haen2010
24.01.19, 09:36
W sieci nic podobnego nie uświadczysz, bo ucierał się u mnie kilka lat. Rzecz jest raczej na męską biesiadę w składzie czterech facetów z solidnym i pojemnym apetytem, czterech golonek i dużą ilością płynów wspomagających konsumpcję. Postaram się max skrótowo, ale dokładnie opisać procedurę.
Cztery świeże, ale skruszałe golonki o wadze ca 5 kg. Rozmrożone też się nadają, ale świeże mają priorytet. Waga jest ważna, bo będę peklować przez tydzień.
Peklowanie. Szykuję solankę z peklosoli, ale wzbogaconą smakiem czosnku, papryczkami chilli, jałowca i pieprzu. Najpierw w litrze wody gotuję przez dwa kwadranse ekstrakt - główka przekrojona czosnku, dwie chilli, solidna garstka pieprzu i połowa tego ziaren jałowca. Cedzimy przez gęste sitko.
Zgodnie z instrukcją na torebce peklosoli na 2.5 l wody zagotowuję solankę razem z ekstraktem smakowym. Potem ją chłodzę do temp lodówki. Odlewam tego kubek 0.5 l. Resztę solanki traktuję łyżką cukru.
Szprycowanie golonki przed peklowaniem. Nadaje się nawet jednorazówka medyczna, ja mam taką starą, szkło i metal. Wyjmuję golonki z lodówki, obmywam i szprycuję zimną zawartością kubka. Równomiernie, wg wagi golonek. W każdy kilogram trzeba wstrzyknąć ze 100 gram solanki, więcej w okolice kości nóżki świnki.
Tu mały problem. Trzeba dostosować naczynie - szkło, drewno lub emaliowany garnek tak, by 2 l solanki pokryły ciasno ułożone porcje. Dociskamy pokrywą (talerzem) z obciążeniem i na tydzień do lodówki. Niestety, codziennie trzeba to wyjąć i zamienić golonki góra - dół.
Obróbka cieplna. Po tygodniu peklowania wyjmuję golonki z zalewy, kilka minut w zlewie z wodą, i do dużego garnka. Na dnie zielsko z pietruszki i pora, golonki i przyprawy. Znowu solidnie pieprzu, cztery papryczki chilli, łyżka wędzonej papryki w proszku, jałowiec, ziele, listki laurowe. Łyżka soli. Zalewamy wodą i gotujemy, przynajmniej godzinę. Dokładam pokrojone warzywa z dwóch porcji rosołowych. Wszystko uzupełniam wrzątkiem i gotuję aż do miękkości tych kilogramowych przynajmniej golonek.
Jak miękkie to do piecyka po chrupiącą skórkę. Spore naczynie i pokrywka tzw żaroodporne, po dwie odkryte golonki na każdym. Nacinam wcześniej ostrym nożem skórkę specjału w romby i pod górny grill. Tu bawarski akcent - polewam golonki mocnym lagerem przed i w trakcie dopiekania.
Podsumowanie.
Golonka jest gdzieś w klimatach węgiersko - bawarskich. Na ostro, ale z dużą ilością warzyw i złagodzona lagerem. Do konsumpcji wskazane sporo wódeczki na trawienie i piwa na pożar w przełyku. Chrzan i musztarda sarepska. Grzybki w marynacie. Pieczone kartofle, pure z grochu też się nadają.
Miłej konsumpcji, którą trzeba niestety, odchorować.