Gość: teddy
IP: 62.233.138.*
25.02.02, 22:15
Jak mogły by się nazywać prace naukowe na pograniczu muzyki i ekonomii,
trkatujące o polskim rocku i jego okolicach?
Oto co m. in. przyszło mi do głowy:
1. SŁAWOMIR SOKOŁOWSKI - ZARZĄDZANIE ZASOBAMI LUDZKIMI W BOJSBENDZIE.
Autor - twórca sukcesu JUST 5 przedstawia tematykę HRM w bojsbendach począwszy
od procesu rekrutacji a skończywszy na wymianie kadr,gdy członkowie zespołu
osiągną wiek prawie dojrzały. Jako przykład podaje zespół CAUGHT IN THE ACT, w
którym kadry zostały wymienione do oporu w ciągu całej kariery tego wspaniałego
bendu.
2. MACIEJ MALEŃCZUK - RESTRUKTURYZACJA ZESPOŁU HOMO TWIST ORAZ KORZYŚCI Z NIEJ
WYNIKAJĄCE.
Autor kilku piosenek w różnych aranżacjach udowadnia wyższość komputera
MacIntosh nad kol.kol.Deriglasoffem i Hajdaszem. Komputer nie pije, nie pali i
co najważniejsze nie domaga się równego podziału tantiem z koncertów i płyt.
Niewątpliwym minusem komputera jest niestety smutny fakt, że nie dołoży się do
koki...
3. KATARZYNA KANCLERZ - JAK ZMARNOWAĆ DUŻO PIENIĘDZY NA WYKONAWCÓW, KTÓRYCH
NIKT NIE CHCE SŁUCHAĆ ORAZ NIE STRACIĆ POSADY.
Znakomita menadżerka koncernu UNIVERSAL jednym tchem wylicza swoje największe
sukcesy w szołbiznesie - FIREBIRDS, KANGAROZ czy parę innych, których już nikt
nie pamięta. Lektura obowiązkowa dla marketingowców bez rozeznania rynkowego
pchających swoje firmy w bezsensowne (ale kosztowne) kampanie reklamowe.