Wiadomo, że większość z nas słucha bardzo dużo muzyki i są to bardzo różne rzeczy. Nie zawsze to płyty godne recenzji, oddzielnych wątków itd. A nawet jeśli, to pewnie nie wzbudziłoby to zbyt wielkiego zainteresowania.
Stąd proponuję, żebyśmy tu raz na jakiś czas pisali o rzeczach, które ostatnio poznaliśmy - oczywiście z jakimś krótkim, jedno-dwuzdaniowym komentarzem.
Super Furry Animals "Guerrilla" - rewelacyjna sprawa: dotychczas nie byłem do nich przekonany, ale dzięki temu albumowi już nie mam wątpliwości, że jeśli chodzi o eksperymentujący, alternatywny, bogato zaaranżowany pop, nie mają sobie równych. "Turning Tide" albo "Wherever I Lay My Phone" rządzą!
Gang Of Four "Entertainment!" - ten album znam już od dłuższego czasu, ale dopiero w ubiegłym tygodniu "załapał" tak jak należy. Klasyka, teraz już jestem pewien.
John Squire "Marshall's House" - drugi solowy album ex-gitarzysty Stone Roses: muzycznie może być, wokalnie do bani.
Siny "W siną dal" - dopiero się zapoznaję, ale jak na polski hip-hop, to to jest jakiś kosmos, zupełnie inna liga niż wszystkie Peje itp.
Campag Velocet "Bon Chic Bon Genre" - zupełnie niezauważony brytyjski zespół, może nie porażająco oryginalny, ale porcja solidnego, wyspiarskiego grania; muzycznie to dla mnie wymieszanie stylistyki The Verve, Stone Roses, Sex Pistols (wokal).
McLusky "McLusky Do Dallas" - na razie przesłuchałem raz, ale nie zrobili wielkiego wrażenia, ot takie tam naśladownictwo Pixies... chyba nawet mniej ciekawe niż Stellastarr*.
Antena "Camino del Sol" - 9.0 na Pitchforku; dla reedycji, bo to wydana oryginalnie w 1980 roku klasyczna płyta belgijskiej... no właśnie chciałem napisać że nowej fali, bo nagrywali dla oddziału Factory w Beneluksie. Ale przecież momentami brzmi to wszystko jak młodszy o dekadę Stereolab! Bardzo intrygujące, ale ciężko mi na razie coś mądrego tu powiedzieć.
To na razie tyle

Pozdr.