Dodaj do ulubionych

Porozumienie między magistratem a uczelnią

IP: *.zgora.dialog.net.pl 15.05.03, 08:41
Wypada kolejny raz zadać takie oto pytanie: Czy Uniwersytet
wciąż będzie największym pracodawcą? Coraz
częściej się zastanawiam, czy przy obecnej polityce rozwojowej
uczelni jest to możliwe. Wszak podejmowane przez rektora decyzje
skłaniają środowisko zielonogórskich naukowców do powątpiewania.
Uniwersytet rośnie w mury (dobrze, że władze miasta gotowe są
ten proces wesprzeć), ale ów rozwój – trzeba przyznać, że
spektakularny – odbywa się, niestety, kosztem dydaktyki i nauki.
Budynki i ich wyposażenie sporo kosztują. Znaleziono więc sposób
na pokrycie tych kosztów, wymyślając różnego rodzaju rozwiązania
oszczędnościowe.
W tej chwili nie ma co marzyć o delegacjach służbowych, które w
dużym stopniu rekompensowały koszty kwerend naukowych w
odległych bibliotekach i archiwach. Nie ma również co marzyć o
stypendiach doktorskich, czy też drukowaniu przez uczelnię w
takiej liczbie, jak niegdyś, publikacji
naukowych.
Poza tym rektor wprowadził nakaz zwiększenia liczebności
grup ćwiczeniowych kosztem ich ilości. A to sprawiło, że warunki
pracy dawno rozminęły się tu z praktyką uniwersytecką. Zamiast
dotychczasowych piętnastoosobowych grup, mamy masówkę. Zamiast
uniwersyteckich dysput – szkolne odpytywanie studentów.
Kolejnym efektem tego rozwiązania jest drastyczne zmniejszenie
przeznaczonych do podziału godzin dydaktycznych, przy
systematycznym zwiększaniu pensum pracownikom naukowo-
dydaktycznym. To wywołało prawdziwy ferment, doprowadzając
ostatecznie do sytuacji, w której większość z nas, a zwłaszcza
młodsi koledzy i koleżanki (asystenci będący dopiero na
starcie), zaczyna się obawiać o miejsce pracy. Nie mówię tu o
pracownikach wydziałów wciąż dochodowych (np. zarządzania),
gdzie wciąż można jeszcze dorobić do pensji, prowadząc zajęcia
ponadwymiarowe i na studiach zaocznych, lecz o humanistach i
pracownikach niektórych instytutów Wydziału Nauk Pedagogicznych
i Społecznychach (często skazanych na zwykłe pensum, a nawet
jego nie wyrabiane, bo nie ma takiej możliwości).
Na wydziale humanistycznym sytuacja jest wręcz katastrofalna. W
niektórych instytutach brakuje bowiem godzin do przydzielenia
poszczególnym pracownikom na studiach dziennych, gdy tymczasem
studentów zagoniono do trzydziestoosobowych grup ćwiczeniowych.

Szanowni Państwo, nasz uniwersytet wizualnie rośnie w górę, ale
nie są to mury pobudowane na solidnych fundamentach. Co z tego,
że mamy i będziemy mieli coraz więcej szkła i aluminium (vide:
budynki kampusu A), gdy w tej scenerii zaczynają się czaić
ludzkie dramaty? Wszak zwolnienia zwłaszcza młodych pracowników
nauki wiszą na włosku, choć nikt – z rektorem na czele – nie
śmie o tym mówić głośno.
Ten sam rektor zresztą uparcie twierdzi, że o obniżeniu poziomu
dydaktyki mowy być nie może. A ja tymczasem twierdzę, że wraz z
rozpoczęciem szalonych inwestycji lokalowych oraz koniecznością
wprowadzenia w związku z tym wszelkich niedogodności (zwłaszcza
zwiększonej liczebności grup) ten poziom zaczął
lecieć – na łeb, na szyję.
Lepiej wybudować za mniejsze pieniądze bibliotekę z prawdziwego
zdarzenia (służącą całej społeczności akademickiej), zakupić
więcej książek i wszelkich innych pomocy naukowych, niż pchać
niebagatelne sumy w rozpasane mury, a potem zdychać, łatać
naprędce budżetowe dziury kosztem pensji pracowników - do reszty
zdegustowanych. Ciekaw jestem, czy przyjdą do nas pracować spece
od prawa, gdy tak w dużym stopniu obniżono pensje profesorskie.
Czy Pan, Profesorze i Rektorze, tę kwestię w ogóle bierze pod
uwagę? A pracownicy innych instytutów, póki co jeszcze
funkcjonujących? Czy oni też nie odejdą? A może ma Pan zamiar
się ich pozbyć, zwłaszcza humanistów, którzy - patrząc na
prowadzona w uczelni politykę - zdają się być zbędnymi w
społeczności akademickiej?!
Pozdrawiam i - przykro mi to mówić - nie mogę się doczekać Pana
odejścia z tej funkcji.
Obserwuj wątek
    • Gość: wiemcoś Re: Porozumienie między magistratem a uczelnią IP: 149.156.163.* 15.05.03, 14:47
      100% racji. Utworzenie prawa jest mrzonką. W obecnych warunkach natomiast jest
      poważne zagrożenie kierunków już istniejących. Jeszcze w zeszłym roku kilku
      profesorów, czując co się święci, odeszli z Instytutu Politologii. Teraz więcej
      niż czuć, co się święci.
      • Gość: wiemcoś Re: Porozumienie między magistratem a uczelnią IP: 149.156.163.* 15.05.03, 14:48
        PS. oczywiście "odeszło", a nie "odeszli", jak mi się klikło.
    • Gość: ??? Re: Porozumienie między magistratem a uczelnią IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.03, 23:38
      Gość portalu: ADIUNKT napisał(a):

      > Wypada kolejny raz zadać takie oto pytanie: Czy Uniwersytet
      > wciąż będzie największym pracodawcą?

      Komu i gdzie zadać pytanie?

      > W tej chwili nie ma co marzyć o delegacjach służbowych, które w
      > dużym stopniu rekompensowały koszty kwerend naukowych w
      > odległych bibliotekach i archiwach. Nie ma również co marzyć o
      > stypendiach doktorskich, czy też drukowaniu przez uczelnię w
      > takiej liczbie, jak niegdyś, publikacji
      > naukowych.

      Marzyć "o kwerendach naukowych w odległych..." zakazali?!?


      > Poza tym rektor wprowadził nakaz zwiększenia liczebności
      > grup ćwiczeniowych kosztem ich ilości. A to sprawiło, że warunki
      > pracy dawno rozminęły się tu z praktyką uniwersytecką. Zamiast
      > dotychczasowych piętnastoosobowych grup, mamy masówkę. Zamiast
      > uniwersyteckich dysput – szkolne odpytywanie studentów.

      Piętnastu = uniwersytecka dysputa, OK. Masówka (ilu?) = szkolne odpytywanie,
      OK. A Debata Oksfordzka stu osób = żłobkowe gaworzenie?


      > Kolejnym efektem tego rozwiązania jest drastyczne zmniejszenie
      > przeznaczonych do podziału godzin dydaktycznych, przy
      > systematycznym zwiększaniu pensum pracownikom naukowo-
      > dydaktycznym. To wywołało prawdziwy ferment, doprowadzając
      > ostatecznie do sytuacji, w której większość z nas, a zwłaszcza
      > młodsi

      "a zwłaszcza młodsi" (1)

      > Nie mówię tu o
      > pracownikach wydziałów wciąż dochodowych (np. zarządzania),
      > gdzie wciąż można jeszcze dorobić do pensji, prowadząc zajęcia
      > ponadwymiarowe i na studiach zaocznych, lecz o humanistach i
      > pracownikach niektórych instytutów Wydziału Nauk Pedagogicznych
      > i Społecznychach (często skazanych na zwykłe pensum, a nawet
      > jego nie wyrabiane, bo nie ma takiej możliwości).

      Skazańcy ze "Społecznychach"??? Zgroza.


      > Szanowni Państwo, nasz uniwersytet...


      Uniwersytet Szanownego Państwa i ADIUNKTA?


      > nie są to mury pobudowane na solidnych fundamentach. Co z tego,
      > że mamy i będziemy mieli coraz więcej szkła i aluminium (vide:
      > budynki kampusu A), gdy w tej scenerii zaczynają się czaić
      > ludzkie dramaty? Wszak zwolnienia zwłaszcza młodych pracowników
      > nauki wiszą na włosku, choć nikt – z rektorem na czele – nie
      > śmie o tym mówić głośno.

      Czy to już zaczęła się poezja (patriotyczna) prozą?

      > Ten sam rektor zresztą uparcie twierdzi, że o obniżeniu poziomu
      > dydaktyki mowy być nie może. A ja tymczasem twierdzę, że wraz z
      > rozpoczęciem szalonych inwestycji lokalowych oraz koniecznością
      > wprowadzenia w związku z tym wszelkich niedogodności (zwłaszcza
      > zwiększonej liczebności grup) ten poziom zaczął
      > lecieć – na łeb, na szyję.

      "zwłaszcza zwiększonej" (2)

      > Lepiej wybudować za mniejsze pieniądze bibliotekę z prawdziwego
      > zdarzenia (służącą całej społeczności akademickiej), zakupić
      > więcej książek i wszelkich innych pomocy naukowych, niż pchać
      > niebagatelne sumy w rozpasane mury, a potem zdychać, łatać
      > naprędce budżetowe dziury kosztem pensji pracowników - do reszty
      > zdegustowanych.

      "rozpasane mury" - to chyba już na dobre poezja prozą...

      > Czy Pan, Profesorze i Rektorze, tę kwestię w ogóle bierze pod
      > uwagę?

      Czy "Pan Profesor i Rektor" ma adres: www1. gazeta.pl/forum/.... ???

      > A pracownicy innych instytutów, póki co jeszcze
      > funkcjonujących? Czy oni też nie odejdą? A może ma Pan zamiar
      > się ich pozbyć, zwłaszcza humanistów, którzy - patrząc na
      > prowadzona w uczelni politykę - zdają się być zbędnymi w
      > społeczności akademickiej?!

      "zwłaszcza humanistów" (3) - trzecie zwłaszcza -BINGO!!!

      ,
      > Pozdrawiam i - przykro mi to mówić - nie mogę się doczekać Pana
      > odejścia z tej funkcji.

      Dlaczego zaraz "przykro mi to mówić", skoro to jest solidny kawałek poezji
      prozą patriotyczną pisany na adres służbowy "Pana Profesora i Rektora": www1.
      gazeta.pl/forum/.... czyż nie?
      • dwudziestyszosty Re: Porozumienie między magistratem a uczelnią 16.05.03, 00:07
        Taniutki ten dowcip szacownego ???, oj taniutki! Ale i tu myśli i polotu.
        Rączki same składają się do oklasków.
      • Gość: 1984 Re: Porozumienie między magistratem a uczelnią IP: 130.94.107.* 16.05.03, 10:32
        Szanowny "gościu"! Kpisz sobie z osoby, która miała
        odwagę napisać prawdę o sposobie zarządzania UZ. Pewnie
        jesteś z
        wydziału -nauk- ścisłych, siedzisz w klimatyzowanym
        pokoju, samochód stoi na prywatnym parkingu wydziałowym a
        ty się okropnie nudzisz (na szczęście tylko dwa dni w
        tygodniu). Może wyjaśnisz jak to się stało, że
        1+1 = 0
      • Gość: Adiunkt Re: Porozumienie między magistratem a uczelnią IP: *.zgora.dialog.net.pl 16.05.03, 11:43
        Gość portalu: ??? napisał(a):

        > >Wypada kolejny raz zadać takie oto pytanie: Czy Uniwersytet
        > >wciąż będzie największym pracodawcą?
        >
        > Komu i gdzie zadać pytanie?
        >
        Jest to pytanie skierowane do osób, które zainteresował komentowany artykuł -
        to po pierwsze, po drugie - zadałem je kolejny raz, biorąc już kilka razy
        udział w dyskusjach na forum portalu "GW", dotyczących uniwersytetu.

        > >W tej chwili nie ma co marzyć o delegacjach służbowych, które w
        > > dużym stopniu rekompensowały koszty kwerend naukowych w
        > > odległych bibliotekach i archiwach. Nie ma również co marzyć o
        > > stypendiach doktorskich, czy też drukowaniu przez uczelnię w
        > > takiej liczbie, jak niegdyś, publikacji
        > > naukowych.
        >
        > Marzyć "o kwerendach naukowych w odległych..." zakazali?!?
        >
        Proponuję sięgnąć chociażby po "Słownik języka polskiego" PWN (t. II, Warszawa
        1979), w którym przeczytamy, że "nie ma co marzyć" znaczy tyle, co "nic z tego
        nie będzie, próżno się o to starać, daremny trud"
        (w swoim toku myślenia nie dostrzegam więc żadnego błędu).

        > > Poza tym rektor wprowadził nakaz zwiększenia liczebności
        > > grup ćwiczeniowych kosztem ich ilości. A to sprawiło, że warunki
        > > pracy dawno rozminęły się tu z praktyką uniwersytecką. Zamiast
        > > dotychczasowych piętnastoosobowych grup, mamy masówkę. Zamiast
        > > uniwersyteckich dysput – szkolne odpytywanie studentów.
        >
        > Piętnastu = uniwersytecka dysputa, OK. Masówka (ilu?) = szkolne odpytywanie,
        > OK. A Debata Oksfordzka stu osób = żłobkowe gaworzenie?
        >
        Wymaganą liczebność grup podałem kilka zdań dalej (w tej chwili grupy
        ćwiczeniowe powinny liczyć 30 osób); organizowane od czasu do czasu debaty
        oksfordzkie mają swoją specyfikę, nie są, na przykład, zajęciami obowiązkowymi,
        co sprawia, że uczestniczą w nich osoby rzeczywiście zainteresowane, których
        nie trzeba zachęcać do zabrania głosu. W przypadku ćwiczeń nie sposób jest
        dotrzeć do wszystkich osób, brakuje też czasu na to, by każda z nich mogła się
        swobodnie wypowiedzieć (np. zaobserwowałem praktykowane przez studentów
        wyznaczanie "dyżurnych", którzy "w imieniu grupy" czynnie uczestniczą w danych
        zajęciach, gdy tymczasem reszta, zazwyczaj zajmując ostatnie rzędy, spokojnie
        oczekuje na koniec spotkania). Innym problem jest notoryczny brak książek w
        bibliotekach (wypożyczanych do domu lub przeznaczonych do korzystania na
        miejscu). Kiedyś nie było problemu, gdy po ten sam tytuł sięgało w tygodniu
        kilka osób, teraz z tej samej książki chce skorzystać osób
        kilkadziesiąt...

        > > Kolejnym efektem tego rozwiązania jest drastyczne zmniejszenie
        > > przeznaczonych do podziału godzin dydaktycznych, przy
        > > systematycznym zwiększaniu pensum pracownikom naukowo-
        > > dydaktycznym. To wywołało prawdziwy ferment, doprowadzając
        > > ostatecznie do sytuacji, w której większość z nas, a zwłaszcza
        > > młodsi
        >
        > "a zwłaszcza młodsi" (1)
        >
        Póki co, nie widzę tu nic błędnego.

        > > Nie mówię tu o
        > > pracownikach wydziałów wciąż dochodowych (np. zarządzania),
        > > gdzie wciąż można jeszcze dorobić do pensji, prowadząc zajęcia
        > > ponadwymiarowe i na studiach zaocznych, lecz o humanistach i
        > > pracownikach niektórych instytutów Wydziału Nauk Pedagogicznych
        > > i Społecznychach (często skazanych na zwykłe pensum, a nawet
        > > jego nie wyrabiane, bo nie ma takiej możliwości).
        >
        > Skazańcy ze "Społecznychach"??? Zgroza.
        >
        Za ten błąd przepraszam, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie

        > > Szanowni Państwo, nasz uniwersytet...
        >
        > Uniwersytet Szanownego Państwa i ADIUNKTA?
        >
        Nie, po prostu mam świadomość, że zabrałem głos na forum publicznym,

        > > nie są to mury pobudowane na solidnych fundamentach. Co z tego,
        > > że mamy i będziemy mieli coraz więcej szkła i aluminium (vide:
        > > budynki kampusu A), gdy w tej scenerii zaczynają się czaić
        > > ludzkie dramaty? Wszak zwolnienia zwłaszcza młodych pracowników
        > > nauki wiszą na włosku, choć nikt – z rektorem na czele – nie
        > > śmie o tym mówić głośno.
        >
        > Czy to już zaczęła się poezja (patriotyczna) prozą?
        >
        Tę uwagę Gościa "???" zostawiam bez komentarza.

        > >Ten sam rektor zresztą uparcie twierdzi, że o obniżeniu poziomu
        > > dydaktyki mowy być nie może. A ja tymczasem twierdzę, że wraz z
        > > rozpoczęciem szalonych inwestycji lokalowych oraz koniecznością
        > > wprowadzenia w związku z tym wszelkich niedogodności (zwłaszcza
        > > zwiększonej liczebności grup) ten poziom zaczął
        > > lecieć – na łeb, na szyję.
        >
        > "zwłaszcza zwiększonej" (2)
        >
        W dalszym ciągu nie widzę tu nic błędnego.

        > > Lepiej wybudować za mniejsze pieniądze bibliotekę z prawdziwego
        > > zdarzenia (służącą całej społeczności akademickiej), zakupić
        > > więcej książek i wszelkich innych pomocy naukowych, niż pchać
        > > niebagatelne sumy w rozpasane mury, a potem zdychać, łatać
        > > naprędce budżetowe dziury kosztem pensji pracowników - do reszty
        > > zdegustowanych.
        >
        > "rozpasane mury" - to chyba już na dobre poezja prozą...
        >
        Tę uwagę Gościa "???" zostawiam bez komentarza.

        > > Czy Pan, Profesorze i Rektorze, tę kwestię w ogóle bierze pod
        > > uwagę?
        >
        > Czy "Pan Profesor i Rektor" ma adres: www1. gazeta.pl/forum/.... ???
        >
        Mam prawo podejrzewać, iż wśród czytelników bądź osób, które zabiorą głos na
        forum, może być sam Rektor - to po pierwsze, po drugie - zdarza się, iż łamy
        gazet bądź strony internetowe służą do "wezwania kogos do tablicy". Tym
        sformułowaniem zwracam się więc bezpośrednio do Pana Rektora.

        > > A pracownicy innych instytutów, póki co jeszcze
        > > funkcjonujących? Czy oni też nie odejdą? A może ma Pan zamiar
        > > się ich pozbyć, zwłaszcza humanistów, którzy - patrząc na
        > > prowadzona w uczelni politykę - zdają się być zbędnymi w
        > > społeczności akademickiej?!
        >
        > "zwłaszcza humanistów" (3) - trzecie zwłaszcza -BINGO!!!
        >
        Zauważoną przez Gościa "???" zwiększoną frekfencję wyrazu "zwłaszcza" nie
        traktuję jako błąd, widzę natomiast taką wpadkę w napisanym przeze mnie
        zdaniu: "(...) pracownikach wydziałów wciąż dochodowych (np. zarządzania),
        gdzie wciąż można jeszcze dorobić do pensji (...)" - tu razi dwa razy
        powtórzone "wciąż".

        > > Pozdrawiam i - przykro mi to mówić - nie mogę się doczekać Pana
        > > odejścia z tej funkcji.
        >
        > Dlaczego zaraz "przykro mi to mówić", skoro to jest solidny kawałek poezji
        > prozą patriotyczną pisany na adres służbowy "Pana Profesora i Rektora": www1.
        > gazeta.pl/forum/.... czyż nie?
        >
        Tę uwagę Gościa "???" również zostawiam bez komentarza.

        PS: Gościowi "???" dziekuję za wzięcie udziału w zainicjowanej przeze mnie
        dyskusji. Żałuję tylko, że jest to głos tak płytki merytorycznie.
        • Gość: wiemcoś Re: Porozumienie między magistratem a uczelnią IP: w3cache.* / 192.168.0.* 16.05.03, 14:06
          Popieram ADIUNKTA! Słusznie sądzi, że rektor czyta formu. Podejrzewam, że
          za ??? kryje się JM Rektor. Może nie osobiście, lecz przez przedstawiciela, ale
          jednak.
      • Gość: Adiunkt Re: Porozumienie między magistratem a uczelnią IP: *.zgora.dialog.net.pl 16.05.03, 14:35
        Gość portalu: ??? napisał(a):

        > >Wypada kolejny raz zadać takie oto pytanie: Czy Uniwersytet
        > >wciąż będzie największym pracodawcą?
        >
        > Komu i gdzie zadać pytanie?
        >
        Jest to pytanie skierowane do osób, które zainteresował komentowany artykuł -
        to po pierwsze, po drugie - zadałem je kolejny raz, biorąc już kilka razy
        udział w dyskusjach na forum portalu "GW", dotyczących uniwersytetu.

        > >W tej chwili nie ma co marzyć o delegacjach służbowych, które w
        > > dużym stopniu rekompensowały koszty kwerend naukowych w
        > > odległych bibliotekach i archiwach. Nie ma również co marzyć o
        > > stypendiach doktorskich, czy też drukowaniu przez uczelnię w
        > > takiej liczbie, jak niegdyś, publikacji
        > > naukowych.
        >
        > Marzyć "o kwerendach naukowych w odległych..." zakazali?!?
        >
        Proponuję sięgnąć chociażby po "Słownik języka polskiego" PWN (t. II, Warszawa
        1979), w którym przeczytamy, że "nie ma co marzyć" znaczy tyle, co "nic z tego
        nie będzie, próżno się o to starać, daremny trud"
        (w swoim toku myślenia nie dostrzegam więc żadnego błędu).

        > > Poza tym rektor wprowadził nakaz zwiększenia liczebności
        > > grup ćwiczeniowych kosztem ich ilości. A to sprawiło, że warunki
        > > pracy dawno rozminęły się tu z praktyką uniwersytecką. Zamiast
        > > dotychczasowych piętnastoosobowych grup, mamy masówkę. Zamiast
        > > uniwersyteckich dysput – szkolne odpytywanie studentów.
        >
        > Piętnastu = uniwersytecka dysputa, OK. Masówka (ilu?) = szkolne odpytywanie,
        > OK. A Debata Oksfordzka stu osób = żłobkowe gaworzenie?
        >
        Wymaganą liczebność grup podałem kilka zdań dalej (w tej chwili grupy
        ćwiczeniowe powinny liczyć 30 osób); organizowane od czasu do czasu debaty
        oksfordzkie mają swoją specyfikę, nie są, na przykład, zajęciami obowiązkowymi,
        co sprawia, że uczestniczą w nich osoby rzeczywiście zainteresowane, których
        nie trzeba zachęcać do zabrania głosu. W przypadku ćwiczeń nie sposób jest
        dotrzeć do wszystkich osób, brakuje też czasu na to, by każda z nich mogła się
        swobodnie wypowiedzieć (np. zaobserwowałem praktykowane przez studentów
        wyznaczanie "dyżurnych", którzy "w imieniu grupy" czynnie uczestniczą w danych
        zajęciach, gdy tymczasem reszta, zazwyczaj zajmując ostatnie rzędy, spokojnie
        oczekuje na koniec spotkania). Innym problem jest notoryczny brak książek w
        bibliotekach (wypożyczanych do domu lub przeznaczonych do korzystania na
        miejscu). Kiedyś nie było problemu, gdy po ten sam tytuł sięgało w tygodniu
        kilka osób, teraz z tej samej książki chce skorzystać osób
        kilkadziesiąt...

        > > Kolejnym efektem tego rozwiązania jest drastyczne zmniejszenie
        > > przeznaczonych do podziału godzin dydaktycznych, przy
        > > systematycznym zwiększaniu pensum pracownikom naukowo-
        > > dydaktycznym. To wywołało prawdziwy ferment, doprowadzając
        > > ostatecznie do sytuacji, w której większość z nas, a zwłaszcza
        > > młodsi
        >
        > "a zwłaszcza młodsi" (1)
        >
        Póki co, nie widzę tu nic błędnego.

        > > Nie mówię tu o
        > > pracownikach wydziałów wciąż dochodowych (np. zarządzania),
        > > gdzie wciąż można jeszcze dorobić do pensji, prowadząc zajęcia
        > > ponadwymiarowe i na studiach zaocznych, lecz o humanistach i
        > > pracownikach niektórych instytutów Wydziału Nauk Pedagogicznych
        > > i Społecznychach (często skazanych na zwykłe pensum, a nawet
        > > jego nie wyrabiane, bo nie ma takiej możliwości).
        >
        > Skazańcy ze "Społecznychach"??? Zgroza.
        >
        Za ten błąd przepraszam, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie

        > > Szanowni Państwo, nasz uniwersytet...
        >
        > Uniwersytet Szanownego Państwa i ADIUNKTA?
        >
        Nie, po prostu mam świadomość, że zabrałem głos na forum publicznym,

        > > nie są to mury pobudowane na solidnych fundamentach. Co z tego,
        > > że mamy i będziemy mieli coraz więcej szkła i aluminium (vide:
        > > budynki kampusu A), gdy w tej scenerii zaczynają się czaić
        > > ludzkie dramaty? Wszak zwolnienia zwłaszcza młodych pracowników
        > > nauki wiszą na włosku, choć nikt – z rektorem na czele – nie
        > > śmie o tym mówić głośno.
        >
        > Czy to już zaczęła się poezja (patriotyczna) prozą?
        >
        Tę uwagę Gościa "???" zostawiam bez komentarza.

        > >Ten sam rektor zresztą uparcie twierdzi, że o obniżeniu poziomu
        > > dydaktyki mowy być nie może. A ja tymczasem twierdzę, że wraz z
        > > rozpoczęciem szalonych inwestycji lokalowych oraz koniecznością
        > > wprowadzenia w związku z tym wszelkich niedogodności (zwłaszcza
        > > zwiększonej liczebności grup) ten poziom zaczął
        > > lecieć – na łeb, na szyję.
        >
        > "zwłaszcza zwiększonej" (2)
        >
        W dalszym ciągu nie widzę tu nic błędnego.

        > > Lepiej wybudować za mniejsze pieniądze bibliotekę z prawdziwego
        > > zdarzenia (służącą całej społeczności akademickiej), zakupić
        > > więcej książek i wszelkich innych pomocy naukowych, niż pchać
        > > niebagatelne sumy w rozpasane mury, a potem zdychać, łatać
        > > naprędce budżetowe dziury kosztem pensji pracowników - do reszty
        > > zdegustowanych.
        >
        > "rozpasane mury" - to chyba już na dobre poezja prozą...
        >
        Tę uwagę Gościa "???" zostawiam bez komentarza.

        > > Czy Pan, Profesorze i Rektorze, tę kwestię w ogóle bierze pod
        > > uwagę?
        >
        > Czy "Pan Profesor i Rektor" ma adres: www1. gazeta.pl/forum/.... ???
        >
        Mam prawo podejrzewać, iż wśród czytelników bądź osób, które zabiorą głos na
        forum, może być sam Rektor - to po pierwsze, po drugie - zdarza się, iż łamy
        gazet bądź strony internetowe służą do "wezwania kogos do tablicy". Tym
        sformułowaniem zwracam się więc bezpośrednio do Pana Rektora.

        > > A pracownicy innych instytutów, póki co jeszcze
        > > funkcjonujących? Czy oni też nie odejdą? A może ma Pan zamiar
        > > się ich pozbyć, zwłaszcza humanistów, którzy - patrząc na
        > > prowadzona w uczelni politykę - zdają się być zbędnymi w
        > > społeczności akademickiej?!
        >
        > "zwłaszcza humanistów" (3) - trzecie zwłaszcza -BINGO!!!
        >
        Zauważoną przez Gościa "???" zwiększoną frekfencję wyrazu "zwłaszcza" nie
        traktuję jako błąd, widzę natomiast taką wpadkę w napisanym przeze mnie
        zdaniu: "(...) pracownikach wydziałów wciąż dochodowych (np. zarządzania),
        gdzie wciąż można jeszcze dorobić do pensji (...)" - tu razi dwa razy
        powtórzone "wciąż".

        > > Pozdrawiam i - przykro mi to mówić - nie mogę się doczekać Pana
        > > odejścia z tej funkcji.
        >
        > Dlaczego zaraz "przykro mi to mówić", skoro to jest solidny kawałek poezji
        > prozą patriotyczną pisany na adres służbowy "Pana Profesora i Rektora": www1.
        > gazeta.pl/forum/.... czyż nie?
        >
        Tę uwagę Gościa "???" również zostawiam bez komentarza.

        PS: Gościowi "???" dziekuję za wzięcie udziału w zainicjowanej przeze mnie
        dyskusji. Żałuję tylko, że jest to głos tak płytki merytorycznie.


    • Gość: KCH Re: Porozumienie między magistratem a uczelnią IP: *.zgora.dialog.net.pl 16.05.03, 01:44
      Mam mieszane uczucia. Po pierwsze dlatego, że w PULS ie pisalem o wyraźnych
      symptomach złego zarządzania uniwersytetem. Spotkalo sie to z ostrą reakcją
      Rektora szczgólnie w Uniwersytetckim pisemku, bo publicznie mniej miał odwagi.
      To co Pan pisze potwierdza moja diagnozę, co cieszy, ale jednoczesnie martwi,
      bo to szkoda dla miasta, że Uniwersytet jest źle zarządzany.
      Cieszy bo nareszcie zaczęła się powazna dyskusja w tej sprawie z udzialem
      środowiska akademickiego. Bo to przeciez ono wybrało sobie takiego Rektora.
      Może juz zmądrzało. Oby.
      Pozdrawiam
    • Gość: Anna Re: Porozumienie między magistratem a uczelnią IP: *.zgora.dialog.net.pl 18.05.03, 23:10
      Adiunkt ma w 100% rację. Nistety.
    • Gość: nocóż 400% normy IP: *.zgora.dialog.net.pl 18.05.03, 23:58
      Widać, że część profesury z rektorem na czele prezentuje postawę
      "Władze uczelni wyżywią się same". 20 lat temu w podobnym tonie
      wypowiadał się Goebbels stanu wojennego, niejaki Urban. Mówił, że
      rząd sam się wyżywi. Podobieństwo jest znaczne. W komunistycznej dyktaturze
      PRL forsowano gigantyczne, nikomu niepotrzebne inwestycje. Polska
      była potęgą węgla i stali. Nie było natomiast w sklepach rzeczy
      tak prostych i niezbędnych do normalnego funkcjonowania jak papier
      toaletowy, proszek do prania, buty, mięso, cukier, czekolada i setek
      innych. Dzisiejsze władze uczelni dojrzewały w PRL-u i wydaje się,
      że z tamtych czasów im zostało nieliczenie się z realiami, w tym
      z rachunkiem ekonomicznym. Dzisiejszy podatnik spłaca długi Gierka
      i jego kolesi. Spłatę tamtych długów będą kontynuowały nasze dzieci
      i wnuki.
      Rozbudowywanie na siłę uniwersytetu dziś, kosztem tego, co już jest
      i tego, co jest niezbędne, by uczelnia mogła normalnie funkcjonować
      w dzisiejszym kształcie, przyniesie opłakane skutki. Lepsi studenci
      pójdą do innych ośrodków. Nie będzie dobrych studentów nie tylko na
      wydziale prawa (jeśli powstanie), ale i na innych wydziałach, bo
      one obniżą swój poziom. Na papierze powiększy się liczba wydziałów
      (wicie-rozumicie towarzyszu, ważna jest sprawozdawczość), ale poziom
      spadnie.
      Ekonomii i zdrowego rzosądku pan nie oszukasz, panie rektorze. Żadne chciejstwo tego nie zmieni.

      P.S. Zajęcia z gry na instrumencie prowadzone są z dwoma studentami
      naraz. Poziom tych zajęć był gorszy niż w szkole muzycznej I stopnia
      (bo to zajęcia również dla tych, co w życiu nigdy na żadnym instrumencie
      nie grali) jeszcze przed zdublowaniem liczebności studentów na lekcji.
      Nie mógł być inny, bo sam pomysł tych zajęć ma się nijak do rzeczywistości.
      Ale rektor, będąc matematykiem, umie dodawać. I dodał. 1+1=2.
      Bezsensowne zajęcia stały się zajęciami bezsensownymi podwójnie.
      Grają więc studenci uniwersytetu utwory typu "Były sobie
      kurki trzy". hehehe. Jaja jak berety. Takie to śmieszne, że aż smutne.
      Panie rektorze, a gdyby tak... a co! Czterech studentów na takiej
      lekcji, co? W końcu umiemy dodawać: 2+2=4, prawda? I koszt takich
      lekcji się dwukrotnie zmniejszy. Będą oszczędności. W uczelnianych
      sprawozdaniach nikt przecież nie zauważy, że student nie umie
      zagrać poprawnie nawet utworu "Były sobie kurki trzy". Papier jest
      cierpliwy, wszystko zniesie. Nie takie rekordy bili przodownicy
      pracy socjalistycznej. Ile procent normy pobijemy? Dzisiejsze
      200% normy nie wystarcza. Powiedzmy, niech będzie 400%.
      Hasło, jak na V Zjazd PZPR: 400% normy! Zdjęcia przodowników pracy
      socjalistycznej wywiesić w rektoracie. Dać im w nagrodę po 10 rolek
      papieru toaletowego i paczkę proszku do prania.

      • Gość: Jaro Re: 400% normy IP: *.zgora.dialog.net.pl 19.05.03, 09:26
        Czy na zajęciach z grania na instrumencie grywa się tylko takie melodyjki?
        Chyba przesadziłeś, Kolego! Z resztą wypowiedzi się zgadzam.
    • Gość: Jonasz Gorzów ma WSA IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.05.03, 18:42
      Psu na budę te zabiegi miejsko-uniwersyteckie. Po ptokach, jak to mówią. Już po
      ptokach...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka