
                  to biografia bohaterki, Tamary Zwierzyńskiej-Matzke, przez rok, jeszcze przez
                  chorobą, asystentki reżysera pierwszej polskiej telenoweli
                  dokumentalnej "Szpital Dzieciątka Jezus".
    • Gość: JKA Re: czytam, czytam.... IP: *.zgora.dialog.net.pl 26.03.03, 09:35
      AGGGGH GRRRRR

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka