Dodaj do ulubionych

Open Finance także dla Polaków w Irlandii

21.12.06, 00:30
Nie zbudowaliśmy u nas drugiej Japonii, to budujemy na Wyspach drugą Polskę.
Czarny sen Brytoli się ziszcza :)
Obserwuj wątek
    • Gość: tomi_78 Re: Open Finance także dla Polaków w Irlandii IP: *.chello.pl 21.12.06, 04:21
      Znaczy, że wyczerapły się możliwości kredytowe Polaków w Polsce i banki szukają
      jeleni na Wyspach. Jak rozumiem jest to kolejny argument pokazujacy nieuchronie
      i w rychłych krokach zbliżający się krach na rynku nieruchomości. Bez urazy ale
      więksość Polaków w Eire to robole i taki też mają rozum, a zatem z ich ciężko
      zarobionych pieniędzy nie będą żyli polscy pracodawcy, ale ... polskie banki.
      Jeżeli Polak w Eire kupi mieszkanie w kraju, a pracuje tam, to znaczy, że
      zechce je wynając, biorąc pod uwagę, że ceny wynajmu od roku prawie się nie
      zmieniły a ceny mieszkań poszły rekordowo w góre, to stopa zwrotu dziś na
      wynajmowaniu mieszkań jest porównywalna z lokowaniem kasy na RORze w banku, ale
      jeleni w Irlandii nie zabraknie z pewnością.
      Jednak głupi to się nigdzie nie dorobi, ani w Polsce ani w Irlandii.
      Jak ktoś nie wierzy to niech przeliczy ile lat trzeba wynajmować 2-3 pokojowe
      mieszkanie w dużym mieście, aby spłacić kredyt z odsetkami przy obecnych cenach
      mieszkań.
      • Gość: tomi_78 Re: Open Finance także dla Polaków w Irlandii IP: *.chello.pl 21.12.06, 04:24
        Korekta, nie chodzi oczywiście o ROR ale lokatę bankową taką powiedzmy na 3,5%.
        • Gość: Salmon Re: Open Finance także dla Polaków w Irlandii IP: *.crowley.pl 21.12.06, 10:11
          oczywiscie Tomi nie pomyslales o wszystkim. taki "robol" kupuje w pl
          mieszkanie. daje je na wynajem. rata z wynajmu splaca w calosci, albo
          przynajmniej w 75%, koszt raty kredytowej. potem ten "robol" po jakis 5-10, czy
          po ilu tam chce latach, wraca do polski, splaca reszte kredytu i ma mieszkanie
          za pol darmo. a w dodatku to mieszkanie przez te wspomniane iles tam lat
          zyskalo podwojnie na wartosci, wiec moze je sprzedac i przeprowadzic sie do np.
          wiekszego mieszkania, lub domku jednorodzinnego swoich rodzicow, ktorzy zmarli
          np. rok wczesniej. wtedy kasa ze sprzedazy swojeg mieszkania idzie na fundusz i
          bedzie na emeryture jak sie patrzy. w ten sposob za 30 lat po swiecie beda
          jezdzic grupy polskch obywateli i cykac fotki tak jak teraz japonczycy:)

          tak, kupno mieszkania zawsze sie oplaca tomi_78.
          • Gość: es Proste pytanie dla pośrednika nieruchomości IP: *.icm.edu.pl 22.12.06, 22:28
            Gość portalu: Salmon napisał(a):

            po jakis 5-10, czy>
            > po ilu tam chce latach, wraca do polski, splaca reszte kredytu i ma mieszkanie
            > za pol darmo. a w dodatku to mieszkanie przez te wspomniane iles tam lat
            > zyskalo podwojnie na wartosci,

            Dlaczego podwójnie zyskało?

            Czy dlatego że
            1)TOWAR ZA 10 LAT: Jest 10 letnim nienajnowszym mieszkaniem? (być może zdewastowanym w miedzyczasie skoro wynajmujący mieszka daleko i nie widzi co sie dzieje)
            2)PODAŻ: czy dlatego że na rynku bądą wtedy piekne przestronne mieszkania i domy (a nie niedorobione 50-80m klitki) + będzie ich więcej (przy obecnych cenach budownictwo to opłacalna sprawa i tylko patrzeć ekspansji firm budowlanych z Zachodu, które rozkręcą rynek opanowany na razie przez rachityczne firemki z PL - co się JUŻ (!) dzieje - vide kto kupuje obecnie ziemie pod budowe mieszkań
            3)PODAŻ: czy dlatego że przybędzie ok 20x tyle ziemi co teraz? (obecnie 14% terenu Wawy ma plany zagosp. przestrz. 86% ziemi jest "w zamrażalce" - za 10 lat też będzie? Infastruktura to drogi i szybka kolej, za 10 lat sporo będzie terenów leżących dziś wydawałoby sie daleko do których szybko sie dojedzie (zwłaszcza szybka kolej podmiejska)
            4)POPYT: czy dlatego też że bedzie niż demograficzny, mało studentów wiec i mało chętnych do wynajmowania
            5)POPYT: czy dlatego że jeszcze wiecęj (niż dziś) Polaków będzie szukać mieszkania ale nie w PL a w Irlandii, Wlk Brytanii i Niemczech (np w Berlinie - gdzie ceny mieszkań są niejednokrotnie NIZSZE niż porównywalnej jakości w Wawie - a będzie wtedy można tam już pracowac) - ceny w Berlinie, nie mówiąc o innych miastach RFN
            6)KONIUNKTURA: czy wreszcie dlatego że boom budowlany inwestycyjny jak i sinusoida (!) koniuktury gospodarczej będzie sie w nieskonczonośc piąć w górę?
            7)KOSZTY FINANSOWE: czy też dlatego że na mieszkanie kosztujące ok 600-700 tys zł (czyli IMHO warte ok 300-500tys zł) wyda 1,2-1,4 mln zł (z odsetkami)

            Wytłumacz mi - dlaczego mieszkanie będzie warte 2x tyle??

        • jaras Re: Open Finance także dla Polaków w Irlandii 21.12.06, 12:01
          Wszystko prawda ale zapomniałeś o najważniejszym: Zarabia się głównie na wzroście wartości mieszkania, a nie na wynajmie. Przykład: moi znajomi kupili mieszkanie 5 lat temu w jednym z większych miast Polski. Wkrótce sprzedają i wiesz o ile wzrosła jego wartość? O ponad 100%
          • Gość: tomi_78 Re: Open Finance także dla Polaków w Irlandii IP: 62.29.140.* 21.12.06, 15:25
            Obaj moi poprzednicy mają rację, ale jeden szczegół obecnie cena metra w
            Warszawie to 2 tyś Euro za m2 i to za wielką płytę, w tej kategorii bez
            wątpienia jest to rekord świata :-)))Nowsze budynki kosztują drożej za m2.
            Jeżeli złoty w ciągu najbliższych kilku lat umocni się do Euro, to nie mogę
            sobie za bardzo wyobrazić wzrostu cen, o kolejne kilka tysięcy zł, czyli do np.
            3-4 tyś Euro za m2 wielkiej płyty. Po za tym po każdym lokatorze mieszkanie
            trzeba odnowić, a wymagania co do standardów rosną, plus co parę lat generalny
            remont. Wydaje mi się, że lepiej tą kasę zainwestować w akcje albo fundusze na
            emerging markets (oczywiście nie na szczycie hossy, ale w dołku), a jak już
            mieszkanie jako inwestycja to może jednak w Bukareszcie?
            • jaras Re: Open Finance także dla Polaków w Irlandii 21.12.06, 20:35
              Gość portalu: tomi_78 napisał(a):

              > Jeżeli złoty w ciągu najbliższych kilku lat umocni się do Euro, to nie mogę
              > sobie za bardzo wyobrazić wzrostu cen, o kolejne kilka tysięcy zł, czyli do
              > np. 3-4 tyś Euro za m2 wielkiej płyty.

              To jest możliwe. Ogólnie, polscy specjaliści są zgodni, że ceny rosnąć będą jeszcze przez jakiś czas, nie wiadomo tylko w jakim tempie. W Irlandii rosną od lat chyba piętnastu i końca tych wzrostów nie widać... Ostatnio w tempie kilkunastu procent rocznie. I nieprawda, że standard się podnosi, z tego co ludzie piszą na forach nowe mieszkania w Polsce buduje się szybko i byle jak bo zamówienia czekają, a ludzi do pracy brak. Ta pogardzana wielka płyta może okazać się całkiem niezła za jakiś czas.

              > Wydaje mi się, że lepiej tą kasę zainwestować w akcje albo fundusze na
              > emerging markets (oczywiście nie na szczycie hossy, ale w dołku), a jak już
              > mieszkanie jako inwestycja to może jednak w Bukareszcie?

              Fundusze są dobre ale ryzykowne, szczególnie te co lokują kasę na emerging markets. Można zarobić albo stracić. Na nieruchomościach się nie traci, choć zyski mogą być mniejsze.
              A w Bukareszcie też dominuje wielka płyta, tyle że bloki są bardziej obleśne niż w Polsce (byłem, widziałem). Mimo to jest tam teraz boom na nieruchomości i ceny idą w górę ostro.
    • Gość: Me Re: Open Finance także dla Polaków w Irlandii IP: 82.139.9.* 21.12.06, 07:16
      Ostatnią rzecza jaką zrobię to kupie mieszkanie w Polsce.
      Hiszpania - tam zamieszkam.
      Zobaczcie ceny kawalerek i porównajcie z Polandią.
      • jaryss Re: Open Finance także dla Polaków w Irlandii 21.12.06, 09:24
        Popieram. kupowanie w polandzie teraz chyba juz nie ma sensu...Podobne ceny np
        w Niemczech i Hiszpani... A w Hiszpani przynajmniej cieplej...No i na starosc
        bedzie ciekawiej...Przynajmniej nie ograbia ZUS-y i inne bankruty...No coz ale
        wiadomo ze banki chca jak najwiecej zarobic i licza na lupy po niewyplacalnych
        biorchach kredytow...
        Pozdrowka dla tych co zamierzaja w Hiszpani przezyc zlota starosc! Bezstresowo,
        korzystajac z radosci jesieni zycia no i w ciepelku...
    • Gość: RAFAL A wlasciwie to po co inwestowac w Polsce... IP: 195.172.80.* 21.12.06, 09:19
      A wlasciwie to po co inwestowac w Polsce skoro sie w koncu z niej wyjechalo?
      BTW: ciekawe czy pozyczki udzielane przez polskie banki w Irlandii beda
      oprocentowane i oblozone takimi samymi oplatami (czytaj - horrendalnymi,
      niejasnymi) jak w Polsce? Czy moze warunki beda takie jak w miejscowych
      bankach...
      • jaras np. po to żeby mieć gdzie wrócić 21.12.06, 11:55
        Tak się składa, że większość Polaków wyjeżdżających na Wyspy planuje wrócić wcześniej czy później. Wielu przyjechało tu żeby zarobić na mieszkanie właśnie.

        Warunki będą na pewno takie jak w polskich bankach, w końcu skoro kredyt bierze się w polskim banku to jest on na warunkach banku. I bardzo dobrze, bo oprocentowanie kredytów w Polsce jest niższe niż w Irlandii, choć pewnie trudno Ci w to uwierzyć.
        • Gość: tomi_78 Re: np. po to żeby mieć gdzie wrócić IP: 62.29.140.* 21.12.06, 15:32
          Zastanawiam się czy jestes w kraju czy zagranicą? O tych powrotach to słyszę
          głównie u nas w kraju, a ci co siedzą zagranicą jakoś coraz mniej o tym mówią.
          Zastanów się, która z wielkich fal polskiej emigracji kiedykolweik powróciła?

          Po 89 r. wielu ludzi miało szanse, ale kto wrócił? Może pare babć i dziadków
          aby umrzeć na rodzimej ziemi, ale ich dzieci i wnuki, nie wróciły i coraz
          słabiej mówią po polsku.

          Może się mylę, ale 90% tych co pomieszkają na zochodzie dłużej jak 2-3 lata,
          będzie wracać tylko na święta.

          Swoją drogą to Wesołych Świąt wszystkim!
          • jaras Re: np. po to żeby mieć gdzie wrócić 21.12.06, 20:19
            Gość portalu: tomi_78 napisał(a):

            > Zastanawiam się czy jestes w kraju czy zagranicą? O tych powrotach to słyszę
            > głównie u nas w kraju, a ci co siedzą zagranicą jakoś coraz mniej o tym mówią.
            > Zastanów się, która z wielkich fal polskiej emigracji kiedykolweik powróciła?

            Jestem za granicą, konkretnie w Irlandii. Siedzę tu już 2 lata z hakiem i wierz mi albo nie, ale prawie wszyscy, których poznałem tu na początku już wrócili. Ja też wkrótce wracam. Dzisiejsza fala emigracji nie jest podobna do tych dawnych. Kiedyś wyjazd to była decyzja na całe życie, dziś, kiedy bilet do Londynu lub Dublina kosztuje 200 zł równie łatwo się wyjeżdża jak wraca. Wiele osób wpada tu na parę, paręnaście miesięcy, odkładają ile mogą i spadają do domu.

            > Może się mylę, ale 90% tych co pomieszkają na zochodzie dłużej jak 2-3 lata,
            > będzie wracać tylko na święta.

            Tu się zgadzam. Ale takich jest mniejszość i to przeważnie osoby, które nie mają po co wracać bo np. z powodu braku odpowiedniego wykształcenia nie dostaną w Polsce pracy. Albo też mają poszukiwane kwalifikacje ale są lekarzami lub pielęgniarkami. :)
    • Gość: jason_m ja tez spekuluje na mieszkaniach w Polsce IP: 82.198.144.* 21.12.06, 09:54
      a glupie polaczki niech placa za coraz drozsze mieszkania, ja moi znajomi
      anglicy i irlandczycy juz od dawna inwestujemy w polskie mieszkania, oni maja
      doswiadczenie bo juz nakrecili ceny w Hiszpanii, Portugalii, Polsce a teraz
      bierzemy sie za Rumunie i Bulgarie. Angielska strategia jest prosta: kupic
      tanio, nakrecic ceny wydoic te kraje przetransferowac zyski i przeskoczyc do
      biedniejszych. Oczywiscie ten opisany w artykule "owczy ped" polskich
      emigrantow na zakup mieszkan bardzo mnie cieszy bo to jeszcze bardziej nakreca
      ceny.
      • Gość: Pawel Glupis i takim pozostaniesz IP: *.popl.cable.ntl.com 21.12.06, 11:35
        Trzeba byc sfrustrowanym z powodu niemoznosci zakupu mieszkania, zeby wypisywac
        powyzsze bzdury.Znam osobe z firmy deweloperskiej(rodzina). Wplacam 2 tys.
        funtow, kupuje mieszjanie i wynajmuje.Na wplate kolejnej raty mam pol roku. Rata
        wynosi 300 funtow miesiecznie. W swojej pracy odkladam 600 bez wysilku.Wzialem
        wiec 2 mieszkania na 10-letni kredyt.Oba sa juz wynajete, wynajem splaca mi
        polowe raty. Place wiec 300 funtow na miesiac.Wzialem wiec kolejne i na tym sie
        zatrzymalem.Je takze wynajmuje w przyszlym roku.Ostatecznie musze przez 10 lat
        placic 400 funtow/miesiac i wracam do Polski jako trzydziestoparolatek z 3
        wlasnym mieszkaniami.Gdzie tu strata?
        • Gość: kkk Hiszpania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.06, 17:32
          www.fotocasa.es/search/search_results.aspx?crp=1&f=&o=&tti=1&bti=2&bsi=0&bgi=1&ci=724&ll1i=1&ll2i=29&ll3i=143&ll4i=108&ll5i
          =29067&ll6i=0&llci=0&llcti=1&p=0&s=50&r=1
    • jaras w mBanku ciągle trudno o kredyt 21.12.06, 11:41
      "- Obecnie na polskim rynku działa już kilka banków, m.in. BZ WBK, DomBank, Fortis Bank i mBank, które osobom zarabiającym za granicą udzielą kredytu na warunkach takich jak zatrudnionym w Polsce."

      To nieprawda, nie dalej jak 3 tygodnie temu rozmawiałem z pracownikiem mBanku i dowiedziałem się, że kredyt jest tam trudno dostać jeśli pracuje się za granicą (wymagają min. 30% wkładu własnego, przynajmniej rok zatrudnienia w jednym miejscu na czas nieokreślony i mnóstwo papierów). Pod tym względem mBank należałoby raczej zaliczyć do tych banków nieprzygotowanych na obsługę klientów zagranicznych.

      A może coś się zmieniło? Jeśli ktoś ma aktualne informacje proszę o sprostowanie.
    • Gość: bankierka Open Finance także dla Polaków w Irlandii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.06, 15:46
      Pracuję w Dombanku do prawie 2 lat i nigdy nie było u nas kłopotów z kredytami
      dla Polaków pracujących za granicą. Kredyty dajemy na 100% wartości, a
      oprocentowanie jest takie samo, jak dla pozostałych klientów. Trzeba mieć
      jedynie półroczny staż pracy u zagranicznego pracodawcy. Wiem, że wszyscy
      klienci, którzy wzięli kredyt "u mnie" są zadowoleni i z kredytu i z obsługi.
      • jaras Re: Open Finance także dla Polaków w Irlandii 21.12.06, 20:39
        Tak, wiem. Znam kogoś, kto wziął u Was kredyt. I właśnie do Waszego banku wkrótce uderzę. :)
        • Gość: inkh Re: Open Finance także dla Polaków w Irlandii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.06, 17:48




          Nic nie wskazuje na to, żeby rozkwit rynku nieruchomości w Polsce miał ulec
          osłabieniu w 2007 roku: inwestorzy nadal przybywają na rynek, który rozwija się
          szybko od czasu przyłączenia Polski do Unii Europejskiej.

          „Nieruchomości stały się formą inwestycji” – mówi Darek Karbowniczak,
          przedstawiciel agencji nieruchomości Ober-Haus.

          „To, co działo się przez ostatnie 10 miesięcy, jest zupełnie niezwykłe. A w
          dodatku na razie nie widać końca”.

          Chociaż ceny nieruchomości nadal rosną – niektóre z warszawskich biur
          zanotowały 20-procentowy wzrost cen w ciągu dwóch miesięcy – większość miast i
          miasteczek ma wciąż nieruchomości w przystępnej cenie, które można nabyć
          zaciągając kredyt hipoteczny – ten z kolei znacznie łatwiej otrzymać niż
          kiedykolwiek dotąd.

          W dużych miastach występują ogromne różnice cen. W Warszawie na przykład, ceny
          wahają się od 25 tysięcy złotych za metr kwadratowy w centrum miasta do nieco
          poniżej 5 tysięcy złotych na peryferiach.

          Brak podaży miał duży wpływ na rynek nieruchomości. W Polsce brakuje, jak się
          oblicza, około 1,5 mln nowych mieszkań, a następny milion wymaga poważnej
          renowacji.

          Kolejna presja na rynek przyszła z zagranicy – szczególnie od inwestorów z
          Hiszpanii i Irlandii, którzy pamiętali wzrost cen w swoich krajach po
          przystąpieniu do Unii. Pojawiły się też prywatne fundusze inwestycyjne, które
          kupują nieruchomości.

          Popyt wzrósł także dzięki temu, że Polska osiągnęła oszałamiające 5,5
          procentowe tempo wzrostu, bezrobocie spadło poniżej 15 proc., a sytuacja
          większości polskich rodzin nieco się ustabilizowała.

          W tym samym czasie banki zaczęły energicznie rywalizować oferując coraz
          korzystniejsze pożyczki i sprawiając, że klienci oswoili się z kredytami
          hipotecznymi.

          Rozwój rynku nieruchomości w Polsce sprawi, że wartość indywidualnych kredytów
          hipotecznych wzrośnie w przyszłym roku o 33 proc. w stosunku do roku bieżącego.
          Wartość nowych kredytów hipotecznych może wynieść zgodnie z przewidywaniami
          ponad 30 mld złotych, w porównaniu do 22,5 mld w roku 2005 – jak twierdzi
          Związek Banków Polskich.

          Dla banków kredyty hipoteczne stały się siłą napędową rosnącego rynku kredytów
          indywidualnych. Całkowita suma pożyczek udzielonych osobom fizycznym przez
          banki wyniosła w październiku 140 mld zł., o 18 proc. więcej niż w październiku
          ubiegłego roku, ale kredyty hipoteczne w tym samym czasie wzrosły o 44 proc.i
          stanowią połowę wszystkich pożyczek mieszkaniowych.

          Tymczasem zanika inne zjawisko – popularność kredytów w obcych walutach ze
          względu na niższe oprocentowanie. Pożyczki w złotówkach stanowiły 44 proc.
          wszystkich udzielonych w październiku b.r., w porównaniu z 27 proc. w
          październiku 2005 r.

          Oczekuje się, że zwrot w kierunku złotówki nabierze tempa z dwóch powodów. Po
          pierwsze, dalej będzie spadało oprocentowanie pożyczek w złotówkach w
          porównaniu ze wzrostem oprocentowania tych udzielanych we frankach
          szwajcarskich (najczęściej wybieranej poprzednio obcej walucie). Po drugie,
          trwa agresywna kampania prowadzona przez Narodowy Bank Polski i inne duże banki
          promująca korzyści z zaciągania pożyczek w walucie, w której klienci dostają
          swoje pensje. Związek Banków Polskich oblicza, że do 2007 r. ponad połowa
          wszystkich kredytów udzielona będzie w złotówkach.

          Największe krajowe banki zaczęły ostro wchodzić na rozwijający się rynek
          kredytów hipotecznych. Zaledwie kilka lat temu większość nieruchomości była
          kupowana za gotówkę, ale dziś walizka wypchana pieniędzmi należy do przeszłości.

          „Najważniejsza jest konieczność stałego ulepszania swoich produktów i oferty,
          bo inaczej wypadnie się z rynku” – mówi Paolo Iannone, szef oddziału obsługi
          klientów indywidualnych w Pekao SA. – „Kredyt hipoteczny jest towarem, więc
          jego cena jest bardzo ważna”.

          Nadal pozostaje otwartych wiele możliwości rozwoju.

          Kredyty hipoteczne stanowią tylko około 7 proc. produktu krajowego brutto w
          porównaniu z ponad 100 proc. w krajach, gdzie rynek nieruchomości jest bardziej
          rozwinięty.

          „Branża kredytowa ma wielką przyszłość” – mówi Michał Wydra z ZBP, który
          przewiduje że wartość kredytów hipotecznych powinna się potroić osiągając
          powyżej 200 mld złotych w okresie od pięciu do 10 lat.

          Cechą szczególną rynku jest tendencja do spłacania długu tak szybko jak to
          tylko jest możliwe. Polacy otrzymujący kredyt starają się zazwyczaj spłacić go
          wcześniej, jeśli mają wystarczające oszczędności, nawet jeśli stać ich na taki
          kredyt. Rynek oferuje kredyty hipoteczne na 30 lub nawet 40 lat, ale w
          rzeczywistości są one spłacane szybciej, średnio po 23 latach.

          Kiedy skończy się boom? Niektórzy analitycy uważają, że nie może trwać dużo
          dłużej, zwłaszcza, że niektórzy mieszkańcy są wypychani poza większe miasta.

          Ale inni zauważają, że cena mieszkania w Polsce kształtuje się wciąż dużo
          poniżej średniej w Unii Europejskiej. „Popyt na budownictwo mieszkaniowe jest
          bardzo duży i wciąż większy niż podaż, toteż tendencja rozwojowa powinna się
          utrzymać. Jednak jest tu pewne ograniczenie techniczne” – mówi Paolo Iannone. –
          „Dochody wciąż nie są zbyt wysokie, a ceny stale rosną. Nie ma zbyt wiele
          miejsca na dalszy rozwój. Ale i tak, jeśli porównamy polski rynek z cenami na
          Zachodzie, to wciąż tu jest duża szansa rozwoju”.

          Autorka: Patricia Koza

          biznes.onet.pl/14,1380223,,3254,ft.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka