Gość: krolas IP: *.guest.fundp.ac.be 14.01.06, 12:15 jak to daleko??, 24 miejsce stylem dowolnym to chyba b. dobre miejsce, zwlaszcza ze bieg byl ze startu wspolnego gdzie bardzo trudno biega sie swoim tempem Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: kat Re: Justyna Kowalczyk daleko w Val di Fiemme IP: *.media4.pl 14.01.06, 12:24 Tak daleko. Nauczmy się nazywać rzeczy po imieniu. To marni dziennikarze posiedli sztukę wmawiania ogłupiałym kibicom, że najlepsze są miejsca w trzeciej i czwartej dziesiątce (Małysz, biathloniści, Kowalczyk). Bawią mnie dwaj śmieszni sprawozdawcy z Eurosportu, którzy mówią o wszystkim (kolor czapeczki, kto z kim sypia), tylko nie o tym, dlaczego wciąż startują w zawodach polscy biathloniści. Oprócz Sikory żaden z nich (żadna z nich) niczego nie osiągnął (nie osiągnęła). Wolno biegają, niecelnie strzelają. Miejsca 70 albo 80. Po co startują? Odpowiedz Link Zgłoś
maclaren Re: Justyna Kowalczyk daleko w Val di Fiemme 14.01.06, 12:41 Słabi są, ale starty w zawodach to element budowania formy. Co prawda oni zbudować jej nie potrafią, ale bez tego byłoby jeszcze gorzej. Po co Lance Armstrong startował w wyścigach przed TdF i zajmował odległe pozycje? Żeby wyrobić formę na TdF. No ale tacy kibice-laicy jak ty zrozumieć nie mogą i kompleksy leczą na forach. A miejsce Justyny Kowalczyk w biegu stylem dowolnym nie ma znaczenia. liczy się pzrede wszystkim styl klasyczny, w którym jest lepsza i wynik na olimpiadzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maz Re: Justyna Kowalczyk daleko w Val di Fiemme IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.06, 20:12 Słabi to delikatne określenie. Są tak ciency i beznadziejni jak nasz sejm! Dlaczego oni startują w PŚ, a nie trenują gdzieś w spokoju? Który to już start tych matołów biatlonistów (poza Sikorą i Gwizdoń), gdzie z zawodów na zawody miejsce coraz gorsze? Przecież od takich wyników można dostać rozstroju umysłowego. Jak można startować ze świadomością, że niczego się nie wygra? Pewnie stypendia olimpijskie ich do tego zmuszają. Ten ko im je przyznał też jest niespełna rozumu. Przecież na igrzyskach się skompromitują, nie powinni tam jechać wogóle. Myślę, że start polskiej ekipy na igrzyskach powinien ograniczyć się do kadry skoczków, Justyny Kowalczyk, Janusza Krężeloka, Tomasza Sikory, Magdaleny Gwizdoń, łyżwiarzy Siudków, Pawła Zygmunta, Katarzyny Wójcickiej i być może kogoś jescze. Na medale szans nie mamy (może przy dużym szczęściu J. Kowalczyk). Uniknęlibyśmy niepotrzebnych rozczarowań i kolejnych upokorzeń. Czy wyobrażacie sobie, że coś zwojują shorttrack-owcy, czy alpejczycy?... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś