Gość: Mitrial
IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl
25.04.03, 20:29
Ostatnio z żoną byliśmy już poraz kolejny na obiedzie w restauracji Faraon.
Zamówiliśmy firmowe egipskie dania z tym, że ja wziąłem shoarme z frytkami a
żonka samą bez frytek. Oczywiście na koniec zostawiłem sobie "pyszną bułkę"
serwowaną do tej potrawy. Cudzysłów dlaczego , otóż po przekrojeniu jej
okazało się, że jej środek zrobił sie czarno niebieski. Wyglądało to jakby w
środku znajdowała się pleśń. Po zgłoszeniu tego faktu kelnerowi nie zrobiło
to na nim żadnego wrażenia, stwierdził jedynie cytuję "To brud nie pleśń; bo
bułki pieczemy codziennie". Na mój komentarz dotyczący niezbyt czystego noża
stwierdził krótko, że sztućce są nowe i pewnie dobrze ich nie wytarli.
Najgorsze jednak było samo podejście do nas tzn. po pierwsze żadnego słowa
przepraszam a już nie wspominając o tym, że nawet nie zaproponował wymiany
tej bułki na czystą . Zabrał ją bez słowa i spytał czy mamy jeszcze jakieś
życzenia. Powiem szczerze,że była to moja ulubiona knajpa ale w tym momencie
byłem tam ostani raz. Jaki morał wypływa z tej sytuacji. Poporostu MAJĄ W
NOSIE KLIENTA PONIEWAŻ SĄDZĄ ŻE SĄ TAK ZNANĄ RESTAURACJĄ ŻE NIE POTRZEBUJĄ
DBAĆ O NIEGO JEDYNIE TYLKO ŻEBY ZAMÓWIŁ I ZAPŁACIŁ. JESTEM PRZEKONANY ŻE W
KOŃCU OBRÓCI SIĘ TO PRZECIWKO NIM.
Pozdrawiam wszystkich którzy to przeczytali.