Gość: ryjek
IP: 62.89.77.*
27.02.02, 14:54
Ludzie, co to za kombinatorzy. Pół roku temu padł mi prosty amplituner Pioneer,
zawiozłem go do najbliższego warsztatu, dwa dni trwała ekspertyza i werdykt:
przebicia stałego napięcia, koszt 375 zł - nie naprawiłem. Drugi warsztat:
stałe napięcie w porządku, natomiast padł procesor, koszt: 420 zł - nie
naprawiłem, w końcu po miesiącu wożenia w bagażniku trafiłem na - wyobraźcie
sobie - autoryzowany serwis Pioneera, oddałem i po dwóch dniach słysze przez
telefon, sprzęt naprawiony, koszt 25 zł, przyczyna: zimny lut na zasilaczu.
Dżizaz! Ale się cieszę~~!