Dodaj do ulubionych

Jazz Is Dead

02.03.04, 19:48
Nie, to nie jest żadna prowokacja, taką nazwę nosi coś w rodzaju supergrupy,
założonej przez basistę Alphonso Johnsona (Weather Report i Santana),
klawiszowca T Lavitza (Dixie Dregs i Steve Morse Band), gitarzystę Jimmy’ego
Herringa (Aquarium Rescue Unit i The Allman Brothers Band) oraz perkusistę
Billy’ego Cobhama (Miles Davis i Mahavishnu Orchestra). Jak dotąd wydano pod
tym szyldem trzy płyty, w tym jedną koncertową, na które składają się prawie
wyłącznie instrumentalne wersje utworów The Grateful Dead. Druga płyta Jazz
Is Dead interpretuje cały album „Wake of the Flood” przybierając
nazwę „Laughing Water” (1999). Zachwyciło mnie wykonanie przez tą formację
przepięknej „Weather Report Suite, Pt. 1” - moim zdaniem brzmi ono lepiej od
oryginału. Słucha się tego bardzo przyjemnie, jazzujące wersje piosenek The
Grateful Dead okazują się często łatwiejsze do przyswojenia od swoich
pierwowzorów, a sama muzyka ma wręcz działanie relaksacyjne. Podoba mi się
połączenie perfekcji wykonania i realizacji albumów Jazz Is Dead - dźwięk
każdego instrumentu rozbrzmiewa krystalicznie czysto - z energią, lekkością i
radością grania. Niektórych z tych cech czasem brakowało twórcom ich
repertuaru. Łączy ich skłonność do improwizacji i swobodnego dżemowania,
podczas którego każdy muzyk jest równie ważny. Ten „cover band” dołączył
właśnie do Phish i The String Cheese Incident w mojej kolekcji zespołów
inspirujących się dokonaniami legendarnej amerykańskiej grupy The Grateful
Dead. One zaś inspirują mnie do lepszego poznania tejże legendy wink
Obserwuj wątek
    • gregkor Re: Jazz Is Dead 03.03.04, 09:01
      Mam ich jedną płytę "Blue Light Rain". Płyta dobra, słychać na niej, że każdy z
      muzyków prezentuje wysoki warsztat muzyczny. Mi szczególnie podoba się kolejna
      już przeróbka świetnego utworu Billy Cobhama "Red Baron". Która to juz wersja
      tej nasyconej funkiem kompozycji? Nie słyszałem innych dokonań tego ciekawego
      projektu, ale pewnie niebawem nadrobię zaległości.

      pozdr
    • Gość: marcelkim Re: Jazz Is Dead IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 09:44
      Znów trafiłem na Ciebie. Czyżbyś była wyznawczynią Grateful Dead? Niesamowite.
      Jeśli interesujesz się Grateful Dead, mogę Ci udostępnić swoją pracę
      magisterską pt. "Tranformacja społeczności kontrkulturowej na przykładzie
      fenomenu zepołu Grateful Dead" (Tytuł trochę wydumany, ale musiało być naukowo)
      Rzecz traktuje o społeczności deadheads. Jest tam trochę ciekawych wiadomości.
      Służę wieloma materiałami o zespole. Jedną z pasji które mnie pochłaniają, jest
      rekonstrukcja koncertów Grateful Dead, a więc słabo brzmiące bootlegi staram
      się cyfrowo poprawiać jeśli chodzi o brzmienie. Kolekcja wciąż rośnie. Z kolei
      mój znajomy z Opola posiada kolekcję ok. 500 tytułów Grateful Dead, widziałem
      na własne oczy, jeśli wiesz o co chodzi możesz wyobrazić sobie jak się czułem.
      Dużo by pisać no ale bardzo mnie intryguje skąd u Ciebie zainteresowanie
      Grateful Dead. Odpisz byłoby ciekawie wymieniać korespondencję. Acha bardzo
      dobrze napisany tekst o Jazz Is Dead. Ostrzegam także że pasjonowanie się
      Grateful Dead może stać się chorobliwe, przeszedłem przez to i moi znajomi też.
      Pozdrowienia> Marcel
      • pixie Re: Jazz Is Dead 23.03.04, 20:01
        Gość portalu: marcelkim napisał(a):

        > Znów trafiłem na Ciebie. Czyżbyś była wyznawczynią Grateful Dead? Niesamowite.
        > Jeśli interesujesz się Grateful Dead, mogę Ci udostępnić swoją pracę
        > magisterską pt. "Tranformacja społeczności kontrkulturowej na przykładzie
        > fenomenu zepołu Grateful Dead" (Tytuł trochę wydumany, ale musiało być
        naukowo)
        > Rzecz traktuje o społeczności deadheads. Jest tam trochę ciekawych
        wiadomości.
        > Służę wieloma materiałami o zespole. Jedną z pasji które mnie pochłaniają,
        jest
        >
        > rekonstrukcja koncertów Grateful Dead, a więc słabo brzmiące bootlegi staram
        > się cyfrowo poprawiać jeśli chodzi o brzmienie. Kolekcja wciąż rośnie. Z
        kolei
        > mój znajomy z Opola posiada kolekcję ok. 500 tytułów Grateful Dead, widziałem
        > na własne oczy, jeśli wiesz o co chodzi możesz wyobrazić sobie jak się czułem.
        > Dużo by pisać no ale bardzo mnie intryguje skąd u Ciebie zainteresowanie
        > Grateful Dead. Odpisz byłoby ciekawie wymieniać korespondencję. Acha bardzo
        > dobrze napisany tekst o Jazz Is Dead. Ostrzegam także że pasjonowanie się
        > Grateful Dead może stać się chorobliwe, przeszedłem przez to i moi znajomi
        też.

        Aż tak daleko u mnie to nie zaszło, nie jestem ani typem fanki, ani
        kolekcjonerki, po prostu interesuje mnie dobra muzyka, bez względu na czas i
        miejsce powstania, a jak sam napisałeś "fenomen The Grateful Dead" trochę mnie
        zaintrygował, więc staram się ich lepiej poznać. Na razie znam tylko pięć płyt,
        czyli drobny ułamek ich twórczości. Lubię czytać o muzyce, więc pracę bardzo
        chętnie... ale to może już prywatnie smile Cieszę się, że recenzja Ci się
        spodobała, deadhead pewnie ma nieco inne podejście do takich projektów. No ale
        podobno muzycy Jazz Is Dead grywali z GD, poza tym to dzięki nim poznałam "Wake
        of the Flood" smile
        pozdr
        • marcelkim deadhead 24.03.04, 09:18
          Witaj Pixie. Zapraszam na moje forum GRATEFUL DEAD ŻYJE, które jest na razie
          nieożywionesmile; do szerzej pojętej dyskusji na temat psychodelii i innych wątków
          kulturowych które się z nią wiążą. może być ciekawie, a co do poprzedniej mojej
          wypowiedzi to tylko trochę wpadłem w patos z nazwaniem Cię wyznawczynią
          Dead`s smile może to poprzez słuchanie rocka progresywnego w dzieciństwie, proszę
          o wyrozumiałość. A skoro wspomniałem o progresie tam też wciąż pozostaje wiele
          perełek do odkrycia ma tu na myśli oczywiście lata 60-e i 70-e. Polecam
          następujące tytuły:
          Soft Machine - third (wg mnie tą muzyką powinniśmy przywitać mieszkańców innych
          cywilizacji kiedy już się z nimi zetkniemy)
          Matching Mole - same (orkiestra Roberta Wyatta, założona po jego odejściu z
          Soft`s)
          Robert Wyatt - Rock Bottom (1974) oraz Ruth is strange than Richard (1975)
          zreszta wszystkie płyty Wyatta sa niezwykle przejmującymi świadectwami artysty
          zmagającego się z własnym losem
          Catapilla - Changes, piękna płyta z jakże pięknym kobiecym głosem z roku 1969 i
          choć niewiele wiem o samym zespole na szczęście posiadam płytę w swoich
          zbiorach.
          Jody Grind - One step On, zapomniany zespół o bardzo oryginalnym brzmieniu,
          Hatfield & the North - same (1974) oraz Rotter`s Club (1975) kolejna szkoła
          jazdy z Canterbury, muzycy z zespołów Soft Machine, Caravan i Gilgamesh,
          wówczas supergrupa
          Arc - ...arc this (1971) kolejna perełka brytyjskiego rocka progresywnego
          Leaf Hound - Growers of Mushroom (1971)o! ten zespół dorównywał Zeppelinom
          Art - Super Natural Fairy Tales (1967) protoplasta zespołu Spooky Tooth zapewne
          Ci znanego, o nieco bardziej psychodelicznym brzmieniu niż sławni Spooky`s
          Kingdom Come - kompletnie zapomniana grupa Arthura Browna (twórcy legendarnego
          hitu Fire); choćby płyta Journey z 1973 r. brzmieniem wyprzedzająca swoje
          czasy, nieraz moi znajomi reagowali ze zdumieniem na te dźwięki
          i oczywiście
          Steamhammer - Speech płyta nagrana ze śmiertelnie chorym Mikiem Bradleyem,
          nieczęsto w historii Muzyki pojawiały się nagrania o takiej atmosferze
          uff...
          tyle tego jest, jeśli Jesteś zainteresowana tematem mogę dalej dostarczać
          ciekawych moim zdaniem informacji. A daty podałem aby łatwiej Ci było odnaleźć
          te nagrania. Ponieważ wiele z nich jest bardzo trudno dostępnych, a jestem
          bezinteresownym człowiekiem służę ich udostępnieniem, jeśli zajdzie potrzeba,
          nieodpłatnie, np. całą dyskografią Gentle GiantsmileA skoro interesuje Cię Muzyka
          w całej krasie co sądzisz na temat tzw. avant-popu (śmieszy mnie to określenie,
          ale w jakiś sposób jest naprowadzające), mam na myśli np. Stereolab czy
          Broadcast albo Gastr Del Sol. Ci pierwsi odkryli wrota do krainy wiecznej
          szczęśliwości no i dalej chciałbym pisać ale nie chcę zaśmiecać Ci forum
          Pozdrowienia marcelkim@wp.pl
          • argus1 Zacne kapele. 24.03.04, 11:05

            > Soft Machine - third (wg mnie tą muzyką powinniśmy przywitać mieszkańców
            > innych cywilizacji kiedy już się z nimi zetkniemy)
            He,he - pomyslą wtedy, że strasznie skomplikowane z nas istoty - a może jednak
            tak nie jest do końca wink A co do samej płyty - rzeczywiście wspaniała, choć
            trudna.

            > Matching Mole - same (orkiestra Roberta Wyatta, założona po jego odejściu z
            > Soft`s)
            To też kawał dobrej muzyki - ale skoro w zespole gra David Sinclair znany z
            fenomenalnego zespołu Caravan...


            > Catapilla - Changes, piękna płyta z jakże pięknym kobiecym głosem z roku 1969
            > i choć niewiele wiem o samym zespole na szczęście posiadam płytę w swoich
            > zbiorach.
            Tu mnie zaintrygowałeś - nigdy nawet nie słyszałem o tym zespole.

            > Jody Grind - One step On, zapomniany zespół o bardzo oryginalnym brzmieniu,
            Na szczęście pamiętam o tym zespole - bo muzyka świetna.

            > Steamhammer - Speech płyta nagrana ze śmiertelnie chorym Mikiem Bradleyem,
            > nieczęsto w historii Muzyki pojawiały się nagrania o takiej atmosferze
            > uff...

            Tej płyty Steamhammer nie znam - ale znam inną "MK2" - wyżyny rockowego
            rzemiosła.

            Od siebie dodam, że teraz mam fazę na trzy płyty:

            Banco Del Mutuo Soccorso (1972)
            Aardvark (1970)
            i najwspanialszy album z tej trójki - EGG (1970)

            p.s. Może nie na temat Jazz is Dead - ale proszę o wyrozumiałość.
          • pixie Re: deadhead 25.03.04, 03:04
            marcelkim napisał:

            > Witaj Pixie. Zapraszam na moje forum GRATEFUL DEAD ŻYJE, które jest na razie
            > nieożywionesmile; do szerzej pojętej dyskusji na temat psychodelii i innych
            > wątków kulturowych które się z nią wiążą. może być ciekawie

            Wpadnę na pewno, ale może o nieco bardziej sprzyjającej godzinie.

            > wypowiedzi to tylko trochę wpadłem w patos z nazwaniem Cię wyznawczynią
            > Dead`s smile może to poprzez słuchanie rocka progresywnego w dzieciństwie,
            > proszę o wyrozumiałość.

            O rany, następny, i po co ja słuchałam tych Fasolek?!... smile)

            > A skoro wspomniałem o progresie tam też wciąż pozostaje wiele
            > perełek do odkrycia ma tu na myśli oczywiście lata 60-e i 70-e. Polecam
            > następujące tytuły:

            Cantenbury jest ciężkie, oprócz Caravan, trochę tego słuchałam, ale The Soft
            Machine znam jak na złość Vol. 2 smile Taaa, Spooky Tooth, Catapilla słuchałam,
            ale niecałe, reszta - dobrze, jeśli znam nazwę. Chyba przestanę sypiać...

            > tyle tego jest, jeśli Jesteś zainteresowana tematem mogę dalej dostarczać
            > ciekawych moim zdaniem informacji.

            Jestem zainteresowana, jak najbardziej.

            > Ponieważ wiele z nich jest bardzo trudno dostępnych, a jestem
            > bezinteresownym człowiekiem służę ich udostępnieniem, jeśli zajdzie potrzeba,
            > nieodpłatnie, np. całą dyskografią Gentle Giantsmile

            Czyżby kolejny fan Gentle Giant? Akurat do poznania wszystkich albumów
            studyjnych brakuje mi tylko "Giant for a Day" i chyba sama sobie poradzę. Ale
            oferta brzmi bardzo atrakcyjnie, jestem szczerze wzruszona smile

            > A skoro interesuje Cię Muzyka
            > w całej krasie co sądzisz na temat tzw. avant-popu (śmieszy mnie to
            > określenie, ale w jakiś sposób jest naprowadzające), mam na myśli np.
            > Stereolab czy Broadcast albo Gastr Del Sol.

            Gastr Del Sol nie znam wcale, a resztę niezbyt dobrze, Stereolab kiedyś
            słuchałam jednej płyty, Broadcast też jednej, ze względu na The USA. Nie jest
            to zła muzyka, ale czegoś mi w niej brakuje, nie angażuje mnie zbytnio
            emocjonalnie i nie porywa, chociaż brzmi urokliwie. Może już zauważyłeś, ale
            zwykle piszę bardzo subiektywnie o muzyce, bo tak łatwiej, no i nie wygłupię
            się za bardzo. Jeśli wiesz coś więcej, pisz, lubię, kiedy ktoś odwala za mnie
            najbardziej czasochłonną robotę smile

            > Ci pierwsi odkryli wrota do krainy wiecznej
            > szczęśliwości no i dalej chciałbym pisać ale nie chcę zaśmiecać Ci forum

            Jeśli chce Ci się pisać, zawsze możesz założyć nowy wątek, albo poczekaj do
            popołudnia, a ja założę taki, żeby nikt się nie czepiał o pisanie nie na temat.
            Ale sądzę, że Greg nam wybaczy smile
            pozdrawiam
      • kgalecki Re: Jazz Is Dead 01.04.04, 09:12
        "Tranformacja społeczności kontrkulturowej na przykładzie fenomenu zepołu
        Grateful Dead" to piękny temat. Od lat jestem fanem GD a do tej pory odbierałem
        ich dzięki płytom które mozolnie zbieram i intuicji. Gdybyś zechciał
        uzdostępnić mi treść swojej pracy... Jak wiesz publikacji w języku polskim
        właściwie nie ma i nie ukrywam, że ostrze sobie zęby na Twoją pracę.
        Zw ypiekami czekam na odpowiedź. Bywaj zdrów!
        Krynio
        • marcelkim Re: Jazz Is Dead 01.04.04, 12:30
          Zapraszam na moje prywatne forum GRATEFUL DEAD ŻYJE, gdzie można swobodnie
          wypowiadać się na temat...w końcu objawił się kolejny deadhead!!! Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka