Tak to już jest, jak się zrobi to, czego wynik jest aż nadto przewidywalny…
no ale zrobiłem to. Włączyłem sobie do śniadania telewizor. I… nie, nie
odmówiłem konsumpcji, natomiast zastanowiło mnie kilka rzeczy w wyemitowanych
utworach. Doszedłem do wniosku, że głosy niektórych wokalistów i wokalistek
może niekoniecznie sprawdzają się w piosenkach, natomiast zrobiłyby karierę w
zupełnie innych okolicznościach przyrody. Na przykład:
TATIANA OKUPNIK – jej głos wspaniale nadaje się do dubbingowania animowanych
filmów z Kaczorem Donaldem. Zwłaszcza w odcinkach, gdzie Donald uskarża się
na problemy gastryczne, doskonale by się sprawdził.
O.S.T.R. – ze swoją deklamacją zrobiłby furorę prowadząc jakieś skrócone
wydanie „Wiadomości” czy inny program informacyjny. Dużo, szybko i za cholerę
nie wiadomo, o co chodzi – właściwy człowiek na właściwym miejscu.
MARCIN ROZYNEK/MIETALL – ich jęczące głosy (Mietall w nowym klipie Negatywu
jak zwykle zawodzi: „zaraz
przrzrzrzyjjjjdziiijjjjeeeesz”, „ciiiiiijeeeebiiiijee ciągle niiijeee maaaa”
doskonale pasowałyby do programów, traktujących o akcjach charytatywnych.
Sposób artykulacji i barwa głosu na pewno wzbudziłyby współczucie wielu
starszych parafianek.
RENI JUSIS – świetny głos do reklam pralek! Brzmi tak przekonująco, jakby
sama Reni wsadziła głowę do pralki, nagrywając album (i włączyła wirowanie, a
potem zaczęła śpiewać).
BRITNEY SPEARS – na podstawie wokaliz w utworze „Tonic” stwierdzam, iż głos
ten nadawałby się do programów o humanitarnym traktowaniu prosiąt podczas
uboju – rozpaczliwy kwik Britney jest naprawdę bardzo przekonujący. Biedna
dziewczyna, znów jej dali piosenkę, której nie będzie umiała zaśpiewać na
żywo.
A potem poleciała nowa Chylińska i ponieważ dla jej głosu nie znalazłem
zastosowania, wyłączyłem telewizor.