Dodaj do ulubionych

Efekt Wurtha?

24.03.07, 14:02
Niedawno przeczytałem artykuł o efekcie Della w Łodzi. Jak jedna większa firma
potrafi przyciągnąć za sobą szereg mniejszych, ale wcale nie mniej ważnych
inwestycji. Czy myślicie że w Żaganiu uda się osiągnąć taki cel za pomocą
Wurtha? Czy też może już powoli to następuje? Mówię o rzekomym zainteresowaniu
naszym miastem Japończyków i ponownie Niemców. Czy mamy warunki na
przyciągnięcie do nas kolejnych inwestycji?
Obserwuj wątek
    • mercin.brezan Re: Efekt Wurtha? 24.03.07, 15:13
      zainteresowanie u inwestorów mogło powstać, Sławek moze mówic prawdę na łamach
      i za pośrednictwem Gazety Lubuskiej.
      www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070315/POWIAT17/70314038/-1/powiat17
      ale
      tylko
      aczkolwiek
      żeby nie było takiego efektu jak w Świebodzinie (tez z GL)
      że trudno jest znaleźć pracownika
      www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070323/POWIAT13/70322082/-1/powiat13
      ilu młodych mieszkańców Żagania wyjechało zagranicę, a ilu jest chętnych na
      pracę za płace poniżej kosztów utrzymania - nawet w tym miescie?
      • mercin.brezan Re: Efekt Wurtha? 21.07.07, 16:15
        jak to pisałem musiałem chyba mieć wysoką gorączkę :]

        a w Łodzi ? w w Łodzi proszę:
        miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,4329936.html
        • mercin.brezan Re: Efekt Wurtha? 21.07.07, 16:22
          wklejam tekst, może być poźniej niedostępny po klinkięciu w link:

          " Koncern komputerowy Dell przyciąga kooperantów. Jesienią razem z montownią
          ruszą co najmniej trzy nowe firmy, które stworzą w sumie 800 nowych miejsc pracy
          Jesienią Dell uruchomi na Olechowie montownię komputerów, w której zatrudni
          docelowo trzy tysiące osób. Od ogłoszenia amerykańskiej inwestycji w Łodzi
          wszyscy oczekują tzw. efektu Della, czyli pojawienia się firm, które kooperują z
          koncernem, m.in. wytwarzają elementy do produkcji laptopów czy zajmują się
          transportem gotowych wyrobów do odbiorców w Europie.

          Już teraz wiadomo, że jesienią rozpocznie pracę trzech kooperantów. Są to firmy:
          * RR Donnelly (produkuje myszki i klawiatury), * Flextronics (firma
          logistyczna), * Gandon Logistics (wykonuje napisów i nadruków na wyrobach
          Della). Dwie pierwsze zatrudnią w sumie 700 osób. Trzecia - 100, ale wśród nich
          etaty dostaną także osoby niepełnosprawne ruchowo i umysłowo.

          Od prawie roku mówi się w Łodzi nawet o 12 tysiącach nowych miejsc pracy, które
          dostanie Łódź dzięki Dellowi i jego kooperantom! Czy ta liczba jest w ogóle
          realna? - Jestem spokojny i wierzę, że osiągniemy tę liczbę zatrudnionych dzięki
          inwestycji Della w perspektywie trzech lat - zapewnia Marek Michalik,
          wiceprezydent Łodzi.

          Wiceprezydent zaznacza, że "efekt Della" to nie tylko to, co wiąże się
          bezpośrednio z produkcją komputerów i ich transportem, ale także firmy call
          centre, cateringowe i ochroniarskie służące największemu inwestorowi i jego
          kooperantom. Zdaniem Marka Michalika do "efektu Della" można zaliczyć miejsca
          pracy związane z regularnymi połączeniami lotniczymi Łódź-Shannon w Irlandii. Są
          one szczególnie ważne ze względu na kontakty łódzkiej fabryki z fabryką Della w
          Limerick (tam m.in. na trzymiesięczne praktyki pojadą łodzianie zatrudniani w
          Dellu). Amerykański inwestor wspiera miasto w rozmowach z innymi liniami
          lotniczymi, które chcą obsługiwać kolejne połączenia do Shannon.

          W Łodzi pojawiły się także dwie firmy developerskie Panattoni i Slough Estates.
          Specjalizują się w budowie obiektów przemysłowych i biurowych pod konkretnych
          klientów i wynajmowaniem w nich powierzchni. Panattoni kupił grunt na Olechowie
          o pow. 31 ha i buduje dwie hale fabryczne, które będzie wynajmował poddostawcom
          Della. Slough Estates planuje uruchomić park logistyczny na Widzewie".

          Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
          • mercin.brezan Re: Efekt Wurtha? 22.07.07, 21:08
            a w Bydgoszczy to praca szuka ludzi:
            miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,4332237.html
            "
            Jak praca szuka ludzi
            daw
            2007-07-22, ostatnia aktualizacja 2007-07-22 19:12

            Bydgoskie firmy szukają pracowników rozdając ulotki na ulicach. - Jesteśmy tak
            zdesperowani, że chwytamy się wszystkiego - tłumaczą

            Firma Skraw-Mech jest w stanie zatrudnić od razu 50 ślusarzy. Drugie tyle będzie
            potrzebne do końca roku. Chętnych nie ma, a wszelkie sposoby ich znalezienia
            spełzają na niczym. - Dawaliśmy ogłoszenia w gazetach, radiu i internecie.
            Szukaliśmy ludzi przez urząd pracy, współpracowaliśmy ze szkołami i jednostkami
            szkolącymi; zaangażowaliśmy też agencję pracy. Wszystko na nic - żali się Anna
            Świerczyńska, kierownik działu kadr ,,Skraw-Mech". - Problem ze znalezieniem
            załogi mieliśmy zawsze, ale od czasu, kiedy zostały otwarte granice, jest po
            prostu dramatycznie - mówi.

            Firma postanowiła więc sięgnąć po bardziej niekonwencjonalny sposób: rozdaje
            ulotki z ofertą pracy dla ślusarzy. Od kilku dni codziennie tysiące ulotek na
            ruchliwych ulicach, skrzyżowaniach i rondach rozdają trzy osoby. Pierwsi
            potencjalni pracownicy już zadzwonili na podany na ofercie numer.

            Podobny sposób stosuje także agencja pracy Adecco. - W ten sposób szukamy
            głównie pracowników produkcyjnych, np. monterów - wyjaśnia Joanna Pękala,
            specjalista ds. rekrutacji w Adecco.

            W powodzenie tej akcji nie wierzą jednak specjaliści z Powiatowego Urzędu Pracy
            w Bydgoszczy. - Problem polega na tym, że trafia się do zupełnie przypadkowych
            osób. Szczególnie pozbawione sensu jest rozdawanie ulotek z ofertą dla
            specjalistów, np. ślusarzy. W końcu tylko ich niewielka część trafi do
            zainteresowanych. Pozostali ludzie pewnie po prostu ją wyrzucą. - analizuje
            Tomasz Zawiszewski, zastępca dyrektora bydgoskiego PUP.

            Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz
            • cancro Re: Efekt Wurtha? 23.07.07, 08:44
              No tak. Wydaje mi się, że podobnie jak w Bydgoszczy jest także w Żaganiu. No,
              skala oczywiście różna, ale zjawisko proporcjonalne. Dziś każdy kto ma skończoną
              zawodówkę oczekuje co najmniej posady dyrektora, a jak nie to szantażuje
              pracodawcę wyjazdem do Anglii. "no i gitara" jak mawia F. Kiepski.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka