Dodaj do ulubionych

Dlaczego na forum MK jest nas tak mało?

26.02.04, 23:43
polityka.onet.pl/162,1151665,1,RA,artykul.html
Obserwuj wątek
    • quasthoff Re: Dlaczego na forum MK jest nas tak mało? 27.02.04, 01:34
      Partita d-moll na skrzypce solo Jana Sebastiana Bacha. Witam. Niestety jestem
      tego samego zdania. Dlaczego? Nie jestem w stanie odpowiedzieć. Artykuł pani
      Doroty Szwarcman jest tylko potwierdzeniem tego niechlubnego stanu rzeczy.
      Gdzieś kiedyś przeczytałem wypowiedź profesora, bynajmniej nie pracującego w
      żadnej instytucji muzycznej, który dobitnie stwierdził, że: nieznajomość nut
      niezależnie od umiejętności czytania i pisania jest też swoistym
      analfabetyzmem.A z uporem maniaka zapewniać,że jest się głuchym czy też ratować
      się zupełnie niewinnym słoniem zupełnie mnie nie przekonuje. Czyżby nasza
      muzykalność ograniczała się do tego, że jesteśmy w stanie stwierdzić czy gra
      czy też nie. To zupełny absurd i w dodatku przerażający. Tak nisko chyba nie
      upadliśmy mam nadzieję. Pozdrawiam.
      • dobiasz Re: Dlaczego na forum MK jest nas tak mało? 27.02.04, 09:42
        quasthoff napisał:

        > Czyżby nasza
        > muzykalność ograniczała się do tego, że jesteśmy w stanie stwierdzić czy gra
        > czy też nie. To zupełny absurd i w dodatku przerażający. Tak nisko chyba nie
        > upadliśmy mam nadzieję.

        My, jako my tutaj na tym forum na pewno nie. My, jako społeczeństwo kraju pod
        nazwą Rzeczpospolita Polska - już nawet nie tyle upadliśmy, co leżymy w tym
        stanie od kilku pokoleń. I niestety trzeba się z tym pogodzić. Załamywanie rąk
        nic nie pomoże.

        Społeczeństwo się zmienia. Jeszcze 15 lat temu znad każdego przystanku
        tramwajowego unosiła się chmura papierosowego dymu. Dzisiaj nawet palacze wiedzą
        (w przeważającej części), że palić publicznie nie wypada. Czyli coś się jednak w
        tym społeczeństwie dzieje, jakieś zmiany zachowań i kultury zachodzą. Nie ma co
        liczyć na rewolucyjne zmiany w dobie kryzysu w branży fonograficznej i przy
        dopiero rodzącej się (w wielkich bólach zresztą) klasie średniej.

        Myślę, że kiedy w Polsce będziemy mieli klasę średnią od dwóch-trzech pokoleń, a
        nie nuworyszy jak w tej chwili, łykających każde gwiazdorstwo i wstających z
        miejsc po każdym koncercie ślepego pseudotenora, to powoli doszlusujemy do
        Europy. Pewne wartości wynosi się z domu. Oczywiście można się ich nauczyć i
        dlatego dzisiaj do filharmonii przychodzi jednak więcej osób, niż te 15-20,
        pochodzących z rodzin, w których słuchało się muzyki, ale prawdziwe zmiany w
        społeczeństwie niestety dokonują się pokoleniami.

        Pani Szwarcman rozwodzi się nad tym, jak to źle, że młodzi ludzie wpadają w
        sidła muzyki rozrywkowej. A dla mnie osobiście bardziej żałosnym obrazkiem są
        ludzie, którzy wiedząc, że na ich pozycji wypada obcować ze sztuką, trafiają w
        objęcia jakichś pseudoartystów w rodzaju wspomnianego powyżej Andrei B.,
        Preisnera, Piwnicy pod Matołami czy innej piosenki aktorskiej. Ludzie tacy niby
        chcą przynależeć do elity, ale boją się snobizmu. Ot, pójdę na jakąś galę, czy
        inną fetę, artystowsko będzie - ale opera, to już burżujstwo, snobizm,
        sztywniactwo. Taki tani snobizm moderowany pokomunistycznym wyssanym z mlekiem
        matki egalitaryzmem i niewystępowactwem-przed-szereg. Typowo polskie wink

        We Wrocławiu właśnie trwa właśnie festiwal Musica Polonica Nova i pusta połowa
        sali na koncercie inauguracyjnym niestety potwierdza słowa pani Szwarcman. No,
        ale głuchota na muzykę współczesną nawet wśród zawodowych muzyków to temat na
        zupełnie inną dyskusję...
        ---
        Dobiasz
        • jaga_klarnecistka Re: Dlaczego na forum MK jest nas tak mało? 27.02.04, 10:38
          Co do swoistego analfabetyzmu jakim jest nieznajomść nut to niestety ludzie,
          którzy nie kształcą się muzycznie cierpią na tą chorobę! Miałam okazję
          prowadzić chór składający się z analfabetów muzycznych i do tego tak
          fałszujących, że nie dało się z nimi pracować. Zastanawiałam się od czego tu
          zacząć...
          Uważam, że kolejnym objawem analfabetyzmu jest KOMPLETNA nieznajomość
          instrumentów. Ludzie znają TYLKO skrzypce i fortepian! Czasami mam okazję grać
          na mszach w kościele i nikt oprócz moich rodziców nie wie, że to coś to
          klarnet! Mało tego! Jak przychodzą młodzi i proszą o "Ave Maria" to zawsze chcą
          skrzypce- i myślę, że to dlatego, że nie znają innych instrumentów,które grają
          równie pięknie!!! Następnym przykładem może być mój sąsiad, który nazywał mój
          instrument fletem- co się BARDZO CZĘSTO zdarza, a póżniej, jak mu powiedziałam,
          że to klarnet to ochrzcił go mianem trąbki!!! I do tej pory jest święcie
          przekonany, że tak wygląda trąbka!!!
          W kioskach można kupić zeszyty ze skrzypcami, które mają podbródek ze złj
          strony!!! Naprawde to katastrofa!!!!

          A co do koncertów w FN to bywam na nich co tydzień i wiem jacy ludzie tam
          chodzą!!! To nie są żadni młodzieńcy czy panienkitylko starsze panie i starsi
          panowie! Ja jako młoda osoba w FN otoczona jestem starszymi ludzmi, więc nie
          cieszmy się, że do Fn przychodzi więcej niż 20 osób, bo te osoby chodzą tam od
          swojej mlodości... Jak umrą to chyba tylko osoby muzyczne będą tam chodzić! To
          co piszę wynika z moich własnych obserwacji!!! A na koncertach bywam niemal co
          tydzień.

          Pozdrawiam!!!

          Jaga
          • a000000 Re: Dlaczego na forum MK jest nas tak mało? 27.02.04, 17:01
            I przez to, że w Polsce panuje powszechna głuchota i bylejactwo, my, nieliczni
            słyszący, grający oraz śpiewający ludzie musimy płyty sprowadzać z dalekich
            krajów, bo u nas to tylko łomot, wrzask i fałsz.
            A co powiecie o rynku nut w Polsce???? To już nawet nie pustynia.
            • dobiasz Re: Dlaczego na forum MK jest nas tak mało? 01.03.04, 10:53
              a000000 napisała:

              > A co powiecie o rynku nut w Polsce???? To już nawet nie pustynia.

              No bo w tym kraju kto inny zna nuty a kto inny ma pieniądze.
              ---
              Dobiasz
          • oboistka Re: Dlaczego na forum MK jest nas tak mało? 28.02.04, 10:48
            Przyklad z życia wzięty:

            -Co to jest (wskazując na fagot)?
            -....akordeon?

            ;>
            • quasthoff Re: Dlaczego na forum MK jest nas tak mało? 28.02.04, 22:44
              Miałeś niestety rację BWV 1004. Jest nas mało i coraz mniej. Szkoda. A swoją
              drogą dziękuję za przypomnienie. Odświeżyłem sobie sonaty i partity na
              Hyperionie z Elizabeth Wallfisch.
            • boniedydy Re: Dlaczego na forum MK jest nas tak mało? 04.03.04, 19:05
              oboistka napisała:

              > Przyklad z życia wzięty:
              >
              > -Co to jest (wskazując na fagot)?
              > -....akordeon?

              Dialog sprzed kilku lat w sklepie muzycznym w Zakopanem:

              -Czy jest "Harmonia" Sikorskiego?
              -Nie, ale jest "Mały samouczek gry na akordeonie"
          • arana Re: Dlaczego na forum MK jest nas tak mało? 29.02.04, 21:32
            jaga_klarnecistka napisała:

            >[...] A co do koncertów w FN to bywam na nich co tydzień i wiem jacy ludzie
            tam
            > chodzą!!! To nie są żadni młodzieńcy czy panienkitylko starsze panie i starsi
            > panowie! Ja jako młoda osoba w FN otoczona jestem starszymi ludzmi, więc nie
            > cieszmy się, że do Fn przychodzi więcej niż 20 osób, bo te osoby chodzą tam
            od swojej mlodości... Jak umrą to chyba tylko osoby muzyczne będą tam chodzić!
            [...]


            Jago, nie jest aż tak żle! Byłam dzisiaj w Studio Koncertowym PR i specjalnie
            przyjrzałam się publiczności: były wszystkie pokolenia, łącznie z dziećmi.

            Arana
      • crannmer Jestem analfabeta? 27.02.04, 20:33
        quasthoff napisał:

        > Gdzieś kiedyś przeczytałem wypowiedź profesora, bynajmniej nie pracującego w
        > żadnej instytucji muzycznej, który dobitnie stwierdził, że: nieznajomość nut
        > niezależnie od umiejętności czytania i pisania jest też swoistym
        > analfabetyzmem

        Zdecydowanie wole muzykalnego analfabete (np. Paul McCartney) od niemuzykalnego
        wirtuoza partytur (np. Nicolaus Harnoncourt).

        Powyzsza wypowiedz jest nie pierwszym (i nie ostatnim) przykladem, ze tytul
        profesorski przed parcjalna glupota nie chroni.

        A dla wszystkich uwazajacych, ze brak umiejetnosci czytania nut to
        analfabetyzm, oswiadczam uroczyscie, ze od natychmiast bede traktowal
        nieumiejetnosc czytania assemblera, struktogramow, schematow elektrycznych i
        rysunku technicznego (o planie duzego miasta nie wspominajac) za swoisty
        analfabetyzm.

        A osoby nieumiejace rozwiazac rownania rozniczkowego czy uzyc transformacji
        Laplace'a czy Fourriera za niegodne byc dopuszczonym do dyskusji ze mna.

        wink

        POzdr.

        C.
        • jaga_klarnecistka Re: Jestem analfabeta? 27.02.04, 23:29
          W sumie nikt nie musi z Tobą gadać analfabeto!!! Chyba rzeczywiście nie jestem
          godna dostępować TAKIEGO zaszczytu...
          • crannmer Zadecie 28.02.04, 10:33
            Czyzby uprawianie muzyki na instrumenta detych (chocby tych drewnianych, jak
            np. klarnet) owocowalo permanentnym zadeciem u uprawiajacych?

            ;->

            Znaczek "wink" umieszczony pod koniec mojego wczesniejszego postu wyraznie
            wskazywal na jego wymowe. Dla emoticonowych analfabetow:
            wink oznacza przymrozone oko.
            ;-> oznacza przymrozone oko w polaczeniu ze zlosliwym usmieszkiem :->

            BTW przy okazji dyskusji w szczegolnosci o tym, co nie-analfabeta potrafic
            powinien, prosze uczestnikow posiadajacych wyksztalcenie humanistyczne o
            niepopadanie w patologiczny CHumanizm.

            Ze scislackim pozdrowieniem rowniez dla tych, co edukacje matematyczna jeszcze
            przed matura zakonczyli
            wink

            C.
            • dobiasz Re: Zadecie 01.03.04, 11:08
              crannmer napisał:

              > Czyzby uprawianie muzyki na instrumenta detych (chocby tych drewnianych, jak
              > np. klarnet) owocowalo permanentnym zadeciem u uprawiajacych?

              Zadęciem to chyba nie, ale wariacją błędnika często, zwłaszcza u oboistów wink
              -
              • zamek Dobiasz, gdyby to jeszcze było śmieszne :( 05.03.04, 21:36
                Mam kolegę, który przez to, iż wbrew predyspozycjom zdrowotnym dyrekcja PLM im.
                Wieniawskiego w Łodzi w 1986 r. nakazała mu zmienić instrument z fortepianu na
                obój, "dorobił się" zaników pamięci i przewlekłego zapalenia błędnika. Ze
                zdrowego człowieka i świetnie zapowiadającego się kompozytora zrobiono
                nieszczęśnika, który wpierw pół roku przeleżał w szpitalach, a teraz wciąż jest
                leczony i rehabilitowany.
                Zatem o umiar z uśmieszkami proszę.
                Zamek_naprawdę_ostro_wkurzony
                • dobiasz Re: Dobiasz, gdyby to jeszcze było śmieszne :( 08.03.04, 12:10
                  Cóż, sytuacje ekstremalne bywają wszędzie, ale nie popadajmy w przesadę, OK?
                  ---
                  Dobiasz
                  • zamek Nie widzę miejsca na kompromis (nt) 09.03.04, 02:35

                    • dobiasz Re: Nie widzę miejsca na kompromis (nt) 09.03.04, 12:06
                      Co więc proponujesz? Zakaz opowiadania dowcipów o oboistach, bo Ty masz złe
                      wspomnienia? Nie wydaje Ci się to śmieszne? No chyba, że funkcja moderatora w
                      Twoim mniemaniu upowaznia do stawiania takich wymagań - to przepraszam, nie mam
                      więcej pytań.
                      ---
                      Dobiasz
                      • zamek Re: Nie widzę miejsca na kompromis (nt) 11.03.04, 12:06
                        Dobiasz, Ty nie utrafiłeś z dowcipem, ja nie jestem w stanie śmiać się z pewnych
                        sytuacji. Wyjaśniliśmy to sobie aż nadto dobitnie. Uważam temat za zamknięty, a
                        wszelkie daleko idące wnioski płynące z takich czy innych przesłanek
                        (moderowanie czy inne) za zbyteczne.
                        Pozdrawiam
                        • dobiasz Re: Nie widzę miejsca na kompromis (nt) 11.03.04, 12:34
                          zamek napisał:

                          > Dobiasz, Ty nie utrafiłeś z dowcipem, ja nie jestem w stanie śmiać się z
                          pewnych sytuacji.

                          Ależ nikt Cię nie zmusza. Nie ma dowcipu uniwersalnego. Mnie też pewne rzeczy
                          nie śmieszą, ale nie robię z tego wielkiego halo. EOT.
                          -
            • dobiasz Re: Zadecie 01.03.04, 11:12
              crannmer napisał:


              > Ze scislackim pozdrowieniem rowniez dla tych, co edukacje matematyczna jeszcze
              > przed matura zakonczyli
              > wink

              P.S. Bo muzyka nauką ścisłą jest i basta! wink

              P.S. II: Parę tygodni temu byłem na UJ na sesji naukowej poświęconej
              Lutosławskiemu i setnie się ubawiłem podczas referatu o zastosowaniu
              przetwarzania DSP (i sieci neuronowych) do analizy muzyki Lutosia (publika
              składała się oczywiście z profesorów muzykologii itp.), kiedy po wyświetleniu na
              tablicy wzoru transformaty Fouriera prowadzącemu prelekcję urwał się kontakt z
              publicznością wink))
              -
              • a000000 Re: Zadecie 01.03.04, 12:14
                dobiasz napisał:

                >
                > P.S. II: Parę tygodni temu byłem na UJ na sesji naukowej poświęconej
                > Lutosławskiemu i setnie się ubawiłem podczas referatu o zastosowaniu
                > przetwarzania DSP (i sieci neuronowych) do analizy muzyki Lutosia (publika
                > składała się oczywiście z profesorów muzykologii itp.), kiedy po wyświetleniu
                n a tablicy wzoru transformaty Fouriera prowadzącemu prelekcję urwał się
                kontakt z publicznością wink))

                Dopiero po zaprezentowaniu transformaty??? A nie ruszyli ławą w kierunku
                wyjścia? A może to była prezentacja pracy doktorskiej elektronika celem
                uzyskania wsparcia merytorycznego muzyków?
                Co by jednak nie było, nadaje się do "wykonań przedziwnych".
                > -
                • dobiasz Re: Zadecie 01.03.04, 22:41
                  a000000 napisała:

                  > Dopiero po zaprezentowaniu transformaty???

                  Wcześniej były obrazki smile

                  > A nie ruszyli ławą w kierunku
                  > wyjścia?

                  Wytrwali dzielnie do samego końca.

                  > A może to była prezentacja pracy doktorskiej elektronika celem
                  > uzyskania wsparcia merytorycznego muzyków?

                  Prelegent był studentem albo doktorantem krakowskiej Akademii Muzycznej. A może
                  nawet jakimś młodym adiunktem. Nie pamiętam dokładnie.
                  ---
                  Dobiasz
        • dobiasz Re: Jestem analfabeta? 01.03.04, 10:56
          crannmer napisał:

          > A dla wszystkich uwazajacych, ze brak umiejetnosci czytania nut to
          > analfabetyzm, oswiadczam uroczyscie, ze od natychmiast bede traktowal
          > nieumiejetnosc czytania assemblera, struktogramow, schematow elektrycznych i
          > rysunku technicznego (o planie duzego miasta nie wspominajac) za swoisty
          > analfabetyzm.

          Nieumiejętność czytania wykresów, czy planu miasta rzeczywiście także jest
          swoistym analfabetyzmem. Tym bardziej, że czytania np. mapy topograficznej uczy
          się dzieci w szkole (w przeciwieństwie do nut, niestety).

          > A osoby nieumiejace rozwiazac rownania rozniczkowego czy uzyc transformacji
          > Laplace'a czy Fourriera za niegodne byc dopuszczonym do dyskusji ze mna.

          No to pozostaje mi odszukać notatki z "drutów", albo zmienić temat. Chyab
          wybiorę to drugie tongue_out
          ---
          Dobiasz
          • a000000 Re: Jestem analfabeta? 01.03.04, 12:04
            dobiasz napisał:

            > No to pozostaje mi odszukać notatki z "drutów",

            "teoria pola" zdecydowanie bardziej uduchowiona.
    • violino1 Re: Dlaczego na forum MK jest nas tak mało? 27.02.04, 18:51
      Czy w Polsce jeszcze istnieje jakas powszechna edukacja muzyczna poza szkolami
      muzycznymi?
      • arana Edukacja muzyczna 27.02.04, 21:34
        violino1 napisał:

        > Czy w Polsce jeszcze istnieje jakas powszechna edukacja muzyczna poza
        szkolami muzycznymi?

        Niektórzy na tym forum stwierdzali,że właśnie w szkołach muzycznych jej nie ma!
        A wypowiedzi nie wyglądały na żartobliwe.

        Arana
        • arana Re: Edukacja muzyczna 27.02.04, 21:36
          Ps
          Zapomniałam: smile
        • dobiasz Re: Edukacja muzyczna 01.03.04, 11:07
          arana napisała:

          > Niektórzy na tym forum stwierdzali,że właśnie w szkołach muzycznych jej nie ma!
          > A wypowiedzi nie wyglądały na żartobliwe.

          Kiedy słyszę jak mój kolega po dwóch stopniach Państwowej Szkoły Muzycznej
          stwierdza, że "od Szymanowskiego boli go żołądek" to nóż mi się w kieszeni
          otwiera a ręce opadają ze świstem i nie mam ochoty na żarty sad

          Ile szkół muzycznych jest w Warszawie? A ilu młodych ludzi (którzy przecież mają
          tanie wejściówki) uświadczysz na widowni FN? Porównanie liczb mówi chyba samo za
          siebie. O tym, jaką męczarnię kosztuje zmuszenie kogokolwiek do grania muzyki
          współczesnej to nawet mówić szkoda, bo musiałbym wulgaryzmów użyć.
          -
          • a000000 Re: Edukacja muzyczna 01.03.04, 12:06
            dobiasz napisał:

            O tym, jaką męczarnię kosztuje zmuszenie kogokolwiek do grania muzyki
            > współczesnej to nawet mówić szkoda, bo musiałbym wulgaryzmów użyć.


            Znam ten ból. Śpiewałam "Stabat Mater" Pendereckiego.

            • quasthoff Re: Edukacja muzyczna 01.03.04, 13:09
              A ja "Stabat Mater" Szymanowskiego. Ale nie powiem nic o trudnościach, choć jak
              przejrzłem pierwszy raz nuty to się przeraziłem na tyle, że chciałem
              zrezygnować. A potem poszło. I czego się bałem?
              • a000000 Re: Edukacja muzyczna 01.03.04, 14:52
                quasthoff napisał:

                > A ja "Stabat Mater" Szymanowskiego. Ale nie powiem nic o trudnościach, choć
                jak
                >
                > przejrzłem pierwszy raz nuty to się przeraziłem na tyle, że chciałem
                > zrezygnować. A potem poszło. I czego się bałem?

                Szymanowski to przy Pendereckim "klasyk prawie wiedeński". Ja się nie bałam
                Pendereckiego, ale było ciężko, trudno i nie warto było. Tego dzieła korona nie
                uwieńczyła.
          • oboistka Re: Edukacja muzyczna 04.03.04, 18:07
            dobiasz napisał:

            > Ile szkół muzycznych jest w Warszawie? A ilu młodych ludzi (którzy przecież
            maj
            > ą
            > tanie wejściówki) uświadczysz na widowni FN? Porównanie liczb mówi chyba samo
            z
            > a
            > siebie.


            Fakt, niewiele, ale jest garstka, którą zobaczysz na co drugim koncercie.

            To bardzo przykre, że na np. piątkowych koncertach 1/3 miejsc jest wolna, ale
            przynajmniej Ci ludzie, którzy tam są nie chodzą na nie z przymusu, czy
            dlatego, że "wypada się pokazać".
            • michalina04 Re: Edukacja muzyczna 09.03.04, 10:30
              oboistka napisała:

              > To bardzo przykre, że na np. piątkowych koncertach 1/3 miejsc jest wolna, ale
              > przynajmniej Ci ludzie, którzy tam są nie chodzą na nie z przymusu, czy
              > dlatego, że "wypada się pokazać".

              Czy ja wiem? U mnie w szkole wypadało się pokazać na koncercie piątkowym.
              Sobotni był zdecydowanie mniej prestiżowy. Oczywiście, wiekszosć mimo wszystko
              nie chodziła zbyt często na koncerty.
          • boniedydy Re: Edukacja muzyczna 04.03.04, 19:14
            dobiasz napisał:

            > siebie. O tym, jaką męczarnię kosztuje zmuszenie kogokolwiek do grania muzyki
            > współczesnej to nawet mówić szkoda, bo musiałbym wulgaryzmów użyć.

            Mówisz o graniu tzw. kwasów? ;->
            • zamek Może ustalmy definicję "kwasu" ... 05.03.04, 21:41
              ...czy jeden tryton w utworze wystarczy?
              • boniedydy Re: Może ustalmy definicję "kwasu" ... 06.03.04, 00:22
                zamek napisał:

                > ...czy jeden tryton w utworze wystarczy?

                Nie-e. Tak jakbyś nie wiedział smile Kwas to każdy utwór współczesny, zwłaszcza
                trudny oraz nieznanego kompozytora.
                • jaga_klarnecistka Re: Może ustalmy definicję "kwasu" ... 06.03.04, 09:51
                  Dlaczego uważacie, że kwas to każdy utwór współczesny??? Niektóre są bardzo
                  fajne!!! Jak np. Siedem bram Jerozolimy Pendereckiego... Ale kwasem może być
                  każdy utwór, kory zostanie skwaszony przez wykonawcę...
                  • boniedydy Re: Może ustalmy definicję "kwasu" ... 06.03.04, 11:38
                    jaga_klarnecistka napisała:

                    > Dlaczego uważacie, że kwas to każdy utwór współczesny??? Niektóre są bardzo
                    > fajne!!! Jak np. Siedem bram Jerozolimy Pendereckiego... Ale kwasem może być
                    > każdy utwór, kory zostanie skwaszony przez wykonawcę...

                    To nie ja tak uważam, tylko większość znanych mi muzyków ma takie podejście.
                    Oczywiscie, na ile w tym żartu, a na ile powagi, tego nie podejmuję się
                    rozgryźć w poszczególnych przypadkach.
                    • violino1 Re: Może ustalmy definicję "kwasu" ... 11.03.04, 06:29
                      Wstyd sie przyznac ale malo jest utworow Pendereckiego ktore mi sie podobaja.
                      Jeszcze w kraju mialem okazje grac probki roznych nowatorskich kompozycji ktore
                      poza Jesienia nie byly grane.

                      Bylem natomiast zauroczony Lutoslawskim jako dyrygentem i bardzo mi sie
                      podobaly jego utwory. Wiele lat temu Chicago Symphony grala pare z nich i
                      brzmialy fantastycznie.
                      Nie znam wspolczesnej Polskiej awangardy kompozytorskiej ale jest troche
                      amerykanskich kompozytorow ktorzy znakomicie umieja operowac faktora wielkich
                      orkiestr bez ogluszania publicznosci i bompardowania jej dysonansami. Ich
                      kompozycje sa kompleksowe, nowatorskie i bardzo interesujaco i inteligentnie
                      napisane. Granie ich nie jest meaczarnia jaka kiedys przezywalem. Z
                      (relatywnie) mlodszej generacji John Corigliano i Alan Hovhaness sa dobrymi
                      przykladami. Oni maja doskonale opanowany warsztat bedac "nadwornymi"
                      kompozytorami roznych najwiekszych amerykanskich orkiestr. Polecam wysluchanie
                      paru ich kompozycji.

                      boniedydy napisała:

                      > jaga_klarnecistka napisała:
                      >
                      > > Dlaczego uważacie, że kwas to każdy utwór współczesny??? Niektóre są bardz
                      > o
                      > > fajne!!! Jak np. Siedem bram Jerozolimy Pendereckiego... Ale kwasem może b
                      > yć
                      > > każdy utwór, kory zostanie skwaszony przez wykonawcę...
                      >
                      > To nie ja tak uważam, tylko większość znanych mi muzyków ma takie podejście.
                      > Oczywiscie, na ile w tym żartu, a na ile powagi, tego nie podejmuję się
                      > rozgryźć w poszczególnych przypadkach.
                      >
                      >
                      • dobiasz Re: Może ustalmy definicję "kwasu" ... 11.03.04, 12:17
                        violino1 napisał:

                        > Nie znam wspolczesnej Polskiej awangardy kompozytorskiej ale jest troche
                        > amerykanskich kompozytorow ktorzy znakomicie umieja operowac faktora wielkich
                        > orkiestr bez ogluszania publicznosci i bompardowania jej dysonansami.

                        Z tego, co zauważyłem na festiwalu Musica Polonica Nova polscy młodzi
                        kompozytorzy kiedy już zabierają się za pisanie na orkiestrę to wpadają w jakiś
                        "kompleks postoświęcimski" - chcą słuchacza ogłuszyć, zmaltretować, przytłoczyć
                        jakąś nieludzką grozą, cierpieniem... Tak można było pisać w latach
                        sześdziesiątych, ludzie, którzy przeżyli wojnę mieli prawo do takiego języka -
                        on coś oznaczał, był odbiciem jakiejś rzeczywistości. Ale kiedy pani kompozytor
                        na oko 35 lat pisze koncert fortepianowy tak, że poddaje słuchacza
                        ostinatowo-dysonansowemu "przykręcaniu śruby" przez pół godziny, to ja się pytam
                        - po co? dlaczego?

                        Lutosławski to nieosiągalne wyżyny choćby z jednego względu - wyczucie proporcji
                        i możliwości słuchacza. Lutoś zawsze wiedział, ile może trwać część utworu
                        eksploatująca jakiś pomysł, aby słuchacza nie zamęczyć. Wiedział, kiedy dać mu
                        oddech. No i wiedział, że jeden pomysł to jeszcze nie wszystko. Muzyka musi mieć
                        jakąś głębię. A ostatnio na premierze symfonii jakiegoś wrocławskiego "młodego
                        wilka" miałem takie odczucia:
                        - bębnimy - ok. wkręcające rytmicznie (coś jak Mołr Drammaz albo bębniarze z
                        przejścia podziemnego wink, hałaśliwe, trochę ludyczne
                        - bębnimy... jak długo jeszcze...
                        - o, skończyło się bębnienie, teraz będzie "faza spokojna"
                        - no i jest faza spokojna... nawet narasta... tylko czemu nic się nie dzieje
                        - dalej nic się nie dzieje (poza narastaniem)
                        - narasta
                        - narasta
                        - narasta
                        - do cholery, gdzie jest kontrapunkt? po co tyle różnych instrumentów w tej
                        orkiestrze, ta cała paleta barw, jak to nic nie robi, tylko narasta
                        - narasta
                        - narasta
                        - narosło, huczy, coś jakby się stroili? wink
                        - cisza - ooo, będzie zwrot akcji
                        - bębnienie - znaczy się koniec będzie
                        - bębnienie do kwadratu
                        - koniec

                        No jakaś forma to jest, ale taką formę to ja słyszałem już milion pięćset razy.
                        A co w tej formie? Szara, bezkształtna masa orkiestry. I nic poza tym. Nic
                        ciekawego rytmicznie, barwowo, o polifonii jakiejś to już nie wspomnę. No, bo że
                        nie może być melodycznie to dogmat przecież wink Jeszcze by pomyśleli, że
                        wstecznik i pan derecki jakiś, czy jak... wink

                        Blah. Dość wylewania żali.
                        -
                        • violino1 Re: Może ustalmy definicję "kwasu" ... 11.03.04, 17:27
                          Swietnie napisane, gratuluje.
                          Pamietam jak prawie 18 lat temu po przyjezdzie do USA gralem 4 Symfonie
                          Nielsena "Inextinguishable" potem uslyszalem i gralem pare utworow Howhanessa i
                          Corigliano. Bylem zaskoczony jak technicznie skomplikowana byla to muzyka pod
                          wzgledem faktory a nie indywidualnych partii, jednoczesnie fascynujaca,
                          sluchalo i gralo sie to z przyjemnoscia. Jesli byla ona przygniatajaca
                          miejscami to raczej optymizmem niz ostra fala dysonansow do ktorej wczesniej
                          przywyklem. Nie watpliwie byly tam wplywy muzyki z calego swiata - latynoskiej,
                          azjatyckiej i oczywiscie jazzu, Broadwayu i muzyki filmowej lecz bardzo
                          stonowane i zmyslnie rozwijane. Harmonia byla moze bardziej tonalna ale
                          nieporownywalnie bardziej pomyslowa w stosunku do Polskiej szkoly kompozytorow,
                          niegdys bardzo slawnej. Kompleksowosc wielu warstw kontrapunktu byla
                          zaskakujaca. Mysle ze okres awangardy lat 1950-80 wiodl troche do nikad a czesc
                          awangardy Europejskiej i Amerykanskiej (jak Cage i Glass) po prostu troche
                          stanela w miejscu.
                          Jestem spokojny o stan muzyki wspolczesnej bo sa kompozytorzy ktorzy umieja
                          pisac dobra muzyke ktorej slucha sie i gra z przyjemnoscia nie bedac wbitym do
                          fotela jak na torturach. Niestety wiekszosc wspolczesnych kompozycji nie
                          przetrwa paru wykonan i slusznie. Wszak nawet niektore arcydziela w histori nie
                          doczekaly sie prawykonania dlugo po smierci kompozytora (Bach, Mozart).
                          Czas pokaze co bylo kwasem a co perelkami.
                      • kanarek2 Re: Może ustalmy definicję "kwasu" ... 11.03.04, 13:19
                        > Z (relatywnie) mlodszej generacji John Corigliano

                        Znam tylko jego 2gą symfonię, i rzeczywiscie jest bardzo piękna.
                        Pisałem tu o tym kiedyś; symfonia ta została obstalowana przez Boston Symphony,
                        byłem na próbie prawykonania w Bostonie, kompozytor na sali, dyrygował Ozawa,
                        duża frajda, dołączam się więc do violino w polecaniu.

                        Pozdrawiam,
                        k.
    • arana Niewinny słoń? 27.02.04, 21:29

      Quasthoff:
      A z uporem maniaka zapewniać,że jest się głuchym czy też ratować
      się zupełnie niewinnym słoniem zupełnie mnie nie przekonuje



      Chętnie zgodziłabym się, gdyby nie świadomość moich własnych ograniczeń w
      innych dziedzinach.
      Brak mi np. zupełnie ‘słuchu’ matematycznego. Nauczyłam się oczywiście
      wszystkiego, co było potrzebne do wzięcia kolejnych barier w szkole, ale nie o
      to chodzi. Matematyka nie stała się częścią mojej osobowości, a świat nie jest
      dla mnie zbiorem pojęć matematycznych.
      Nawet próbowałam coś tam czytać popularnonaukowego, ale zyskałam tylko tyle,
      że zaczęłam myśleć o tej nauce, jak o świecie pięknym a nieznanym, który
      rozciąga się za szybą mojej ignorancji.
      Stoję, patrzę, rozpłaszczam nos i podziwiam, choć nie rozumiem.
      Czasem spotkam życzliwego przechodnia, który rzuci mi kilka słów wyjaśnienia i
      tyle…


      Dobiasz:
      Pewne wartości wynosi się z domu. Oczywiście można się ich nauczyć…[…]


      Tak jak ja matematyki?

      Nie chcę generalizować, ale wydaje mi się, że jesteśmy jednak społeczeństwem z
      nie najlepszym słuchem.
      Czy poświęciliście kiedyś chwilę dźwiękowej stronie naszego języka?
      Kto dziś potrafi cieszyć się urodą koniunktiwu nie tylko składniową – jak pisał
      Herbert – ale i melodyczną?
      Jeden nudny akcent na drugiej sylabie od końca, a nieliczne inne akcenty, nie
      tylko zupełnie zanikają, ale są tępione, wyśmiewane i określane jako snobizm.
      A jeśli pojawi się jakieś słowo z akcentem, do którego nie jesteśmy
      przyzwyczajeni, to nie budzi radości, a gwałtowny protest.

      Kilka razy dyskutowano na ten temat na forum ortograficznym. Rozmowy były
      żartobliwe, ale brak dystansu, elastyczności i zapału do wszelkich nowych
      akcentów był aż nazbyt wyraźny.
      Nie należy oczywiście sprowadzać wszystkiego do sprawy słuchu, ale jednak...

      Arana
      • dobiasz Re: Niewinny słoń? 01.03.04, 11:02
        arana napisała:

        > Dobiasz:
        > Pewne wartości wynosi się z domu. Oczywiście można się ich nauczyć…[̷
        > 0;]
        >
        > Tak jak ja matematyki?

        Tak jak kultury, czerpania przyjemności z pewnych zachowań i etykiety,
        wrażliwości na niektóre pozornie nieprzyjemne (dla niewprawnego) bodźce - np.
        picia wytrawnego wina, albo sluchania jazzu (które to rzeczy - jak głosi mądrość
        ludowa - za pierwszym razem odrzucaja, za drugim intryguja, a za trzecim nie
        chce się już nic innego wink ).

        Znam parę osób, które pochodząc z inteligenckich rodzin, mając w młodości
        styczność z tzw. kulturą wysoką, przeszły potem okres buntu (w wieku nastoletnim
        najczęściej), ale potem wracają do tej kultury. Czym skorupka za młodu
        nasiąknie... Ale można też nasiąknąć potem, tylko to wymaga trochę więcej
        świadomego wysiłku.
        -
        • arana Re: Niewinny słoń? 01.03.04, 14:16
          dobiasz napisał:

          < [...]Czym skorupka za młodu nasiąknie... Ale można też nasiąknąć potem,
          tylko to wymaga trochę więcej świadomego wysiłku.




          Ja tylko chciałam wziąć w obronę tych, którym się to nie udaje. Widzą świat
          inaczej i odnajdują piękno gdzie indziej.

          Arana
          • dobiasz Re: Niewinny słoń? 01.03.04, 22:42
            arana napisała:

            > Ja tylko chciałam wziąć w obronę tych, którym się to nie udaje. Widzą świat
            > inaczej i odnajdują piękno gdzie indziej.

            Na obronę większości szkoda czasu. Ona się zawsze obroni, choćby masą. To
            mniejszości (w tym wypadku słyszącej) trzeba bronić przed zadeptaniem.
            ---
            Dobiasz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka