stevills
06.02.07, 15:08
Na to wychodzi właśnie. Niedawno nasz młody 'lider' dostał fuchę w TVP a
teraz Pani Sapeńko z Działu Promocji wymyśliła sobie, że zrobi radę
programową dla Radia Index.
I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie cały ciąg wydarzeń i faktów, które
tworzą z tej informacji jakieś kuriozum.
Zacznijmy od historii. To, czy Index jest potrzebny w Zielonej Górze jest
zapewne przez wielu kwestią do dyskusji. Niby przesyt mediów. Ale....
Skąd pozostałe zielonogórskie media biorą (brały) dziennikarzy do swojej
ekipy? Gdzie zaczynali Janusz Życzkowski (dziś naczelny Radia Plus w ZG),
Sławek Pawlak, Dominika Getman (Kablówka), Michał Korościel, Sylwia (niegdyś)
Sierżant, nawet dawno temu Białogłowy (dziś RZG), Filip Czyszanowski (TVP
Sport), Wiktor Brzozowski, Marta Wróbel (radio Eska)... to tylko niektórzy co
z Indexu poszli dalej w media.
I podstaw nie nauczyli się na uczelni a właśnie w Indexie. Bo niby jak się na
UZ mieli nauczyć, skoro nawet jedna z pań uczących na dawnym dziennikarstwie,
przed swoimi zajęciami przychodziła do 'studenciaka' z Indexu pytać się jak
się obsługuje MiniDyska.
Mieliśmy swojego czasu najlepszą redakcję sportową w mieście. Jeździła ekipa
na niemal wszystkie mecze zielonogórskich drużyn, niezależnie od ligi w
jakiej one grały. Był cała masa ludzi z 'zacięciem', ambitnych, chętnych do
pracy za darmo lub półdarmo. Ale odkąd wszelkie ich starania o cokolwiek w
tym radiu kończyły się na krótkim "Odmawiam" czy "Nie wyrażam zgody"
szanownego Pana Rektora ambitna ludność zaczęła z Indexu uciekać.
Przykład? Proszę bardzo. Załatwiony sponsor co to nie skąpił ze swej kiesy na
wyjazd do Titisee-Neustadt w Niemczech na skoki narciarskie. Wyjazd naszych
dwóch reporterów zaznaczam. Nie lada przeżycie dla nich a i do tego spora
dawka doświadczenia.
Ale gdzie tam. Z całej puli od sponsora, ci, którzy tegoż sponsora sobie
załatwili mogą wykorzystać góra 20%. Ileż zachodu było z tym, aby zwiększyć
kwotę do 30%. Suma sumarum na wyjazd udał się jeden człowiek, załatwiał sobie
transport z jedną z zielonogórskich redakcji i żywił się z cateringu. Ale
jako jedyny władował się Małyszowi do wagonika kolejki linowej (a może
to był bus- nieistotne) i przeprowadził z nim ciekawą rozmowę. Niby nic dla
dziennikarzy "dużych tytułów' ale dla kogoś z radia akademickiego to naprawdę
coś wielkiego.
Ale po takiej akcji na linii sponsor-radio-UZ już się chłopakom odechciało
szukania nowych sponsorów. A spokojnie załatwiliby niejednego.
Podobnych sytuacji była cała masa. Kłody pod nogi, odmowy itd. I myślę, że to
nie do końca tylko rektora sprawka, bo od dłuższego czasu odnoszę wrażenie,
że ten człowiek albo ma niewiele do powiedzenia w wielu kwestiach albo po
prostu o wielu rzeczach nie chce wiedzieć.
Odkąd Biuro Promocji pani Ewy Sapeńko rządzi Radiem Index wszystko leci w dół.
Ale co się dziwić? Jakie doświadczenie w działaniach promocyjnych miały osoby
zatrudniane w tym biurze przy jego powstawaniu?
Dobra- czas na meritum mojego nieco chaotycznego wywodu:)
Od kilku lat staraliśmy się o jakieś etaty, bądź połówki etatów dla ludzi,
którzy byli oddani tej stacji. Dla ludzi, którzy siedzieli tu piątek, świątek
czy niedziela często po kilkanaście godzin. Dla tych którzy przekazywali
swoją wiedzę na temat realizacji dźwięku, prowadzenia serwisów, montażu. Dla
tych którzy wiedzieli co, gdzie i jak się w Indexie robi. Nie będę ukrywał,
że chodziło również o etat dla mnie (ponad siedem lat stazu w Indexie i cała
masa różnych zadań w tym radiu wykonywanych).
Cały czas jednak, w ramach oszczędności, sukcesywnie nam odmawiano
zmniejszając jednocześnie co roku budżet radiowy a nie pozwalając zarazem
zatrudnić kogoś, kto załatwiałby potencjalnych reklamodawców.
OK. Oszczędzamy to oszczędzamy. Tylko dlaczego nagle zatrudniany jest w Radiu
Index na etat człowiek, który z radiem nigdy nie miał nic wspólnego?
Mało tego- zostaje zatrudniony na stanowisku realizatora (z zerowym
doświadczeniem realizatorskim) podczas gdy szefowa redakcji muzycznej i
szefowa serwisu są zatrudnione jako referentki. Czegoś tu nie rozumiem.
Okazuje się jednak, że człowiek ten wszedł w konflikt z dyrektorem chóru
akademickiego i w związku z tym musiał zostać przeniesiony z Biura promocji
do Radia Index. Ale zaraz zaraz. To kto tu decyduje w końcu o zatrudnieniu?
Rektor czy szef chóru akademickiego? A może jeszcze ktoś inny?
No i w końcu rada programowa. Pani Ewa Sapeńko wystosowuje pismo z prośbą o
utworzenie takowej i nagle, tego samego dnia prośba zyskuje poparcie rektora.
Podczas gdy jakiekolwiek pisma słane z Indexu na odpowiedź musiały czekać
dniami jeśli nie po kilka tygodni. Czy rektor je w ogóle czytał?
Teraz najlepsze. Kto ma zasiąść w radzie programowej? Otóż sami specjaliści z
dziedziny mediów. Mgr Hanna Nowakowska- dyrektor biura rektora, dr hab.
Longin Rybiński, prof.UZ- czyli prorektor do spraw studenckich oraz.... a
jakże, Pani mgr Ewa Sapeńko- dyrektor Biura Promocji. O ile ta ostatnia
kiedyś w lokalnej telewizji pracowała o tyle wiedzę pozostałych z zakresu
mediów poddaję w wielką wątpliwość. Oczywiście nie twierdzę, że nie posiadają
wiedzy w innych dziedzinach, ale czy to upoważnia do zarządzania programem
Radia Index. Oj, przepraszam. Nie zarządzaniem a doradzaniem.
No i ile audycji Radia Index znają?
I ostatnia sprawa- ciekawy jestem, czy rada programowa będzie działać na
takiej samej zasadzie na jakiej działają twórcy i prowadzący programy. Czyli
społecznie (czyt. za darmo)? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć....
Robi się taka nasza mała, lokalna ul.Wiejska jak widać. Nie jest ważne
doświadczenie i wiedza a jedynie znajomości. I boli mnie to, jako człowieka,
który Indexowi oddał całe swe serce i sporą część życia. I to nie tylko moja
opinia, ale także tych, którzy kiedyś w tym radiu cokolwiek robili i do dziś
wspominają je z sentymentem.
Ktoś może mi zarzucić, że rozgoryczony tym, że nie zatrudniono mnie na etat
wywlekam brudy, których nie powinienem. Być może nieco w tym racji będzie.
Ale nawet jakby teraz decyzja rektora a propos zatrudnienia została
zmieniona, to i tak już tam nie wrócę, choć bardzo bym chciał. Bo jak już się
ze słuchaczami pożegnałem to teraz nie będę odstawiał szopek z powrotem.
Piszę to jednak z innego powodu. Skoro rektor czy szefowa Biura Promocji nie
raczyli nigdy spotkać się z tymi, którzy to radio tworzą, to może publiczne
wytknięcie kilku rzeczy zmobilizuje ich do takiego działania właśnie.
Do określenia się czego oni właściwie chcą i czego oczekują od Indexu, bo do
tej pory słyszeliśmy (wpółpracownicy Indexu) co najwyżej słowa pretensji gdy
w wiadomościach mówiliśmy choćby o zamykanym "Wcześniaku".
A jeśli rektorowi jak i Pani Sapeńko Radio Index "nie leży" i chcieliby jego
sprzedania czy zamknięcia (a wiem, że tak właśnie jest) to niech się
zdeklarują otwarcie co do swojego stosunku do tej rozgłośni.
Bo Index jest jaki jest, raz lepszy raz gorszy ale potrzebny jest i basta:)
Mieć radio na uczelni i nie wykorzystywać tego....Ech...
Ciąg dalszy zapewne nastąpi za czas jakiś. A dodam, że jeszcze do powiedzenia
mam sporo :)
Pozdrawiam
Kamil Wołczyński