Pyzy - kłopot z rozpadaniem

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.10, 01:43
Witam!

miałam jeszcze trochę ziemniaków do przerobienia, a ponieważ nie lubię ich co
do zasady, to postanowiłam zrobić z nich pyzy. Nigdy wcześniej tychże nie
gotowałam, jadłam jedynie sklepowe najróżniejszych firm i zawsze mi smakowały.
Zrobiłam je wg przepisu z kuchni polskiej (minus to, że nie robiłam tych
kilku ziemniaków w mundurkach, jak jest tam opisane). Mężczyzna ulubiony miał
zetrzeć ziemniaki, niestety zrobił to na grubsze wiórki... To była pewnie
przyczyna niepowodzenia nr 1. Zrobiłam testową pyzę, wrzuciłam na wrzątek, ale
kompletnie się rozpadła. Wkurzona na siebie, że nie przypilnowałam faceta (a
były to ostatnie trzy ziemniaki, więc i poprawić nie było jak), blenderem
zmiksowałam masę. Dopiero po tym zabiegu plus po dodaniu dwóch łyżek mąki
testowa pyza o numerze dwa nie rozpadła się. Niestety, po spróbowaniu trąciła
mi surowizną... A gotowałam ją wystarczająco długo. Z masy zrobiłam placki z
sosem grzybowym. Były dobre i baaardzo sycące :)

Co zepsułam? Nie wiem, jak powinno się gotować dobrze pyzy, rodzicielka nigdy
nie robiła, więc i szans nie miałam, żeby podpatrzeć proces przygotowywania.
Czy możecie udzielić mi kilku dobrych rad?
    • Gość: anka Re: Pyzy - kłopot z rozpadaniem IP: *.range86-147.btcentralplus.com 02.02.10, 08:42
      Hej! Z mezem wyspecjalizowalismy sie ostatnio w kartaczach, a ciasto
      jest z tego co wiem takie same i na pyzy, wiec moze cos moge
      podpowiedziec...
      Wazne sa proporcje ziemniakow surowych do gotowanych - surowych
      powinny byc trzy czesci, gotowanych jedna. Po starciu ziemniakow
      odciskamy je dosc mocno z wody, ktora "lapiemy" do miski i potem
      delikatnie zlewamy, zachowujac make ziemniaczana, ktora osadza sie
      na dnie. I tylko ta make dodajemy do masy, nie dodajemy ani grama
      pszennej. No i na koniec - masy nie wyrabiamy blenderem, tylko
      recznie, ale to chyba akurat nie ma zadnego znaczenia. ;-)
      I to wszystko. Wydaje mie sie, ze z wszelkimi pyzami, kartaczami,
      itp. poczatki zazwyczaj sa trudne, ale z czasem juz sie wyczuwa
      odpowiednia konsystencje ciasta i nie ma zadnych problemow. Pamietam
      nasze pierwsze podejscie - polowa ciasta skonczyla na dnie garnka
      (powazny rozpad ;-)), kartacze mialy wieeelkie dziury... A teraz -
      poezja! :-) Cierpliwosci i powodzenia!
Pełna wersja