Dodaj do ulubionych

Genesis - " Calling All Stations "

17.02.04, 20:05
Ciężko było mi się zachwycić tym albumem w takiej postaci, w jakiej miałem go
do niedawna. Debilnie przegrana od jakiegoś znajomego kaseta, zniszczona, i
do tego bez dwóch ostatnich piosenek na każdej stronie. Tragedia, nie
słuchałem zbyt często. Pare dni temu jednak, będąc na mieście, a do tego "
przy kasie " pomyślałem: spróbujemy. Nabyłem więc oryginalną kopię, wróciłem
do domu, " załączyłem " i... no, dalszego ciągu mogą się domyśleć wszyscy,
którzy znają i kochają tą płytę... Numery, których wcześniej nie znałem,
absolutnie mnie powaliły ( " If That's What You Need " - od tych kilku dni
jedna z najpiękniejszych piosenek o uczuciu, jaką znam... ), a te " stare
dobre ", w " oryginalnym " brzmieniu zabrzmiały jeszcze bardziej porywająco.
Zarówno wielkie przeboje, jak " Congo " ( kocham ten utwór!!! smile i " Not
About Us ", jak i te mniej znane, np. czadowy " The Dividing Line ", ale też
i depresyjny tytułowy... brzmienie tej płyty jest fantastyczne, pełno
smaczków aranżacyjnych, ale cały czas podstawą jest melodia, czasem
rozmarzona, czasem przebojowa, ale zawsze przepiękna... Jeśli macie ochotę,
skrobnijcie coś tu o tej płycie, mimo że nie jest już nowa ( choć stara też
nie... ). W końcu, jak to ktoś powiedział ( wyleciało mi juz z pamięci kto,
ale chyba miał ksywę na " V " smile) dyskusji o dobrej muzyce nigdy za wiele...
Pozdrowienia.
Obserwuj wątek
    • vulture a single lonely voice 17.02.04, 22:09
      Taaa... już parę razy ta wspaniała płyta była wspominana na
      forumowych "łamach". To smutne, że akurat wtedy, gdy była szansa na zrobienie z
      Genesis czegoś porządnego, mamona przesłoniła oczy Banksowi i Ruthefordowi. I
      to akurat wtedy, gdy okazało się, że potrafią jeszcze nagrać coś całkiem
      ciekawego po latach wygłupów ze śpiewającym perkusistą. Że nazwiska nie wspomnę.

      Uwielbiam ten album za niesamowity klimat, dość przygnębiający, co może
      spowodowało, że płyta nie sprzedała się tak dobrze, jak planowali T.B. i M.R.
      (zaledwie drugie miejsce w Wielkiej Brytanii, porażka, no), ale który powoduje
      że album stanowi pewną całość. Moje ulubione fragmenty to przede wszystkim
      utwór tytułowy i "There Must Be Some Other Way". Ale wszystkie utwory, nawet te
      niezbyt udane (nie podoba mi się "Small Talk" za bardzo), mają na tym krążku
      swoje miejsce. Wielka płyta i wielka szkoda....
      • Gość: jack9 Re: a single lonely voice IP: *.stansat.pl 17.02.04, 22:46
        Czynie to rzadko ale teraz nic tylko zgodzić się z kolegą Vulem...
        Nie jestem fanem Ganesis - znam zaledwie kilka płyt ale ta jest naprawdę
        ciekawa. Ciężkawy, jakby zamglony klimat czyni ją jeszce bardziej interesującą.
        • vulture gotta get to work on time 17.02.04, 22:49
          Gość portalu: jack9 napisał(a):

          > Czynie to rzadko ale teraz nic tylko zgodzić się z kolegą Vulem...
          > Nie jestem fanem Ganesis - znam zaledwie kilka płyt ale ta jest naprawdę
          > ciekawa. Ciężkawy, jakby zamglony klimat czyni ją jeszce bardziej
          interesującą.

          Ale powiedz, Jack, wokal jest lepszy od paru poprzednich płyt, nie?
          big_grin
          • cze67 Re: gotta get to work on time 17.02.04, 23:42
            Gęsta atmosfera, która mi osobiście przypomina Lamb. Znakomite utwory (no, może
            nie wszystkie, ale zdecydowana większość. Nowoczesne, choć nie nachalnie
            nowoczesne, ba! nawiązujące do najlepszych lat progrocka, brzmienie. Bardzo
            dobry wokal Wilsona. Nawet Rutheford zagrał tu kilka świetnych solówek.
            Najlepsza płyta Genesis od czasu Duke'a.
    • miecio4 Re: Genesis - " Calling All Stations " 18.02.04, 00:03
      No dobrze- może i nie jest to całkiem zła płyta. Ale porównajmy dwa kolejne
      albumy wydane przez zespół Genesis i będziemy mieli bardziej rzetelną ocenę:
      Oto "We Can't Dance" -jedna z najwspanialszych płyt w ogóle, doskonałą
      muzycznie i z pięknym wokalem oraz "Calling All Stations" -średnią płytę
      muzycznie i całkiem fajnym wokalem. Płyty te dzieli PRZEPAŚĆ!
      • vulture I can't dance, I can't sing 18.02.04, 05:13
        miecio4 napisał:

        > No dobrze- może i nie jest to całkiem zła płyta. Ale porównajmy dwa kolejne
        > albumy wydane przez zespół Genesis i będziemy mieli bardziej rzetelną ocenę:
        > Oto "We Can't Dance" -jedna z najwspanialszych płyt w ogóle

        Pozwolę się nie zgodzić. "We Can't Dance" zawiera sporo chłamu typu "Hold On My
        Heart" czy chociażby utwór tytułowy, wiem że niby-żartobliwy, ale to nie
        znaczy, że udany. Na "Calling All Stations" ewidentnych kił nie ma.

        >i z pięknym wokalem

        <megaśmiech>

        >oraz "Calling All Stations" -średnią płytę
        > muzycznie i całkiem fajnym wokalem. Płyty te dzieli PRZEPAŚĆ!

        No tak, teraz mamy rzetelną recenejzę big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
        • Gość: jack9 Re: I can't dance, I can't sing IP: *.stansat.pl 18.02.04, 11:36
          Te utwory -żarty na We can't dance - jak 'Jesus..." czy "I can't dance" nie
          pozwalają mi słuchac tej płyty w całości, jakoś nie potrafię jej traktowac na
          poważnie. Natomiast "Calling ..." nie jest tak przebojowe ale wygrywa
          zdecydowanie klimatem.
        • cze67 Re: I can't dance, I can't sing 18.02.04, 11:44
          Popieramm to co napisal vulture. Zreszta o obu plytach wiele razy sie tu
          wypowiadalem. Teraz powiem tylko tyle: "We Can't Dance" jest (z kilkoma
          chlubnymi wyjatkami- m.in. Driving the Last Spike czy Living Forever) plyta
          popowa. "Calling" (z jednym niechlubnym - "Small Talk") to plyta rockowa. Mnie
          generalnie bardziej kreci rock.
          • cze67 Allmusic suks 18.02.04, 12:11
            Wlasnie obejrzalem sobie, co na temat Genesis znalezc mozna na moim ulubionym
            portalu allmusic. Takie pierdoly tam pisza, ze hey - Abacab np. ma 4 i pol
            gwiazdki, a Calling poltorej!!!
            • ihopeyouwilllikeme Re: Allmusic suks 18.02.04, 12:13
              cze67 napisał:

              > Wlasnie obejrzalem sobie, co na temat Genesis znalezc mozna na moim ulubionym
              > portalu allmusic. Takie pierdoly tam pisza, ze hey - Abacab np. ma 4 i pol
              > gwiazdki, a Calling poltorej!!!
              >

              O żesz... aż sprawdzę. Chyba zresztą był kiedyś wątek o idiotyzmach z AMG smile
              • ihopeyouwilllikeme Re: Allmusic suks 18.02.04, 12:19
                Z tego, co tam wyczytałem ( i zrozumiałem, jak źle mówię to Vulture popraw! smile,
                to mieli z tą płytą podobny problem, co teraz jest z St.Anger: " nie ma melodi,
                nie ma melodiiiiiiiiii, łeeeeee! ". Jak to nie ma " musical themes "???
                Proponuję przesłuchać płytę więcej niż dwa razy.
            • miecio4 Re: Allmusic suks 18.02.04, 13:14
              cze67 napisał:

              > a Calling poltorej!!!
              >



              Przesadzili! Płyta zasługuje przeciez na całe dwie gwiazdki!
              Cze dziwię się że nie wymieniłeś jako niepopowego z płyty "We Can't...",
              wstrzącającego wprost utworu "Dreaming While You Sleep".
              • cze67 Re: Allmusic suks 18.02.04, 13:30
                Ok. Dodam jeszcze No Son Of Mine i tym tytulem zakonczylismy wymienianie
                rockowych utworow na tej plycie. Jak na 12 utworow to, jak dla mnie, troche
                przymalo.
                • pizmak31 Re: Allmusic suks 18.02.04, 13:34
                  Calling jest cudowna plyta, a jak jej slucham to mi sie przypomina koncert
                  Genesis w Katowicach, co my z Cze na nim byli oraz Ray Wilson, ktorego kilka
                  miesiecy temu widzialam w Empiku, jak z towarzyszeniem gitary akustycznej
                  zagral i zaspiewal Mame genesis i nawet to zabrzmialo jakos.
                  • vulture Allmusic zdecydowanie do dupy jest 18.02.04, 18:01
                    O idiotyzmach dotyczących Deep Purple pisałem bodajże w wątku o Deep Purple,
                    którym zabrakło na wódkę, ale głowy nie dam.

                    Półtorej dla "Calling..." to ile dla "We Can't Dance, Play Or Sing"? Minus
                    dziesięć?
                    • joseph80 Re: Allmusic zdecydowanie do dupy jest 18.02.04, 19:14
                      O Allmusic było też w wątku o Rainbow.
                      A wracając do Calling All Stations, nie znam tej płyty. Ale to co przeczytałem
                      w tym wątku, powoduje u mnie zwiększającą się chęć do nabycia tego albumusmile

                      pzdr
                      Jos
                      • vulture chociaż wiesz, teraz to już sam nie wiem 18.02.04, 19:21
                        W sumie, kurde, to "Calling All Stations" to takie smętne jest i poskakać się
                        nie da. I nie da się przy goleniu pośpiewać ani pogwizdać przy odkurzaniu.
                        To "We Can't Dance" lepsze chyba będzie, bo klawisze tak fajnie tara ta ta ta
                        ta robią (na komórę se można niezłe melodyjki pościągać) i piosenki skoczne jak
                        przeboje Andrzeja Rosiewicza; aż żyć się chce.
                        • joseph80 Re: chociaż wiesz, teraz to już sam nie wiem 18.02.04, 19:37
                          vulture napisał:

                          > W sumie, kurde, to "Calling All Stations" to takie smętne jest i poskakać się
                          > nie da.


                          Trudno, nie będę skakał tylko stał, albo jeszcze lepiej siedział będę, albo...
                          się położę.


                          > I nie da się przy goleniu pośpiewać ani pogwizdać przy odkurzaniu.


                          Eeeeeeeee... przy odkurzaniu nie słucham muzyki. A z goleniem, gorsza sprawa.
                          Najwyżej się nie będę golił, i będę wyglądał jak Rumcajs - ojciec Cypiska


                          > To "We Can't Dance" lepsze chyba będzie, bo klawisze tak fajnie tara ta ta ta
                          > ta robią


                          Zapomniałeś jeszcze, że robia ti tit ti, pip pip piiiip pi..., i jeszcze nawet
                          więcej. NO... więcej robią więcejwink niesprawiedliwy jestes.


                          > (na komórę se można niezłe melodyjki pościągać) i piosenki skoczne jak
                          > przeboje Andrzeja Rosiewicza; aż żyć się chce.

                          Dobra, koniec tych pierdółsmile We Can`t Dance, nie jest wcale taką złą płytą. Ja
                          ją nawet lubię. Dużo bardziej od przecenianej Genesis (83). Na We Can`t... są
                          przynajmniej akustyczne bębny, a Phil gra na nich bardzo dobrze, a że są takie
                          szity jak I can`t Dance, no trudno, jakoś da się to przeżyć, od czego są
                          pilotysmile

                          pzdr


                          • vulture in-vi-si-ble touch oooo! 18.02.04, 19:46
                            joseph80 napisał:

                            > We Can`t Dance, nie jest wcale taką złą płytą. Ja
                            > ją nawet lubię. Dużo bardziej od przecenianej Genesis (83).

                            Od "Genesis" niewiele płyt jest gorszych, więc osiągnięcie to niewielkie. Aha,
                            przepraszam, zapomniałem o "Abacab" i "Invisible Touch" big_grin

                            > od czego są
                            > pilotysmile

                            O innych płytach nie wspominając...
                            • joseph80 Re: in-vi-si-ble touch oooo! 18.02.04, 20:22
                              vulture napisał:


                              > Od "Genesis" niewiele płyt jest gorszych, więc osiągnięcie to niewielkie.
                              Aha,
                              > przepraszam, zapomniałem o "Abacab" i "Invisible Touch" big_grin


                              Właśnie znam opinie na temat tych dwóch płyt, wymienionych przez Ciebie.
                              Dlatego w ogóle nie chce mi się ich poznawać. Po co mam sobie burzyć obraz
                              porządnego Genesis.

                              pzdr
                              • vulture odpady 18.02.04, 20:35
                                A co sądzicie o odrzutach z "Calling All Stations"? Już się kiedyś wymieniałem
                                uwagami na ich temat z Cze67 (ktoremu jestem dozgonnie dźwięczny za ich
                                nagranie). Moim zdaniem są miłe do posłuchania, ale raczej uzasadnione. Nie
                                mają takich ładnych melodii i poruszających momentów, jak utwory na albumie.
                                No, w każdym razie mają ich niewiele. Ktoś jeszcze zna te kawałki?
                                • Gość: Perynt Re: odpady IP: *.zwnet.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 14.04.04, 03:47
                                  Znam Banjo Man. I jest słaaaaaaaaaaaaaaaabe
                                  • cze67 Re: odpady 14.04.04, 19:00
                                    Gość portalu: Perynt napisał(a):

                                    > Znam Banjo Man. I jest słaaaaaaaaaaaaaaaabe

                                    To prawda, taki sobie utwór. Chociaż po 20-krotnym przesłuchaniu zdołałem się
                                    do niego nieco bardziej przekonać.
                                    Ale już taki Anything Now bardzo mi się podoba.
    • vulture jeszcze trochę danych 18.02.04, 19:59

      "Calling..." sprzedawało się następująco:


      Calling All Stations

      Austria:
      Reached Position #6 (Debut) on 8-Sep-1997
      Belgium:
      Reached Position #2 on 22-Sep-1997
      Canada:
      Reached Position #29 (Debut) on 8-Sep-1997
      Czech Republic:
      Reached Position #4
      Denmark:
      Reached Position #21 (Debut) on 15-Sep-1997
      Eurochart:
      Reached Position #2 (Debut) on 8-Sep-1997
      Europe:
      Sales of 2 million to Nov-1997
      Finland:
      Reached Position #19 on 15-Sep-1997
      France:
      Reached Position #5 on 15-Sep-1997
      Germany:
      Reached Position #2 (Debut) on 8-Sep-1997
      Spent 8 weeks in the Top Ten
      Italy:
      Reached Position #7 on 15-Sep-1997
      Netherlands:
      Reached Position #9 (Debut) on 8-Sep-1997
      Norway:
      Reached Position #2 (Debut) (Three Weeks) on 8-Sep-1997
      Sweden:
      Reached Position #11
      Sales of 16,000 to date
      Switzerland:
      Reached Position #3 (Debut) on 8-Sep-1997
      UK:
      Reached Position #2 (Debut) on 8-Sep-1997
      Sales of 300,000 within the first month
      US:
      Reached Position #54 (Debut) on 8 Sep-1997
      Spent 5 weeks in the Top 200
      Sales of 77,000 by Dec-1997


      Zainteresowani ilością sprzedanych płyt Genesis i solowych dokonań muzyków mogą
      pobrać plik Worda, w którym wszystko jest napisane, stąd:
      members.ozemail.com.au/~ronsean/chartography.doc
      • Gość: jack9 Re: jeszcze trochę danych IP: 80.51.237.* 18.02.04, 21:44
        Ciekawe jak ilość sprzedanych płyt ma sie do zarobionych pieniędzy - bo Calling
        określana jest jako klapa finansowa
        Pamietam jak płyta wyszła - w Trójce wszyscy a szczególnie Kaczor byli nią
        podnieceni i wyrażali sie o niej z uznaniem...
        • miecio4 Re: jeszcze trochę danych 18.02.04, 21:51
          Panowie!
          No rozumiem Wasze pochlebne opinie o płycie "Calling All Stations" ale
          powiedzmy sobie szczerze- gdzież jej do najlepszych dzieł zespołu: "Trick of
          the Tail", "Wind & Wuthering", "Duke" czy "Genesis"?
          Może lepiej zajmijmy się omówieniem ktorejś z powyższych, bardziej znaczących w
          historii muzyki pozycji?!
          • vulture Jesus he knows me and he knows I'm right 18.02.04, 22:01
            miecio4 napisał:

            > Panowie!
            > No rozumiem Wasze pochlebne opinie o płycie "Calling All Stations" ale
            > powiedzmy sobie szczerze- gdzież jej do najlepszych dzieł zespołu:
            [...]"Genesis"?

            BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA
          • joseph80 Genesis? 18.02.04, 22:26
            miecio4 napisał:

            > Panowie!
            > No rozumiem Wasze pochlebne opinie o płycie "Calling All Stations" ale
            > powiedzmy sobie szczerze- gdzież jej do najlepszych dzieł zespołu: "Trick of
            > the Tail", "Wind & Wuthering", "Duke" czy "Genesis"?


            Hej, Mieciusmile
            Rozumiem, że wymieniłeś w gronie najlepszych "Trick of the Tail", "Wind &
            Wuthering". Bo to są zaiste WIELKIE DZIEŁA, dzięki nim przekonałem się do
            wokalu Collinsasmile. Rozumiem też, że wymieniłeś "Duke", bo to bardzo dobra
            płyta. Ale nie mogę zrozumieć jak możesz do grona najlepszych,
            zaliczyć "Genesis". Przecież to jest przeciętna płyta. Oczywiście wg mnie. A to
            syntetyczne brzmienie perkusji doprowadza mnie do szału (no może trochę
            przesadzamsmile.

            Pzdr
            Jos
          • jack9 Re: jeszcze trochę danych 18.02.04, 22:34
            miecio4 napisał:


            > Może lepiej zajmijmy się omówieniem ktorejś z powyższych, bardziej znaczących
            w
            >
            > historii muzyki pozycji?!

            Mieciu ...a kogo obchodzą pozycje znaczące dla historii muzyki ???
            weżmy takie Clan of Xymox "Medusa" DCD "Spleen and Ideal" czy którykolwiek
            Breathless - co one znaczą w historii muzyki???
            Ale mam to gdzieś bo ważne są dla mnie...
            • miecio4 Re: jeszcze trochę danych 18.02.04, 22:35
              jack9 napisał:

              > Ale mam to gdzieś bo ważne są dla mnie...


              No właśnie. I płyta "Genesis" jest dla mnie ważna. Bardzo ważna.
              • jack9 Re: jeszcze trochę danych 18.02.04, 22:42
                miecio4 napisał:

                > jack9 napisał:
                >
                > > Ale mam to gdzieś bo ważne są dla mnie...
                >
                >
                > No właśnie. I płyta "Genesis" jest dla mnie ważna. Bardzo ważna.

                No i Ok. Taki argument trafia do mnie lepiej niż jakikolwiek inny...wink
                Zawsze odbierałem muzykę emocjonalnie - bez rozbierania utworów na elementy i
                wnikania w techniczne zagwozdki...
                • miecio4 Re: jeszcze trochę danych 18.02.04, 22:52
                  Powiem więcej- jeśli miałbym w głowie licznik ilości przesłuchania tej samej
                  płyty to myślę że "Genesis" byłby na pierwszym miejscu. A zaraz
                  potem "Disintegration"
                  • joseph80 Re: jeszcze trochę danych 18.02.04, 22:57
                    miecio4 napisał:

                    > Powiem więcej- jeśli miałbym w głowie licznik ilości przesłuchania tej samej
                    > płyty to myślę że "Genesis" byłby na pierwszym miejscu. A zaraz
                    > potem "Disintegration"


                    Oki, Miecio. Teraz już rozumiem, że 'Genesis' darzysz szczególnym uczuciem. Ja
                    tylko nie mogę się zgodzić, że to jedno z najlepszych dokonań zespołu. No ale
                    koniec z tymsmile. Lepiej coś napiszmy o pierwszych dwóch płytach Genesis bez
                    Gabriela. Ja uważam je za najlepsze w całej dyskografii Genesis. Są przepiękne.

                    pzdr
                    Jos
                    • vulture Łoki 18.02.04, 23:07
                      Taka argumentacja do mnie też trafia. Nie że jest znacząca dla świata i
                      ludzkości w ogóle, tylko dla części ludzkości, która jest Mieciem. Się zgadzam.
                      • pixie I kęt dans 19.02.04, 01:33
                        No właśnie, proszę zostawić "Genesis", "Abacab" i "We Can't Dance" w spokoju.
                        Od tych płyt zaczynałam moją znajomość z Genesis i wcale mi to nie zaszkodziło.
                        Prawda? %P Ale kiedy zobaczyłam śpiewającego anioła Gabriela - sorry Phil... wink
                        • vulture hołm baj de si 19.02.04, 05:30
                          Ja nie pamiętam dokładnie, czy zacząłem znajomość z Gabrielem najpierw, czy z
                          Genesis bądź Collinsem solo (zależy od tego, co jako dzieciak zobaczyłem jako
                          pierwsze w tv, bo często TVP puszczała klipy wyżej wymienionych). Ale od razu
                          sobie pomyślałem: "Sorry, Phil".

                          big_grin
                          • cze67 Re: ho3m baj de si 19.02.04, 09:22
                            U mnie na poczatku byla Mama. A "sorry Phil" powiedzialem dopiero przy We Can't
                            Dance.
                            • pixie Trikofdetejl 19.02.04, 17:00
                              Słucham zgodnie z zaleceniem i muszę przyznać, że całkiem przyjemna muzyka,
                              aczkolwiek miejscami mocno zalatuje Philem (np. "Squonk" mógłby być jego
                              solowym przebojem). A przecież podobno wszyscy się tam przykładali do pisania
                              utworów?
                              Mam pytanie - co według Was zmieniło odejście Gabriela? Ja mam wrażenie, że od
                              tego czasu większy nacisk kładziono na melodyjność utworów, no i brakuje mi
                              Gabrielowego dramatyzmu i charyzmy. Phil nie jest aż tak elektryzujący smile
                              • cze67 Re: Trikofdetejl 19.02.04, 17:42
                                pixie napisała:

                                > Słucham zgodnie z zaleceniem i muszę przyznać, że całkiem przyjemna muzyka,
                                > aczkolwiek miejscami mocno zalatuje Philem (np. "Squonk" mógłby być jego
                                > solowym przebojem). A przecież podobno wszyscy się tam przykładali do pisania
                                > utworów?

                                A jakiejż to płycie solowej Phila mógłby się Squonk znaleźć, droga pixie?
                                Przecież ten znakomity utwór jest 100 razy lepsza od tego co Phil zobił solo,
                                ergo nie pasuje do żadnej jego płyty. Ja w każdym razie nie odnoszę podobnego
                                wrażenia. Co więcej, wokal Phila, dzięki nakładkom, w wielu miejscach płyty
                                przypomina głos Gabriela. Albo może inaczej, w wielu "gabrielowych" utworach
                                drugi głos należał do Phila, i na Trick Of The Tail, według mnie, różnica
                                między oboma wokalami jest mało zauważalna.

                                PS. Squonk to dzieło Banksa i Rutherforda.
                                • joseph80 Re: Trikofdetejl 19.02.04, 17:48
                                  Trick Of the Tail, to chyba moja ulubiona płyta Genesis (piszę chyba bo jeszcze
                                  biorę pod uwagę "Wind & Wuthering". Wg mnie na tej płycie Phil śpiewa
                                  rewelacyjnie, a Banks ma cudowne partie klawiszy. Chyba na złość Gabrielowi,
                                  pozostali koledzy nagrali tak wspaniałą płytę po jego odejściuwink

                                  pzdr
                                  • cze67 Re: Trikofdetejl 19.02.04, 17:57
                                    joseph80 napisał:

                                    > Trick Of the Tail, to chyba moja ulubiona płyta Genesis

                                    A moja z całą pewnością.
                                • pixie Re: Trikofdetejl 19.02.04, 19:14
                                  cze67 napisał:

                                  > A jakiejż to płycie solowej Phila mógłby się Squonk znaleźć, droga pixie?
                                  > Przecież ten znakomity utwór jest 100 razy lepsza od tego co Phil zobił solo,
                                  > ergo nie pasuje do żadnej jego płyty. Ja w każdym razie nie odnoszę podobnego
                                  > wrażenia.
                                  Już zapomniałam, że Phil solo ma takie kiczowate aranżacje, brrrr... W każdym
                                  razie "Squonk" przypomina mi jakiś inny utwór, być może z późniejszej
                                  działalności Genesis, w każdym razie również śpiewany przez Phila. Jak znajdę,
                                  się pochwalę smile
                                  > Co więcej, wokal Phila, dzięki nakładkom, w wielu miejscach płyty
                                  > przypomina głos Gabriela. Albo może inaczej, w wielu "gabrielowych" utworach
                                  > drugi głos należał do Phila, i na Trick Of The Tail, według mnie, różnica
                                  > między oboma wokalami jest mało zauważalna.
                                  Ja miewałam problemy z rozróżnieniem niektórych partii wokalnych, kiedy
                                  śpiewali z Gabrielem. A słuchając "A Trick of the Tail" mam wrażenie, jakby to
                                  Gabriel śpiewał w chórkach smile
                                  >
                                  > PS. Squonk to dzieło Banksa i Rutherforda.
                                  Toteż wcale nie piszę, że to brzydka piosenka ;P Najbardziej na tej płycie
                                  podoba mi się Banks, w momentach, kiedy ma co pokazać. Np. w „Mad Man Moon”.
                                  • vulture tern it on egien 19.02.04, 22:00
                                    pixie napisała:

                                    > Już zapomniałam, że Phil solo ma takie kiczowate aranżacje, brrrr...

                                    Nie wiedziałem, że o tym można zapomnieć. Wow!!!
                                    wink
                        • cze67 Re: I kęt dans 19.02.04, 18:51
                          pixie napisała:

                          > No właśnie, proszę zostawić "Genesis", "Abacab" i "We Can't Dance" w spokoju.
                          > Od tych płyt zaczynałam moją znajomość z Genesis i wcale mi to nie
                          zaszkodziło.

                          Powiem herezję, ale z tych trzech akurat płyt, gdybym miał wybrać tę która mi
                          się najbardziej podoba, byłaby nią ... Abacab. To, według mnie, płyta nagrana
                          na luzie. Panowie skręcili (w sumie - niestety) w bardziej banalne, wręcz
                          taneczne rejony. Ale jeżeli np. chodzi o aranżacje, to słychać w tym lekkość.
                          Co więcej, słychać radość tworzenia tych piosenek, radość zrzucenia z siebie
                          tego progrockowego balastu. Co jest oczywiście także wielką wadą tej płyty, ale
                          co, jeżeli odrzucimy ortodoksyjne progrockowe uprzedzenia, może być też jej
                          zaletą.
                          Nie jest to największe dzieło Genesis z całą pewnością. Ale cieszę, się że w
                          repertuarze tej grupy znalazły się takie utwory jak Me and Sarah Jane, Abacab,
                          No Reply At All czy przejmujący Man On The Corner. O Dodo nie zapominając.
        • vulture ta piosenka jest nagrana dla pieniędzy 18.02.04, 21:56
          Gość portalu: jack9 napisał(a):

          > Ciekawe jak ilość sprzedanych płyt ma sie do zarobionych pieniędzy - bo
          Calling
          >
          > określana jest jako klapa finansowa

          Jako twórcy lwiej części repertuaru Banks i Rutheford nie narzekali. Ale może
          Banks chciał sobie kupić lepsze Casio, bo zorientował się, że lata
          osiemdziesiąte się skończyły.
          • Gość: jack9 Z innej beczki IP: *.stansat.pl 20.02.04, 12:44
            Ten wspaniały wątek skłonił mnie do przesłuchania płyt Genesis z lat 70-tych i
            o ile Lamb...słucha sie nieźle to płyty Foxtrot czy Trick... już dużo gorzej -
            a momenty w których Banks zagrywa solówki są męczące - wiem że takie było
            wtedy brzmienie klawiszy ale Floyd przetrwał próbę czasu dużo lepiej.
            • cze67 Re: Z innej beczki 20.02.04, 12:50
              Zgodze sie polowicznie. Foxtrot - fakt, wtedy chyba Banks zreszta uzywal innych
              klawiszy niz w nastepnych latach. Co innego Trick of the Tail. Dla mnie ta
              plyta po latach nie brzmi archaicznie, klawisze nie brzmia archaicznie czego
              nie moge powiedziec na przyklad o tym instrumencie w przypadku The Wall.
    • vulture to ja jeszcze z innej beczki 20.02.04, 20:15
      Jeśli chodzi o płytę "We Can't Dance", to pojawił się na niej jeden utwór,
      który mogę uznać za całkiem przyzwoity - "No Son of Mine". Powiem więcej, można
      by go spokojnie umieścić na "Calling All Stations" (tylko nie z wokalem PC) i
      doskonale, moim zdaniem, wpasowałby się w klimat tego albumu. Gdy po raz
      pierwszy usłyszałem "No Son Of Mine", miałem nadzieję, że Collins się
      zreflektował, że nagrywa szajs, i że cała płyta będzie świetna. Niestety, po
      przesłuchaniu całości moje oczekiwania legły w gruzach.

      Mam nadzieję, że Collins zarobi na pierdach do Disneya wystarczająco dużo
      pieniędzy i nie będzie musiał profanować nazwy Genesis swoimi tandeciarskimi
      pomysłami. Jeśli będzie reaktywacja z PC, to tylko na perkusji, proszę.
    • Gość: As Re: Genesis - " Calling All Stations " IP: *.vline.pl / 217.98.54.* 06.03.04, 18:57
      Kupiłem tę kasetę gdy tylko wyszła, zachęcony utworem "Kongo". I nie zawiodłem
      się. To bardzo dobry album, w zasadzie nie ma słabych punktów. Ma taki nieco
      dołujący klimat, inny niż płyty z Collinsem (Genesis z Gabrielem nie znam).
      Dużo ciekawych brzmień syntezatorów, co lubię. A i gitarki jakieś takie
      mocniejsze ...
      Aczkolwiek od początku udział wokalny pana R. Wilsona wydał mi się podejrzany,
      gdyż pamiętałem go z całkiem ostro grającej kapeli Stiltskin. Co prawda jego
      głos idealnie wpasował się w muzykę z tej płyty, ale gdy oglądałem koncert w
      TV, to już w nie swoich utworach wypadał tak sobie. Moje podejrzenia wzrosły
      gdy przeczytałem wywiad z nim w Tylko Rocku, w którym stwierdził że jakimś
      wielkim fanem Genesis nie był ... Trochę to się wszystko kupy nie trzymało moim
      zdaniem, on był po prostu z innej bajki jak dla mnie i chyba ta współpraca była
      nie do końca pomyślana. Zresztą niedługo później wszystko się rozpadło, a ja
      wciąż liczę na to że Phil Collins znudzony Disneyem, swoimi bigbandami i solową
      twórczością powróci do Genesis, tylko pytanie czy pozostali dwaj panowie będą
      chcieli z nim jeszcze współpracować.
      Płyta "Calling All Stations" moim zdaniem nie zdobyła zasłużonej popularności,
      bo mimo że ambitna, to jednak spory potencjał komercyjny miała. U nas była
      popularna za sprawą trójki i teledysków puszczanych na Atomic TV (chyba), ale
      na świecie chyba przepadła, a szkoda.
      • vulture drobiażdżek 06.03.04, 19:18
        Gość portalu: As napisał(a):

        > wciąż liczę na to że Phil Collins znudzony Disneyem, swoimi bigbandami i
        solową
        >
        > twórczością powróci do Genesis

        Ja mam nadzieję, że mimo znudzenia solową twórczością Collinsa, nie chciałbym
        go znów oglądać w Genesis. A słuchać tym bardziej.
        • Gość: As Re: drobiażdżek IP: *.vline.pl / 217.98.54.* 06.03.04, 19:20
          vulture napisał:

          > Gość portalu: As napisał(a):
          >
          > > wciąż liczę na to że Phil Collins znudzony Disneyem, swoimi bigbandami i
          > solową
          > >
          > > twórczością powróci do Genesis
          >
          > Ja mam nadzieję, że mimo znudzenia solową twórczością Collinsa, nie chciałbym
          > go znów oglądać w Genesis. A słuchać tym bardziej.

          A już myślałem że się przyczepiłeś że napisałem "Kongo" zamiast "Congo".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka