znajomy_jennifer_lopez
24.03.08, 08:30
Jest niemal niepojęte że KAZDA firma turystyczna, oferujaca wycieczki czy to za 5000zl czy za 200zl MUSI miec gwarancję/polisę OC organizatora/pośrednika turystyki z ktorej to polisy są potem wypłacane odszkodowania (w razie bankructwa itp) i/lub pokrywane koszty podstawienia samolotu dla juz wypoczywających. To są naprawde smieszne pieniadze w porównaniu z developerką. Najwyzej stracisz pareset zł, lub pare tys i tyle. W kazdym razie mało kto jedzie na wakacje za wiecej niz swoją 1-2 pensje.
A mieszkanie? WIEKSZOSC kupuje na kredyt, czesto na granicy zdolnosci, na mieszkanie wydaje 100-200 krotnosc swojej pensji (10 letnie zarobki!!!) na dodatek kase ktorej nie ma - która, jak straci to nie bedzie - tylko strata - bedzie jeszcze 300-500 tys DŁUG do spłacenia. I developer nie musi zadnej polisy wykupywać - ot, moze zgarnąć pół bańki na krzywy ryj. Bo co gwarantuje umowa? Nic
Na razie wszyscy sa szczesliwi - ludzie biorą, banki daja kredyty, ale jak sie okaze ze mieszkan nie ma, a jest tylko np 5x przepłacona działka budowlana, to nawet dla banku nie wystarczy (bo w pierwszej kolejnosci komornik bedzie zaspokajał roszczenia Skarbu Panstwa, ZUSu itp, potem cos tam dla dostawców, pozyczkodawcow, a "właściciele mieszkań" zostaną z kupą)
Nie odradzam kupowania tzw. "dziury w ziemi" ale zalecam DALEKO IDĄCA OSTROZNOSC. Lepiej wydac 1000zl/m2 wiecej niz ryzykowac. Bo przeciez malo kto z kupujacych traktuje zakup mieszkania jak gre na giełdzie.
Aha, i jeszcze coś - super kondycja firmy to pozorny gwarant. Ostatnie 2-3 głosne upadki firm turystycznych to upadki firm gdzie kasa "wyparowała", niby silne mocne firmy, z dziesiątkami tysięcy klientów. Ku przestrodze.