zdzis1
25.04.07, 20:20
Maja Sałwacka napisala "obiektywny artykul" w obronie Tadeusza Mleczaka. No i
coz takiego sie stalo: dwa ogromne psy zaatakowaly czlowieka z malym pieskiem.
Psia mama musiala bronic amstaffa przed krwiozerczym jamnikiem. Slady na
pogryzienia na ciele czlowieka, na podstawie ktorych zapadl wyrok, to
wlasciwie zadrapania, ktore mogly powstac np. podczas mycia zebow. Jamnik
zagryziony, ale wlasciciel, jak wynika z artykulu, nie ma pretensji.
Dawno nie widzialem mniej obiektywnego i stronniczego artykulu. Ten pan
Mleczak to jakis znajomy?
Ludzie ktorzy maja duze i niebezpieczne psy sa zobowiazani zrobic wszystko,
zeby chronic innych przed swoimi bestiami. Nie moga "w pospiechu zapomniec
kaganca"!
z