Dodaj do ulubionych

Na smyczy kredytu mieszkaniowego

IP: *.uml.lodz.pl 11.06.08, 08:33
Moim zdaniem obecne ceny mieszkań to jest już tragedia. Teraz aby
mieć własny kąt trzeba się zadłużać na całe życie i przez następne
30 lat budzić się i zasypiać z myślą czy się zarobi na koleją ratę i
czy się nie straci pracy. Co to jest za życie? To jest bez sensu.

Na świecie już jest krach, ponieważ ludzie nie dają rady spłacac
tych horrendalnych sum, tracą pracę, czasami chorują i nie mogą
przez dłuższy czas zarabiać a potem lądują na ulicy.

Teraz aby kupić małe mieszkanko- ok 50m kw. trzeba zapłacić ok. 300
tys. zł. A co z jego urządzeniem? Co z codziennym zyciem? A weźmy
pod uwagę że bankowi trzeba oddać ok. 2x tyle ile się pożyczyło.

Moja przyjaciólka wzięła rok temu kredyt na mieszkanie i jak mi
powiedziała że miesięczna rata to 2 tys. zł z czego 1500 to odsetki
a tylko 500 zł schodzi z kapitału to się przeraziłam. Na następne
30 lat jest udupiona krótko mówiąc.


Obserwuj wątek
    • Gość: ekstra Re: Na smyczy kredytu mieszkaniowego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.08, 11:57
      Super. Radzę więc unikać kredytów mieszkaniowych! Oszczędzajcie! Za 10-25 lat
      będziecie mieli pieniądze na mieszkanie! Super rada Aniu! Dzieki śliczne!

      PS: Za ile chcesz wynająć swoje mieszkanie?
      • Gość: Anna Re: Na smyczy kredytu mieszkaniowego IP: *.uml.lodz.pl 11.06.08, 12:26
        Wiesz ja nikomu nie radzę. Ja wyrażam swoje zdanie. Wystarczy
        spojżeć co się dzieje np w USA lub w GB z rynkiem kredytów
        mieszkaniowych. Widzisz, wszystko zależy od tego, ile zarabiasz i
        jakie masz zabezpieczenie finansowe. Jeśli zarabiasz ok 3-4 tys.
        netto i masz w zapasie jakieś aktywa które w razie czego możesz
        uruchomić jako zabezpieczenie kredytu i swojego życia to ok- warto
        ryzykować. Ja jednak pisałam o sytuacji gdy zarabiasz właśnie ok 2
        tys. netto ( czyli średnią krajową, której modzi ludzie i tak nie
        zarabiają często - a tacy mają zapotrzebowania na mieszkania
        najbardziej) i nie masz zabezpieczenia. A w tytuacji, gdy np.
        tracisz pracę czy masz wypadek i nie osiągasz dochodów- bank to nie
        interesuje- licytuja cię od stóp do głów i koniec. A ja nie chcę
        całe zycie się stresować czy zarobię na ratę.
        • Gość: ekstra Re: Na smyczy kredytu mieszkaniowego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.08, 12:41
          Cóż, szkoda słów - kredyt hipoteczny jest zabezpieczony hipoteką. W najgorszym
          przypadku - stracisz mieszkanie. W złym - sprzedasz mieszkanie z hipoteką, czyli
          spłacisz kredyt i zostanie to, co do danej pory spłaciłaś - przy założeniu, że
          mieszkanie będzie dokładnie tyle samo warte. Ryzyko? Nie. Gorzej jak wynajmujesz
          i starasz się oszczędzić - wówczas uzbierasz na mieszkanie za 30-40 lat.
          Alternatywa - nie bierzesz kredytu, mieszkasz u mamy i jest git. Tak kiedyś
          było, jak nie było kredytów. Teraz wszyscy chcą, wszystkim się należy. Błąd. Bez
          namiastki ryzyka i poświęcenia nikt do niczego w życiu nie dojdzie. Tyle.
          • Gość: sobi Re: Na smyczy kredytu mieszkaniowego IP: *.era.pl 11.06.08, 12:50
            Ja radze zaryzykowac i nie kupowac teraz mieszkania. Ceny juz od pol roku powoli
            sie obsuwaja, warto poczekac co najmniej nastepne pol roku.
            • Gość: Anna Re: Na smyczy kredytu mieszkaniowego IP: *.uml.lodz.pl 11.06.08, 13:07
              Wiec właśnie. z takimi decyzjami nie ma się co śpieszyć.
          • Gość: Anna Re: Na smyczy kredytu mieszkaniowego IP: *.uml.lodz.pl 11.06.08, 13:06
            Racja, jest hipoteka, tyle że na inną nieruchomość. Np. mieszkanie
            rodziców. A co będzie kiedy np. nie będę w stanie spłacić kredytu i
            bank zabierze oba mieszkania na poczet długu? Jest wiele takich
            sytuacji. Nie twierdzę, że da się zaoszczędzić na mieszkanie. Przy
            zarobkach o jakich mówię oczywiście, że nie. Masz rację. Ja tylko
            mówię, że przy obecnych cenach mieszkań dla przeciętnie
            zarabiającego człowieka, który do tego ma np. dzieci jest to ogromny
            wysiłek a jeszcze większe ryzyko. Wielu ludzi w krajach zachodnich
            zachłystywało się kredytami hipotecznymi a teraz nie mogą związać
            końca z końcem. I to są fakty. Konkretne podawane w wielu branżowych
            czaspismach- fakty. Dlatego właśnie np. w USA jest recesja na rynku
            tego typu kredytów. Ceny rosną. W tej chwili metr mieszkania
            kosztuje minumum 3 średnie krajowe ( netto). A nie każdy zarabia
            więcej. ci, którzy zarabiają owszem- mogą podjąć ryzyko. Ale w Polce
            w dalszym ciągu większość ludzi zarabia średnią lub poniżej niej.
            Płace nie rosną proporcjonalnie do wzrostu cen mieszkań i wzrostu
            ceny kredytu. A żyć trzeba. Tylko jak. Zastanów się co ma zrobić
            człowierk, któremu po spłacie raty na życie zostaje 700 zl/ O ile w
            ogóle zostaje. A poza tym, ja np. bałabym się takiego ryzyka
            poniewaz nic nie jest pewne. Można stracić pracę z dnia na dzień, i
            nawet pomimo dużych kwalifikacji mieć problemy ze znalezieniem
            nowej. I co wtedy? I wcale nie jest tak, że bank sprzedaje
            kredytowane mieszkanie po cenie rynkowej i zwraca ci to co już
            zapłaciłeś. Licytacja zaczyna się od kwoty jaką bankowi jestes
            dłużny, a jeśli wylicuytują cię na więcej- twoj zysk. A jesli nie?
            Zostajesz z torbami. Jeśli ktoś chce takiego ryzyka to ma prawo.
            Oczywiście. Ja tylko piszę że te ceny to jest już kuriozum, a nie
            sama instytucja kredytu.
            • Gość: nina Re: Na smyczy kredytu mieszkaniowego IP: *.acn.waw.pl 11.06.08, 17:35
              Racja, jest hipoteka, tyle że na inną nieruchomość. Np. mieszkanie
              > rodziców.

              hipoteka to zabezpieczenie długu na nieruchomosci. Tej
              nieruchomości, która kupujesz. Wiekszosc bankow daje na 100%, z
              czego 20-30% ma wyższą marże (ubezpieczenie niskiego wkładu, ktore
              placisz do momentu, az splacisz ta czesc, tj. ok. 3-3,5 od tej
              kwoty). No chyba, ze chciałabyc kupic cos, co rzeczoznwca ocenilby
              na nizsza sume, niz chcesz wziac.

              A co będzie kiedy np. nie będę w stanie spłacić kredytu i
              > bank zabierze oba mieszkania na poczet długu?

              po pierwsze nie oba. PO drugie, raczej sama wtedy sprzedaz, a nie
              bedziesz czekac az bank urzadzi ci egzekucje komornicza. Albo
              przeprowadzisz sie do rodzicow a to wynajmiesz. Nawiasem mowiac
              licytajca zaczyna sie od innej kwoty niz piszesz - nizszej. I to ty
              pokrywasz koszty egzekucji, czyli finalnie jestes bez mieszkania i
              potencjalnie z dalszym długiem. Ale, jak mówię, trzeba naprawdę być
              trwardzielem, zeby sie doprowadzic do takiej sytaucji (przez kilka
              miesiecy nie placic i skutecznie unikac kontaktu z bankiem)

              Jest wiele takich
              > sytuacji.

              standardowo bank oczekuje, ze przystapisz do ubezpieczenia na zycie
              lub ryzka trwalej utraty zdolnosci do pracy (ok. 20 zl od każdych
              100 tys co miesiac). POnadto mozesz wykupic ubezpieczenie od ryzyka
              utraty prac (ubezpieczyciel splaca za ciebie kredyt przez kilka
              miesiecy, kiedy stracisz prace). To oczywiscei dodatkowy koszt.

              Wielu ludzi w krajach zachodnich
              > zachłystywało się kredytami hipotecznymi a teraz nie mogą związać
              > końca z końcem. I to są fakty. Konkretne podawane w wielu
              branżowych
              > czaspismach- fakty. Dlatego właśnie np. w USA jest recesja na
              rynku
              > tego typu kredytów.

              porównanie rynku krajów zachodnich, gdzie poziom zadłużenia siega
              50% PKB do naszego rynku, gdzie dochodzi do 10% jest nieadekwatne.
              Nie ma u nas kredytow subprime (nawet jesli banki podciagaja
              zdolnosc kredytowa, np. Polbank, to jest nieporownywalna skala).
              Ponadto w GB banki udzielały kredytow o zmiennej marzy, w ktorych
              przez dwa-trzy pierwesze lata marza byla niska, a potem bardzo
              wzrstała. Ludzie liczyli, ze w tym czasie ich nieruchomosc zyska na
              wartosci no i przeliczyli sie. Ale w Polsce nie ma takich kredytow.

              Ceny rosną. W tej chwili metr mieszkania
              > kosztuje minumum 3 średnie krajowe ( netto).

              Liczymy srednia pensja/sredni metr na rynku lokalnym. Wiec nie trzy,
              tylko około dwóch (w zaleznosci od miejsca). Nie kupujesz za srednia
              pensje z Ostrowca mieszkania w Warszawie.

              Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale w Warszawie pensja 2000 jest ponizej
              i sredniej i ponizej mediany (tu nie ma przeklamania wynikajacego z
              tego, ze nieliczni maja b. wysokie pensje; mediana tnie rozklad na
              polowy). Zapewne jests mloda osoba, ktora od niedwana pracuje. Masz
              wiec szanse zarabiac lepiej. Jesli nie inwestujesz w mieszkanie,
              zainwestuj w siebie. Ponadto mozesz za jakis czas kupowac mieszkanie
              z druga osoba (a to druga pensja).

              Ogolna rada jest taka: jak chcesz wiedziec jak jest naprawdę nie
              ograniczaj sie do pytania znajomych, tylko sama pojdz do kilku
              bankow, czy doradcy kredytowego i dowiedz sie wiecej. Jesli chcesz
              kupic, to nie sugeruj sie luznymi wypowiedziamy, tylko sama
              poszuakaj ogloszen, poogladaj, dowiedz sie na ile sprzedajacy sa
              sklonni negocjowac.

              pozdrawiam

              ps. mnie tez jak zaczynałam prace i bylam singielka nie bylo stac na
              mieszkanie. Chociaz ceny wtedy były około 2 tys za metr...
              ps2. Aha, i udział raty kapitałowej w całej racie (tyle ile spłacasz
              co miesiac mieszkanie) zalezy od okresu kredytowania. Im dłuższy -
              tym wieksze odsetki i nmniejsza rata kapitałowa co miesiac (i
              dlatego ogolnie comiesieczna rata jest nizsza). Dlatego nie warto z
              gory zakladac, ze wezmiesz na maksymalny okres kredytowania tylko
              policzyc na co cie stac)
              • Gość: jacek do doradcy hahahaha kredytowego !!! IP: *.dsl.sil.at 11.06.08, 20:19
                jak mozna byc taka naiwna ???

                doradca ma plan sprzedazy i prowizje od sprzedazy - co innego ci
                doradzi niz jak najwiekszy kredyt ???

                zaden bank na swiecie nie naklada kaganca na sowich doradcow -
                klopoty przychodza potem - ale i wtedy bank zarabia

                bank zarabi najwiecej na windykowanych kredytach - karne odsetki,
                karne oplaty - a straty ida na kredytobiorce

                czemu sie uparlas zeby wprowadzac ludzi w blad ???

                w Niemczech 58 pct mieszkan jest wynajmowanych - po co na sile
                robic z biedakow wlascicieli ???
                • Gość: nina Re: do doradcy hahahaha kredytowego !!! IP: *.acn.waw.pl 11.06.08, 22:05
                  albo jestes chory albo ty naprawdę żyjesz wynajmu. Możliwe, że jedno
                  i drugie
                  • steady_at_najx Re: do doradcy hahahaha kredytowego !!! 11.06.08, 22:40
                    Anna
                    radze Ci omijac szerokim lukiem naganiaczy ktorzy w tym watku
                    probuja przekonac Cie do zakupu.

                    Jesli spojrzysz na archiwum tego forum to zobaczysz ze np 1-1,5 roku
                    temu wyzywano nas (ludzi ktorzy mowili ze sie to skonczy jak zaczyna
                    sie konczyc) od golodupcow mieszkajacych z mamusia i zazdroszczacych
                    tym co biora. Na nic zdawaly sie tlumaczenia na liczbach i
                    przykladach (np Japonia). Teraz w swojej bezsilnej zlosci spiewka
                    sie zmienila i jest ze niby "mamy mieszkanie do wynajecia". Tylko ze
                    my od 2 lat uzywamy tych samych nickow, nicki osob wieszczacych
                    wzrosty/stabilizacje zmieniaja sie jak w kalejdoskopie, kiedys byl
                    np ghr, thesoprano (bez s), ktory okazal sie pracownikiem Oberhaus
                    nieruchomosci i wiele innych - ostatnio nawet zanikaja ostatni
                    piewcy wzrostow tacy jak ttdd czy mgmg. Teraz pojawila sie np nina
                    czy slynny oszolom "szacun" ktorzy w bardziej lub mniej wyrafinowany
                    sposob probuja albo namowic na zakup albo wprowadzic szum i zamet,
                    ktory nie pozowoli na racjonalne wnioski.

                    A prawda jest prosta: chodzi sie o pozbycie sie ostatnich goracych
                    kartofli z garsci - bo zaczynaja parzyc coraz bardziej.

                    Ludzie jesli mozecie mieszkajcie nawet z rodzicami - warto rok sie
                    przemeczyc i wybudzic z tego snu zwanego "kosztami deweloperow" -
                    teraz to ich zmartwienie co z tym zrobia, nie dajcie sie omotac....
                    • Gość: nina Re: do doradcy hahahaha kredytowego !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.08, 23:11
                      Prosze państwa potencjalnych klientów.
                      To ostatnia chwile żeby wziąść kredyt i cos kupić.
                      Developerzy wstrzymują inwestycje, stopy procentowe rosną, złotowka
                      spada, frank zaraz odbije się od dna, i co za tym idzie zaraz
                      spadnie dramatycznie państwa zdolność kredytowa.
                      Kupójcie poki macie zdolność kredytową, bo poźniej jak jeszcze banki
                      zaostrzą zasady przyznawania kredytow nie bedzie szans na kredyty w
                      takich wysokosciach.
                      Kto nie chce mieszkać do konca życia z mamusią albo co gorzej z
                      wredną teściowa niech bierze kredyt poki daja.
                      To juz ostatnie chwile na zakup czegoś i wzięcie sensownego kredytu.
                      • Gość: spider Re: do doradcy hahahaha kredytowego !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.08, 23:26
                        Idź lepiej zainwestuj w słownik ortograficzny. Jakoś mi się nie pali żeby WZIĄĆ
                        kredyt w "takiej wysokości" bo za pół roku wystarczy że wezmę na 70% "tej wysokości"
                        • Gość: nina Jak ktos nie ma nic merytorycznego do powiedzenia, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.08, 23:31
                          to się czepia literówek i i drobiazgów w ortografii.
                          Typowe dla skretyniałych trolli.
                          • Gość: Anna Nina wściekła bo nie damy jej zarobić? IP: *.uml.lodz.pl 12.06.08, 12:08
                            No brawo za chamstwo. Widać kim jesteś. Wściekła bo nikt nie da ci
                            zarobić?
                            • Gość: nina Re: Nina wściekła bo nie damy jej zarobić? IP: *.acn.waw.pl 12.06.08, 21:12
                              popatrz lepiej spod jakiego adresu ktoś pisze. Na forum panoszy się
                              cała grupa, która podszywa się pod cudze nicki, nie ma nic mądrego
                              do powiedzenia (nie odpowiada używając argumentów, tylko albo wyzywa
                              przedmówcę albo się pod niego podszywa, próbując ośmieszyć) i
                              próbuje ci udowodnić, że najlepszy bizes zrobisz wynajmując
                              mieszkanie. Sama wyciągnij wnioski.
                              • Gość: jacek ja mam kilka podzsywek - z tego adresu IP: *.dsl.sil.at 12.06.08, 23:09
                                jakos na razie zadnej

                                wynajmowanie mieszkania to nie biznes
                                to zycie
                      • kretynofil Pytanie do niny 12.06.08, 10:56
                        Widze ze pani nie-naganiacz, ktora nie bierze prowizji od sprzedazy,
                        ani od udzielonego kredytu, ktorej pensja nie zalezy od obrotu
                        pracodawcy nie-dewelopera, pani nina posiada niesamowicie bogata
                        wiedze na temat rynku nieruchomosci i kredytow hipotecznych.

                        Chwalebne jest to, ze nina dzieli sie z Panstwem swoja wiedza -
                        zupelnie za darmo! Czyz nie jest wspaniala ta nasza Ojczyzna, gdzie
                        wszyscy wszystkich oszukuja, a wystarczy wejsc na forum aby spotkac
                        kogos takiego jak nina, ktora zupelnie za darmo, zupelnie bez
                        wlasnego w tym interesu, powie Panstwu jak ustawic sie finansowo na
                        cale zycie?

                        Problem jest jeden, pozornie drobny - pani nina zapomniala napisac
                        kilku szczegolow, ktore trzeba wziac przy zaciaganiu kretytu
                        hipotecznego. Domyslam sie ze przyczyna tego jest zwykle
                        przeoczenie, przeciez niemozliwe zeby taki forumowy dobroczynca
                        ukrywal pewne niewygodne fakty!

                        Po pierwsze: hipoteka mieszkania nie jest jego zabezpieczeniem - to
                        znaczy nie tylko ona. Zabezpieczeniem kredytu jest caly majatek
                        kredytobiorcy - a oznacza to dla potencjalnego kupujacego, ze jesli
                        wartosc mieszkania, ktore jest "zabezpieczeniem" kredytu, spadnie,
                        to bank ma prawo - i zrobi to - wystapic do kredytobiorcy o pokrycie
                        w gotowce roznicy pomiedzy wartoscia kredytu a wartoscia rynkowa lub
                        przedstawienie dodatkowego zabezpieczenia.

                        Na przykladzie: jesli dzisiaj kupimy mieszkanie za 500.000 PLN, lecz
                        z powodu globalnej recesji wartosc tego mieszkania spadnie za rok o
                        10% (co jest mozliwe nawet wedlug analitykow deweloperow!), a przez
                        ten rok splacimy w sumie 10.000 PLN (i doplacimy kolejne 25.000
                        odsetek), to bank wystapi do nas o wskazanie dodatkowego
                        zabezpieczenia lub wplate 40.000 PLN (10% z 500.000 to 50.000, ale
                        10.000 juz zostalo splacone) w terminie 30 dni. Dodatkowym
                        zabezpieczeniem, jesli nie mamy tylu pieniedzy w gotowce, moze byc
                        drugie mieszkanie (np. rodzicow) lub inne dobra takie jak dzialka,
                        samochod itd. Niewywiazanie sie z tego zadania bedzie skutkowalo
                        rozwiazaniem umowy kredytowej - czyli koniecznoscia splaty calosci
                        zadluzenia (pomniejszonej oczywiscie o splacone dotychczas raty, ale
                        tylko kapitalowe, a jak Anna napisala, sa one smiesznie male w
                        stosunku do odsetkowych przez pierwsze kilka lat splacania kredytu)
                        w terminie 30 dni.

                        Oczywiscie, mozna kredyt refinansowac w innym banku - ale sama nina
                        napisala, ze za jakis czas nie bedzie to takie proste, bo banki
                        przestana dawac kredyty. Przestana dawac - przestana tez
                        refinansowac, zwlaszcza jesli umowa kredytowa zostanie rozwiazana z
                        powodu spadku wartosci mieszkania. Dalsze kroki to egzekucja
                        komornicza.

                        Po drugie: to nieprawda ze w Polsce nie ma rynku subprime. Kredyty
                        subprime w USA dzialaly na nastepujacej zasadzie: na samym poczatku
                        chodzilo o to, zeby wciskac mieszkania ludziom bez dochodow, ale po
                        jakims czasie banki wyliczyly ze beda duzo lepiej zarabiac,
                        odmawiajac ludziom nawet dobrze zarabiajacym kredytow "normalnych" i
                        wciskajac im kredyty subprime - w istocie znacznie drozsze od
                        tych "normalnych".

                        W Polsce mialy miejsce oba z tych mechanizmow - kredyty byly
                        udzielane ludziom przy szacowaniu kosztow utrzymania na poziomie 100-
                        200 PLN/osobe, w czasach, kiedy ceny zywnosci, energii, paliw byly
                        znacznie nizsze niz obecnie. W dniu dzisiejszym mozna swobodnie
                        powiedziec, ze ludzie ci nie maja dochodow, ze wzgledu na wzrost rat
                        kredytu i wzrost cen artykulow koniecznych do zycia.

                        Drugi mechanizm - udzielanie kredytow subprime (drozszych) ludziom,
                        ktorzy maja wystarczajaca zdolnosc kredytowa, zeby brac normalne
                        (tansze) rowniez ma miejsce w Polsce. Bylo to wywolane Rekomendacja
                        S, ktora nakazuje tak liczyc zdolnosc kredytowa klienta, zeby nie
                        bylo go stac na kredyt w CHF (1500 PLN/mc), ale bedzie go stac na
                        kredyt w PLN (2000 PLN/mc przy takiej samej wysokosci kredytu).
                        Roznica 500 PLN to czysty zysk banku i powazne problemy
                        kredytobiorcy. Oczywiscie, mozna napisac, ze zysk banku jest zawsze
                        taki sam, bo przeciez marza wynosi tylko 1%. To jest kolejne
                        klamstwo...

                        Po trzecie: to nieprawda, ze banki maja tylko 1% marzy. Oficjalnie
                        mowi sie tak: oprocentowanie kredytu to LIBOR/WIBOR + marza, a wiec
                        bank zarabia tylko na marzy, bo LIBOR/WIBOR to koszt pozyczenia
                        przez bank od innego banku pieniedzy na sfinansowanie wyplaty
                        kredytu hipotecznego. Oczywiscie, bylaby to prawda, gdyby bank
                        istotnie pozyczal od innego banku pieniadze na sfinansowanie tej
                        wyplaty i splacal ta pozyczke przez 30 lat, tak jak kredytobiorca.

                        W istocie jest inaczej: bank finansuje kredyt hipoteczny Kowalskiego
                        z lokaty Iksinskiego, z prowizji za prowadzenie rachunku Nowaka, z
                        obrotu akcjami na ktorych traci Maliniak. Nie musi pozyczac zadnych
                        pieniedzy od innych bankow - a nawet jesli to robi, to prosze
                        zauwazyc jeszcze jedna rzecz: w zwiazku ze spadkami na gieldzie
                        ludzie przeniesli kapital z gieldy do bankow - i te moga z tych
                        pieniedzy dzisiaj splacic kredyt, ktory zaciagnely i przez nastepne
                        29lat sciagac z Kowalskiego odstetki na pokrycie kredytu, ktory juz
                        zostal splacony (chodzi o ten, ktory bank Kowalskiego zaciagnal w
                        innym banku, zeby wyplacic Kowalskiemu transze kredytu hipotecznego).

                        Po czwarte: nina zapomniala wspomniec, ze w wielu krajach kredyty
                        hipoteczne udzielane sa ze STALYM oprocentowaniem. Co z tego, ze
                        dzisiaj uda nam sie wziac kredyt, skoro jego oprocentowanie moze
                        gwaltownie wzrosnac (kolejna podwyzka stop procentowych juz
                        niedlugo, a beda nastepne) i nie bedzie nas stac na jego splate?

                        Mam nadzieje ze te uscislenia pozwola Panstwu w pelni docenic pelny
                        teraz obraz dobrodzieja forumowego, ktorym jest nasza ulubienica,
                        pani nina ktora nie pracuje dla dewelopera ani dla agencji
                        nieruchomosci ani dla banku, ani w ogole nie ma zadnych korzysci
                        majatkowych z zakupu przez Panstwa mieszkan.

                        Dziekuje za uwage i pozdrawiam!

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
                        • Gość: OnO Re: Pytanie do niny IP: *.salwator.net 12.06.08, 11:18
                          > W istocie jest inaczej: bank finansuje kredyt hipoteczny Kowalskiego
                          > z lokaty Iksinskiego, z prowizji za prowadzenie rachunku Nowaka, z
                          > obrotu akcjami na ktorych traci Maliniak. Nie musi pozyczac zadnych
                          > pieniedzy od innych bankow

                          Bank nie finansuje kwoty kredytu w ogóle. Po prostu tworzy ją z niczego i dospisuje do konta kredytowego. Polecam film Money as Debt i wygooglowanie sobie co to jest Fractional Reserve Banking.

                          Ciekawe ilu ludzi, którzy biorą kredyt na mieszkanie, wie jak skąd się biorą takie kredyty.
                          • kretynofil Masz tylko czesciowo racje 12.06.08, 11:34
                            Money as debt widzialem i jest w nim istotnie duzo prawdy. Tyle
                            tylko ze ja skupiam sie na jednym aspekcie: tym czy marza banku to
                            1% czy jednak wiecej.

                            To nie stoi w konflikcie z faktem ze kreacja wirtualnego pieniadza z
                            dlugow (co jest opisane w tym filmie) jest jednak w pewien sposob
                            ograniczona - niewazne wiec, czy bank A na pokrycie kredytu
                            Kowalskiego "kreuje" 90% pieniedzy z poprzednich kredytow, a reszte
                            10% pozycza od banku B - wazne jest to, ze uwzglednianie WIBOR/LIBOR
                            w oprocentowaniu kredytu przez caly okres kredytowania i od calej
                            kwoty, to oszustwo.

                            Oszustwo, ktore wielu ludziom wydaje sie naturalne i uzasadnione...

                            ----------------------------------------------

                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                            kretynami. Milej lektury :)
                            • Gość: szmira Re: Masz tylko czesciowo racje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.08, 12:11
                              ze uwzglednianie WIBOR/LIBOR
                              > w oprocentowaniu kredytu przez caly okres kredytowania i od calej
                              > kwoty, to oszustwo.

                              Nie rozumiem.
                              • kretynofil Juz tlumacze: 12.06.08, 13:40
                                Chodzi o to, ze ja nie mam nic przeciwko, zeby bank doliczal
                                WIBOR/LIBOR do oprocentowania kredytu - ale tylko wobec tej kwoty
                                ktora istotnie POZYCZYL od innego banku na wyplate mojej transzy
                                kredytu i tylko przez taki okres, na jaki pozyczyl.

                                Wyobraz sobie, ze chcesz ode mnie pozyczyc pieniadze (100 PLN).
                                Wiesz, ze mam ich duzo w banku, leza sobie na rachunku
                                oprocentowanym na 5% i nic z nimi nie robie. Ja Ci odpowiadam:
                                dobrze, pozycze Ci, ale oprocentowanie bedzie wynosilo 20% - bo ja,
                                zeby pozyczyc Tobie, musze pozyczyc od mamy, co bedzie mnie
                                kosztowalo 17% - a pozostale 3% to moja marza, czyli moj zysk.
                                Tanio, nie? Tylko 3% w skali roku - bo przeciez reszta to moje
                                koszty (pozyczenia tych pieniedzy od mamy). Ty sie zgadzasz, a ja
                                pozyczam Ci 80 PLN z moich wlasnych pieniedzy, a 20 PLN pozyczam od
                                mamy na 17%. Po trzech miesiacach roznica pomiedzy tymi 17%
                                (oprocentowanie, gdybym pozyczyl, ale nie pozyczylem przeciez!) a 5%
                                (oprocentowanie rachunku, na ktorym stracilem - bo musialem wyplacic
                                swoje pieniadze) na 80 PLN to moj zysk. Do tego 3% marzy - ogolnie
                                jest tak, ze te 15% roznicy od 80 PLN pozwala mi splacic 20 PLN
                                pozyczone od mamy - i przez reszte okresu kredytu Ty mi placisz 20%
                                odsetek od pieniedzy, ktorych wcale nie pozyczalem a moj zysk to 12%
                                (roznica miedzy oprocentowaniem dla Ciebie a moimi zyskami na
                                rachunku) + 3% marzy.

                                Liczby sa z glowy wziete, chodzi tylko o mechanizm.

                                A najlepsze jest to, ze Tobie sie wydaje, ze robisz swietny interes,
                                bo ja przeciez tylko 3% zarabiam (mniej niz bym zarobil nie
                                pozyczajac Ci tych pieniedzy - a jednak pozyczam!) :)

                                Proste, prawda?

                                Swoja droga, ciekawe gdzie sie podziala pani nie-naganiacz i nie-
                                akwizytor, nina. Caly czas czekam na jej madre odpowiedzi i
                                wyjasnienia i nie moge sie doczekac...

                                ----------------------------------------------

                                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                kretynami. Milej lektury :)
                                • Gość: szmira Re: Juz tlumacze: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.08, 13:52
                                  Założenie było takie, że bank kreuje pieniądz. Musi więc utrzymać rezerwę
                                  minimalną w postaci 3.5 % kwoty pożyczanej w NBP na małym oprocentowaniu. Tą
                                  kwotę ma z lokaty ludności.
                                  Mnie jednak pożycza 500.000 zł, wibor 3m + 1%(załóżmy).
                                  Skąd Tobie wychodzą takie kwoty zarobku dla tego banku, skoro musi sfinansować w
                                  innym banku bądź banku centralnym tą pożyczkę po oprocentowaniu rynkowym, które
                                  jest mniej więcej na wysokości tego wiboru/liboru? Gorzej, libor od miesięcy
                                  jest zaniżany i kwotowany niżej niż rynek... jeszcze raz pytam - gdzie ten łatwy
                                  zarobek, który jest znacznie większy niż ten 1-2 proc marży plus premia za dobre
                                  zarządzanie portfelem?? Pominę regulacje Bazylei 2...
                                  • kretynofil Wlasnie z tego to wynika, ze bank nie musi... 12.06.08, 15:05
                                    ...tych pieniedzy pozyczac na rynku miedzybankowym, jesli ma je w
                                    lokatach, badz jest w stanie je zarobic w krotszym okresie (na
                                    marzy, prowizjach itd. - a te sa u nas najwyzsze lub jedne z
                                    najwyzszych w Europie!).

                                    Rozumiesz teraz? Jesli bank pozycza Ci 500.000 PLN na 30 lat, to
                                    wcale nie znaczy ze te 500.000 PLN pozyczyl od innego banku na 30
                                    lat - mogl pozyczyc mniej, lub pozyczyc na krocej, a Ty bedziesz
                                    placil jego "koszty" tej "pozyczki" przez caly okres kredytowania za
                                    cala kwote.

                                    Tylko o to mi chodzi!

                                    ----------------------------------------------

                                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                    kretynami. Milej lektury :)
                                    • Gość: szmira Re: Wlasnie z tego to wynika, ze bank nie musi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.08, 15:38
                                      > ...tych pieniedzy pozyczac na rynku miedzybankowym, jesli ma je w
                                      > lokatach,

                                      zakładamy przecież, że jest kreacja pieniądza, więc NIE MA ich w lokatach

                                      badz jest w stanie je zarobic w krotszym okresie (na
                                      > marzy, prowizjach itd. - a te sa u nas najwyzsze lub jedne z
                                      > najwyzszych w Europie!)

                                      zarobi, jeśli udzieli klejnych kredytów, a tamte również musi sfinansować...

                                      > Rozumiesz teraz?

                                      Ja tak, Ty nie

                                      Jesli bank pozycza Ci 500.000 PLN na 30 lat, to
                                      > wcale nie znaczy ze te 500.000 PLN pozyczyl od innego banku na 30
                                      > lat

                                      Nie masz najmniejszego pojęcia, w jaki sposób bank obchodzi się z takim
                                      kredytem... kredyt jest udzielany po zmiennej stopie procentowej, bank
                                      przeważnie finansuje go zmienna stopą procentową pożyczając pieniądz od innego
                                      banku lub banku centralnego po stopie dyskontowej. Jednym słowem - bank musi
                                      zapłacić za pożyczone pieniądze innemu bk komercyjnemu bądź BC.. plus haracz w
                                      postaci rezerwy minimalnej plus koszty operacyjne plus utrzymywanie dodatkowych
                                      rezerw kapitałowych ze wzgl na wymogi bazyl 2...
                                      • kretynofil Dobrze, dobrze 12.06.08, 15:51
                                        > zakładamy przecież, że jest kreacja pieniądza, więc NIE MA ich w
                                        lokatach

                                        Przeciez jedno drugiego nie wyklucza...

                                        > zarobi, jeśli udzieli klejnych kredytów, a tamte również musi
                                        sfinansować...

                                        Badz jesli bedzie zbieral te pieniadze od ludzi, ktorzy maja tam
                                        konta, w postaci oplat za przelew, za karte, za wyciag, za duplikat,
                                        za zestawienie, za wstanie ze stolka, za powietrze, za wode, za brak
                                        powietrza, za nadmiar powietrza, za brak wody, za powodz, za
                                        rozpatrzenie wniosku, za odrzucenie wniosku, za przyjecie wniosku,
                                        za popatrzenie na wniosek...

                                        > Ja tak, Ty nie

                                        Ciekawe, istotnie. Najwyrazniej jestes w tym duzo lepszy niz banki
                                        w "starej europie", wyjasnienie ponizej.

                                        > Nie masz najmniejszego pojęcia, w jaki sposób bank obchodzi się z
                                        takim kredytem... kredyt jest udzielany (bla, bla, bla).

                                        Wszystko fajnie, oficjalna propagande ja znam, nie musisz jej
                                        przytaczac.

                                        Pytanie kontrolne: skoro tak to dziala i tak dzialac musi, to czemu
                                        u nas marze sa dwa razy wieksze niz w Niemczech, a udzielane tam
                                        kredyty hipoteczne (tak jak i w USA, na marginesie) maja STALE
                                        oprocentowanie przez caly okres kredytowania? Pomysl jacy tam idioci
                                        w radach nadzorczych pracuja, do piet Ci nie dorastaja, nic z tego
                                        nie rozumieja. Jedz tam, naucz ich tego wszystkiego co wiesz,
                                        zarobisz na tym fortune!

                                        Stary! Dostaniesz Nobla z ekonomii za uratowanie swiata przed
                                        debilizmem rad nadzorczych bankow :)

                                        ----------------------------------------------

                                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                        kretynami. Milej lektury :)
                                        • Gość: szmira Re: Dobrze, dobrze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.08, 16:20
                                          > Przeciez jedno drugiego nie wyklucza...

                                          Wyklucza - mówimy cały czas o założeniu, iż pieniądz pożyczany jest pieniądzem
                                          wykreowanym.

                                          > Pytanie kontrolne: skoro tak to dziala i tak dzialac musi, to czemu
                                          > u nas marze sa dwa razy wieksze niz w Niemczech, a udzielane tam
                                          > kredyty hipoteczne (tak jak i w USA, na marginesie) maja STALE
                                          > oprocentowanie przez caly okres kredytowania? Pomysl jacy tam idioci
                                          > w radach nadzorczych pracuja, do piet Ci nie dorastaja, nic z tego
                                          > nie rozumieja. Jedz tam, naucz ich tego wszystkiego co wiesz,
                                          > zarobisz na tym fortune!

                                          Pytanie kontrolne jako odpowiedź na pytanie - trudno, znaczy że nie rozumiesz,
                                          więc pytasz. Odpowiadam:
                                          stałe oprocentowanie na dłuższy okres można zapewnić zabezpieczając same ryzyko
                                          stopy procentowej na pochodnej instrumentu bazowego. W Polsce najdłuższe
                                          obligacje emitowane są na termin 30 lat, przy czym 30-latki są bardzo niepłynnym
                                          papierem. Spory obrót jest na 20letniej obligacji - tu już można się pobawić.
                                          Musisz odróżnić ryzyko stopy procentowej od ryzyka płynności.
                                          Instrumenty zapewniające płynność to w 90 procentach instr maksymalnie roczne. I
                                          tu bank przeważnie zapewnia sobie hedga...najprostszego na swiecie
                                          back-to-back.. i zgarnia marże plus zysk ze zbierania pieniądza taniej niż wibor.

                                          Nominacje Noblowskie wsadź sobie mądralo.
                                          • kretynofil Oki doki, wsadzilem, dobrze lezy :) 12.06.08, 16:41
                                            Ogolnie to robcie co chcecie - chcecie wierzyc w te bajki, to
                                            wierzcie. Nie moge Wam zabronic. Potem najwyzej bedziecie plakac, ze
                                            sie skaly posraly - ale to juz nie moj problem.

                                            > Wyklucza - mówimy cały czas o założeniu, iż pieniądz pożyczany
                                            jest pieniądzem wykreowanym.

                                            To nie ja z tym zaczalem, ja tylko pisalem o absurdzie wliczania
                                            WIBORu (zwlaszcza) i LIBORu do oprocentowania kredytu. Chcesz uwazac
                                            ze to konieczne, to prosze bardzo - bank na pewno jest Ci wdzieczny.

                                            > Pytanie kontrolne jako odpowiedź na pytanie - trudno, znaczy że
                                            nie rozumiesz, więc pytasz.

                                            Nie, pytanie kontrolne ma za zadanie poddac pod watpliwosc "prawdy
                                            objawione" przedstawione przez rozmowce. Gdybys napisal na przyklad:
                                            mieszkania nie moga kosztowac mniej niz czterokrotnosc srednich
                                            zarobkow netto w danym regionie za m2 - to bym zapytal kontrolnie
                                            czemu w wielu krajach kosztuja mniej. Skoro nie moga to nie moga,
                                            skoro kosztuja, to znaczy ze moga.

                                            Oczywiscie, wielu ludzi by sie ucieszylo, gdybys w takie rzeczy
                                            uwierzyl - bo wiekszosc rzeczy, ktore w Polsce sa zle, wynika z
                                            tego, ze po prostu udalo sie przekonac wiekszosc ludzi ze byc
                                            inaczej nie moze. Klamstwa sa juz tak powszechne, ze az trudno sie o
                                            nie nie potknac :)

                                            Chcesz przyklad? W ostatnim czasie zrobila sie straszna afera o brak
                                            miejsc w przedszkolach w Warszawie. Wladzuchna wytlumaczyla to wyzem
                                            demograficznym i wszyscy ten bajer kupili.

                                            I teraz dowcip: nie bylo zadnego wyzu demograficznego w stosunku do
                                            lat ubieglych (dzieci sie rodzi co rok coraz mniej), a dzis dzieci
                                            rodzi sie o polowe mniej niz w latach 70-80. Brak miejsc w
                                            przedszkolach to konsekwencja prostych machinacji, majacych na celu
                                            wydojenie obywateli z pieniedzy w prywatnych przedszkolach (takich
                                            jak likwidacja panstwowych placowek). Oczywiscie, to by tak latwo
                                            nie poszlo, gdyby nie bylo "czynnika obiektywnego" - czyli
                                            wspomnianego "wyzu demograficznego".

                                            Problem w tym, ze wystarczy sprawdzic na stronach GUS jak to jest z
                                            tym wyzem i nagle sie okazuje, ze choc dostep do wiedzy jest prosty -
                                            wszyscy grzecznie uwierzyli, nikt "prawd objawionych" nie
                                            kwestionowal :)

                                            Takie klamstwa to nic nowego, kiedys trzeba bylo sie bronic przed
                                            wilkiem z lasu, albo smokiem zza wzgorza, dzisiaj trzeba "utrzymywac
                                            plynnosc", "powstrzymywac inflacje" i "dogonic europejska wydajnosc
                                            pracy" :)

                                            ----------------------------------------------

                                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                            kretynami. Milej lektury :)
                                            • Gość: szmira Re: Oki doki, wsadzilem, dobrze lezy :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.08, 16:50
                                              ja tylko pisalem o absurdzie wliczania
                                              > WIBORu (zwlaszcza) i LIBORu do oprocentowania kredytu. Chcesz uwazac
                                              > ze to konieczne, to prosze bardzo - bank na pewno jest Ci wdzieczny.

                                              Nie da się inaczej, Mistrzu, nie da. Jeśli Ty wymyślisz sposób, Ty dostaniesz
                                              tego Nobla.

                                              > Chcesz przyklad? W ostatnim czasie zrobila sie straszna afera o brak
                                              > miejsc w przedszkolach w Warszawie. Wladzuchna wytlumaczyla to wyzem
                                              > demograficznym i wszyscy ten bajer kupili.

                                              Akurat tu jestem na bierząco - i wiesz? czekam na wrzesień na liście rezerwowych
                                              z moim dzieckiem. Prawda jest taka, że do Warszawy napłynęło mnóstwo młodych
                                              ludzi z dziećmi. Chyba że 30 przedszkoli w okolicach mojego miejsca zamieszkania
                                              odmawiając mi - manipuluje mną...
                                              ...gorzej - prywatne też mnie spuściły...a tu już manipulacja mniej prawdopodobna.

                                              pzdr
                                              ttdd ;)
                                              • kretynofil ttdd! Tesknilem za Toba, dzisiaj bez efektu flagi? 12.06.08, 17:11
                                                > Nie da się inaczej, Mistrzu, nie da. Jeśli Ty wymyślisz sposób, Ty
                                                dostaniesz tego Nobla.

                                                To sie okaze. Wiele rzeczy sie kiedys "nie dalo" a dzisiaj sa
                                                normalne. Zgadzam sie co do jednego - dzisiaj sie nie oplaca, skoro
                                                mozna orznac przekonanego o swojej wiedzy glupka, to sie go rznie.

                                                > Akurat tu jestem na bierząco - i wiesz? czekam na wrzesień na
                                                liście rezerwowych z moim dzieckiem.

                                                To tym bardziej wiesz jak to wyglada.

                                                > Prawda jest taka, że do Warszawy napłynęło mnóstwo młodych ludzi z
                                                dziećmi.

                                                No tak, zapomnialem o tym - nie tylko jest "wyz demograficzny", ale
                                                jest tez duza "migracja wewnetrzna" do Warszawy. Jak moglem
                                                zapomniec, przeciez to takie oczywiste :)

                                                Jak zwykle, lykasz propagande jak kaczor kluchy i wydaje Ci sie ze
                                                robisz sie od tego madrzejszy?

                                                To teraz bedzie pytanie kontrolne (mam nadzieje ze ten termin juz
                                                rozumiesz): caly przekroj spoleczenstwa przyjechal do Warszawy
                                                (spawacze, informatycy, ksiegowe, sprzataczki, smieciarze, lekarze,
                                                itd.) ze swoimi dziecmi - jak myslisz, wychowawczynie przedszkolne
                                                tez z nimi przyjechaly, czyz nie?

                                                No tak, rozumiem, przyjechali wszyscy, tylko nie przedszkolanki. To
                                                na pewno przez ruchy magmy na powierzchni ksiezyca :)

                                                Gdybys chociaz raz odwazyl sie pomyslec samodzielnie i przestal sie
                                                bac tego jak wytresowane zwierze, to bys sam sobie takie pytania
                                                zadawal :)

                                                Nie boj sie, ja naprawde wiem, ze Cie wytresowali zebys byl
                                                przekonany, ze jak zaczniesz sam myslec to nagle zglupiejesz - ale
                                                ja wierze w Ciebie i wiem ze tak nie bedzie - i mowie to zupelnie
                                                powaznie!

                                                > Chyba że 30 przedszkoli w okolicach mojego miejsca zamieszkania
                                                odmawiając mi - manipuluje mną...

                                                Nie, oni czysta prawde sacza w Twoje serce :)

                                                > ...gorzej - prywatne też mnie spuściły...a tu już manipulacja
                                                mniej prawdopodobna.

                                                Tak? A czemu? Manipulacja polega na tym, ze im mniej przedszkoli
                                                panstwowych tym wiecej ludzi pojdzie do prywatnych - a jesli nawet
                                                te zaczna odmawiac, to bedzie mozna podniesc w nich stawki.

                                                No bo tak na serio - nie zaplacilbys 200-500 zlotych wiecej, zeby
                                                wreszczie gdzies przyjeli Twoje dziecko?

                                                A tak na marginesie, to caly czas czekam na Twoja odpowiedz tutaj:

                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=778&w=79845164&a=79887044

                                                Juz sie balem ze Ci krzywde zrobilem tym pytaniem i lepetyna Ci sie
                                                przegrzala od niewlasciwych pytan - a tu wracasz jak feniks z
                                                popiolow, wiec badz tak mily i odpowiedz mi tam na pytanie.

                                                ----------------------------------------------

                                                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                                kretynami. Milej lektury :)
                                                • Gość: Arek ttdd zszedł do podziemia i ukrywa się na śmieniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.08, 23:02
                                                  szmira, szacun ittdd to właśnie klimaty w jego stylu.
                                                  Mocne bo prawdziwe.
                                                  • Gość: jacek nina sie pojawila w forum diisolverow Wawa IP: *.dsl.sil.at 12.06.08, 23:58
                                                    osoby chcece jej pogratulowac tupetu zapraszam
                                                • ttdd Re: ttdd! Tesknilem za Toba, dzisiaj bez efektu f 23.06.08, 16:45
                                                  Primo: Nie rozumiesz zagadnienia kreacji pieniadza.
                                                  Secundo: Nie znasz sie na alm'owaniu.
                                                  Tercio: Kolejny raz dociekasz, co mialem na mysli powolujac sie na jedna z wielu
                                                  formacji technicznych. Na probe Twojej analizy zalaczonego przeze mnie wykresu
                                                  nie bede odpowiadal - poniewaz zamiescilem jedynie przypadkowy przyklad
                                                  wysmiewanego przez nieukow efektu "flagi". Ostatni raz wytlumacze: patrzac na
                                                  wiele przykladow z przeszlosci widzimy, iz czesto gwaltowny wzrost cen nie
                                                  niesie za soba gwaltownych spadkow. Czesto brak wyraznej korekty po takim
                                                  wzroscie niesie za soba kolejny, gwaltowny wzrost.
                                                  Teraz bedzie ciezko, wiec sie skup:
                                                  Nigdy nie napisalem, ze bedziemy swiadkami ww formacji na rynku polskich
                                                  nieruchomosci. Zaznaczylem jednak, iz rynek potrafi czesto zaskoczyc i dzialac
                                                  calkowicie wbrew powszechnym odczuciom i zrozumialym zachowaniom. WW flaga jest
                                                  jedynie najprostszym tego przykladem. Patrzac na wykres cen futuresow na rope
                                                  naftowa z ostatnich miesiecy mielismy juz kilkakrotnie podobna sytuacje.

                                                  Aha, jesli kolejny raz uda sie Tobie - na podstawie mojej wypowiedzi - zadac
                                                  nastepne 40 pytan, pozwol, ze je zignoruje.

                                                  • Gość: Arek popieram ttdd i jego zignorancje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.08, 23:19
                                                  • kretynofil Wrociles! Tesknilismy :) 24.06.08, 08:14
                                                    Po pierwsze primo - duzo gadasz a malo z tego wynika. Probujesz
                                                    wszystkich przekonac, ze na finansach znasz sie wybitnie, ale jakos
                                                    to moje prognozy sie sprawdzaja, nie Twoje. Ciekawe, prawda?

                                                    Po drugie primo - szkoda ze nie odniosles sie do mojego komentarza,
                                                    moge to tylko wytlumaczyc Twoim "uctwem" i moim "nieuctwem".
                                                    Niemniej jednak nadal chcialbym wiedziec, dlaczego, skoro jestes
                                                    takim "ukiem", nie mogles podwazyc moich nieuczonych argumentow :)

                                                    Po trzecie primo - rzeczywiscie, nie pisales, ze efekt flagi jest
                                                    nieunikniony, ale pisales ze ceny beda rosly, albo ustabilizuja sie,
                                                    albo spadna odrobine (w zaleznosci od okresu) - i wszystkie trzy
                                                    prognozy sie nie sprawdzily.

                                                    Po czwarte primo - w swoich analizach popelniasz podstawowy blad
                                                    jakim jest chciejstwo. Dobierajac sobie dowolnie przedzial
                                                    probkowania jakiegos zjawiska tak aby wnioski pasowaly do Twoich
                                                    oczekiwan niczym sie nie roznisz od radiomaryjnych dewotek, ktore
                                                    tak sie ustawiaja, aby w plamie oleju zobaczyc Matke Boska.
                                                    Popelniasz ten blad patrzac na ceny ropy "z ostatnich kilku
                                                    miesiecy", powtarzasz go, analizujac ceny mieszkan w podobnie
                                                    krotkim okresie. Pamietaj ze Twoje wypowiedzi moga kogos sklonic do
                                                    podjecia decyzji, ktorej konsekwencje beda sie za nim/nia ciagnely
                                                    przez 30 lat - czy w tym kontekscie prognozowanie na podstawie lat
                                                    zaledwie kilku jest uzasadnione?

                                                    Po piate primo - zastanawiam sie z czego wynika Twoj blad. Mam
                                                    niestety wrazenie, ze z bardzo emocjonalnego podejscia do tematu,
                                                    wywolanego osobistym interesem. Przykro...

                                                    Po szoste primo - oczywiscie ze zignorujesz moje pytania. To typowe.
                                                    Tym sie rozni "uk" od "nieuka", ze ten pierwszy potrafi na pytania
                                                    odpowiadac, bo jego wiedza oparta jest na solidnych podstawach,
                                                    ktore latwo obronic. Na szczescie, w tym poscie nie zadalem zadnych
                                                    pytan :)

                                                    ----------------------------------------------

                                                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                                    kretynami. Milej lektury :)
                                                  • ttdd Re: Wrociles! Tesknilismy :) 24.06.08, 10:51
                                                    > Po pierwsze primo - duzo gadasz a malo z tego wynika. Probujesz
                                                    > wszystkich przekonac, ze na finansach znasz sie wybitnie, ale jakos
                                                    > to moje prognozy sie sprawdzaja, nie Twoje. Ciekawe, prawda?

                                                    Na finansach znam sie calkiem dobrze, w przeciwienstwie do Ciebie, co nierzadko
                                                    zdazyles udowodnic.
                                                    Prognozy - jeszcze zadna sie nie sprawdzila, zbyt krotki okres czasu.

                                                    > Po drugie primo - szkoda ze nie odniosles sie do mojego komentarza,
                                                    > moge to tylko wytlumaczyc Twoim "uctwem" i moim "nieuctwem".
                                                    > Niemniej jednak nadal chcialbym wiedziec, dlaczego, skoro jestes
                                                    > takim "ukiem", nie mogles podwazyc moich nieuczonych argumentow :)

                                                    Problem w tym, ze nieuczonych argumentow mozna znalezc mnostwo, a czasu na
                                                    tlumaczenie wszystkiego od podstaw szkoda. To nie szkola.

                                                    > Po trzecie primo - rzeczywiscie, nie pisales, ze efekt flagi jest
                                                    > nieunikniony, ale pisales ze ceny beda rosly, albo ustabilizuja sie,
                                                    > albo spadna odrobine (w zaleznosci od okresu) - i wszystkie trzy
                                                    > prognozy sie nie sprawdzily.

                                                    A pamietasz, do jakiego okresu moja wypowiedz odnioslem?
                                                    Podpowiedz - jesli zrobia 50% obnizke ceny na szampon - czy jego cena rynkowa
                                                    spadla o 50%? - krotkoterminowo - tak, dlugoterminowo - zdecydowanie nie.

                                                    > Po czwarte primo - w swoich analizach popelniasz podstawowy blad
                                                    > jakim jest chciejstwo. Dobierajac sobie dowolnie przedzial
                                                    > probkowania jakiegos zjawiska tak aby wnioski pasowaly do Twoich
                                                    > oczekiwan niczym sie nie roznisz od radiomaryjnych dewotek, ktore
                                                    > tak sie ustawiaja, aby w plamie oleju zobaczyc Matke Boska.

                                                    Opisales strategie swoich dzialan na forum. Nie bede komentowal.

                                                    > Popelniasz ten blad patrzac na ceny ropy "z ostatnich kilku
                                                    > miesiecy", powtarzasz go, analizujac ceny mieszkan w podobnie
                                                    > krotkim okresie.

                                                    Kolejny blad. Uwazasz, ze korekta cen o 15 % na przestrzeni 6 miesiecy (liczby
                                                    zalozone "na oko") jest czyms trwalym, a tak na prawde to Ty odnosisz sie do
                                                    krotkiego okresu i wyciagasz ostateczne wnioski. Podsumowujac - znow piszesz o
                                                    swoich slabosciach.

                                                    Pamietaj ze Twoje wypowiedzi moga kogos sklonic do
                                                    > podjecia decyzji, ktorej konsekwencje beda sie za nim/nia ciagnely
                                                    > przez 30 lat - czy w tym kontekscie prognozowanie na podstawie lat
                                                    > zaledwie kilku jest uzasadnione?

                                                    Rozumiem, ze zdajesz sobie sprawe, iz Twoje wypowiedzi moga miec identyczne
                                                    konsekwencje? Zapomnialem - Ty przeciez masz jedynie sluszne view.

                                                    > Po piate primo - zastanawiam sie z czego wynika Twoj blad. Mam
                                                    > niestety wrazenie, ze z bardzo emocjonalnego podejscia do tematu,
                                                    > wywolanego osobistym interesem. Przykro...

                                                    Twoja aktywnosc na forum, niezwykle emocjonalne i ambicjonalne podejscie do
                                                    tematu mowia mi o Tobie dokladnie to samo. Przykro..

                                                    > Po szoste primo - oczywiscie ze zignorujesz moje pytania. To typowe.
                                                    > Tym sie rozni "uk" od "nieuka", ze ten pierwszy potrafi na pytania
                                                    > odpowiadac, bo jego wiedza oparta jest na solidnych podstawach,
                                                    > ktore latwo obronic. Na szczescie, w tym poscie nie zadalem zadnych
                                                    > pytan :)

                                                    Wlasnych prognoz czlowiek jest zwykle pewnien, czysta psychologia, jednak wiedza
                                                    zmusza go poddawac je czesto bez przyczyn kolejnym weryfikacjom. Jest niewiele
                                                    rzeczy pewnych na tym swiecie, oprocz smierci i Twojego braku wiedzy opartej na
                                                    solidnych podstawach.

                            • Gość: OnO Re: Masz tylko czesciowo racje IP: *.salwator.net 12.06.08, 12:31
                              > Masz tylko czesciowo racje
                              Przecież tutaj nie chodzi o to, czy ktoś ma rację czy nie, tylko żeby się wymienić informacjami i poglądami.

                              > jest jednak w pewien sposob
                              > ograniczona - niewazne wiec, czy bank A na pokrycie kredytu
                              > Kowalskiego "kreuje" 90% pieniedzy z poprzednich kredytow, a reszte
                              > 10% pozycza od banku B
                              Wszystko jest cacy w U.S., czyli w miarę cywilizowanym kraju. Niestety w polskiej dziczy ten stosunek nie jest 1:9 tylko 1:29! (3.5% obowiązkowej rezerwy)
                              Poza tym właśnie chodzi o to, że to jest ograniczenie nie do ilości wirtualnego pieniądza jaki możesz wyprodukować, tylko jaki może istnieć na rynku. Produkować wirtualną kasę można w nieskończoność. Za każdym razem jak Kowalski spłaci swój kredyt (urealni pożyczone pieniądze) Bank będzie mógł udzielić 29 nowych kredytów.

                              > tylko ze ja skupiam sie na jednym aspekcie: tym czy marza banku to
                              > 1% czy jednak wiecej.
                              No i wydaje Ci się, że to bardzo mało. A teraz pomyśl pomijająć WIGOR/PSIGOR..., to jest 1% od czegoś czego nie ma, a jeśli uwzględnimy te 3.5% rezerwy to jest to ok, 28.5% od pieniędzy które ma Bank, ale przecież te pieniądze nie są własnością Banku tylko jego klientów.

                              To jest świetny biznes, prywatne Banki biorą prowizje od czegoś czego nigdy nie miały, mają dłużników w postaci całych państw. Mała grupa właścicieli banków (głównie Szwajcarzy) mają w kieszeni resztę społeczeństwa.

                              Jak słyszę całą tą nagonkę, że trzeba brać kredyty bo będą później niedostępne to mi się robi niedobrze. To jakby piekarz krzyczał, kupujcie chleb bo od jutra przestaję piec.
                              Przecież Banki (a raczej ich właściciele) żyją z pożyczania pieniędzy (lichwy). A teraz aktualnie zbierają rezerwy kapitałowe, vide masa reklam kont oszczędnościowych, żeby ruszyć z kolejną falą kredytów.

                              Niestety nasze wspaniałe gazety, telewizje oraz nasz ukochany rząd nie robi nic aby chociaż poinformować obywateli jak działa ten system.
                              • Gość: noga Re: Masz tylko czesciowo racje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.08, 12:41
                                > No i wydaje Ci się, że to bardzo mało. A teraz pomyśl pomijająć WIGOR/PSIGOR...
                                > , to jest 1% od czegoś czego nie ma, a jeśli uwzględnimy te 3.5% rezerwy to jes
                                > t to ok, 28.5% od pieniędzy które ma Bank, ale przecież te pieniądze nie są wła
                                > snością Banku tylko jego klientów.

                                Skąd te 28,5 % ?
                                • Gość: noga Re: Masz tylko czesciowo racje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.08, 13:20
                                  Ponawiam pytanie... czyżby kalkulator się zepsuł czy po prostu wstyd powiedzieć
                                  : Przepraszam, nie znam się a staram wymądrzać!
                                  • Gość: OnO Re: Masz tylko czesciowo racje IP: *.salwator.net 12.06.08, 17:58
                                    Litości.. nie zepsuł się, tylko proszę nie gryźć.

                                    1%/3.5% to ~28.5%.

                                    Jeśli bank pożycza 100%, a sam ma tylko 3.5%.. a prowizja stanowi 1%
                                    od całej sumy, to ~28.5% od sumy która fizycznie ma. Dziękuję.
                        • Gość: Anna Takich jak "nina" w bankach są miliony IP: *.uml.lodz.pl 12.06.08, 12:18
                          Brawo.:-)No więc stąd właśnie moja niechęć do kredytów. Jak pójdę do
                          banku to właśnie taka "nina" będzie mi doradzać i tak doradzi, że
                          utopię się na całe życie.
                          • Gość: nina Re: Takich jak "nina" w bankach są miliony IP: *.acn.waw.pl 12.06.08, 21:29
                            Błąd - studiując, możesz się ze mną spotkać.
                            • Gość: Anna Studia już skończyłam IP: *.uml.lodz.pl 13.06.08, 15:32
                              I napisałam "takich jak ty"- a nie "ciebie"
                              • Gość: jacek jak nina uczy swoich studentow takich glupot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.08, 08:23
                                jaki tu wypisuje - to czemu sie dziwic ze potem jej ofiary -
                                studenci zachowuja sie jak stado bezglowych kurczakow
                        • Gość: IRMN Re: Pytanie do niny IP: *.aster.pl 23.06.08, 23:31
                          Zastanawia mnie tylko ile osób zdaje sobie sprawę z tego że hipoteka mieszkania nie jest jego całkowitym zabezpieczeniem. Wielkim szokiem było dla mnie to kiedy spytałem znajomego który bierze kredyt i kupuje teraz mieszkanie, czy zdaje sobie sprawę że wartość jego mieszkania może niedługo być mniejsza niż kredyt który bierze na barki. Zapytał wielce zdziwiony: jak to? to bank może chcieć dodatkowego zabezpieczenia????
                          Dziwne jest to że nic o tym nie wiedział a miał już kilka spotkań w banku w sprawie kredytu... No cóż chyba za rzadko forum czyta i wypowiedzi kretynofila tylko wierzy ślepo w to co usłyszy w OpenFinance i w banku od sympatycznych i obiektywnych Pań.
                          Założę się że on nie jest wyjątkiem. Takich jest tysiące co w zupełnej nieświadomości podpisują umowy nie czytając ich dokładnie (Polacy są z tego znani).
                          Mam wrażenie że niektórzy więcej uwagi poświęcają wyborowi nowego laptopa niż oferty banku...
                      • kretynofil Pytanie, ktore umknelo mi w poprzedniej... 12.06.08, 11:13
                        ...wypowiedzi. Co ma pani na mysli, pani nino, piszac o
                        potencjalnych klientach?

                        Czyich klientach? Przeciez nie pracuje pani dla dewelopera, ani dla
                        agencji nieruchomosci, ani dla banku, ani w ogole nie ma pani
                        zadnych korzysci majatkowych z obrotu nieruchomosciami?

                        Ostatnio byla pani laskawa okreslic spekulacje na temat pani
                        profesji i zrodla utrzymania, jako przemoc, oszczerstwa, opluwanie.
                        To jak to jest, pani nino? Czym pani sie zajmuje zawodowo, skoro do
                        czytelnikow tego forum zwraca sie pani per "potencjalni klienci"?

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
                      • Gość: Anna Dziewczyno co ty opowiadasz? IP: *.uml.lodz.pl 12.06.08, 12:06
                        Nie powołuj się na "mamusię" lub "wredną teściową" bo to jest
                        manupulacja po prostu. Czy nie rozumiesz, że jak kogoś teraz ledwie
                        by było stać na zapłatę rat, a koszty kredytów rosną to za kilka lat
                        albo nawet miesięcy nie zarobi nawet na tą ratę? Pensje tak szybko
                        nie rosną, a wy bierzecie prowizję od wszytskiego niemalże. Za
                        otwarcie drzwi już nawet zaczniecie naliczać. A co do ubezpieczeń to
                        napisałam wcześniej- to jest zabezpieczenie dla banku a klienta
                        wciąga w jeszcze większe długi. A to że tak usilnie namawiasz do
                        zapożyczania się świadczy tylko o tym, że jesteś po tej drugiej
                        stronie. stronie która na tym zarabia. Sorry, ale ja nie chcę brać
                        kredytu- kupić mieszkanie i mieszkać w gołych ścianach bo nie będę
                        go miała za co urządzić, nie będę jeździć na wakacje ani nie kupię
                        sobie niczego bo kredyt....Ja nie mam ochoty po prostu kupować
                        mieszkania za 6 000 za metr lub więcej. To nie jest tego warte. Tak
                        jak pisałam średnia krajowa wynosi teraz ok. 3.500 brutto, więc ok
                        2.500 netto- a więc na ratę i na opłaty. A żyć z czego??? Nawet jak
                        są dwie osoby w domu i zarabiają to zostaje 2 500 na życie dla dwóch
                        osób. To nie jest życie bo do tego mieszkanka to nawet na wanne cię
                        nie będzie stać.
                    • Gość: Anna ubezpieczenia kredytu to zabezpieczenie dla banku IP: *.uml.lodz.pl 12.06.08, 11:56
                      Zdecydowanie się zgadzam. I w odpowiedzi na sugestię "niny" - nie
                      jestem laikiem w sprawach finansowych. Wręcz przeciwnie. Poza tym
                      czytam b. często co się dzieje na rynkach zachodnich kredytów
                      hipotecznych i krach jest faktem. Dlaczego niby drożeją kredyty?
                      Dlaczego nagle wprowadzane są nowe ubezpieczenia, które de facto
                      chronią bank ale nie klienta. Ubezpieczenie działa tak: klient
                      ubezpiecza się np. od tymczasowej niezdolności do pracy lub utraty
                      pracy. Potem tą pracę traci. Bank ściąga z ubezpieczyciela kwotę
                      umowną, natomiast ubezpieczyciel obciąża kwotą kredytobiorcę. I tym
                      sposobem kredytobiorca ma kolejny dług i pętla się zaciska.
                • Gość: Anna Re: do doradcy hahahaha kredytowego !!! IP: *.uml.lodz.pl 12.06.08, 11:44
                  No właśnie. w Wielkiej Brytanii również wiele osób wynajmuje
                  mieszkania ponieważ nie stać ich na ryzyko zakupu. W danej chwili
                  może i masz pracę i jakąś tam kasę, ale za trzy -cztery lata możesz
                  już jej nie mieć, albo miec problemy finansowe. Na kredyt może
                  sobie pozolić tylko osoba mająca mocne zabezoieczenie finansowe w
                  rodzinie lub świetną pracę.
                  • Gość: gut Re: do doradcy hahahaha kredytowego !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.08, 12:09
                    Cieszę się, że poruszyłaś ten temat. Chętnie wynajmę moje mieszkanko, uwielbiam
                    ten rynek!
              • Gość: swoboda_t Re: Na smyczy kredytu mieszkaniowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.08, 23:49
                Średnia pensja w Warszawie to ok 2900 netto, śrdnia cena mieszkania
                jakieś 8-9 tysięcy. Tak złego wskaźnika nie ma nawet w Londynie,
                Paryżu czy Barcelonie. To jest nędza mieszkaniowa, przekleństwo dla
                młodych ludzi i należy o tym otwarcie mówić, a nie mydlić oczy
                mitycznymiz arobkami, wzrostami itp.
    • Gość: spider Re: Na smyczy kredytu mieszkaniowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.08, 23:21
      A to Polska właśnie. Można tylko powiedzieć TO JEST CHORE!
      Zarabiam ok 4k netto, mam wziąć kredyt na 50 metrów w betonowej dżungli oddawać
      połowę pensji na ratę? Po zapłaceniu czynszu i innych rachunków zostanie mi w
      kieszeni 1300 zł co ja se za to kupię waciki? I jak tu zakładać rodzinę,
      wychowanie dzieci kosztuje, nie mówiąc już o innych potrzebach jak chociażby
      jakieś własne 4 kółka. Ceny mieszkań są zupełnie niewspółmierne do średnich
      zarobków w PL.
      • Gość: Anna Z kredytem nie ma sznas na rodzinę IP: *.uml.lodz.pl 12.06.08, 12:29
        Zgadzam się ze Spiderem. Nawet zarabiając ok 4 tys. netto nie byłoby
        cię stać na rodzinę i dzieci z kredytem na karku. A umówmy się- nie
        każdy polak zakladający rodzinę, czyli ok 30 lat - zarabia tyle.
        Większość na początku zarabia mniej. I co? Nabrać kredytów, zadłużać
        się a potem do Providenta? Albo co? A ile kosztuje dziecko? Wakacje,
        jakieś godne życie? Chrzanię kredyt w którym musze oddawać bankom 2
        x tyle ile pożyczyłam i się przymusowo ubezpieczac od wszytskiego co
        mnie może spotkać, a co jest dodatkową kozyścią banku- a nie moją.
        Bo jaks płacę kredyt i nie zachoruję to nikt mi pieniędzy z tej
        polisy nie odda tak?
        • Gość: wynajme!!! Re: Z kredytem nie ma sznas na rodzinę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.08, 13:00
          Aniu, wynajmij ode mnie mieszkanie!!!!!
        • Gość: Beret Re: Z kredytem nie ma sznas na rodzinę IP: *.enterpol.pl 12.06.08, 13:02
          Twoje życie - twój wybór. Czy ktoś ci każe brać kredyt? Czy ktoś ci
          zabrania "godnie żyć", jeździć na wakacje zagraniczne co roku i
          prowadzić bujne życie towarzyskie? Twoja sprawa, jak zarabiasz i
          wydajesz pieniądze. Jeśli wolisz wynajmować kawalerkę za 500zł lub
          mieszkać u rodziców a kasę przeznaczać na przyjemności / lokatę /
          inwestycję - twój wybór. Ale jeśli kasę przefiutasz na przyjemności
          a potem nagle zaczniesz krzyczeć, że ci się należy mieszkanie za pół-
          darmo, bo przecież powinnać "godnie żyć" to sorry ale to już twój
          problem. Nie mój.
          • Gość: szacun Re: Z kredytem nie ma sznas na rodzinę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.08, 13:19
            Szacun przyznaje platynowego szacuna Annie!

            Aniu, za najgłupsze wnioski i najbardziej trywialne podejście do życia
            otrzymujesz platynowego SZACUNA dnia!

            Gratulacje!
            • kretynofil Czesc, nina, moze zamiast zgrywac durnia... 12.06.08, 13:43
              ...skomentujesz jakos powaznie moje wypowiedzi powyzej?

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
              kretynami. Milej lektury :)
            • Gość: Anna Szacun a ty nawet szacunku mojego nie masz IP: *.uml.lodz.pl 12.06.08, 14:32
              Wiec nie chce mi sie ciebie oceniać- bo nie ma czego
            • Gość: Anna i jeszcze jedno do pana szacuna IP: *.uml.lodz.pl 12.06.08, 14:35
              Zamiast pisać że moje wnioski są głupie- wyjaśnij mi konkretnie
              dlaczego i powiedz w którym miejscu nie mam racji? A może uważasz
              że ja muszę kupić mieszkanie. Koniecznie. Teraz. Natychmiast. Ktoś
              kto nie ma własnego mieszkania jest głupi. Ktoś kto nie ma długów
              jest idiotą. Wniosek z tego że ty musisz być bardzo mądry, bogaty i
              kulturalny przede wszystkim. Tu się wymienia opinie a nie obraża
              się ludzi.
          • Gość: Anna Następny naganiacz IP: *.uml.lodz.pl 12.06.08, 14:30
            A kiedy ja powiedziałam ze mi sie mieszkanie za pół darmo nalezy? I
            gdzie tu masz napisane, że ja prowadzę bujne życie towarzyskie? Czy
            jesteś analfabetą? Nie umiesz czytać może? W którym poście piszę ze
            przechulałam pieniądze???? Czemy od razu atakujesz????

            To jest seria pytań na które na pewno odpowiedzi nie znajdę.


            A prawda jest taka, że ceny mieszkań nie są proporcjonalne do
            zarobków przeciętnego polaka. I ja nie piszę, że ktoś mnie zmusza
            tylko wyrażam opinię, a to ogromna różnica. Ale trzeba umieć czytać
            i być jako tako inteligentnym żeby opiniować a nie atakować. Ty i
            nina od razu "szczekacie" i robicie osobiste wycieczki. Po co???

            A ja chcę godnie żyć a nie kupować mieszkanie warte 300 tys. zł za
            600 tys. zł- bo tyle około bedę musiała splacić. To uważasz jest
            logiczne. Brawo.
            • Gość: szacun Re: Następny naganiacz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.08, 15:04
              Kolejny szacun!!!
              Szacun za wiedzę, że coś warte dziś 600.000 jest 2 razy tańsze, bo tak byś chciała!!
              Szacun za brak szacunku do szacuna! Jestem ponadto!!!
              Szacun też uważa, że trzeba się bawić i bawić, a reszta jakoś przyjdzie!!
              Super szacun za dziecinne podejscie do życia!!!

              Jak nadal nie rozumiesz - szacun za niskie IQ.

              Hat trick SZACUNOWY
              • Gość: Anna Tak jak myślałam IP: *.uml.lodz.pl 12.06.08, 15:33
                Pan "szacun" zamiast wyrażać opinię ta temat szuka zaczepki i
                najwudoczniej czuje się lepiej bo komuś nawrzucał. Współczuję
                ubogiej osobowości i nie zamierzam więcej w ogóle czytać wiadomości
                tego człowieka.
                • kretynofil A naprawde sadzisz, ze szacun i nina to dwie rozne 12.06.08, 15:38
                  osoby? Bo ja nie sadze :)

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                  kretynami. Milej lektury :)
                  • Gość: Anna Kurcze masz rację:-) IP: *.uml.lodz.pl 12.06.08, 15:43
                    Przeoczyłam chyba coś:-)))) Nie wyszło na siłę argumentów to mamy
                    argument siły. Ciekawe co następne.
                    • Gość: szacun Re: Kurcze masz rację:-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.08, 16:43
                      Szacun jest jeden i nie jest Niną.

                      • Gość: szacun Re: Kurcze masz rację:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.08, 09:15
                        szacun jest jeszcze gorszym bydlakiem.
                        • Gość: szacun nie ma takiego drugiego debila jak ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.08, 00:49
    • Gość: Anna Na poparcie moich słów IP: *.uml.lodz.pl 13.06.08, 09:08
      Na poparie moich słów:

      dom.gazeta.pl/kredyty_hipoteczne/1,87827,5278352,Polskie_kredyty_hipoteczne_dwa_razy_drozsze_od_europejskich.html

      kredyty w tym kraju są droższe niż w Europie, a pensje mniejsze
      • Gość: x15 mała wątpliwość IP: *.kapsch.com.pl 13.06.08, 09:50
        Pan A i Pan B wpłacili do banku na lokatę po 300 tys , razem 600
        tys .
        Bank pożyczył te pieniądze w formie kredytu hipotecznego Panu F i
        Panu G .

        Panowie F i G kupili u dewelopera Z dwa mieszkania . Deweloper Z
        wybudował te dwa mieszkania po 150 tys , razem 300 tys . Na czysto
        zarobił
        300 tys i zarobione pieniądze te wpłacił do Banku .

        Bank pożyczył pieniądze dewelopera Z panu C . , który kupił za to
        mieszkanie za 300 tys
        na kredyt hipoteczny .


        W jaki sposób Bank stał się posiadaczem trzech kredytów hipotecznych
        o wartości
        300 tys , jeżeli na początku miał tylko 600 tys ?
        Kto na tym zarobił , a kto stracił ?
        • kretynofil Na szybko - lece na spotkanie 13.06.08, 09:59
          Pamietaj, ze panowie F i G oddadza bankowi od 450 do 900 tysiecy PLN
          kazdy (zalezy od oprocentowania).

          W najgorszym wypadku bank dostanie swoje pieniadze z kredytow
          spowrotem.

          W najlepszym - zarobi 100%.

          ----------------------------------------------

          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
          kretynami. Milej lektury :)
        • steady_at_najx Re: mała wątpliwość 13.06.08, 10:12
          > W jaki sposób Bank stał się posiadaczem trzech kredytów
          hipotecznych
          > o wartości
          > 300 tys , jeżeli na początku miał tylko 600 tys ?
          > Kto na tym zarobił , a kto stracił ?

          zeby zrozumiec mechanizm :

          video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830
          • Gość: jonasz wzrastają płace IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.08, 12:47
            Zwolennicy wzrostów cen mieszkań dowodzą, że są one skorelowane ze wzrostem
            płac. Polakom powodzi się coraz lepiej, zarabiają coraz więcej, a więc mogą tez
            więcej płacić za mieszkania.

            Nie chce tu porównywać wzrostów płac do wzrostu cen mieszkań. Wiadomo, że ceny
            tych ostatnich wzrosły bardziej.

            Chciałbym tylko wskazać na jedną rzecz której nie zauważają zwolennicy wzrostów
            stosując w swoich wywodach ten rodzaj argumentacji.

            Otóż wzrosty płac spowodują, że prędzej czy później miejsca pracy naszych
            szczęśliwych dziś kredytobiorców odpłyną do państw gdzie jest tańsza siła
            robocza. Kredytobiorcy zaś pozostaną bez pracy, ale z kredytem, który zaciągali
            gdy dostawali podwyżki.

            Polski rynek pracy oparty jest nie na innowacjach, tworzeniu nowych technologii,
            ale na odtwórczej pracy, którą można zlecić każdemu tańszemu pracownikowi.
            • Gość: Anna Np. Dell IP: *.uml.lodz.pl 13.06.08, 14:19
              Dokałdnie. Takim właśnie sposobem wylądował u nas Dell, zachęcony
              tanią siłą roboczą a nie kwalifikacjami mieszkańców. Inne są
              gilette, Philips itp. Zagraniczne koncerny inwestują u nas ponieważ
              liczą na tanich robotników.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka